B L O G  

     Hipokryzja PO nie zna granic. Chcą chronić kasę OFE przed "wykorzystaniem do poprawy stanu finansów publicznych" (!)
wpis z dnia 21/09/2018

 

Przypomnijmy - pod koniec 2013 roku ekipa PO w ekspresowym tempie przyjęła ustawę, zgodnie z którą połowa środków zgromadzonych w OFE została wykorzystana do poprawy bieżącego stanu finansów publicznych. Zadłużenie kraju zmniejszyło się wówczas o 115,62 mld zł, dzięki czemu mniej pieniędzy z budżetu szło na obsługę zobowiązań. Co robi ta sama PO pięć lat później? Składa projekt ustawy, która ma chronić środki zgromadzone w OFE przed "instrumentalnym wykorzystywaniem do poprawy bieżącego stanu finansów publicznych" (!). Hipokryzja tej partii nie zna granic.

Nie będę ukrywał, że wytykanie hipokryzji i podwójnych standardów politykom i partiom politycznym, to jedno z moich ulubionych zajęć. Robię to zarówno w stosunku do PiS (miał być umiar i pokora w rządzeniu, jest rozpasanie i kumoterstwo na maksa), jak i do PO. W tym kontekście partia założona przez Tuska, a którą dziś kontroluje Schetyna, kilka dni temu przypomniała o sobie w sposób koncertowy.

Otóż na stronach Sejmu pojawił się króciutki (bo liczący zaledwie 2 artykuły) projekt nowelizacji ustawy o organizacji i funkcjonowaniu funduszy emerytalnych (OFE). Zakłada on, że środki zgromadzone na rachunkach OFE mają być chronione przed "instrumentalnym wykorzystywaniem do poprawy bieżącego stanu finansów publicznych".

Niby wszystko się zgadza. Postulat w sumie pozytywny. Wszak chodzi o pieniądze, które mają zasilać nasze emerytury. Problem polega jednak na tym, kto ten projekt złożył. Była to bowiem Platforma Obywatelska, czyli partia, która odpowiada za największy w historii Polski, dokonany z premedytacją, przemyślany "skok na kasę" (zgromadzoną w OFE), którego celem była poprawa bieżącego stanu finansów publicznych. 

Przypomnijmy - pod koniec 2013 roku w ekspresowym tempie została przyjęta ustawa, zgodnie z którą w lutym 2014 roku aż 51,5 proc. środków zgromadzonych w OFE trafiło do ZUS. Konsekwencją tego transferu było umorzenie przejętych przez ZUS obligacji Skarbu Państwa, co obniżyło jednorazowo dług Skarbu Państwa z poziomu 934,6 mld zł do 818,98 mld zł (tj. o ok. 115,6 mld zł) i zmniejszyło koszty obsługi bieżących zobowiązań.

Złożona właśnie propozycja nowelizacji ustawy o OFE autorstwa PO przypomina mi sytuację, w której wieloletni alkoholik nagle zaczął występować jako ekspert Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, albo znany wszystkim oszust i hochsztapler rozpoczął wygłaszanie kazań i wykładów na temat moralności i etycznego działania. Oczywiście nikt tego typu osobie nie zakaże robić takich rzeczy, ale nikt też nie będzie jej traktował na poważnie. To samo jest z Platformą Obywatelską, która dokonawszy najpierw zuchwałego skoku na kasę zgromadzoną w OFE, nagle zaczęła wyzywać do tego, aby środki z otwartych funduszy nie były wykorzystywane do poprawy bieżącego stanu finansów publicznych.

Na uprawianiu jawnej hipokryzji jeszcze nikt nigdy daleko nie zajechał. Szczególnie gdy chodzi o polityków i partie pragnące przejąć władzę. Im mniej kłamstwa, niekonsekwencji w działaniu i podwójnych standardów - tym lepiej. Jak widać w Platformie nadal o tym nie pamiętają.

 

Źródło: PO chce znowelizować ustawę, by chronić pieniądze OFE (PB.pl)

wpis z dnia 21/09/2018

  


r e k l a m y


   

     Sprzedaż Niemcom jednej nowoczesnej cukrowni w Glinojecku to "zdrada stanu"? Czym zatem była cała prywatyzacja?!
wpis z dnia 20/09/2018

 

Jan Krzysztof Ardanowski (minister rolnictwa i rozwoju wsi) stwierdził wczoraj w Kruszwicy, że "przeznaczenie cukrowni w Glinojecku przez rząd PO-PSL dla niemieckiego producenta było zdradą stanu". Chodzi o sytuację z 2009 r., kiedy rząd Tuska miał się nie zgodzić, aby należąca do Skarbu Państwa spółka odkupiła od Brytyjczyków nowoczesną cukrownię w Glinojecku (którą sami przejęli od Polski w 1997 r.). W efekcie cukrownie tą odkupili Niemcy z Pfeifer & Langen. Jeśli to ma być "zdrada", to czym było przeprowadzenie całej pierwotnej prywatyzacji?!

Przemawiający wczoraj w Kruszwicy Jan Krzysztof Ardanowski nie szczędził krytyki wobec swoich poprzedników z PO-PSL: - "Przeznaczenie cukrowni w Glinojecku przez rząd PO-PSL dla niemieckiego producenta było zdradą stanu" - powiedział obecny minister rolnictwa i rozwoju wsi. - "Szkoda, że tylko taką niewielką część polskiego przemysłu cukrowniczego udało się uratować. Inaczej by stało polskie rolnictwo, inaczej moglibyśmy rozwiązywać problemy, których w tej dziedzinie gospodarki nigdy nie brakowało, gdyby Krajowa Spółka Cukrowa była silniejsza i obejmowała większy obszar uprawy. Zła wola czy głupota? Nie wiem, co o tym zadecydowało. Nawet wtedy, gdy KSC powstała, to zamiast ją wzmacniać były działania, żeby ją osłabić" - dodał Ardanowski.

Obawiam się, że minister Ardanowski nieco przestrzelił semantycznie z tą "zdradą stanu" przy próbie odkupienia Glinojecka. Przypomnijmy, że w 2009 roku British Sugar Overseas (BSO), który wówczas był właścicielem tej cukrowni, podjął decyzję o jej sprzedaży (wcześniej nabył ją w toku procesów inwestycyjno-prywatyzacyjnych, które miały miejsce w roku 1997). Należy podkreślić, że w chwili powtórnego wystawienia na sprzedaż zakład w Glinojecku był jednym z największych, a zarazem najnowocześniejszych w Polsce. BSO zainwestował w rozwój tej cukrowni ok. 170 mln złotych. W efekcie Brytyjczycy zażądali za Glinojeck kwoty 130 mln euro (ok.: ~550 mln zł). 

Do wyścigu po nowoczesną cukrownie w Glinojecku ustawiło się dwóch konkurentów: 1) kontrolowana przez Skarb Państwa Krajowa Spółka Cukrowa (KSC) oraz 2) kontrolowana przez niemiecki kapitał spółka Pfeifer & Langen. Finalnie Brytyjczycy z BSO zdecydowali się sprzedać zakład w Glinojecku Niemcom. Powód? - Rząd Tuska miał nie wyrazić zgody na to, aby dopiero co wychodząca na finansową prostą spółka KSC (która jeszcze w 2008 roku miała 177 mln zł straty) zaciągnęła dodatkowe zobowiązania finansowe, aby kupić cukrownie w Glinojecku za równowartość ponad pół miliarda złotych.

Czy zatem brak zgody ekipy Tuska na odkupienie przez KSC od BSO cukrowni w Glinojecku był "zdradą stanu"? W mojej ocenie to raczej kwestia interpretacji i dostosowania do bieżącej narracji. Jeśli już mamy mówić o "zdradzie stanu", to o wiele bardziej wpisują się w jej definicję pierwotne procesy prywatyzacyjne polskiego przemysłu cukrowniczego, jakie miały miejsce po 1989 roku. W kontekście powyższego zachęcam do zapoznania się z historią cukrowni "Łubna" w Kazimierzy Wielkiej. "Terapia szokowa" jaką zafundowała Polsce ekipa Balcerowicza spowodowała, że ta jedna z najstarszych cukrowni w naszym kraju popadła w poważne kłopoty finansowe. Spółka miała kilkanaście milionów złotych długów. W 1997 roku doszło do ugody z wierzycielami. W zamian za umorzenie długów przejęli oni akcje cukrowni, które następnie sprzedali z zyskiem Niemcom z Sudzucker AG. Ci ostatni, po kilku latach eksploatacji, finalnie cukrownie zamknęli. Dlaczego ją zamknęli? Bo im się to opłacało! 

Otóż w 2006 roku Unia stwierdziła, że w Europie produkuje się za dużo cukru i zaproponowała właścicielom cukrowni milionowe rekompensaty za ich zamykanie wraz z całkowitym demontażem. Z racji tej, że właścicielem większości cukrowni w Polsce był niemiecki kapitał, liczba cukrowni w Polsce w krótkim okresie czasu zmniejszyła się z 76 do zaledwie 18. Co ciekawe - w 2013 r., kiedy procesy demontażowe polskich zakładów się zakończyły, unijni politycy podjęli decyzję o zniesieniu limitów na produkcję cukru. Zgadnijcie kto był wygranym?

 

Źródło: Minister Ardanowski ostro o prywatyzacji: to zdrada stanu (AgroPolska.pl)
Źródło: P&L kupił największą cukrownię w Polsce (PortalSpozywczy.pl)
Źródło: Wiosenny cukier z Glinojecka (Sigma-not.net)

wpis z dnia 20/09/2018

 


r e k l a m y


  

     Wybijająca hipokryzja: Zarzucają, że upodabniamy się do putinowskiej Rosji. Sami robią z Putinem gigantyczne interesy
wpis z dnia 19/09/2018

 

Nie ma tygodnia, w którym zachodnie elity polityczne oraz sprzyjające im media nie oskarżałyby Polski o łamanie demokracji na wzór putinowskiej Rosji. Jeśli wierzyć serwowanym tam przekazom w naszym kraju rządzi obecnie reżim, którego działania są tożsame z działaniami reżimu Putina. Pomijając fakt, że wspomniane zarzuty są absurdalne, warto zwrócić uwagę, że oskarżanie Polski o "putinizm" nie przeszkadza tym samym zachodnim elitom w robieniu gigantycznych biznesów z Putinem. Gdy chodzi bowiem o kasę, optyka wobec kremlowskiego reżimu nagle staje się inna.

Przypomnijmy - kiedy Emmanuel Macron był jeszcze kandydatem do objęcia urzędu prezydenta Francji twierdził, że "sojusznikami Marie Le Pen (tj. jego głównej konkurentki - przyp. red.) są reżimy Kaczyńskiego i Putina". Dodał przy tym, że ustroje panujące w Polsce i w Rosji nie są otwarte i wolne. - "Codziennie łamane są tam liczne swobody, a wraz z nimi nasze zasady" - twierdził ówczesny kandydat na prezydenta Francji. 

Kiedy trzy tygodnie później Macron był już prezydentem V Republiki, na przyjacielską rozmowę do Wersalu zaprosił... Władimira Putina. Niedemokratycznym reżimem, który łamie liczne swobody i jest sojusznikiem Marie Le Pen pozostała już tylko Polska.

Skrajna hipokryzja to nie tylko domena francuskich elit. W listopadzie 2014 r. (już po zajęciu Krymu przez Rosję) doszło w Moskwie do zamkniętego spotkania przedstawicieli niemieckiego biznesu z rosyjskimi władzami. W spotkaniu wzięli udział przedstawiciele największych niemieckich firm, które prowadzą swoje biznesy w Rosji, m.in.: Siemensa, Daimlera, Metro AG czy Winterhall Holding. Ogólnikowe oficjalne komunikaty głosiły wówczas, że "doszło do wymiany poglądów na temat stanu i perspektyw współpracy dwustronnej w sferze handlu i inwestycji, zaś minister Ławrow przestawiło rosyjską ocenę stosunków z Ukrainą, Niemcami, Unią i NATO". 

Po październiku 2015 roku część niemieckich polityków oraz większość niemieckich mediów zaczęła głosić narrację, zgodnie z którą Polska wybrała drogę putinowskiej Rosji. Nie przeszkodziło to jednak niemieckim elitom w robieniu kolejnych biznesów z Putinem i jego ludźmi. Przypomnijmy, że wbrew stanowisku Polski i innych państw Europy Środkowo-Wschodniej, Niemcy zgodziły się na rozpoczęcie budowy drugiej nitki gazociągu Nord Stream (w tę inwestycję zaangażowały się mocno niemieckie spółki z branży energetycznej, tj.: Wintershall, BASF oraz E.ON). Posypały się również nowe, warte grube miliardy euro kontrakty biznesowe. Okazało się, że gdy chodzi o kasę i wspólne interesy, optyka wobec kremlowskiego reżimu nagle staje się inna.

Pisałem o tym jakiś czas temu, ale w kontekście powyższego tematu nie zaszkodzi powtórzyć. Jedną z przyczyn obecnego kryzysu tożsamościowego Europy, który przekłada się na coraz większą nieufność wobec unijnych struktur, jest wybijająca w niemal każdym miejscu hipokryzja zachodnich elit. Z jednej strony piętnują one postawy potencjalnie patogenne, które we współczesnej demokracji (czy szerzej - cywilizacji) nie powinny mieć miejsca. Z drugiej jednak robią dokładnie to samo co piętnują, względnie - robią interesy z ludźmi, którzy w sposób patogenny się zachowują. W takich okolicznościach nie powinniśmy się dziwić, że autorytet starounijnych elit szoruje dziś po dnie, narażając na szwank projekt całej europejskiej wspólnoty.

 

Źródło: Macron chce sojuszu z Kremlem. Francja i Rosja mają wiele wspólnych interesów (Forsal.pl)
Źródło: Macron wskazuje sojuszników Le Pen: "Znacie ich, to Kaczyński, Orban i Putin" (Wyborcza.pl)
Źródło: Zniesienie sankcji, wspólna agencja ds. energii. Berlin dogaduje się z Moskwą (Tvn24bis.pl)
Źródło: Tajne spotkanie Niemców na Kremlu (Rp.pl) 
Źródło: Nord Stream 2: Spotkanie Putina z niemieckim biznesem na Kremlu (BiznesAlert.pl)

wpis z dnia 19/09/2018

   


  

     Polska importuje ponad dwa razy więcej węgla, niż go eksportuje! Tak złego wyniku nie było jeszcze nigdy
wpis z dnia 18/09/2018

 

W 2017 roku Polska eksportowała w świat 6,4 mln ton węgla. W tym samym czasie import węgla do naszego kraju był ponad dwukrotnie większy i wyniósł 13,4 mln ton. Tegoroczne statystyki będą pod tym względem jeszcze gorsze. Tylko w okresie styczeń - lipiec importowaliśmy do Polski ok. 11 mln ton (wzrost o +87 proc. r/r), z czego większość pochodziła z Rosji. Tymczasem eksport za granicę węgla z polskich kopalni zanotował rekordowe minima. Zajmująca się tym państwowa spółka "Węglokoks" potwierdza, że za granicę wysłała jedynie ok. 1 mln ton węgla!

Należąca do Skarbu Państwa spółka "Węglokoks" była niegdyś największym eksporterem węgla w Europie i jednym z największych eksporterów węgla na świecie. W rekordowym 1984 roku firma ta wysłała za granicę aż 43 mln ton węgla wydobytego w polskich kopalniach. Jeszcze nie tak dawno (2005 rok) spółka ta była w stanie wyeksportować 18 mln ton polskiego węgla. Tegoroczny eksport to - zdaniem wiceprezesa tej spółki Tomasza Heryszka - zaledwie 1 mln ton.

Spadający eksport idzie w parze z rosnącym importem węgla z zagranicy. W ubiegłym roku do Polski sprowadzono 13,4 mln ton tego surowca. Zdecydowana większość importu (bo ok. 70 proc.) pochodziła z Rosji. W tym roku skala importu będzie jeszcze większa. Okazuje się bowiem, że tylko w okresie od stycznia do lipca do naszego kraju wwieziono aż 11 mln ton czarnego surowca. To o 87 proc. więcej niż przed rokiem. 

Jeśli sytuacja się nie zmieni (a nic na to nie wskazuje), to do końca roku wolumen importu może przekroczyć rekordowe i nigdy wcześniej nie notowane 17 mln ton. 

Co istotne - polskie firmy z branży energetycznej i ciepłowniczej coraz bardziej uzależniają się od rosyjskich dostaw. Poniekąd są na to skazane. Jeśli bowiem od polskich kopalni otrzymują one informacje o ryzyku niedostarczenia zakontraktowanej ilości węgla, bo z miesiąca na miesiąc spada wydobycie, to muszą podejmować czynności zaradcze. Rosja jest najbliżej, a jednocześnie węgiel sprowadzany z tego kraju jest tańszy od węgla sprowadzanego z innych kierunków.

Rząd Mateusza Morawieckiego chciał ograniczyć import węgla ze wschodu. Póki co jednak, to mu się nie udało. Pomimo, że zaczęły już obowiązywać przepisy znowelizowanej ustawy porządkującej handel węglem dla gospodarstw domowych i małych kotłowni (które istotnie utrudniają handel węglem niesortowanym, a taki najczęściej wjeżdża z Rosji do Polski), to nadal brakuje odpowiednich rozporządzeń wykonawczych. Efekt? - Przepisy pozostają martwe, a to oznacza, że przed sezonem grzewczym w kwestii sprowadzania rosyjskiego węgla do Polski zupełnie nic się nie zmieni.

 

Źródło: Węglokoks chce zwiększyć wielkość obrotu węglem m.in. dzięki importowi (Stooq.pl)
Źródło: DGP: W 2017 r. sprowadziliśmy z zagranicy 12 mln ton węgla (BiznesAlert.pl)
Źródło: Importu węgla z Rosji nie uda się zatrzymać (Rp.pl)

wpis z dnia 18/09/2018

   


  

     Pod jego rządami stworzono największą wylęgarnie podatkowych przekrętów. Dziś twierdzi, że "firmy muszą płacić podatki tam, gdzie osiągają zyski" (sic!)
wpis z dnia 17/09/2018

 

Jean-Claude Juncker nie przestaje nas zaskakiwać. Wypowiedź proponująca wprowadzenie na terenie UE przepisów, które pozwolą usuwać z internetu "szkodliwe treści" w ciągu godziny nie była w ostatnim tygodniu jedyną, która może zadziwiać. Szef Komisji Europejskiej z rozbrajającą szczerością przyznał bowiem, że "firmy muszą płacić podatki tam, gdzie osiągają zyski". Wypowiedź ta jest szokująca, jeśli zestawimy ją z "dokonaniami" Luksemburga pod rządami Junckera z lat 1995 - 2013. Wówczas te malutkie państwo było światową wylęgarnią podatkowych przekrętów!

Podczas ubiegłotygodniowego orędzia o stanie Unii Europejskiej (miało miejsce 12.09.2018 r.), szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker stwierdził, że "firmy muszą płacić podatki tam, gdzie osiągają zyski", po czym dodał, że wyborcy chcą, by propozycja idąca w tym kierunku została szybko przyjęta. 

Na pierwszy rzut oka wypowiedź Junckera jest jak najbardziej w porządku. Wszak sytuacja, kiedy firmy (szczególnie międzynarodowe korporacje) płacą podatki tam, gdzie osiągają dochody jest sytuacją pożądaną. Niestety, należy zwrócić uwagę kto wypowiedział te słowa. A był to premier Luksemburga z lat 1995 - 2013, tj. z okresu, kiedy ten malutki kraj był światową wylęgarnią nielegalnych optymalizacji podatkowych stosowanych przez międzynarodowe korporacje pod patronatem tamtejszego rządu!

Przypomnijmy - w 2014 roku śledztwo dziennikarskie ujawniło, że w latach kiedy Juncker był premierem Luksemburga rząd tego państwa podpisywał z globalnymi korporacjami specjalne umowy podatkowe (doliczono się ok. 340 umów). Umowy te w istocie zwalniały korporacje z obowiązków podatkowych w innych państwach, w których prowadziły działalność. W ten sposób cierpiały przychody budżetowe krajów takich jak Polska, gdzie międzynarodowe korporacje działały w sposób intensywny, jednak umowa podatkowa z Luksemburgiem powodowała, że wpływy podatkowe płynęły do kraju rządzonego przez dzisiejszego szefa Komisji Europejskiej.

Słysząc wypowiedzi niektórych eurokratów nie mam wątpliwości, że bagno hipokryzji i podwójne standardy na niemal każdym kroku, to główne przyczyny kryzysu dzisiejszej Unii Europejskiej. Co istotne - genezą tych problemów nie są kwestie instytucjonalne. Unia sama w sobie nie jest czymś złym, czymś co należałoby zlikwidować. Nic z tych rzeczy. Genezą tych problemów są ludzie, którzy stoją dziś na czele UE i których wizje zatruwają pozytywne idee Wspólnoty Europejskiej. Jeśli w najbliższym czasie nie wymienimy brukselskich elit, to nadal będziemy musieli się zmagać z wybijającą hipokryzją i podwójnymi standardami ludzi pokroju Jean-Claude Junckera.

 

Źródło: Juncker: firmy muszą płacić podatki tam, gdzie osiągają zyski (PB.pl)

Źródło: LuxLeaks scandal: Luxembourg tax whistleblowers convicted (BBC.com)
Źródło: Jean-Claude Juncker blocked EU curbs on tax avoidance, cables show (TheGuardian.com)


wpis z dnia 17/09/2018

   


 

     Rzeki w Niemczech są uregulowane i generują gigantyczne dochody. U nas tylko nowe siedliska i tereny zalewowe
wpis z dnia 13/09/2018

 

Okazuje się, że Polska ma jedną z największych flot barek do żeglugi śródlądowej w Europie. Problem w tym, że zdecydowana większość z nich pływa dziś po niemieckich rzekach dla niemieckich armatorów. Koszt transportu towarów barką na odcinku 100 km jest kilkukrotnie mniejszy od kosztu przewozu koleją czy TIR-em. Gdyby w naszym kraju została wskrzeszona żegluga rzeczna, to oszczędności sięgałyby kilku miliardów złotych rocznie! Komuś zależy jednak na tym, aby Polska nadal była pod tym względem zacofana, a liczba nieuregulowanych rzek była największa w Europie. 

W okresie przedwojennym port w Kędzierzynie-Koźlu rywalizował z portem w Duisburgu o palmę pierwszeństwa w wyścigu o miano największego portu rzecznego w Europie. Dziś ten pierwszy jest właściwie martwy dla żeglugi, a w Duisburgu przeładowuje się tyle, ile w sporej wielkości porcie morskim.

Jaka jest tego przyczyna? Otóż po 1989 roku z jakiegoś powodu postanowiono rozwalić żeglugę śródlądową w Polsce. Istniejące szlaki wodne przestały być konserwowane, porzucono proces regulowania nowych odcinków rzek, a porty śródlądowe obumarły. W 2015 roku tylko po 214 kilometrach odcinków tras rzecznych w Polsce (5,9 proc. wszystkich tras) mogły pływać zestawy barek o ładowności do 1500 ton (klasa IV) i do 3000 ton (klasa V), bo głębokość wody sięgała 2,5 - 3 metrów. Niecałe 400 km dróg wodnych miało klasę III (o głębokości głównego nurtu wynosi 1,8 metra). Reszta (tj. ok. 3000 kilometrów tras rzecznych) nadawało się jedynie do uprawiania turystyki.

Zamiast regulować rzeki i pogłębiać tory wodne zaczęto tworzyć coraz to nowe obszary chronione (siedliska ptaków, obszary "Natura 2000" itp.). O nie wyciąganiu wniosków z wielkich powodzi nawet nie będę wspominał. 

Co innego u naszych zachodnich sąsiadów, gdzie żegluga śródlądowa jest potęgą. Tylko w 2014 roku niemieckie rzeki przetransportowały 228,5 mln ton towarów (to jest mniej więcej tyle, ile przewiozły wszystkie pociągi towarowe razem wzięte). Tak gigantyczna skala transportu rzecznego wpływa bardzo pozytywnie na niemiecką gospodarkę. Co roku tamtejsza branża transportowa notuje z tego tytułu gigantyczne oszczędności (bezpośrednio wpływające na konkurencyjność). Szacuje się bowiem, że jeden litr paliwa pozwala na przeniesienie statkiem rzecznym (na odległość 1 km) ok. 127 ton ładunku. Dla porównania - transport samochodowy na tym samym dystansie pozwala przeniesie jedynie 50 ton na jednym litrze paliwa. To oznacza, że gdyby każdy ze wspomnianych 228,5 mln ton towarów przetransportowanych w 2014 roku niemieckimi rzekami, musiał jednak trafić na TIR-a i być przewieziony zwykłymi drogami na przykładową odległość 100 km, to na same tylko paliwo trzeba byłoby wyłożyć dodatkowe 277 mln euro (ok. 1,17 mld zł)! 

Jednego możemy być pewni - gdyby w Polsce została wskrzeszona żegluga rzeczna, to oszczędności spokojnie sięgnęłyby kilku miliardów złotych rocznie! Komuś zależy jednak na tym, aby nasz kraj nadal był pod tym względem zacofany, a liczba nieuregulowanych rzek była największa w Europie. Zamiast rozwijać sieć połączeń rzecznych, modernizować szlaki i odbudować kluczowe porty śródlądowe, pielęgnuje się tereny zalewowe (tak bardzo niebezpieczne w przypadku powodzi) i zakłada coraz to nowe obszary chronione. Status quo musi zostać zachowane. Pytanie - dlaczego?

 

Źródło: Tony towarów płyną europejskimi rzekami. Polska nie wykorzystuje tej szansy (Interia.pl)
Źródło: Niemcy płyną na żegludze śródlądowej - czy Polska mogłaby ich dogonić? (wGospodarce.pl)

wpis z dnia 13/09/2018

   


  

     Nadmierne rozdawnictwo, zabójcze koszty energii oraz wysokie kursy walut - to rozwali polską gospodarkę
wpis z dnia 12/09/2018

 

O ile przemyślana redystrybucja przychodów podatkowych, której celem jest promowanie pożądanych postaw (np. polityki prorodzinnej) jest jak najbardziej OK, to gorzej gdy jest ona prowadzona nieracjonalnie i przeobraża się w nadmierne rozdawnictwo "na kredyt" (które w sferze gospodarczo-społecznej rozbudza PRL-owski sentyment). Niestety ostatnie pomysły "kierownictwa partii" idą w tym kierunku. To, w połączeniu z zabójczym kosztem produkcji energii elektrycznej oraz wysokimi kursami walut, już niebawem może się przyczynić do załamania polskiej gospodarki

Jarosław Kaczyński ogłosił kilka dni temu, że w rządzie i kierownictwie PiS trwają "zaawansowane prace nad projektem 500 plus dla emerytów". Mimo, iż - jak przyznał sam prezes PiS - jest to sprawa "bardzo trudna", bo "emerytów i rencistów jest ogromna liczba", to środki na wspomniany projekt "mają się znaleźć".  

Niestety nie ma nic za darmo. Każdy dodatkowy wydatek w sytuacji istniejącego już deficytu budżetowego, tylko pogłębia ten deficyt. W praktyce oznacza to, że nasze państwo będzie musiało pożyczyć jeszcze więcej pieniędzy, a tym samym powiększyć całkowite saldo zadłużenia. Na marginesie warto wspomnieć, że po pierwszym kwartale tego roku dług sektora general government pierwszy raz w historii przekroczył 1 bilion złotych (obecnie, tj. po drugim kwartale całkowity dług general government wynosi już 1032 mld zł). 

W kontekście najnowszych planów Jarosława Kaczyńskiego należy podkreślić, że o ile redystrybucja kwot uzyskanych z tytułu pobranych podatków jest przemyślana i promuje w społeczeństwie pożądane postawy (np. politykę prorodzinną), to można zaryzykować stwierdzenie, że wszystko jest OK (wszak większa ilość rodzących się dzieci to gwarancja długofalowego rozwoju). Gorzej, gdy celem redystrybucji (wspartej kredytami) jest generowanie "kiełbasy wyborczej", z której - co do zasady - niewiele perspektywicznego wynika. 

Warto o tym pamiętać, szczególnie gdy spojrzymy przez pryzmat obecnej sytuacji gospodarczej naszego kraju. Dobra koniunktura nie jest dana raz na zawsze. Wysokie ceny produkcji energii elektrycznej (wczoraj cena prądu na Towarowej Giełdzie Energii z dostawą na przyszły rok przebiła 300 zł/MWh, a to oznacza, że od początku roku odnotowano w tym zakresie 69 proc. wzrost) już niebawem istotnie wpłyną na konkurencyjność całego sektora przemysłowego. To z kolei wpłynie na ceny wytwarzanych w Polsce dóbr i usług. Ludzie będą wydawać coraz więcej, ale zarobki nie będą "nadążały" za cenami. Wiele osób i firm, których dzisiejsze dochody pozwalają wiązać koniec z końcem, nagle stanie się niewypłacalnych. W efekcie zmniejszą się dochody budżetowe i pogorszy wiarygodność kredytowa Polski na międzynarodowym rynku długu. Nie dość, że rentowności polskich obligacji pójdą do góry (trzeba będzie płacić więcej odsetek za pożyczane pieniądze), to pogarszająca się sytuacja osłabi polskiego złotego i wpłynie na kursy walut, których pozyskanie będzie coraz droższe. Automatycznie większe koszty obsługi będą generowały kredyty walutowe lub indeksowane do walut obcych. Generalnie - trzeba będzie płacić za wszystko więcej w sytuacji, gdy pieniędzy będzie mniej.

Aby do powyższego nie dopuścić należy być zapobiegliwym już teraz. Zamiast generować kolejne wydatki o charakterze publicznym, na które nie ma pieniędzy i które nie mają jednoznacznie pożądanego celu, lepiej poszukać oszczędności. Zmniejszenie kwotowego deficytu budżetowego, ograniczenie kredytowania wydatków państwa, czy przemyślana polityka fiskalna zawsze w takiej sytuacji pomagają. Niestety ekipa Jarosława Kaczyńskiego wydaje się iść w innym kierunku. Nieracjonalne rozdawnictwo "na kredyt" staje się kolejnym balastem, który - w powiązaniu z innymi problemami strukturalnymi - może już niebawem sprowadzić naszą gospodarkę do parteru.

 

Źródło: Cena energii w kontrakcie na 2019 r. na rekordowym poziomie 300 zł/MWh (Cire.pl)
Źródło: MF: Dług sektora general government wzrósł do 1032 mld zł na koniec II kw. (Money.pl)
Źródło: Kaczyński zapewnia: Znajdą się środki na to, żeby poprawić los emerytów (GazetaPrawna.pl)

wpis z dnia 12/09/2018

   


  

     Polska - przez wieki jeden z najbardziej tolerancyjnych regionów Europy, dziś musi się zmagać z roszczeniami podszytymi zawiścią
wpis z dnia 11/09/2018

 

Przez setki lat Polacy byli jednym z najbardziej tolerancyjnych narodów w Europie. To do Polski uciekali Żydzi przed prześladowaniami, jakie ich spotykały w Europie Zachodniej. To Polska była jedynym krajem, który nie wprowadził kar za homoseksualizm. To tutaj kobiety uzyskały prawa wyborcze niemal najszybciej na świecie. Nie było Ku Klux Klanu, sprowadzania niewolników z Afryki czy palenia na stosach. Obecnie, w ramach specyficznej polityki "zawiści", próbuje się od nas wyłudzić pieniądze za błędy popełnione przez rządy innych państw.

Wiele środowisk opiniotwórczych w Polsce bagatelizuje kwestię odszkodowań za mienie pozostawione w Polsce w wyniku działań hitlerowskich Niemiec oraz stalinowskiej Rosji (wszak nie wolno zapominać, że to, co działo się w Polsce bezpośrednio po 1945 roku było w 100 proc. uzależnione od decyzji podejmowanych na Kremlu). W mojej ocenie bagatelizowanie tego tematu to przysłowiowe chowanie głowy w piasek. Po pierwsze - nie powstrzyma to roszczeniowych środowisk skupionych wokół Światowego Kongresu Żydów, które zrobią wszystko, aby Polska wypłaciła bliżej niesprecyzowanym organizacjom powierniczym dziesiątki miliardów dolarów w ramach "rekompensat" za "mienie utracone". Po drugie - udawanie przed opinią publiczną w Polsce, że problem żydowskich roszczeń nie istnieje, to de facto oszukiwanie własnego społeczeństwa.

Jeszcze pod koniec 2017 roku wydawało się, że rząd spróbuje ten problem realnie rozwiązać. Przypomnijmy - w połowie października ub.r. ministerstwo sprawiedliwości zaprezentowało projekt tzw. dużej ustawy reprywatyzacyjnej. Projekt ten przewidywał kompleksowe rozwiązanie kwestii restytucji mienia m.in. pożydowskiego, poprzez np. wyłączenie możliwości dokonywania zwrotów nieruchomości w naturze wraz z lokatorami oraz racjonalną wycenę wartości gruntów (uwzględniającą stan z dnia dokonania nacjonalizacji, a nie stan z dnia dokonania zwrotu). Przede wszystkim jednak projekt ten przewidywał, że prawo do rekompensaty będzie przysługiwało tylko i wyłącznie byłym właścicielom znacjonalizowanych nieruchomości oraz ich bezpośrednim spadkobiercom (wyłączono by zatem udział kuratorów / organizacji powierniczych itp.). Ponadto wnioski z roszczeniami co do przedwojennego mienia byłoby można składać tylko przez rok, od momentu wejścia w życie ustawy. Miało to definitywnie zamknąć temat wszystkich reprywatyzacji w Polsce. 

Co się później działo wiemy doskonale. Przeciwko Polsce rozpętała się bezprecedensowa akcja dyfamacyjna prowadzona przez wiele izraelskich, amerykańskich i zachodnioeuropejskich ośrodków politycznych oraz opiniotwórczych. Niby chodziło o ustawę o IPN. W rzeczywistości powodem rozpętania przeciwko Polsce wizerunkowego piekła był projekt dużej ustawy reprywatyzacyjnej, który w swoich założeniach przekreślał szanse na uzyskanie pieniędzy za mienie pożydowskie przez wszelkiego rodzaju organizacje skupione wokół Światowego Kongresu Żydów. Rząd Mateusza Morawieckiego nie miał innego wyjścia - musiał podkulić ogon i wyrzucić wspomniany projekt ustawy do kosza.

Przez setki lat Polacy byli jednym z najbardziej tolerancyjnych narodów w Europie. Na terytorium, na którym mieszkali Polacy nie było żadnego Ku Klux Klanu czy sprowadzania niewolników z Afryki. Palenie na stosach czy inkwizycja miały bardzo ograniczony charakter (w porównaniu do innych państw), a Żydzi znajdowali tu schronienie przed pogromami dokonywanymi na zachodzie Europy. Aż nagle doszło do wybuchu II wojny światowej, za której konsekwencje próbuje się dziś obciążyć Polskę finansową odpowiedzialnością. Wszystko podszyte jest zawiścią "organizacji powierniczych", które w swoim cwaniactwie znalazły metodę na wyłudzanie miliardów dolarów. W tych okolicznościach odwracanie wzroku od problemu i życzeniowe myślenie, że "jakoś to będzie" jest przepisem na gwarantowaną katastrofę.

 

Źródło: Ustawa Jakiego: Wygaszenie roszczeń i rekompensaty zgodne z prawem (GazetaPrawna.pl)
Źródło: Descendants of Warsaw's Jews may now be able to locate assets (IsraelNationalNews.com)

wpis z dnia 11/09/2018

   


  

     Lista 10 kontrowersyjnych prywatyzacji III RP. Oto jak pozbywano się wielkiego majątku Skarbu Państwa
wpis z dnia 10/09/2018

 

Po 1989 roku rządzący nami politycy wyprzedali ponad 8 tys. przedsiębiorstw. Niestety przy prywatyzacji wielu z nich dochodziło do poważnych nieprawidłowości. Nieraz wąskie grupy ludzi uwłaszczały się na polskich fabrykach za skandalicznie małe pieniądze. Wystarczyło mieć odpowiednie dojścia, układy i trochę pieniędzy (lub możliwości zaciągania odpowiednich kredytów). Znamienne jest to, że najwięcej państwowych firm wyprzedawano w czasach, kiedy u władzy byli Balcerowicz, Lewandowski i Tusk.

Poniżej zupełnie subiektywna lista 10 prywatyzacji polskich przedsiębiorstw, które gdy spojrzymy przez pryzmat współczesnych standardów mogą budzić mniejsze lub większe kontrowersje.

10. Exbud, czyli jak Wejchert z Walterem pomnożyli majątek pod nadzorem Balcerowicza: Exbud był flagową spółką budowlaną z czasów PRL. Na początku III RP funkcjonowało prawo, zgodnie z którym aby prywatyzacja spółki Skarbu Państwa mogła dojść do skutku, trzeba było znaleźć jakiegoś "inwestora z zagranicy". No i znaleziono - była to ulokowana w Luksemburgu spółka... ITI. Wkrótce okazało się, że dzięki prywatyzacji Exbudu przyszły założyciel TVN wielokrotnie pomnożył zainwestowany majątek. Czytaj więcej - tutaj.

9. Radomska Fabryka Łączników, czyli okazja jak na wyprzedaży: W 2010 roku Ministerstwo Skarbu Państwa w rządzie Tuska postanowiło sprywatyzować radomską Fabrykę Łączników za 1,43 mln zł. Nowy właściciel zaciągnął mnóstwo kredytów i szybko zadłużył Fabrykę, a po roku ogłosił upadłość. Pracę w straciło około 400 osób. Syndyk masy upadłości, który przejął kontrolę nad fabryką po ogłoszeniu upadłości, oszacował jej całkowity majątek na... 40 mln zł (mimo, iż rząd sprzedał ją za 1,43 mln zł)!
Czytaj więcej - tutaj.

8. Ciech, czyli doktor Jan kupuje polską chemię: W czerwcu 2014 r. rząd Donalda Tuska sprzedał spółce z Luksemburga należącej do Jana Kulczyka pakiet kontrolny 19,972 mln akcji zarządzanego przez państwo chemicznego giganta - spółki Ciech. Cenę za 1 akcję ustalono na poziomie 31 zł. W grudniu 2015 r. NIK publikuje raport na temat prywatyzacji tego chemicznego giganta. Kontrolerzy nie mają wątpliwości - Ministerstwo Skarbu Państwa zarządzane przez ekipę PO-PSL dopuściło się niegospodarności i braku należytej dbałości o interesy państwa polskiego podczas prywatyzacji ww. spółki. Ciech został sprzedany za zaledwie 619 mln zł. Piszę "zaledwie" bowiem w ciągu dwóch kolejnych lat firma ta wygenerowała dla swoich nowych właścicieli blisko 940 mln zł czystego zysku! Czytaj więcej - tutaj.

7. Zakłady Papiernicze w Kwidzynie, czyli zmodernizuj i sprzedaj za połowę wartości: W 1992 roku doszło do głośnej prywatyzacji należących do Skarbu Państwa Zakładów Celulozowo-Papierniczych w Kwidzynie. Zakłady te zostały wielkimi nakładami zmodernizowane i na początku lat 90-tych stanowiły prawdziwą perłę wśród wszystkich zakładów produkcyjnych w Polsce. Janusz Lewandowski zgodził się je sprywatyzować za 120 mln USD, mimo iż niektóre szacunki mówiły, iż są warte dwukrotnie więcej.

6. KWB Adamów, czyli jak Tusk sprzedał właścicielowi Polsatu kopalnię węgla: W 2012 roku ekipa Tuska sprzedała spółce ZE PAK (należącej do Zygmunta Solorza-Żaka) pakiet kontrolny akcji Kopalni Węgla Brunatnego Adamów S.A. za 67,3 mln zł, mimo że wartości księgowa tej spółki wynosiła 144,6 mln zł, nie była ona zadłużona, co roku przynosiła zyski i posiadała wolne środki obrotowe w wysokości 65,2 mln zł! Co ciekawe - Aleksander Grad, który jako minister Skarbu Państwa w rządzie Tuska rozpoczął proces prywatyzacji tej kopalni w 2016 r. został prezesem zarządu ZE PAK. Czytaj więcej - tutaj.

 

Pełna lista dostępna jest >> tutaj.

 

wpis z dnia 10/09/2018

     


  

     To błąd ekipy Tuska z 2008 roku winduje dziś ceny prądu w Polsce. Warto o tym pamiętać
wpis z dnia 7/09/2018

 

Jeszcze do 2008 roku Polska była traktowana jako światowy lider ograniczania emisji CO2. Wszystko pozmieniało się kiedy władzę przejęła ekipa PO, która dość bezrefleksyjnie zaakceptowała unijne propozycje, aby poziom redukcji emisji CO2 liczyć nie na bazie danych z roku 1988 (wynikających z Protokołu z Kioto i stawiających Polskę w korzystnej sytuacji), ale na bazie danych z roku 2005 (korzystnych dla państw "starej UE"). Efekt? Koszty produkcji prądu w Polsce są właśnie windowane do niespotykanych poziomów.

Głównym czynnikiem, który dziś winduje koszty produkcji prądu w Polsce jest unijny podatek związany z emisjami CO2 do atmosfery. Tak zwane "uprawnienia do emisji" 1 tony CO2 (funkcjonujące w ramach europejskiego obszaru wspólnotowego) w ciągu ostatnich kilku miesięcy podrożały o ok. 500 proc., z poziomu 5 euro do poziomu 25 euro.

Tak drastyczny wzrost to efekt sztucznego ograniczenia podaży tych uprawnień przez brukselskich eurokratów, którzy uznali że ograniczanie emisji CO2 na terenie Unii Europejskiej idzie zbyt wolno, więc trzeba będzie jakoś w tym "dopomóc". Podjęcie decyzji o ograniczeniu liczby uprawnień spowodowało skokowy wzrost ich cen (firmy emitujące CO2 do atmosfery muszą je kupować), a tym samym przełożyło się na koszty produkcji energii elektrycznej. 

W przypadku Polski, gdzie ponad 80 proc. energii jest produkowana w elektrowniach węglowych, tak drastyczny wzrost cen prądu musi się przełożyć na konkurencyjność całej gospodarki. Problemu prawdopodobnie by nie było (albo jego skala byłaby znacznie mniejsza), gdyby nie dwie - jakże ważne, ale mało znane w publicznym dyskursie - decyzje rządu PO-PSL.

W 2008 roku, kiedy kształtowały się ramy europejskiej "polityki klimatycznej", ekipa Tuska dość bezrefleksyjnie zaakceptowała unijne propozycje, aby poziom redukcji emisji CO2 liczyć nie na bazie danych z roku 1988 (które wynikały z Protokołu z Kioto), lecz na bazie danych dotyczących emisji z roku 2005. Ktoś zapyta - ale o co chodzi i dlaczego było to takie ważne? Już śpieszę z wyjaśnieniem. Otóż w latach 1988 – 2005 nasz kraj zanotował rekordową redukcja emisji CO2 (o 31,9 proc.). W tym samym czasie inne kraje europejskie zamiast obniżyć emisję zgodnie z protokołem z Kioto, znacząco ją podniosły. Na przykład Hiszpania aż o 48 proc., Portugalia o 41 proc., Włochy o 12,1 proc. Inne kraje zdołały zredukować swoją emisję CO2 w o wiele mniejszym stopniu niż Polska: Niemcy o 17,5 proc., Wielka Brytania o 14,5 proc., a Francja zaledwie o 0,8 proc.

Dlaczego to takie istotne? Tutaj trzeba wspomnieć o drugiej, równie ważnej decyzji ekipy Tuska, czyli zgodzie na tzw. "pakiet klimatyczny" przewidujący, że każde państwo UE ograniczy swoje emisje CO2 w latach 2013 - 2020 o 20 proc. Problem w tym, że punktem odniesienia dla tego pakietu nie był poziom emisji z 1988, lecz z 2005 roku. 

Gdyby ekipa Tuska nie zgodziła się na przyjęcie unijnych propozycji, aby poziom redukcji emisji CO2 liczyć na bazie z roku 2005, to założenia do pakietu klimatycznego na rok 2020 nasz kraj spełniałby z automatu. Kłopoty miałyby natomiast państwa "starej UE", dla których ograniczenie emisji o 20 proc. względem poziomu z roku 1988 mogłoby być nie lada wyzwanie. 

Bezprecedensowy spadek emisji CO2, który notowany był w Polsce w latach 1988 - 2005, dziś praktycznie nie ma znaczenia. Polska jest skazana na ponoszenie gigantycznych kosztów obowiązywania unijnego "podatku emisyjnego", który powoli, acz konsekwentnie, z roku na rok będzie coraz bardziej ograniczał konkurencyjność naszej gospodarki. Produkcja energii elektrycznej w innych państwa UE będzie tańsza i bardziej opłacalna, aniżeli w Polsce. Wszystko to będzie efektem kluczowej (z perspektywy czasu) decyzji ekipy Donalda Tuska, aby punktem odniesienia w zakresie "polityki klimatycznej" były niekorzystne dla Polski (a korzystne dla państw "starej Unii") wolumeny emisji CO2 z 2005 r...

 

Źródło: Pakt klimatyczny - porażka Donalda Tuska (Rp.pl)

wpis z dnia 7/09/2018

                                                    


 

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu

 

 

         


r e k l a m y


 POLECANE INFORMACJE i OPINIE: 

     Jeśli niemieckie media zajadle atakują Dudę za wizytę w USA, to znaczy że była ona ważna

Przypomnijmy - w RFN stacjonuje obecnie ok. 38 tys. amerykańskich żołnierzy (+ ich rodziny). Wraz z najnowocześniejszym sprzętem rozlokowani są w kilku różnych bazach. Taka sytuacja jest dla Berlina niezwykle korzystna. Obecność dużych sił USA (jako podpory NATO) zapewnia bowiem strategiczne bezpieczeństwo i gwarantuje postrzeganie Niemiec przez pryzmat najważniejszego kraju w Europie. Aż tu nagle wpada Polska i proponuje utworzenie na swoim terytorium "Fortu Trump". Dla autora tej propozycji to po prostu musiało się źle skończyć. 

(21/09/2018)

 

     W trzy miesiące z OFE wyparowało aż 13,8 mld zł oszczędności emerytalnych Polaków! Najgorsze dopiero przed nami

Jeszcze na koniec roku 2017 wszystkie działające w Polsce otwarte fundusze emerytalne (OFE) posiadały 179,5 mld zł aktywów. Zaledwie trzy miesiące później (31.03.2018 r.) aktywa OFE zmniejszyły się aż o 13,8 mld zł do poziomu 165,7 mld zł (-7,7 proc.). Z czego wynika tak silny spadek wartości aktywów w tak krótkim czasie? Okazuje się, że OFE inwestują głównie w rynek krajowych akcji. W I kwartale indeks warszawskiej giełdy spadał, co automatycznie przełożyło się na oszczędności Polaków zgromadzone w OFE. Co jednak istotne - najgorsze dopiero przed nami!

(20/09/2018)

 

     Problemy z praworządnością? Przeciwko Niemcom toczą się obecnie 74 postępowania o naruszenie unijnego prawa

Choć na pierwszy rzut oka wydaje się to być nierealne, aby taki kraj jak Niemcy aż tak często naruszał unijne prawo, to okazuje się, że przed Komisją Europejską toczą się obecnie aż 74 postępowania dotyczące nieprzestrzegania przez Berlin unijnych reguł. Nasi sąsiedzi łamią unijne prawo niemal w każdej dziedzinie (transport, zdrowie, ochrona środowiska, polityka energetyczna oraz sprawiedliwość i prawa podstawowe). Czas chyba obalić mit wzorowego państwa członkowskiego, które spełnia wszystkie zasady i polityki UE.

(19/09/2018)

 

     Mapa raka w Europie. Zobacz w jakich regionach umieralność jest największa

Oglądając tę mapę Eurostatu ktoś powiązał wysoką umieralność na raka w naszej części Europy z faktem sprzedawania w sklepach produktów gorszej jakości. Jak dla mnie mapa ta bardziej pokazuje, że szybka diagnostyka i rozpoczęcie leczenia raka na wczesnym etapie jego rozwoju ma gigantyczne znaczenie dla szans na przeżycie. Pod tym względem Polsce (jak i w innych państwach naszego regionu) jest jeszcze bardzo wiele do zrobienia. 

(18/09/2018)

 

     10 sposobów manipulowania społeczeństwem przez władze. Przeczytaj i samodzielnie wyciągnij wnioski

Odwracaj uwagę od rzeczy istotnych i ważnych. Skup się na emocjach i mów do społeczeństwa jak do małego dziecka. Twórz problemy, po czym proponuj sposoby ich rozwiązania. Wszelkie zmiany wprowadzaj stopniowo. Utwierdź społeczeństwo w przekonaniu, że dobrze jest być przeciętnym, a na końcu zamień społeczny bunt w poczucie winy. Powyższe techniki wyjaśniają dlaczego ekipa Platformy Obywatelskiej rządziła krajem 8 lat z rzędu. Czy stosuje je również PiS? Polecam lekturę i samodzielne wyciągnięcie wniosków.

(18/09/2018 - archiwum)

 

     Kasowane są niewygodne fakty o pakcie Ribbentrop-Mołotow. Oto jak historia pisana jest na nowo

17 września 1939 r. wojska ZSRR zaatakowały Polskę. Ta zdradziecka agresja była konsekwencją podpisanego wcześniej paktu Ribbentrop-Mołotow. Zgodnie z tajnym protokołem tej umowy III Rzesza i ZSRR porozumiały się co do rozbioru terytoriów Polski. W tym zakresie współpraca obu państw miała charakter militarno-politycznego sojuszu wymierzonego w nasz kraj. Niestety pisanie o tej niewygodnej prawdzie nie wszystkim się podoba. Agencja Associated Press usunęła z depeszy fragment, w którym ZSRR i nazistowskie Niemcy określono mianem "sojuszników".

(17/09/2018)



     Juncker: "Szkodliwe treści mają być usuwane z sieci w ciągu godziny". Oto jak UE chce cenzurować internet!

Przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker w dzisiejszym przemówieniu zaproponował wprowadzenie na terenie UE przepisów, które "pozwolą usuwać z internetu treści o charakterze terrorystycznym w ciągu jednej godziny, tj. w krytycznym przedziale czasowym, w którym dochodzi do największych szkód". Ten słynący z zamiłowania do alkoholu polityk zasugerował ponadto, że takiego właśnie rozwiązania oczekują dziś europejczycy. Czy też macie wrażenie, że im dłużej w Brukseli będą rządzić tacy ludzie jak Juncker, tym poparcie dla idei UE będzie spadać?

(12/09/2018)

 

     12 września 1939 r. w Abbeville Brytyjczycy i Francuzi zdradzili Polskę. Pięć lat później Abbeville wyzwolili Polacy

12 września 1939 roku, w położonej na północy Francji miejscowości Abbeville, odbyła się tajna brytyjsko-francuska konferencja. Podjęto na niej decyzję, aby zaatakowanej przez Niemców Polsce nie udzielać militarnej pomocy, a jednocześnie nie atakować Niemców od zachodu. Po pięciu latach - we wrześniu 1944 roku - Abbeville wyzwolone zostało przez... Polaków! Uczyniła to I Dywizja Pancerna pod dowództwem generała Stanisława Maczka. Chichot historii? Ironia losu?

(12/09/2018 - archiwum)

 

     Taka ciekawostka: w latach 2004 - 2017 PKB Białorusi (poza UE) rosło szybciej niż PKB Polski (w UE)

Ten tekst absolutnie nie ma pokazać, że na Białorusi jest lepiej niż w Polsce (bo nie jest, o czym mówią chociażby statystyki PKB "per capita" czy dane dotyczące przeciętnego wynagrodzenia). Ten tekst ma pokazać, że szybki rozwój gospodarczy w naszej części Europy jest możliwy także poza strukturami UE, nawet gdy istnieją dodatkowe polityczne obciążenia w postaci funkcjonowania reżimu Łukaszenki. Okazuje się, że w latach 2004 - 2017 PKB Polski liczone w USD urosło o 105,6 proc., tymczasem PKB Białorusi o 135,3 proc.

(11/09/2018)

 

     Kiedy rządził Schetyna nie sadzono drzew lecz betonowe słupy pod wyciąg dla kumpla, a chronione lasy karczowano

W nawiązaniu do konwencji PO, gdzie Grzegorz Schetyna odgrywał pierwsze skrzypce, warto przypomnieć nieco zapomnianą już historię nielegalnej wycinki chronionego lasu państwowego, by firma należąca do kumpla "Mira" i "Zbycha" mogła swobodnie postawić betonowe słupy pod prywatny wyciąg narciarski. O wszystkim wiedzieli i wszystko nadzorowali ważni przedstawiciele rządu Tuska (gdzie Schetyna był szefem MSWiA) oraz członkowie Platformy Obywatelskiej. By żyło się lepiej. Swoim.

(10/09/2018 - archiwum)

 

     Dzięki FOZZ komuniści ukradli Polsce 1,63 mld dolarów. Potem zaczęli znikać ludzie...

Fundusz Obsługi Zadłużenia Zagranicznego (w skrócie FOZZ), zamiast skupować polskie długi, transferował gigantyczne środki do prywatnych spółek zakładanych przez postkomunistów, byłych wojskowych oraz oficerów bezpieki PRL (członkiem rady nadzorczej FOZZ-u był znany dziś europoseł PO Dariusz Rosati). Ekstradycja Dariusza Przywieczerskiego - jednego z postkomunistycznych bonzów, który uwłaszczył się na majątku FOZZ - niewątpliwie cieszy. Dobrze, że ten przestępca spędzi ostatnie lata swojego życia w więzieniu. No chyba, że jakiś "rozgrzany" sędzia stwierdzi inaczej...

(7/09/2018 - archiwum)

 

     Wzrost rachunków o 61 proc. w 3 lata to wielka ściema? Poważne nieścisłości, gdy porównamy raporty z 2015 i 2018!

Dużym echem odbił się w mediach raport pt. "Portfel statystycznego Polaka" autorstwa Krajowego Rejestru Długów (KRD). Wynikało z niego, że w ciągu trzech ostatnich lat przeciętne rachunki Polaków wzrosły aż o 61 proc.! Niestety są przesłanki, aby twierdzić, że to manipulacja. Jeśli bowiem sami prześledzimy wyniki raportu KRD z 2015 roku i porównamy je z wynikami wskazanymi w roku 2018, to okaże się, że przeciętne rachunki Polaków w tym okresie wzrosły o 23 proc., a nie o 61 proc.!

(6/09/2018)

 

     Podwyżka pensji minimalnej do 2220 zł ograniczy program 500+? Samotni rodzice przestaną spełniać kryterium dochodowe

Rząd nie tak dawno zapowiedział, że na 2019 rok podwyższy podwyższy pensje minimalną o 120 zł z poziomu dzisiejszego 2100 zł do 2220 zł brutto. Na pierwszy rzut oka można powiedzieć, że to dobra decyzja. Diabeł tkwi jednak w szczegółach, a 20 zł ma duże znaczenie. Wstępne wyliczenia pokazują bowiem, że wraz ze wzrostem płacy minimalnej do poziomu 2220 zł już żaden samotny rodzic, który zarabia wspomnianą pensję minimalną i wychowuje jedno dziecko nie spełni kryterium dochodowego programu "Rodzina 500 plus". O kosztach podatkowych nawet nie będę wspominał.

(5/09/2018)

 

     W ciągu roku PGE, Enea, Tauron i Energa straciły na wartości 18,4 mld zł! Co się dzieje?!

Jeszcze rok temu wartość czterech największych polskich spółek energetycznych (PGE, Enea, Tauron i Energa) wyceniana była na giełdzie w Warszawie na 46,3 mld zł. Minął rok i wycena tych spółek spadła o 18,4 mld zł do poziomu 27,9 mld zł! Co takiego się wydarzyło, że wartość strategicznych przedsiębiorstw kontrolowanych przez Skarb Państwa spadła w tak krótkim czasie o blisko 40 proc.?

(4/09/2018)

 

     Ze strony Sejmu zniknęło kilka tysięcy oświadczeń majątkowych! Czego boją się posłowie?

Okazuje się, że w ostatnim czasie Kancelarie Sejmu i Senatu usunęły bezpowrotnie ze strony internetowej Sejmu kilka tysięcy archiwalnych oświadczeń majątkowych parlamentarzystów z lat 1997 - 2011. Powód? - Centrum Informacyjne Sejmu uważa, że wspomniane kancelarie miały do tego prawo (powołuje się na ustawę o wykonywaniu mandatu posła i senatora). Decyzja ta wydaje się jednak dość dziwna, szczególnie że wcześniej nikt tego nie robił, a dodatkowo obniża ona transparentność życia publicznego w Polsce.

(31/08/2018)

 

     Syria chwali Polskę za stanowisko w sprawie uchodźców z... Syrii!

Od końca 2015 roku polski rząd konsekwentnie wychodził z założenia, że najskuteczniejszą formą pomocy dla Syryjczyków będzie ta udzielana na miejscu. W ubiegłym roku na pomoc Syrii przekazana została z budżetu kraju kwota 160 mln zł. Kilka dni temu syryjski MSZ przyjął w Damaszku delegację z polskiego MSZ. Podczas spotkania padły oficjalnie podziękowania za sprzeciw Polski w sprawie przymusowej relokacji proponowanej przez UE. Omawiano również kwestię powrotu uchodźców do Syrii oraz zaangażowanie Polski przy budowie nowych mieszkań w tym kraju.

(30/08/2018)

 

     Alstom chce 31,7 mln zł (!) za instalacje Wi-Fi na pokładach Pendolino. Francuski "złoty deal" trwa w najlepsze!

W 2011 roku PKP Intercity zdecydowało się kupić od francuskiego Alstomu 20 pociągów Pendolino za 400 mln euro (~1,7 mld zł). Kolejne 265 mln euro (~1,1 mld zł) miało trafić na konta Alstomu w ramach umowy serwisowej. Aby zakup mógł dojść do skutku PKP Intercity musiało zaciągnąć spory kredyt bankowy poręczony przez Skarb Państwa. Okazuje się, że to nie jedyne koszty. Za instalacje Wi-Fi na pokładach Pendolino Alstom właśnie zażądał dodatkowych 31,7 mln zł! Tak więc gruby, "złoty deal" trwa w najlepsze, a zarząd PKP mówi o "dużym sukcesie" (sic!).

(29/08/2018)

 

     Krótka historia jak wydać 95 mln zł unijnej dotacji w coś, co potem przyniosło 150 mln zł długów

Miała być "sądecka dolina krzemowa" i ponadregionalny ośrodek badań i rozwoju w zakresie nowych technologii. Wyszły z tego wielomilionowe straty i huczna upadłość. Spółka "Miasteczko Multimedialne" w sierpniu 2010 r. otrzymała unijne dofinansowanie na realizację projektu w wysokości 94,9 mln zł. Za tą sumę wybudowano budynek, który dziś syndyk chce sprzedać za 35,5 mln zł. Ale nawet ta kwota nie pokryje wszystkich długów spółki, które obecnie wynoszą ponad 150 mln zł.

(9/02/2018)

 

     428 członków PO i ich kumpli zarobiło w państwowych spółkach 200 mln zł. Jak to wygląda w przypadku PiS?

W 2007 roku Donald Tusk obiecywał, że pod jego rządami skończy się proceder "politycznego zawłaszczania spółek z udziałem Skarbu Państwa". Jak bardzo kłamał pokazały kolejne lata i setki członków PO, ich krewnych i znajomych którzy w państwowych spółkach zarobili setki milionów złotych. PiS będąc w opozycji chciał ograniczyć kumoterstwo i nepotyzm tworząc Centralny Rejestr Oświadczeń. Kiedy jednak przejął władzę w 2015 roku temat stworzenia wspomnianego rejestru nagle przycichł, a obecnie już nikt o nim zupełnie nic nie mówi. Ciekawe dlaczego...?

(27/08/2018)

 

     NIK: "Straciliśmy kontrolę nad superbakterią antybiotykooporną New Delhi". Czy Polsce grozi epidemia?

Prezes Najwyższej Izby Kontroli (NIK) na oficjalnym profilu tej instytucji na Twitterze oficjalnie przyznał: "Straciliśmy kontrolę nad superbakterią antybiotykooporną Klebsiella pneumoniae. Chodzi o tzw. bakterię >> New Delhi <<, która kilka lat temu pojawiła się Polsce i niebezpiecznie się rozprzestrzenia". Fakty są takie, że pierwszy przypadek zakażenia "New Delhi" odnotowano w naszym kraju w 2011 roku. W tym roku zakaziło się nią już kilkaset osób. Jej nosiciele mogą ją przekazać nawet poprzez uścisk dłoni w czasie powitania.

(24/08/2018)

 

     Niemcy blokowali już polski atom, budowę nowej kopalni oraz rozbudowę portu. Czy teraz zablokują całą gospodarkę?

Kiedy niemiecka gospodarka była na dzisiejszym poziomie polskiej, to nikt nie zastanawiał się tam nad wprowadzaniem jakichkolwiek ograniczeń w zakresie emisji CO2. Liczył się przemysł, rozwój i osiągnięcie dobrobytu przez jak najszerszą część społeczeństwa. Kiedy cel ten udało się w końcu osiągnąć, nasi zachodni sąsiedzi ogłosili, że od teraz będą bardziej "eko" i zaczną ograniczać swoje emisje. Problem w tym, że restrykcyjne ograniczenia - poprzez organy UE - Niemcy narzucili nie tylko na siebie, ale również na większość państw Europy.

(23/08/2018)

 

     Niemiecki SN uznał, że ZDF nie musi przepraszać za "polskie obozy śmierci"! Uzasadnienie jest kuriozalne!

Niemiecki Federalny Trybunał Sprawiedliwości (odpowiednik polskiego Sądu Najwyższego) stwierdził, że telewizja ZDF nie musi przepraszać za użycie sformułowania "polskie obozy śmierci" w materiale dokumentalnym poświęconym niemieckim obozom w Majdanku i Auschwitz. Trybunał uznał, że ZDF nie musi podporządkowywać się wyrokowi polskiego sądu, który nakazał jej publikację przeprosin, bowiem byłoby to sprzeczne z porządkiem prawnym Niemiec, gdzie - jak stwierdzili sędziowie - obowiązuje prawo do wolności wypowiedzi i wolności mediów (sic!).

(22/08/2018)

 

     Ubecki sadysta, który torturował rtm. Pileckiego, aż do śmierci w 2012 dostawał od III RP emeryturę pułkownika

Witold Pilecki został aresztowany w maju 1947 r. W areszcie UB był torturowany przez jednego z najokrutniejszych śledczych - Eugeniusza Chimczaka. W trakcie ostatniego widzenia z żoną wyznał jej w tym kontekście: "Oświęcim to była igraszka". Rok później został stracony i do dziś nie wiadomo, gdzie leżą jego zwłoki. Chimczak za swoje okrucieństwo został w 1996 r. skazany na 7,5 roku więzienia. Nie odbył jednak ani jednego dnia kary. Podobno ze względu na zły stan zdrowia. Zmarł spokojnie w 2012 roku do końca otrzymując od III RP wysoką emeryturę.

(archiwum)

 

     Niemcy mogą wydobywać węgiel, wycinać prastary las, produkować energię z atomu. Polska nie może

W sprawie pierwszej polskiej elektrowni atomowej Niemcy zdążyli wysłać oficjalnie aż 20 tys. protestów. W województwie lubuskim udało się im również zablokować budowę nowej elektrowni na węgiel brunatny oraz towarzyszącej jej kopalni odkrywkowej, mimo iż sami posiadają takie tuż przy granicy z Polską. O sprawie wycinki puszczy pierwotnej w Hambach (bo przeszkadzała w rozwoju kopalni) czy wycinkach lasów zaatakowanych przez kornika nawet nie będę wspominał. Gdzie nie spojrzeć tam podwójne standardy.

(20/08/2018)

 

     NIK potwierdza: Państwo jest słabe i nie chroni konsumentów przed nieuczciwymi praktykami banków

Najwyższa Izba Kontroli negatywnie oceniła skuteczność systemu ochrony konsumentów wobec problemu tzw. kredytów walutowych. Okazało się, że skontrolowane podmioty administracji publicznej nie zapewniły właściwego egzekwowania praw kredytobiorców oraz zbyt późno (lub w nieodpowiednim stopniu) przeciwdziałały zagrożeniom, wynikającym z charakteru tych kredytów oraz z nieuczciwych praktyk banków. Efektem słabości systemu ochrony konsumentów była maksymalizacja przychodów sektora bankowego przy wykorzystaniu niedozwolonych wobec klientów praktyk.

(20/08/2018)

 

     Wstydliwa historia Niemiec. Rząd w Berlinie odmawia przyjęcia pozwu za pierwsze w XX wieku ludobójstwo

Mordy dokonane na przestrzeni lat 1904-1907 przez niemieckich kolonistów w Namibii uchodzą za pierwsze w XX wieku przeprowadzone z rozmysłem ludobójstwo. Jego ofiarami byli przedstawiciele rdzennych plemion Herero i Namaqua, którzy zbuntowali się przeciwko prowadzonej na ich terytorium ekspansji kolonialnej Niemiec. Szacuje się, że w wyniku pacyfikacja powstania oraz celowej eksterminacji zginęło ok. 60 tys. Herero i 10 tys. Namów. Rząd w Berlinie konsekwentnie odmawia uznania roszczeń władz Namibii oraz nie odbiera wysyłanych w tej sprawie pozwów.

(16/08/2018)

 

     Widać już pierwsze oznaki spowolnienia w gospodarce. Duża polska firma chce zwolnić 45% pracowników

O tym raczej nie dowiesz się z wieczornego wydania Wiadomości na TVP. Zarząd Groclin SA (spółki produkującej fotele i akcesoria samochodowe dla VW, Volvo, Renault, BMW, Forda czy Opla) podjął uchwałę o rozpoczęciu procedury zwolnień grupowych. Celem zarządu jest zwolnienie 321 pracowników spółki zatrudnionych w dwóch zakładach na terytorium Polski, co stanowi 45 proc. wszystkich zatrudnionych w Groclinie. Niestety, wiele wskazuje na to, że zwolnienia w Groclinie nie będą jedynymi, o jakich przyjdzie nam usłyszeć w najbliższym czasie...

(14/08/2018)

 

     Podejrzany o wyłudzenie 200 mln zł VAT wychodzi na wolność, bo pismo z sądu gdzieś się zgubiło!

Ta historia to kompromitacja wymiaru sprawiedliwości. Maksim C. był przez 2 lata poszukiwany europejskim listem gończym. Miał dokonać wyłudzeń VAT (oszukać polskie społeczeństwo) na gigantyczną kwotę 200 mln zł. Pod koniec lipca został zatrzymany przez włoską policję w Mediolanie i przewieziony do Polski. Tutaj trafił do aresztu i usłyszał zarzuty. Prokurator chciał aresztu na 3 miesiące. Sąd zgodził się i 2 sierpnia wydał stosowne postanowienie. Problem w tym, że nigdy nie dotarło ono do aresztu! W efekcie 9 sierpnia Maksim C. został wypuszczony na wolność!

(13/08/2018)

 

     W 1992 roku TK orzekł, iż ujawnienie listy tajnych współpracowników jest niezgodne z Konstytucją. Sędzią sprawozdawcą był wówczas Andrzej Zoll

Wymiar sprawiedliwości w nowotworzonej III RP był żywcem przeniesiony z PRL. Okrągłostołowi politycy zapewniali, że "sam się oczyści". Oczywiście nic takiego nie nastąpiło. PRL-owscy funkcjonariusze i ich tajni współpracownicy często byli chronieni. Dobrym tego przykładem w mojej opinii było orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z 1992 r., zgodnie z którym ujawnienie listy tajnych współpraconików pełniących w III RP funkcje publiczne jest niezgodne z Konstytucją. Sędzią sprawozdawcą był wówczas Andrzej Zoll - dziś czołowy autorytet prawny TVN24.

(archiwum)

 

     Kolejne pieniądze na rozwój niemieckiej sieci handlowej w Polsce. Tym razem od unijnej instytucji finansowej

Europejski Bank Inwestycyjny, który jest instytucją finansową Unii Europejskiej, udzielił sieci Kaufland Polska pożyczkę o wartości 100 mln euro na przeprowadzenie modernizacji 50 sklepów w Polsce. Przypomnijmy, że wcześniej właściciel Kauflanda oraz Lidla (niemiecka Grupa Schwarz) otrzymał prawie miliard dolarów pożyczki od Banku Światowego i Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju. Wówczas chodziło o "zapewnienie mieszkańcom Europy Środ.-Wsch. dostępu do produktów, których nie mieliby szansy inaczej zdobyć" (sic!).

(9/08/2018)

 

     Trzaskowski chce wstrzymać budowę autostrad, bo w Polsce "rozbudzany jest faszyzm". Co on bredzi?

Urojony problem określonej grupy polityków nie powinien wpływać na rozwój naszego kraju. Rafał Trzaskowski uważa inaczej. Chce wstrzymać budowę autostrad i wrócić do tego dopiero za kilka lat. Powód? - Generalnie jest nim PiS oraz "rozbudzający się faszyzm". To na te kwestie powinny być przelewane wszystkie możliwe siły. No cóż - można powiedzieć, że stopień odrealnienia u Rafała Trzaskowskiego jest godny Bronisława Komorowskiego z czasów kampanii'2015. Wieszczę sukces.

(7/08/2018)

 

     Germanofobia wśród Polaków to mit. To polakofobia wśród Niemców jest całkiem realnym problemem

Okazuje się, że aż 56 proc. z nas ma pozytywną opinię na temat Niemiec. Zupełnie inne nastroje panują za naszą zachodnią granicą. Tylko 29 proc. Niemców wyraża pozytywną opinię o Polsce - to wyniki najnowszego badania Instytutu Spraw Publicznych i Fundacji Adenauera. Jakby tego było mało tylko 31 proc. Niemców uważa, że stosunki między naszymi krajami są dobre. Polacy są innego zdania - dla 64 proc. z nas stosunki z Niemcami są dobre. Wychodzi na to, że o ile germanofobia wśród Polaków to mit, to polakofobia wśród Niemców jest całkiem realnym problemem.

(6/08/2018)

 

     Jak przeciwnika prywatyzacji cukrowni, banków i PZU skompromitowano metodą "na wariata"? Krótka historia Gabriela Janowskiego

Gabriel Janowski będąc posłem kategorycznie sprzeciwiał się "dzikiej" prywatyzacji polskich cukrowni, sektora bankowego, energetycznego oraz PZU. Był niewygodny dla wielu ludzi forsujących wyprzedaż polskiego majątku. 16 stycznia 2000 r., tuż przed debatą na temat odwołania odpowiedzialnego za prywatyzację Emila Wąsacza, ktoś Janowskiemu dosypał do jedzenia narkotyk, a następnie wywlekł wprost przed dziennikarzy i kamery telewizyjne. Poszedł jasny przekaz: główny przeciwnik ministra Skarbu Państwa i orędownik jego odwołania jest niespełna rozumu.

(archiwum)

 

     Polski CD Projekt odprowadził w ub.r. do budżetu większy podatek CIT niż wszyscy zagraniczni giganci IT razem wzięci!

Taka ciekawostka - działające na terytorium naszego kraju: IBM Polska, Microsoft Polska, Oracle Polska, SAP Polska i Enterprise Services odprowadziły w 2017 roku do budżetu łącznie 27 mln zł podatku CIT (warto przy tym zauważyć, że IBM Polska oraz Oracle Polska nie zapłaciły ani złotówki, bowiem oficjalnie wykazały stratę). Po drugiej stronie mamy polski CD Projekt, który sam jeden odprowadził 45,8 mln zł, czyli o blisko 70 proc. więcej niż wszystkie wyżej wymienione zagraniczne giganty IT razem wzięte!

(3/08/2016)

 

     Było kłamstwo o marszu 60 tys. nazistów. Teraz idzie w świat kłamstwo, że polska policja pobiła Żyda

Swego czasu furorę na świecie zrobiło kłamstwo, jakoby 11 listopada w Warszawie odbył się marsz 60 tys. nazistów. Ten fake-news wyprodukowany przez byłego doradcę Hilary Clinton, był powielany setki tysięcy razy - głównie w USA i Izraelu i był początkiem akcji dyfamacyjnej, w wyniku której Polska wycofała się z tzw. dużej ustawy reprywatyzacyjnej. To jednak nie koniec - obecnie za oceanem promowany jest "news" o tym, że krakowska policja pobiła amerykańskiego Żyda. To ordynarne kłamstwo, bowiem rzeczywistość okazała się być zupełnie odmienna.

(2/08/2016)

 

     Do 1945 był SS-manem i nazistowskim ideologiem. Po wojnie współpracował z politykami CDU, FDP i SPD

Mało kto wie, ale w wybranym w 1949 roku niemieckim Bundestagu (odpowiednik polskiego Sejmu) zasiadało przynajmniej 53 byłych członków NSDAP, w tym 3 byłych SS-manów. Nie powinno nas zatem dziwić, że takie persony jak Carl Cerff - nazistowski ideolog, przywódca Hitlerjugend, członek Waffen-SS oraz NSDAP - po wojnie bez problemu mógł organizować "panele dyskusyjne" z czołowymi politykami CDU, FDP czy SPD. Tacy ludzie jak on byli beneficjentami powierzchownej tylko denazyfikacji, do jakiej doszło w RFN po 1945 roku.

(archiwum)

 

     Straty spowodowane przez Niemców po stłumieniu Powstania Warszawskiego wyniosły 45,3 mld $. Nikt nam za to nie zapłacił

W 2004 roku, na polecenie Lecha Kaczyńskiego - ówczesnego prezydenta M. St. Warszawy - przygotowano ekspertyzę dotyczącą wysokości rachunku jaki potencjalnie można by wystawić Niemcom za zniszczenia dokonane w Warszawie w latach 1944-45. Opiewał on na gigantyczną kwotę: 45,3 mld $! I chodzi tylko o straty materialne (zniszczone budynki, infrastruktura)! Nikt nie podjął się bowiem próby wyliczenia finansowych odszkodowań za mordy dokonane na bezbronnych cywilach.

(1/08/2016)

 

     Gdy w Hiszpanii płonęło 1 składowisko, ewakuowano 9 tys. osób. W Polsce było kilkadziesiąt takich pożarów. Czy ewakuowano kogokolwiek?

Kiedy w maju 2016 roku w okolicach Madrytu płonęło składowisko opon, lokalne władze podjęły decyzję o ewakuacji 9 tys. osób mieszkających w bezpośrednim sąsiedztwie składowiska. Powód? - Ekstremalnie niebezpieczny i wysoce rakotwórczy dym z pożaru. W tym roku w Polsce podobnych pożarów mieliśmy kilkadziesiąt. Czy w którymkolwiek przypadku podjęta była decyzja o ewakuacji miejscowej ludności? Jakie efekty dla naszego zdrowia będą miały wydobywające się z palonych śmietnisk i składowisk opary?

(1/08/2018)

 

     Port w Gdańsku najszybciej rozwijającym się portem Bałtyku. Takich wyników nie było jeszcze nigdy!

Jeszcze w 2009 roku port w Gdańsku przeładował 18,9 mln ton towarów. Po I półroczu bieżącego roku w gdańskim porcie przeładowano już 25,0 mln ton towarów, a cały rok 2018 może być absolutnie rekordowy (w dotychczas najlepszym 2017 roku przeładowano 40,6 mln ton towarów). Gdańsk osiągnął także najwyższą dynamikę wzrostu spośród wszystkich portów zlokalizowanych w basenie Morza Bałtyckiego. Co istotne - wielkość przeładunków wzrasta pomimo prowadzonych na terenie portu inwestycji modernizacyjnych, które do 2020 roku pochłoną ok. miliarda złotych.

(31/07/2018)

 

     Niemcy znowu biją całą strefę euro. Ich bilans handlowy jest lepszy od wszystkich państw eurolandu razem wziętych!

W 2017 roku niemiecki bilans handlowy (+244,8 mld €) był lepszy niż bilans całej strefa euro razem wziętej (+238,0 mld €). Okazuje się, że nie był to jednorazowy przypadek. Po pierwszych pięciu miesiącach tego roku nadwyżka w handlu zagranicznym całej strefy euro wyniosła 80,04 mld €. W tym samym czasie gospodarka Niemiec wypracowała nadwyżkę handlową w wysokości 99,93 mld €. Wygląda więc na to, że "euro-zona" w końcu zaczęła działać tak, jak ją sobie wyobrazili jej pomysłodawcy, czyli z korzyścią przede wszystkim dla Niemiec.

(30/07/2018)

 

     Mike Tyson o Powstaniu Warszawskim. Pomysł świetny, ale wykonanie...

Były bokserski mistrz świata w wadze ciężkiej został wynajęty przez firmę FoodCare do powiedzenia kilku słów po angielsku na temat Powstania Warszawskiego. Pomysł, aby rozpoznawalnego na całym świecie Mike Tysona zatrudnić do takiej akcji jest super. Gorzej wyszło jego wykonanie. Tyson duka tekst z promptera, tak jakby czytał jakieś oświadczenie. Trudność z przeczytaniem krótkiego fragmentu jest naprawdę rażąca, przez co wszystko wygląda raczej mało wiarygodnie.

(29/07/2018)

 

     17 lat procesu. 447 rozpraw. Licytacja za bezcen 20 mln zł majątku. Kupującymi m.in. rodziny sędziów. Oto jak wygląda bezmiar niesprawiedliwości

"17 lat toczy się proces przed Sądem Rejonowym Łódź-Śródmieście w Łodzi. W tym czasie odbyło się 447 rozpraw. Proces zaczynał się 7 razy od początku. Pod byle pretekstami zmieniano składy sędziów, tak aby proces nigdy nie mógł się zakończyć. W tym czasie w toku licytacji komorniczych zlicytowano za bezcen gigantyczny majątek o wartości ponad 20 mln zł. Kupującymi były rodziny sędziów" - tak swoje wystąpienie na sejmowej komisji sprawiedliwości zaczyna Leszek Kopczyński - przedsiębiorca, którego zrujnował przez bezmiar niesprawiedliwości III RP.

(archiwum)

 

     Polska straciła 18.0% populacji, Francja 1.4%, a Wlk. Brytania 0.9%. Mimo to nasz udział w odszkodowaniach od Niemiec wyniósł zaledwie 2.0%!

W wyniku II WŚ Polska poniosła gigantyczne straty ludnościowe. Populacja naszego kraju zmniejszyła się aż o 18,0 proc. Dla porównania straty ludnościowe Francji wyniosły 1,4 proc., a Wlk. Brytanii - 0,9 proc. Jakby tego było mało utraciliśmy 38,0 proc. majątku narodowego (Francuzi 1,5 proc., a Brytyjczycy jedynie 0,8 proc.). Mimo to, zamiast przyznanych nam po wojnie reparacji, dostaliśmy od NRD ok. 6 mln książek o marksizmie, a nasz udział w finansowym zadośćuczynieniu dla ofiar II WŚ, wyniósł zaledwie 2 proc. całości wypłaconej kwoty. Warto o tym przypominać.

(archiwum)

 

     Dziś rocznica strajku, który uratował KGHM przed prywatyzacją Lewandowskiego. Niedoszły nabywca wkrótce zbankrutował

Mało znany fakt: w 1992 roku Janusz Lewandowski (jako minister przekształceń własnościowych) był skłonny sprywatyzować KGHM za 400 mln $. Aby udaremnić tę prywatyzację blisko 40-tysięczna załoga tego państwowego przedsiębiorstwa 20 lipca 1992 r. rozpoczęła strajk okupacyjny. Po 32 dniach Lewandowski ustąpił i do prywatyzacji ostatecznie nie doszło. W następnych latach KGHM przyniósł 41,9 mld zł zysku na czysto, a firma która miała przejąć polskiego giganta miedziowego zbankrutowała i dziś nie ma po niej śladu.

(20/07/2018 - archiwum)

 

     Odkrył aferę FOZZ, po czym nagle zmarł. Dziś rocznica śmierci Michała Falzmanna. Jego zgon był początkiem serii

Michał Falzmann był 38-letnim inspektorem NIK. W 1991 roku jako pierwszy odkrył i oficjalnie opisał mafijny mechanizm działania Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego (FOZZ), dzięki któremu setki postkomunistów kosztem polskiego państwa dorobiło się gigantycznych majątków. Falzmann, znając mechanizm przekrętu, w dniu 16 lipca 1991 r. zażądał od NBP ujawnienie informacji (objętych tajemnicą bankową) o obrotach pieniężnych na rachunkach FOZZ. Niemal natychmiast został odsunięty od postępowania, a 2 dni później nagle zmarł. To był początek serii.

(archiwum)

 

     Każdego dnia wwożono do Polski średnio aż po 400 ton niemieckich śmieci! Ministerstwo potwierdza fatalne dane

Ministerstwo Środowiska właśnie oficjalnie potwierdziło, że w 2017 roku do Polski wwieziono łącznie 377,7 tys. ton śmieci. To grubo ponad dwukrotnie więcej niż w 2015 roku. Najwięcej śmieci przyjechało do nas z Niemiec - 145,8 tys. ton. To oznacza, że każdego dnia średnio musiało do Polski wjeżdżać blisko 400 ton niemieckich odpadów. Skokowy wzrost importu śmieci do Polski prawdopodobnie spowodowany był wprowadzeniem zakazu importu śmieci przez Chiny. Zachód Europy zaczął szukać nowego odbiorcę swojego brudnego problemu i padło na Polskę.

(12/07/2018)

 

     Antypolonizm oficjalną doktryną państwową? Czemu nie. Izraelski MEN chce obowiązkowych lekcji z "polskiego antysemityzmu"

Minister Edukacji Izraela chce, aby na wycieczkach szkolnych do Polski młodzi Żydzi obowiązkowo uczyli się o "polskim antysemityzmie" oraz o roli, jaką Polacy odegrali w organizacji Holocaustu. Przerażający jest ten upór części elit Izraela oraz wielu organizacji z USA w zakresie robienia z nas odpowiedzialnych za Shoah. Jest on podwójnie przerażający, gdy uświadomimy sobie, iż Polską rządzi obecnie najbardziej filosemicka i proamerykańska ekipa licząc od 1989 roku!

(11/07/2018)

 

     Trzeba być TVN-em, aby krytykować ćwiczenia Wojsk Obrony Terytorialnej. W Szwecji takie ćwiczenia to norma!

Najpierw przeciwko Wojskom Obrony Terytorialnej (WOT) w Polsce byli przedstawiciele "totalnej" opozycji, którzy twierdzili, że minister obrony narodowej będzie ich używał do "do tłumienia demonstracji KOD" (sic!). Kiedy w końcu udało się powołać tę formację do życia, niespodziewany uderzenie przyszło ze strony... TVN24. Stacja ta właśnie wypuściła jednoznacznie krytyczny wobec WOT materiał, z którego wynika, że ćwiczący żołnierze przeszkadzają w "spokojnym piciu sobie kawki w miłym towarzystwie". Ręce opadają!

(10/07/2018)

 

     "Wolne sądy" powiadacie? Horror tego przedsiębiorcy trwa już 16 lat (!). Jego współpracownika (Marka Karpa) zabił białoruski TIR

Sprawa Mirosława Ciełuszeckiego przez niektórych nazywana jest jedną z największych kompromitacji wymiaru sprawiedliwości III RP. W 2002 roku został on oskarżony, że sprzedał spółce, której był właścicielem należące do siebie nieruchomości, a uzyskane pieniądze wpłacił na konto spółki. Zdaniem prokuratury miał tym działać przeciwko interesowi swojej własnej firmy (!). Po 16 latach procesu Ciełuszecki usłyszał wyrok - sąd w Białymstoku skazał go na 3 lata bezwzględnego więzienia! Czy tak wygląda bezmiar niesprawiedliwości?

(9/07/2018)

 

     Sprzedali 22,1 proc. Polskich Hut Stali za 6 milionów zł. NIK stwierdziła, że wycenę spółki zaniżono o 2 miliardy zł!

W 2003 r. podjęto decyzję o prywatyzacji Polskich Hut Stali SA (huty w Krakowie, Dąbrowie Górniczej, Świętochłowicach i Sosnowcu). Rząd oraz ministerstwa skarbu i gospodarki (opanowane przez polityków SLD) zgodziły się wówczas na sprzedaż pakietu 22,1 proc. akcji tej spółki za kwotę 6 milionów zł (przy kilku warunkach). Późniejszy raport NIK stwierdził jednak, że na potrzeby prywatyzacji wycenę spółki zaniżono o blisko 2 miliardy zł, a najlepszym tego dowodem był fakt, że już w 2004 r. spółka miała 1,7 miliarda zł zysku na czysto!

(8/01/2018)

 

     Historia Abrama Taubera - Żyda uratowanego przez AK, który po wojnie został szefem UB w Chodlu

Ta historia pokazuje, że w sprawie relacji polsko-żydowskich - szczególnie w okresie powojennym - nie może być mowy o prostej, zero-jedynkowej narracji. Tak jak byli źli Polacy wydający Niemcom ukrywających się Żydów, tak i byli też ukrywający się Polacy mordowani przez komunistycznych oprawców, wśród których większość stanowili Żydzi. Abram Tauber w czasie wojny był ukrywany przez żołnierzy Armii Krajowej. Gdy wojska radzieckie pojawiły się w okolicach Lublina przeszedł na ich stronę. Wkrótce później został szefem UB w Chodlu i osobiście zamordował 4 żołnierzy AK.

(6/07/2018)

 

     Polska za Morawieckiego importuje więcej węgla niż Polska za Tuska. Dominuje węgiel z... Rosji!

Polska "na węglu leży". I co z tego - można dodać. Rosnąca gospodarka przy jednoczesnym spadającym wydobyciu węgla w polskich kopalniach powoduje, że coraz więcej musimy go sprowadzać z zagranicy. Patrząc na ostatnie statystyki można stwierdzić, że czarne paliwo napływa do nas w rekordowo szybkim tempie. Szczególnie z kierunku rosyjskiego. Licząc od stycznia do kwietnia Polska importowała 5,9 mln ton węgla. To aż o 90 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2017 r. Zdecydowana większość tego surowca pochodziła z rosyjskich kopalni.

(5/07/2018)

 

     Ciemny cel polityki klimatycznej: Polskie elektrownie mają być nieopłacalne, a prąd mamy kupować od Niemców

Niemcy osiągnęły przewagę gospodarczą m.in. dzięki działalności wysokoemisyjnych elektrowni węglowych i równie emisyjnemu ciężkiemu przemysłowi. Uzyskane nadwyżki kapitałowe zaczęli inwestować w nowe technologie. W ten sposób powstała gałąź gospodarki związana z produkcją i eksploatacją OZE. Problemem okazał się być jednak niewielki rynek zbytu na nowe produkty "made in Germany". Wtedy do gry weszła UE, która zaczęła robić wszystko, aby energetyka konwencjonalna przestała być opłacalna, a kraje takie jak Polska same uznały, że prąd to najlepiej kupować u Niemców.

(2/07/2018)

                       

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu