B L O G  

     Komisja Europejska chce wprowadzić euro na terenie całej UE do końca 2025 r. Jedynym wygranym takiego scenariusza będą Niemcy
wpis z dnia 23/05/2017

 

Fakty są następujące - jeżeli Niemcy zamiast euro nadal mieliby swoją własną walutę (niemiecką markę), to spotkałby ich los analogiczny do losu Szwajcarii. Gwałtowne i trwałe zyskiwanie na wartości marki doprowadziłoby do utraty konkurencyjności niemieckiego eksportu, a - jak wiadomo - to na eksporcie jest zbudowana potęga gospodarcza naszego zachodniego sąsiada. Aby utrzymać hegemonię i kontynuować politykę finansowego drenowania innych państw Niemcy muszą koniecznie wymusić rozszerzenie strefy euro. Najnowszy pomysł Brukseli doskonale się w to wpisuje.

Niemiecki dziennik "Frankfurter Allgemeine Zeitung", powołując się na źródła w Komisji Europejskiej, stwierdził, że do 2025 roku wspólną walutę euro ma obowiązywać we wszystkich 27 krajach Unii Europejskiej. Ponadto Parlament Europejski miałby uzyskać dodatkowe kompetencje kontrolne nad ministrami finansów krajów wchodzących w skład eurolandu, a Europejski Bank Centralny zyskałaby prawo do emitowania własnych euro-obligacji celem finansowania nowego, ponadnarodowego euro-budżetu.

Zakładając, że doniesienia niemieckiej gazety są prawdziwe, automatycznie nasuwa się pytanie - kto zyska, a kto straci na takim rozwiązaniu? Mając na względzie dotychczasową politykę monetarną i gospodarczą krajów wchodzących w skład eurolandu, z dużą dozą prawdopodobieństwa można zaryzykować stwierdzenie, że jedynym, autentycznym i bezkompromisowym wygranym takiego scenariusza byliby... Niemcy.

Gospodarka naszego zachodniego sąsiada opiera się przede wszystkim na eksporcie. Aby był on opłacalny waluta, za pomocą której dokonywane są transakcje, nie może być zbyt silna. Szczególnie względem walut obowiązujących u największych partnerów handlowych. Gdyby dzisiaj w Niemczech obowiązywała marka (DM), to nasz sąsiad podzieliłby los Szwajcarii, której gospodarka utraciła sporą część swojej konkurencyjności poprzez zbyt silną wartość franka szwajcarskiego. Eksport do innych państw przestał być na tyle zyskowny jak kiedyś, a import dóbr i usług jest niezwykle kosztowny. 

Niemieccy stratedzy finansowi doskonale zdają sobie z tego sprawę. Dlatego będą robić wszystko, aby strefa euro uległa poszerzeniu, szczególnie o takie kraje jak Węgry czy Polska. Rozszerzenie eurolandu przyczyni się do osłabienia euro wobec walut obowiązujących u największych partnerów handlowych naszego zachodniego sąsiada. To zaś jest gwarancją na utrzymanie gospodarczej hegemonii Niemiec w tej części świata i kontynuowaniu polityki finansowego drenowania innych państw.

 

Źródło: "FAZ": KE chce do 2025 roku wprowadzić euro we wszystkich krajach UE (Stooq.pl)
Źródło: To wszystko wina Niemiec. Korzenie europejskich problemów są w Berlinie (Forsal.pl)

wpis z dnia 23/05/2017

  


r e k l a m y


   

     Państwa UE mogą uczyć się od Polski jak pomagać uchodźcom. Program "Rodzina rodzinie" jako wzór akcji niesienia pomocy na miejscu
wpis z dnia 22/05/2017

 

Wśród opinii, jakie dominują na temat naszego kraju, można usłyszeć, że nie chcemy pomagać innym. Nic bardziej mylnego! Po pierwsze - jeśli jakiś uchodźca z kraju ogarniętego wojną do Polski trafi i poprosi o azyl, to otrzyma tu schronienie. Po drugie - nie chcemy jedynie narzucanej siłą unijnych nakazów relokacji migrantów, którzy wybrali Niemcy czy Francję, jako państwa azylu. Po trzecie - na przykładzie programu "Rodzina rodzinie" państwa Europy Zachodniej powinny się uczyć od Polaków, jak wygląda oddolna i świetnie zorganizowana akcja niesienia pomocy bezpośredniej. 

Czarna propaganda, uprawiana z zamiłowaniem przez sporą część brukselskich i berlińskich elit politycznych, tworzy z naszego państwa totalnie anty-humanitarny twór, który nie chce nikomu pomagać, a w szczególności nie czuje solidarności z uchodźcami uciekającymi z regionów objętych działaniami wojennymi. Nic bardziej mylnego! Fakty są bowiem takie, że Polska udziela pomocy osobom uciekającym z powodu wojny lub prześladowań, czego najlepszym dowodem są statystyki Urzędu do Spraw Uchodźców. Jeśli jakiś uchodźca z kraju ogarniętego wojną do Polski trafi i poprosi o azyl, to otrzyma tu schronienie. Dostanie takie schronienie, bo Polska - wbrew opiniom zachodnioeuropejskich liberałów - respektuje konwencje międzynarodowe w sprawie pomocy uchodźcom. To czego nie respektujemy, to narzucane siłą unijnych nakazów programy relokacji migrantów, którzy wybrali Niemcy, Francję czy Włochy, jako państwa swojego azylu. 

Inną kwestią jest to, że państwa Europy Zachodniej mogłyby się uczyć od Polaków, jak wygląda świetnie zorganizowana, oddolna akcja niesienia pomocy bezpośredniej. W ubiegłym roku Caritas Polska uruchomił program "Rodzina rodzinie". Polega on na tym, że nie ruszając się z domu możemy wspierać konkretne osoby potrzebujące pomocy w Syrii, jak i uchodźców z tego kraju, którzy uciekli do państw ościennych. Pojedyncza osoba, rodzina, wspólnota, parafia czy organizacja może udzielić bezpośredniej pomocy konkretnej poszkodowanej rodzinie – przyjąć ją jako bliską sobie, choć geograficznie odległą. Caritas Polska współpracuje w Syrii z Caritas Aleppo, będącą oddziałem Caritas Syria. Caritas Aleppo działa w tym oblężonym mieście bez przerwy, udzielając mieszkańcom takiej pomocy tak: pomoc żywnościowa, wsparcie wynajmu i remontu mieszkań zniszczonych przez wojnę, opieka medyczna i wsparcie ludzi starszych, działania edukacyjne dla dzieci. Zebrane w Polsce środki trafiają do partnerów lokalnych na miejscu, którzy otaczają opieką przekazane nam rodziny i znają dobrze ich potrzeby. Partnerzy dysponują środkami dla rodzin. Oznacza to, że w ramach zebranej kwoty przekazują to, co jest najbardziej w danym momencie niezbędne dla konkretnej rodziny. Prowadzą też monitoring potrzeb i realizacji pomocy.

Według statystyk Caritas Polska do marca br. w ramach programu "Rodzina rodzinie" udało się zebrać 13 milionów złotych. Uczestnikiem programu pomocowego można zostać przez stronę RodzinaRodzinie.caritas.pl. Działania Caritas Polska w Syrii można również wesprzeć wysyłając SMS o treści SYRIA na numer 72052. Całkowity koszt SMS to 2,46 zł, z czego 0,46 zł to podatek VAT, 0,18 zł to koszty administracyjne Caritasu, a 1,82 zł idzie bezpośrednio na pomoc dla potrzebujących.

 

Źródło: Pomoc rodzinom poszkodowanym w konflikcie syryjskim (Caritas.pl)

wpis z dnia 22/05/2017

  


r e k l a m y


    

     Jak wiatr zawieje, tak Platforma zmienia zdanie. Na przykładzie tych wypowiedzi można uczyć jak nie robić polityki
wpis z dnia 20/05/2017

 

9 maja Grzegorz Schetyna twierdzi, że "PO nie jest za przyjmowaniem uchodźców". Dwa dni później Izabela Leszczyna (wiceminister finansów w rządzie PO-PSL) mówi, że "Schetyna żartował". 18 maja rano Tomasz Siemoniak zauważa, że "PO stworzyła mechanizm, dzięki któremu w Polsce nie ma uchodźców", a Borys Budka mu wtóruje: "Zarówno Schetyna, jak i ja mieliśmy szczęście być w rządzie, który zabezpieczył Polaków przed nielegalnymi imigrantami". Tego samego dnia popołudniu Ewa Kopacz stwierdza, iż "Polska powinna wypełnić zobowiązania w sprawie uchodźców"...

Takiego kombinowania, jak koń na światłach, nie było w polskiej polityce już dawno. Spin-doktorzy pracujący dla Platformy Obywatelskiej wiedzą doskonale, że twarde stanowisko w/s przyjmowania migrantów z innych państw UE może się równać spadkowi poparcia w sondażach. Wszak 3 na 4 Polaków jest przeciwko przymusowej relokacji przybyszów z Afryki i Bliskiego Wschodu do Polski. Stąd, jak zakładam, Schetyna nagle wystrzelił, że "PO nie jest za przyjmowaniem uchodźców". Przekaz ten musiał być szybko "prostowany" przez ludzi ze środowiska Donalda Tuska. Już dwa dni po wypowiedzi obecnego lidera PO, posłanka tej partii oraz była minister finansów w poprzednim rządzie Izabela Leszczyna stwierdziła, że Schetyna tylko "żartował" z tym, iż PO jest przeciwko przyjmowaniu uchodźców. 

Przekazu nie udało się jednak do końca naprostować, gdyż w mediach zaczęli się wypowiadać tacy liderzy PO jak Borys Budka czy Tomasz Siemoniak. Ten pierwszy na antenie Radia Zet zauważył, że "Zarówno Schetyna, jak i ja mieliśmy szczęście być w rządzie, który zabezpieczył Polaków przed nielegalnymi imigrantami", a Siemoniak dodał, że rząd PO-PSL stworzył mechanizmy, dzięki którym w Polsce nie ma teraz uchodźców. Na to wszystko wypowiedziała się jeszcze była premier Ewa Kopacz (również wiązana ze stronnictwem Tuska), która uważa, iż "Polska powinna wypełnić zobowiązania w sprawie uchodźców", a tym samym wziąć udział w procesie relokacji migrantów z innych państw UE. 

Czy doczekamy się jednolitego stanowiska Platformy w/s relokowania migrantów? W mojej opinii nigdy. Ścieranie się różnych interesów (Schetyny / Tuska, Polski / Niemiec, publicznego / partyjnego) jest na tyle silne, że PO musi dalej kluczyć i lawirować. Nie ma innej opcji.

 

Źródło: Nieoczekiwana zmiana narracji. Schetyna: PO nie jest za przyjęciem uchodźców (DoRzeczy.pl)
Źródło: Posłanka PO: Schetyna żartował mówiąc o uchodźcach. Wypowiedź hitem internetu (300polityka.pl)
Źródło: Siemoniak ws. uchodźców: Pozostawiliśmy rządowi PiS dobry mechanizm - pozwolił nie przyjąć nikogo (rmf24.pl)

Źródło: Gość Radia Zet (twitter.com)

Źródło: Kopacz: Polska powinna wypełnić zobowiązania ws. uchodźców (rmf24.pl)
 
wpis z dnia 20/05/2017

    


  

     Tusk strzela sobie w kolano grożąc Polsce karami, jeśli nie przyjmiemy migrantów z Niemiec, Włoch i Grecji
wpis z dnia 19/05/2017

 

A miało być tak pięknie - Donald Tusk, po zakończeniu kadencji szefa Rady Europejskiej, wraca do Polski na białym koniu, jednoczy opozycję i wygrywa wybory prezydenckie w 2020 r. Aż tu nagle wyskakuje rząd PiS, który idzie na zwarcie z Komisją Europejską w/s przyjmowania relokowanych migrantów z Niemiec, Włoch i Grecji. W takich okolicznościach Tusk będzie musiał powtarzać swoje groźby wobec Polski, a Platforma próbować tłumaczyć Polakom (z których 75 proc. nie chce relokacji migrantów), że Tusk wcale nie gra przeciwko Polsce. To może być jednak dość trudne zadanie...

Efekt 27:1 już niebawem może przestać istnieć. Wystarczy, że Donald Tusk - jako przedstawiciel Unii Europejskiej - nadal będzie upominał Polskę w/s przyjmowania migrantów, którzy obecnie żyją w Niemczech, Włoszech czy Grecji. Przymusowa relokacja jest na rękę przede wszystkim dla Niemców, którzy mogą dzięki niej zdjąć z siebie sporą część kosztów związanych z zapewnieniem socjalu dla przybyszów z Afryki i Bliskiego Wschodu. Stąd tak silne dążenie Berlina (i Brukseli) do jak najszybszego wdrożenia planu, na który wyraziła formalną zgodę ekipa Ewy Kopacz.

W tym kontekście warto jednak pamiętać, że 3/4 Polaków jest przeciwnikami unijnych planów przymusowej relokacji migrantów z Europy Zachodniej. Jeśli do tego dodamy statystykę, zgodnie z którą blisko 90 proc. Polaków czuje się w Polsce bezpiecznie, to słowa Tuska o tym, że poniesiemy konsekwencje, jeśli nie będziemy uczestniczyć w solidarnym podziale uchodźców są co najmniej ryzykowne. 

Donald Tusk, po zakończeniu kadencji szefa Rady Europejskiej, miał wrócić do Polski na przysłowiowym białym koniu, stanąć na czele zjednoczonej opozycji i wygrać wybory prezydenckie w 2020 roku. Wydaje się jednak, że strategia PiS, który ewidentnie chce iść na zwarcie z Komisją Europejską w/s przyjmowania relokowanych migrantów z Niemiec, Włoch i Grecji, może być dla Tuska śmiertelnie groźna. Wszak bardzo łatwo można będzie wykazać, że Tusk gra dla Brukseli (i Niemców) i nie uwzględnia interesów oraz głosu zwykłych Polaków. 

wpis z dnia 19/05/2017

    


  

     Prezes URSUS-a: Urzędnicy z Niemiec często blokują wejście na ich rynek gracza z Polski. Chcą dodatkowych certyfikatów
wpis z dnia 18/05/2017

 

Unia Europejska to obszar swobodnego handlu i wymiany usług. Teoretycznie. W praktyce bowiem istnieje cały szereg możliwości blokowania ekspansji kapitału czy usług pochodzących z określonych krajów. Daleko nie musimy szukać. Prezes polskiego URSUS-a, potwierdził nie tak dawno, jak wygląda to u naszych zachodnich sąsiadów. Formalnie każdy ma prawo wejść na niemiecki rynek. Często jednak niemieccy urzędnicy, widząc, że dany produkt może stanowić realną konkurencję dla rodzimych wyrobów, żądają dostarczenia dodatkowych certyfikatów. A to może oznaczać bardzo skuteczne embargo.

Fakty są następujące - mimo istnienia wielu unijnych regulacji dotyczących swobodnego handlu, przepływu kapitału i usług na terenie Wspólnoty, Niemcy są krajem, który wyjątkowo dokładnie chroni swój rynek wewnętrzny, rynek pracy, a przede wszystkim rynek zamówień publicznych. Aby osiągać ten cel nasi zachodni sąsiedzi wykorzystują cały wachlarz możliwości. W efekcie powyższego funkcjonująca na terytorium UE swoboda przepływu ludzi i usług, wcale nie jest taka oczywista.

Przekonał się o tym prezes polskiego URSUS-a Karola Zarajczyk. Maszyny oferowane przez polskiego producenta okazały się być tańsze od maszyn produkowanych w Niemczech, a dodatkowo prezentowały porównywalną jakość. W wywiadzie dla Money.pl prezes URSUS-a stwierdził, że w takich okolicznościach niemieccy urzędnicy blokują wejście na rynek poprzez żądanie dostarczenia dodatkowych i kłopotliwych w uzyskaniu certyfikatów. Efekt? URSUS musiał znaleźć obejście. Firma zaczęła zatem rejestrować swoje maszyny w Polsce i jako używane (ale z zerowym przebiegiem) sprzedawała je na rynek niemiecki.

I pomyśleć, że jeszcze do niedawna wmawiali nam, że kapitał nie na narodowości, a gdy w to ostatecznie nie uwierzyliśmy próbowali wcisnąć kit, że kapitał, co prawda, posiada narodowość, ale nie ma to żadnego znaczenia dla współczesnych relacji gospodarczych...

 

Źródło: Niemcy chcą polskich Ursusów, ale urzędnicy im na to nie pozwalają (Money.pl)
Źródło: To wszystko wina Niemiec. Korzenie europejskich problemów są w Berlinie (Forsal.pl)

wpis z dnia 18/05/2017

   


  

     I to może się podobać! Spółka-córka polskiego Orlenu największą firmą w niemieckim landzie Schleswig-Holstein!
wpis z dnia 17/05/2017

 

Mało kto wie, że Orlen jest właścicielem już ponad 570 stacji paliw zlokalizowanych na terytorium Niemiec. Dzięki temu spółka-córka polskiego giganta paliwowego, tj. Orlen Deutschland GmbH, osiągnęła w ciągu roku 3,32 mld euro przychodów. Kwota ta plasuje kontrolowaną przez polski kapitał spółkę, jako największą pod względem osiąganych przychodów w landzie Schleswig-Holstein (gdzie ma swoją siedzibę)! Orlen nie zamierza jednak spoczywać na laurach i zapowiada dalszą ekspansję oraz przejmowanie kolejnych stacji na niemieckim rynku paliw.

Nie wszyscy o tym wiedzą, że kontrolowana przez PKN Orlen spółka prawa niemieckiego Orlen Deutschland GmbH jest właścicielem aż 570 stacji paliw działających na terytorium naszego zachodniego sąsiada i osiąga ok. 6 proc. udział na niemieckim rynku sprzedaży paliw. Powyższe powoduje, że przychody kontrolowanej przez polski kapitał spółki wyniosły 3,32 mld euro (dane za 2015 rok) i były największymi przychodami wśród wszystkich podmiotów gospodarczych działających na terytorium landu Schleswig-Holstein (gdzie Orlen Deutschland GmbH ma swoją siedzibę).

Oczywiście, aby osiągnąć ten status na niemieckim rynku, trzeba było najpierw wyzbyć się pewnych "polskich" symboli. Przypomnijmy, że PKN Orlen rozpoczął proces przejmowania niemieckich stacji paliwowych już w 2003 roku. Początkowo nadawał im własne logo i nazwę (tj. "Orlen" z charakterystycznym symbolem orła). Niestety, niemiecki rynek okazał się być niezwykle wrażliwy na kwestie narodowości kapitału. Okazało się, że stacje Orlenu są omijane, by nie powiedzieć - bojkotowane. Wszystko przez transparentny fakt, że były polskie.

Powyższa sytuacja skłoniła w 2007 roku ówczesne kierownictwo PKN Orlen, czyli właściciela ORLEN Deutschland GmbH, do dość drastycznego rebrandingu swoich stacji na terytorium Niemiec. Zrezygnowano z loga z charakterystycznym symbolem orła, a nazwę stacji zmieniono na "STAR". Nie wykluczone, że gdyby nie ta decyzja, dalsza ekspansja polskiego Orlenu na niemieckim rynku byłaby praktycznie niemożliwa.

Orlen nie zamierza jednak spoczywać na laurach i zapowiada dalsze przejmowanie kolejnych stacji na niemieckim rynku paliw. Potwierdził to pod koniec ubiegłego roku wiceprezes PKN Orlen Sławomir Jędrzejczyk, kiedy ogłaszał strategię rozwoju spółki na lata 2017 - 2021. Ekspansji sprzyjają fenomenalne wyniki finansowe Orlenu. Przypomnijmy, że największa polska spółka paliwowa zanotowała w ubiegłym roku 5,7 mld zł zysku na czysto, a w pierwszym kwartale 2017 r. wygenerowała zysk netto na poziomie 2,08 mld zł.

 

Źródło: Marcin Wrotniak (twitter.com)
Źródło: ORLEN Deutschland GmbH (orlen-deutschland.de)

Źródło: Orlen chce przejmować stacje paliw w Niemczech i Czechach (Forsal.pl)

wpis z dnia 17/05/2017

    


  

     Czarny sen Balcerowicza: Moody's podnosi perspektywę ratingu Polski, Eurostat potwierdza rewelacyjną produkcję, a dochody z VAT osiągają niespotykane poziomy
wpis z dnia 16/05/2017

 

Według Eurostatu produkcja przemysłowa w marcu osiągnęła w naszym kraju rewelacyjny rezultat +8,7 proc. r/r. Dochody z VAT po kwietniu są najwyższe w historii (o 16 proc. większe niż w analogicznym okresie ub.r.), a agencja ratingowa Moody's podnosi perspektywę ratingu Polski. Jakby tego było mało spadają kursy walut, rośnie giełda, a rentowności polskich obligacji stają się coraz niższe. Wbrew lękom i paranojom Leszka Balcerowicza odsunięcie Platformy od władzy nie tylko nie spowodowało żadnej katastrofy. Wręcz przeciwnie - przyczyniło się do istotnego wzrostu!

Leszek Balcerowicz jeszcze w 2015 roku bezwzględnie przestrzegał przed odsunięciem PO od władzy i realizacją planów gospodarczych PiS. Jego zdaniem dojście partii Kaczyńskiego do władzy miało się zakończyć "pełzającą destrukcją bez sygnałów ostrzegawczych". Były minister finansów szczególnie ostrzegał przed przyjęciem programu 500+. W jego opinii nie było bowiem "żadnych badań, które by potwierdzały, że dzięki temu będzie więcej dzieci". Budżet naszego kraju miał tego nie wytrzymać, co w oczywiście miało się przełożyć na całą gospodarkę.

Co się stało 18 miesięcy później? Okazuje się, że zdaniem unijnego Eurostatu produkcja przemysłowa w naszym kraju wygląda rewelacyjnie (w styczniu: +4,3 proc. r/r, w luty: +4,8 proc. r/r, a w marcu: +8,7 proc. r/r). Kapitalizacja spółek notowanych na warszawskiej giełdzie osiągnęła rekordowe, nigdy wcześniej nie notowane poziomy (wartość największej polskiej spółki giełdowej w ciągu 1,5 roku urosła o ponad 22 mld zł, do poziomu 51 mld zł). Dochody budżetowe z tytułu podatków również wyglądają obiecująco (dochody z samego tylko podatku VAT były w kwietniu o 16 proc. większe niż w analogicznym okresie roku ubiegłego). Agencja ratingowa Moody's zmieniła perspektywę polskiego ratingu na pozytywną, co automatycznie przełożyło się na dalszy spadek kursów walut zagranicznych oraz rentowności polskich papierów dłużnych (tutaj wyraźny spadek jest widoczny od początku marca b.r.). Wszystko to sprawia, że wszelkie prognozy wzrostu gospodarczego za 2017 rok są korygowane w górę (ostatnio zrobiła to Komisja Europejska).

Wbrew lękom i paranojom Leszka Balcerowicza odsunięcie Platformy od władzy nie tylko nie spowodowało żadnej katastrofy gospodarczej. Wręcz przeciwnie - przyczyniło się do jej istotnego wzrostu! A program 500+, przed którym tak usilnie przestrzegał, okazał się być największym sukcesem tego rządu. 

Oczywiście, aby nie było zbyt sielankowo, PiS zaliczył w ciągu 1,5 roku wiele potężnych wtop (źle rozegrana sprawa TK, chaos polityki zagranicznej, bezsensowna szarża na Tuska), niemniej w kwestii gospodarki ciężko się do czegokolwiek przyczepić.

 

Źródło: „Nie będzie sygnałów ostrzegawczych. To będzie pełzająca destrukcja”. Balcerowicz ostrzega przed skutkami reform PiS (tvp.info)
Źródło: Industrial production down by 0.1% in euro area (ec.europa.eu)
Źródło: Rentowności polskich obligacji (stooq.pl)
Źródło: VAT zdał kwietniowy test (pb.pl)
Źródło: Najwyżej wyceniana na giełdzie polska spółka jest już warta ponad 50 mld zł (Gazeta.pl)

wpis z dnia 16/05/2017

     


  

     Dla sądu potrącony na chodniku 80-latek był za stary na zadośćuczynienie. Morderca, który siedział w zbyt małej celi dostał 264 tys. zł
wpis z dnia 15/05/2017

 

Starszy mężczyzna został potrącony przez samochód na chodniku. Doznał ciężkiego złamania nogi. Był dwukrotnie hospitalizowany, a rehabilitacja po wypadku trwała 5 lat (i do dziś się nie zakończyła). Sąd odmówił mu wypłacenia 50 tys. zł zadośćuczynienia za doznane krzywdy, bowiem uznał, że "intensywność jego cierpień z powodu kalectwa jest mniejsza niż u człowieka młodego". Morderca, który siedział w zbyt małej celi dostał za to 264 tys. zł. O kuriozalnych werdyktach polskich sędziów można by niestety książkę napisać.

Ryszard Czajewicz został potrącony przez samochód, kiedy szedł po chodniku. W wyniku tego wypadku doznał ciężkiego złamania nogi (dziś ma ją o półtora cm krótszą). Był dwukrotnie hospitalizowany, a rehabilatacja po wypadku trwała 5 lat (i do dziś się nie zakończyła). Ubezpieczyciel wypłacił mu 20 tys. zł odszkodowania. Pan Ryszard uważał, że to zdecydowanie zbyt niska kwota za doznane cierpienia i stwierdzony uszczerbek na zdrowiu. Chciał dodatkowych 50 tys. zł. Odwołał się w tej sprawie do sądu. 

Sąd Rejonowy w Sosnowcu zamiast 50 tys. zł, przyznał mu jedynie 10 tys. zł. Powodem miał być wiek pana Ryszard (84 lata). Zdaniem sądu "intensywność cierpień z powodu kalectwa jest większa u człowieka młodego, skazanego na rezygnację z radości życia, jaką daje zdrowie, możliwość pracy i osobistego rozwoju", a tym samym ponad 80-letni pan Ryszard nie zasługuje na godziwe zadośćuczynienie. 

Czy wiek może być przesłanką dla nierównego traktowania i różnego pojmowania sprawiedliwości?

W kontekście powyższego warto przypomnieć, że Sąd Okręgowy w Warszawie miał zupełnie inne pojmowanie "intensywności cierpień" w sprawie gangstera Ryszarda Boguckiego. W lutym b.r. przyznał mu bowiem aż 264 tys. zł zadośćuczynienia za areszt ws. zabójstwa gen. Marka Papały. Bogucki usłyszał w tej sprawie zarzuty w 2003 roku. 10 lat później został uniewinniony. Co jednak istotne - w areszcie (a potem w więzieniu) przebywał już jednak od 2001 roku, kiedy to zatrzymano go za zabójstwo innej osoby. Po oczyszczeniu z zarzutów w/s Papały, Bogucki zaczął się sądzić z państwem polskim o gigantyczne odszkodowanie za niesłuszny - jego zdaniem - areszt, w którym i tak by siedział za wcześniejsze zabójstwo. Efekt tej batalii był taki, że sąd przyznał mu ostatecznie od Skarbu Państwa 264 tys. zł zadośćuczynienia.

Czytając powyższe historie można sobie zadać pytanie - czymże jest sprawiedliwość? W mojej ocenie to przede wszystkim poczucie, że państwo - mające uprawnienie do stosowania nakazów i zakazów pod rygorem sankcji - wykorzystuje swoje twarde przywileje, by dobro wynagrodzić, a zło ukarać. W kontekście powyższego mam jednak poważne wątpliwości, czy wymiar sprawiedliwości III RP, jako trzeci filar władzy państwowej, dla którego sprawiedliwość winna być najważniejsza, zawsze gwarantuje nam osiągnięcie tego stanu. Szczególnie, gdy zestawi się ze sobą różne wyroki w sprawach, gdzie wspólnym mianownikiem miała być właśnie wspomniana sprawiedliwość...

 

Źródło: Potrącony 84-latek dostanie mniej pieniędzy, bo starego mniej boli. "Ten wyrok to kpina" (tvn24.pl)
Źródło: 264 tys. dla Boguckiego za niesłuszny areszt ws. zabójstwa Papały (Newsweek.pl)

wpis z dnia 15/05/2017

      


   

     Kremlowska propaganda szerzona niemieckimi ustami. W tle chodzi o miliardy euro
wpis z dnia 12/05/2017

 

Wintershall to niemiecka spółka energetyczna, która jest jednym z największych partnerów biznesowych rosyjskiego Gazpromu. Prezes tej spółki właśnie stwierdził, że udział skroplonego gazu LNG (śmiertelne zagrożenie dla Gazpromu) w rynku europejskim nie przekroczy 15 proc. i nic nie zastąpi "surowca słanego gazociągami z Rosji". Taka narracja, to szerzenie kremlowskiej propagandy, która ma celu zdyskredytować możliwości jakie daje sprowadzanie taniego gazu LNG i zagwarantować Rosji oraz Niemcom stałe zyski związane z transferem błękitnego paliwa do Europy.

Wybudowanie na dnie Bałtyku gazociągu Nord Stream 2 przyniesie wymierne korzyści tylko dwóm państwom - Rosji (bowiem trwale zmonopolizuje rynek dostaw gazu do Europy Zachodniej z ominięciem Polski i Ukrainy) oraz Niemcom (gdyż spowoduje, iż nasz zachodni sąsiad stanie się gigantycznym hubem gazowym Europy, za co Gazprom będzie sowicie płacił). Plan ten może się jednak nie powieść, a to z powodu rozpoczęcia na masową skalę importu skroplonego gazu LNG z USA do Europy.

Warto zwrócić uwagę, że według prognozy Międzynarodowej Agencji Energii do roku 2020 import LNG do Europy wzrośnie dwukrotnie i osiągnie wolumen 90 mld m3 surowca rocznie. Nie da się ukryć, że w porównaniu z eksportem realizowanym przez Gazprom do państw UE, tj. około 130 mld m3, wspomniane 90 mld m3 LNG jest wartością istotnie zagrażającą żywotnym interesom Rosjan i ich partnerów biznesowych - w tym głównie Niemców. To w ich interesie jest utrzymanie status quo, czyli trwałych i niezmiennie wysokich dostaw rosyjskiego gazu do Europy. Najlepiej z ominięciem Polski i Ukrainy, tak by dostawy trafiały od razu do Niemiec. Budowa Nord Stream 2 może tylko potwierdzić ten stan rzeczy. 

W tym kontekście słowa prezesa niemieckiego Wintershalla (który stwierdził, że udział skroplonego gazu LNG w rynku europejskim w 2020 r. nie przekroczy 15 proc.) wydają się być spójne z kremlowską propagandą. Szkodliwą dla Polski propagandą, bowiem umocnienie pozycji Gazpromu w dostawach gazu do Europy równolegle będzie oznaczało osłabienie pozycji naszego kraju. Taniec na nutę jaką zagra Kreml nie powinien nas jednak dziwić, bowiem interesy, wiążące tę niemiecką spółkę z Gazpromem, są niezwykle silne. Przypomnijmy, że Wintershall razem z brytyjsko-holenderskim Shell'em, francuską Engie, austriackim OMV oraz niemieckim Uniper'em wyłożą na rzecz Gazpromu ok. 9,5 mld euro pożyczek na budowę gazociągu Nord Stream 2.

Widać zatem, że bardzo im zależy na wspomnianym status quo.

 

Źródło: Niemiecki partner rusza z odsieczą Gazpromowi. „Wojna rurociągów z LNG” (energetyka24.com)

wpis z dnia 12/05/2017

    


   

     Absurd goni absurd! Wolność mediów zagrożona, bo rząd nie kupuje "Wyborczej" i nie uważa, aby Polacy byli odpowiedzialni za Holocaust!
wpis z dnia 11/05/2017

 

Amerykańska organizacja Freedom House uznała w swoim raporcie, że media w Polsce pierwszy raz od 27 lat "nie są w pełni wolne". Powody, które miały przeważyć o takiej ocenie, są zupełnie absurdalne. Wśród nich wymienia się rezygnowanie przez urzędy z prenumeraty "Gazety Wyborczej" oraz zaprzestanie kupowania w niej reklam i ogłoszeń przez spółki Skarbu Państwa. Ponadto wolność ma być zagrożona, bo rząd promuje bohaterskie postawy Polaków w czasie II wojny światowej i nie uważa, abyśmy byli odpowiedzialni za Holocaust.

Z raportu "Press Freedom 2017" amerykańskiej organizacji Freedom House wynika, że nasz kraj zanotował największy spadek w rankingu wolności mediów na świecie i po raz pierwszy od 1990 roku nie zakwalifikował się do kategorii państw, w których istnieje pełna wolność mediów. 

Jako powody takiego stanu rzeczy wskazano m.in. to, że administracja publiczna przestaje zamawiać prenumeratę prasy opozycyjnej (takiej jak "Gazeta Wyborcza" czy "Newsweek"), a spółki Skarbu Państwa rezygnują z kupowania reklam i ogłoszeń w mediach, które bezwzględnie krytykują obecny rząd. Najbardziej jednak absurdalnym powodem, dla którego media w Polsce przestały być "w pełni wolne" zdaniem Freedom House był fakt, że władze przestały podzielać poglądy Jana T. Grossa nt. odpowiedzialności Polaków za Holocaust! Jako przykład wskazano, że przed emisją w TVP filmu "Ida", pokazano "12-minutowy wstęp, w którym komentatorzy stwierdzili, że film przedstawia historię Polski nieprecyzyjnie".

Powstaje pytanie - jak to możliwe, że za czasów rządów PO Polska była rankingu Freedom House na wyższej pozycji, a media były "w pełni wolne", skoro ekipa Tuska zakładała opozycyjnym dziennikarzom podsłuchy, CBŚ wchodziło do redakcji "Wprost", by skonfiskować niewygodne dla władzy materiały nt. afery taśmowej, a wszelkie prenumeraty i reklamy spółek Skarbu Państwa otrzymywały tylko te media, które chwaliły rząd PO-PSL?

 

Niesamowite jest to, jak bardzo nikłą wiedzę na temat Polski mają członkowie zachodnich stowarzyszeń, fundacji organizacji, których celem jest kontrola demokratycznych procedur i praw podstawowych (albo - pod jak wielkim wpływem Michnika się one znajdują)...

 

Źródło: Press Freedom Status - Poland (freedomhouse.org)

wpis z dnia 11/05/2017

    


   

     Kiedy rządził Tusk z Polski wyprowadzano średnio po 60 mld zł kapitału rocznie. W 2016 r. poziom drenażu spadł do 5,5 mld zł
wpis z dnia 10/05/2017

 

Z oficjalnego bilansu płatniczego Polski wynika, że gdy premierem był Donald Tusk (2008 - III kw. 2014) Polska była najobficiej drenowanym z kapitału państwem Europy! Saldo rachunku bieżącego nie pozostawia wątpliwości - z naszego kraju wyprowadzono wówczas za granicę łącznie 411,3 mld zł. Średniorocznie to ponad 60 mld zł! Dla porównania w 2016 roku saldo rachunku bieżącego było nadal ujemne, jednak wyniosło zaledwie 5,5 mld zł. To kilkanaście razy mniej niż w latach kiedy krajem rządził Donald Tusk.

Oficjalne statystyki NBP na temat bilansu płatniczego Polski z okresu rządów PO-PSL są zatrważające. Skumulowany deficyt salda rachunku bieżącego Polski za ten okres wyniósł -106,8 mld euro, co stanowiło równowartość 427,7 mld zł! Najwięcej pieniędzy zniknęło, kiedy krajem rządził Donald Tusk. W okresie blisko 7 lat ulotniło się nieco ponad 411,3 mld zł. Aż tyle pieniędzy wytransferowano poza granice naszego kraju w formie opłat, rachunków za usługi i sprowadzane towary czy odsetek za pożyczone pieniądze. Owoce polskiego wzrostu gospodarczego bezlitośnie były drenowane przez zagraniczne spółki i przedsiębiorstwa. Najgorszy pod tym względem były lata 2008, 2010 oraz 2011 kiedy wytransferowano z Polski równowartość - odpowiednio - 85,7 mld zł, 77,7 mld zł oraz 81,5 mld zł!

Zupełnie inaczej wyglądał pod tym względem rok 2016. Saldo rachunku bieżącego naszego kraju było, co prawda, nadal ujemne - wyniosło ono bowiem -5,5 mld zł - ale i tak prezentowało się wielokrotnie lepiej niż w okresie rządów Donalda Tuska. Głównym czynnikiem, dzięki któremu udało się znacząco zmniejszyć skalę drenażu, były rewelacyjne wyniki w obrotach towarowych. Polska, z kraju gdzie dominował import (w 2008 roku saldo obrotów towarowych było ujemne i wyniosło aż -82,5 mld zł), stała się krajem eksportowym (w 2016 roku odnotowano nadwyżkę na rachunku obrotów towarowych w wysokości +8,5 mld zł). 

Nieco się przedrzeźniając można zadać pytanie, czy nasz kraj wstaje z kolan? Patrząc na saldo rachunku bieżącego można powiedzieć, że tak właśnie się dzieje. Oby tylko ten bardzo pozytywny trend się utrzymał i w 2017 roku rachunek bieżący Polski osiągnął pierwszy raz w historii wartość dodatnią.

Źródło: Bilans płatniczy NBP (NBP.pl)

wpis z dnia 10/05/2017

    


   

     Reakcja Tuska na "taśmy Beger" i "taśmy z Sowy" pokazała jego obłudę i hipokryzję. Czy coś w tej mierze mogło się zmienić?
wpis z dnia 9/05/2017

 

Gdy TVN ujawnił swoje "taśmy Beger" reakcja Tuska wyglądała w sposób następujący: - "Jestem poruszony zawartością tych taśm. Dziękuję dziennikarzom, za wspieranie demokracji poprzez ujawnienie kompromitującego przypadku skandalicznej korupcji politycznej". Gdy jednak media ujawniły kompromitujące jego partię nagrania z restauracji "Sowa i przyjaciele", Tusk stwierdził, że najważniejsze jest zidentyfikowanie, ściganie i schwytanie nagrywających. Czy w sferze jego hipokryzji i obłudy cokolwiek mogło się zmienić?

Przypomnijmy - we wrześniu 2006 r. TVN, za pośrednictwem Renaty Beger, nagrał z ukrycia, jak poseł PiS proponuje jej stanowisko w zamian za poparcie mniejszościowego rządu. Działanie ewidentnie naganne i nie mające szans na obronę. Donald Tusk, słusznie wówczas zauważył: - "Jestem poruszony zawartością tych taśm. Dziękuję dziennikarzom, za wspieranie demokracji poprzez ujawnienie kompromitującego przypadku skandalicznej korupcji politycznej".

Jakże inna była reakcja Tuska, kiedy w 2014 roku tygodnik "Wprost" ujawnił taśmy, na których prominentni członkowie Platformy Obywatelskiej dogadywali się z ważnymi urzędnikami i przedstawicielami biznesu w zakresie tego, co by można jeszcze zrobić, aby nie dopuścić PiS do przejęcia władzy w Polsce. Ówczesny premier Polski, ani nie wydawał się być tym faktem poruszony, ani nie dziękował dziennikarzom za ujawnienie tej afery i wspieranie polskiej demokracji. Wręcz na odwrót - Tusk stwierdził, że nagrania miały prywatny charakter i nigdy nie powinny być ujawnione, bowiem "destabilizują państwo". Nadto dodał, że osoby nagrywające oraz ich zleceniodawcy powinni być zidentyfikowani, ścigani i schwytani, tak by można było wobec nich wyciągnąć konsekwencje prawne.

Te dwie - jakże różne - reakcje, pokazały dobitnie obłudę i hipokryzję Donalda Tuska. W 2014 roku były lider PO chciał ścigać nagrywających, a w 2006 roku publicznie ich chwalił i dziękował za "wspieranie demokracji". Czy po upływie kilku lat spędzonych poza Polską, Tusk mógł się pod tym względem zmienić? Niestety, mam co do tego poważne wątpliwości.

wpis z dnia 9/05/2017

                                                                              


      

Starsze wpisy dostępne w archiwum:

2017: 01 | 02 | 03 | 04 | 05

2016: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2015: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2014: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2013: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2012: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2011: 09 | 10 | 11 | 12

     


 

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu

 

 


r e k l a m y


 POLECANE INFORMACJE i OPINIE: 

     Macron w czasie kampanii mówił o "reżimie Kaczyńskiego, Orbana i Putina". Dziś zaprasza tego ostatniego do Wersalu, a reżimami są już tylko Polska i Węgry

Trudno wyobrazić sobie większą hipokryzję. Emmanuel Macron, nowy prezydent Francji, jeszcze trzy tygodnie temu mówił, że "sojusznikami Marie Le Pen są reżimy Kaczyńskiego, Orbana i Putina". Dodał przy tym, że ustroje panujące w Polsce, na Węgrzech i w Rosji nie są otwarte i wolne. - "Codziennie łamane są tam liczne swobody, a wraz z nimi nasze zasady" - dodał ówczesny kandydat na prezydenta Francji. Minęły zaledwie trzy tygodnie a Macron, już jako prezydent, zaprasza Władimira Putina do siebie do Wersalu na przyjacielską rozmowę. Reżimami są już tylko Polska i Węgry.

(23/05/2016)

 

     Zadłużenie Polski, po wielu miesiącach nieprzerwanego wzrostu, w końcu zaczęło spadać. Pomogła umacniająca się złotówka

Zgodnie z najnowszym odczytem Ministerstwa Finansów, zadłużenie Skarbu Państwa w marcu obniżyło się o 3,7 mld zł. Pomogły spadające rentowności (oprocentowanie) polskich obligacji oraz umacniająca się w stosunku do euro i dolara złotówka (spora część naszego zadłużenia jest liczona w EUR i USD). Marcowy spadek jest pierwszym od wielu miesięcy oficjalnie odnotowanym obniżeniem wysokości polskiego długu. Miał on też wpływ na zadłużeniowe wyniki Polski po I kwartale 2017. Co prawda całkowite zadłużenie w tym czasie urosło, ale znacznie wolniej niż w analogicznym okresie 2015 i 2016 roku. 

(23/05/2016)

 

     Rząd Tuska sabotował walkę o stanowiska dla Polski w unijnej dyplomacji? Dziś na 139 ambasad UE na świecie Polacy zajmują tylko 4

Wydaje się, że ważne stanowiska w służbie dyplomatycznej Unii Europejskiej powinny być obsadzane sprawiedliwie, np. według parytetu ludnościowego. Rzeczywistość jest zgoła odmienna. Polacy stanowią 7,62 proc. ludności UE. Pomimo tego na 139 ambasad UE rozsianych po całym świecie nasi rodacy kierują tylko czterema, co stanowi zaledwie 2,88 proc. z ogółu wszystkich unijnych ambasad. O wprowadzenie parytetów zabiegał Jacek Saryusz-Wolski. Niestety, jak sam po latach przyznał, jego walka była sabotowana przez rząd Tuska i ówczesnego ministra R. Sikorskiego. 

(22/05/2016)

 

     Warto wiedzieć: Środowisko sędziowskie zbojkotowało ustawę z 1998 r. o odpowiedzialności sędziów za przestępstwa z okresu PRL. Ciekawe dlaczego?

Adam Strzebosz, były prezes Sądu Najwyższego (który również był obecny na weekendowym zjeździe prawników polskich), powiedział na początku lat 90-tych ub. wieku, że "środowisko sędziów oczyści się samo" (bez lustracji i dekomunizacji). Jak bardzo proces ten się nie udał widzimy teraz, po upływie ponad ćwierćwiecza trwania III RP, kiedy sędziowie i prawnicy słysząc słowa o braku oczyszczenia swojego środowiska ostentacyjnie wychodzą z sali, w której przemawia wiceminister sprawiedliwości o tym wzmiankujący.

(22/05/2016)

 

     Uchodźcy wcale nie chcą do Polski! Blisko 80 proc. z nich samodzielnie opuszcza nasz kraj zanim wydana zostanie decyzja w/s azylu

W ubiegłym roku Urząd do Spraw Cudzoziemców (UdSC) rozpatrywał łącznie ok. 12 tys. postępowań w/s nadania cudzoziemcowi, który przybył do Polski statusu uchodźcy. Mało kto wie, że w 9,5 tys. przypadków UdSC musiał umorzyć postępowanie w/s nadania statusu uchodźcy, bowiem cudzoziemcy nie byli zainteresowani kontynuowaniem tej procedury w Polsce i samodzielnie opuścili nasz kraj, najczęściej udając się do państw Europy Zachodniej. Przymusowa relokacja migrantów pewnie zakończy się tak samo - ucieczką tam, gdzie jest lepszy socjal.

(19/05/2016)

 

     Co za chamstwo! W książce do historii dla niemieckich maturzystów uczą o "polskich obozach"

Zachodnioniemiecki kontrwywiad wpadł na pomysł rozpowszechniania informacji o "polskich obozach śmierci" w 1956 roku. Używanie takiego zwrotu w środkach masowego przekazu miało z czasem wybielać historyczną odpowiedzialność Niemiec za Zagładę. To, że pomysł okazał się być trafiony (z punktu widzenia niemieckiego kontrwywiadu), potwierdziły kolejne lata. Nikt jednak nie mógł się spodziewać, że kłamstwa o "polskich obozach" zostaną również powielone w... oficjalnej książce do nauki historii dla niemieckich maturzystów!

(18/05/2016)



     W 2016 r. Japonia przyjęła... 28 uchodźców. Aż 99 proc. wniosków o azyl japońskie władze rozpatrzyły negatywnie

Wiodące siły świata ostro "grillowały" Polskę oraz Węgry za sprzeciw wobec narzucanych odgórnie kwot uchodźców z Afryki i Bliskiego Wschodu, które muszą zostać zaabsorbowane z innych państw, dokąd uchodźcy docelowo uciekają. Czy teraz będą tak samo krytykować politykę władz Japonii? Wszak okazuje się, że Kraj Kwitnącej Wiśni przyjął w 2016 roku zaledwie 28 uchodźców (dla porównania - Polska 390). Okazuje się, że japońskie władze odrzucają aż 99 proc. wniosków o azyl.

(18/05/2016)


    
Kuriozalny wyrok sądu w/s nieuczciwych praktyk! Czy sędziowie mają pomagać firmom naruszającym zbiorowe interesy konsumentów?

Fakty są następujące - prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) prowadzi tzw. rejestr klauzul uznanych za niedozwolone. Wpisywane są tam przykładowe postanowienia wzorców umów, które zostały uznane przez Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów za nielegalne. Na tej podstawie prezes UOKiK wszczynał postępowania wobec nieuczciwych firm (np. banków), które stosowały podobne klauzulę w swoich umowach i nakładał kary finansowe. Aż tu nagle Sąd Apelacyjny w Warszawie uznał, że takie działania prezesa UOKiK przeciwko nieuczciwym firmom było... nielegalne!

(17/05/2016)

 

     Absurd! W 2 miesiące po wyborze Tuska Senat zajmuje się projektem uchwały w/s poparcia jego kandydatury. A może by tak zlikwidować Senat?

W dwa miesiące po tym, jak Donald Tusk został wybrany na kolejną kadencję szefa Rady Europejskiej, Senat RP odrzucił złożony w lutym projekt uchwały, która wzywała polski rząd do oficjalnego poparcia tej kandydatury. Uwzględniając absurdalność tej sytuacji oraz fakt, że Senat jest w istocie izbą "kropki i przecinka", która niemal zawsze głosuje tak, jak życzy sobie tego parlamentarna większość, może warto powrócić do kwestii jego likwidacji? Może jednym z pytań w planowanym w 2018 roku referendum konstytucyjnym powinno być pytanie o Senat?

(17/05/2016)

 

     PiS obiecywało likwidację "podatku Tuska". Słowa nie dotrzymali. Kukiz'15 właśnie mówi "sprawdzam!"

Przypomnijmy - w ramach zaciskania fiskalnej pętli rząd PO-PSL w 2013 roku wprowadził dla twórców i artystów maksymalny próg odliczeń 50-procentowych kosztów uzyskania przychodów (projekt ten był osobiście forsowany przez ówczesnego premiera Donalda Tuska - stąd wzięła się jego nazwa, jako "podatek Tuska"). Tuż po przejęciu władzy przez PiS przedstawiciele tej partii obiecywali zniesienie tego obciążenia. Po 18 miesiącach rządów słowa jednak nadal nie dotrzymali. Kukiz’15 postanowił powiedzieć "sprawdzam". Do Sejmu właśnie wpłynął projekt ustawy likwidujący "podatek Tuska".

(16/05/2016)

 

     Rafał "20 gr" Trzaskowski powinien się uczyć od Mariusza Kamińskiego, który całą swoją odprawę (130 tys. zł) przekazał osobom potrzebującym

Typowany na nowego prezydenta Warszawy Rafał Trzaskowski z PO zaliczył potężną wtopę. Przed jedną z warszawskich cukierni podeszła do niego starsza kobieta, która zbierała pieniądze na lekarstwa. Co zrobił polityk PO? Wręczył jej... 20–groszową monetę! Wszystko wskazuje na to, że Trzaskowski powinien wziąć kilka lekcji na temat tego, jak pomagać innym od Mariusza Kamińskiego. Przypomnijmy - po tym jak Tusk w 2009 r. zwolnił go z funkcji szefa CBA przysługiwała mu odprawa w wysokości 130 tys. zł. Kamiński w całości przeznaczył ją na pomoc dla potrzebujących.

(15/05/2016)

 

     Polskie kopalnie do końca roku będą miały 400 mln zł zysku. A jeszcze 2 lata temu chcieli je zamykać i sprzedawać Niemcom...

Powstała w kwietniu ubiegłego roku państwowa Polska Grupa Górnicza (PGG), która przejęła znajdującą się w fatalnym stanie finansowym Kompanię Węglową, już w tym roku może wygenerować spory zysk na czysto. Prezes PGG twierdzi, że w 2017 roku przekroczy on nawet 400 mln zł, a w kolejnych latach będzie jeszcze wyższy! Analitycy i eksperci potwierdzają te słowa. I pomyśleć, że jeszcze 2 lata temu niemająca koncepcji na rozwój polskiego górnictwa ekipa Ewy Kopacz rozważała masowe zamykanie kopalń lub ich sprzedaż niemieckim inwestorom...

(12/05/2016)

 

     Członkowie i wolontariusze Waffen-SS: Holendrzy - 50 tys., Belgowie - 40 tys., Ukraińcy - 25 tys., Francuzi - 8 tys., Polacy - 0

Waffen-SS były zbrojnymi oddziałami niemieckiej nazistowskiej formacji paramilitarnej Schutzstaffel, w Polsce znane bardziej pod skrótem SS. Słynęły one z bezwzględności i okrucieństwa. W czasie II wojny światowej w ich szeregach mogli służyć ochotnicy nieposiadający niemieckiego obywatelstwa. W ten sposób do SS przystąpiło 50 tys. Holendrów, 40 tys. Belgów, 39 tys. Łotyszy, 25 tys. Ukraińców, 10 tys. Duńczyków i 8 tys. Francuzów. W tym samym czasie Polacy tworzyli AK i NSZ i ani myśleli współpracować z Niemcami. Chwała Bohaterom!

(11/05/2016)

 

     To Niemcy (a nie Polska) najmocniej wspierają energetykę węglową. Średnioroczne dopłaty są tam ponad 3-krotnie wyższe niż w Polsce

Ekolodzy i eko-entuzjaści próbują nam wmówić, że to Polska jest największym węglowym trucicielem w Europie. Nic bardziej mylnego! Wszystkie statystyki wskazują jednoznacznie, że to Niemcy spalają znacznie więcej węgla, mają większe emisje CO2 (również w przeliczeniu per capita!), więcej elektrowni węglowych oraz przeznaczają o wiele większe dotacje na utrzymanie całego sektora energetyki węglowej. Zgodnie z raportem Overseas Development Institute, w latach 2005–2016 średnioroczne dopłaty państwa wyniosły tam 3,2 mld euro. W Polsce - 0,9 mld euro.

(10/05/2016)

 

     Kasa, misiu, kasa! Pod pozorem "walki o demokrację" zachodni politycy dbają przede wszystkim o interesy własnych państw

Unijne fundusze, jakie trafiają do Polski, nie są efektem dobroczynności zachodnioeuropejskich elit. To raczej rekompensata za całkowite otwarcie polskiego rynku dla zachodnich przedsiębiorstw i korporacji. I właśnie dlatego reakcja starounijnych elit, gdy ktoś im zaczął ograniczać strefę wpływów, była zupełnie do przewidzenia. Pod pozorem troski o "stan demokracji" podjęto działania, których celem było zagwarantowanie status quo dla interesów swoich oraz swoich korporacji.

(10/05/2016)

 

     Samorządy zorganizowały 30 autobusów na platformiany Marsz Wolności. Kto za to zapłacił? Podatnicy?!

Wyobraźmy sobie wzburzenie środowiska "Wyborczej" i żółte paski na TVN-ie, gdyby okazało się, że na miesięcznice smoleńską czy inną PiS-owską imprezę, samorządy rządzone przez partię Kaczyńskiego wystawiają dla swoich działaczy autobusy, które dowożą ich do Warszawy. Temat byłby wałkowany przez tydzień! A teraz zwróćmy uwagę, że na zorganizowany w ostatnią sobotę Marsz Wolności, samorządy zarządzane przez działaczy PO wystawiły specjalnie 30 autobusów. Czyż to nie jest jawne wspieranie Platformy dodatkowymi środkami publicznymi?! Gdzie reakcja mediów?

(9/05/2016)

 

     Francja: W 1990 r. urodziło się tam 762 tys. dzieci. Ochrzczono 73%. W 2015 r. urodziło się 760 tys. dzieci. Ochrzczono jedynie 29%

Francja była wczoraj na ustach całego świata. Odgrażający się Polsce Emmanuel Macron zwyciężył tam w drugiej turze wyborów prezydenckich. Jedno jest pewne - przez najbliższe 5 lat będzie musiał rządzić najszybciej zmieniającym się kulturowo społeczeństwem w całej Europie. Dobrze widać to na przykładzie... liczby chrztów. W 1990 we Francji urodziło się 762 tys. dzieci. Ochrzczono 559 tys. (73 proc.). W 2015 we Francji urodziło się 760 tys. dzieci. Ochrzczono jedynie 226 tys. (29 proc.).

(8/05/2016)

 

     Były SB-ek Gromosław Cz. też protestował na Marszu Wolności. Za chwilę zaczyna się jego proces w/s łapówki przy prywatyzacji STOEN-u

Sobotni "Marsz Wolności" okazał się być frekwencyjną porażką. Mimo gigantycznych nakładów i promocji w mediach (na którą Platforma Obywatelska wydała spore pieniądze) demonstrujących zebrało się - według różnych szacunków - od 9 do max. 15 tys. osób. Ci co mieli przyjść, jednak się pojawili. Byli zatem Leszek Balcerowicz, Daniel Olbrychski czy Mateusz Kijowski. Był również dawny SB-ek Gromosław Cz., wobec którego lada moment do sądu trafi akt oskarżenia w/s łapówki przy prywatyzacji STOEN-u, który w 2002 r. został sprzedany niemieckiej firmie RWE.

(8/05/2016)

 

     Dług Polski najszybciej w XXI wieku rósł za Millera (2002: +15,5 proc., 2003: +15,6 proc.) i Tuska (2008: +13,6 proc.)

Oficjalne statystyki na temat przyrostu długu Skarbu Państwa nie pozostawiają wątpliwości - najszybciej (procentowo) rósł on w czasach kiedy Polską rządziła koalicja SLD-UP - w 2003 roku o +15,6 proc., a w 2002 o +15,5 proc. W 2008 roku, kiedy krajem rządziło PO-PSL wzrósł on o +13,6 proc. Ubiegłoroczny (2016) skok zadłużenia za rządów PiS, nominalnie stanowił historyczny rekord (+94,1 mld zł). Procentowo jednak to "dopiero" czwarty wynik przyrostu zadłużenia w XXI wieku (+11,3 proc.).

(5/05/2016)

 

     Tusk już w 2009 r. chciał zmieniać konstytucję. Salon był zachwycony. Kiedy to samo zaproponował Duda, salon wpadł w histerię

Przypomnijmy - w 2009 roku Donald Tusk zaproponował rewolucyjne zmiany do konstytucji z 1997 roku. Chciał on wówczas pozbawić prezydenta prawa veta, tak aby cała władza wykonawcza przeszła w ręce rządu (czyli - Donalda Tuska). Dodatkowo obiecał, iż będzie dążył do zmniejszenia liczebności Sejmu i Senatu. Propozycje zmian w konstytucji salon przyjął wówczas z entuzjazmem. Minęło 8 lat. Do dyskusji o zmianie obowiązującej ustawy zasadniczej powrócił Andrzej Duda. Co się dzieje z salonem? Na samo tylko hasło "zmiana konstytucji" dosięgła go konwulsyjna histeria.

(5/05/2016)

 

     Obowiązującą konstytucję poparło jedynie 22,6 proc. uprawnionych do głosowania. Dobry argument, aby po 20 latach zapytać, czy ma ona nadal obowiązywać

KOD i totalna opozycja uwielbiają wskazywać, że w ostatnich wyborach parlamentarnych na PiS zagłosowało 18,6 proc. spośród wszystkich uprawnionych do głosowania. Ma to być dowód na to, że partia ta nie zdobyła odpowiedniego mandatu na to, by rządzić krajem. Idąc tym tropem powinniśmy uznać, że obowiązująca konstytucja z 1997 roku też nie zdobyła odpowiedniego mandatu społecznego poparcia. Wszak w ogólnokrajowym referendum zagłosowało za jej przyjęciem zaledwie 22,6 proc. uprawnionych wówczas do głosowania.

(4/05/2017)

 

     Konstytucję 3 Maja uchwalono wbrew woli ówczesnej "opozycji", która natychmiast zaczęła błagać zagranicę o interwencję. Historia lubi się powtarzać...

Radosne święto uchwalenia Konstytucji 3 Maja powinno być też przestrogą przed tym, co działo się później. Ówczesna "totalna opozycja", w imię rzekomo utraconych "praw i wolności", bez problemu zorganizowała histeryczne tournee po stolicach sąsiednich państw, aby tam błagać o interwencję i siłowe obalenie nowego porządku. Później była targowica, rozbiory i utrata niepodległości na 123 lata. Warto o tym pamiętać śledząc działania dzisiejszej "totalnej opozycji". 

(3/05/2016)

 

     Ilekroć oglądam to nagranie nachodzi mnie refleksja, jak bardzo groźnym politykiem był Bronisław Komorowski

W mediach kreował się na poczciwego "dziadzia". Swoim "misiowatym" zachowaniem odsuwał od siebie wszelkie podejrzenia o związki z groźnym środowiskiem WSI. Gdy jednak przyszło co do czego (np. podczas telewizyjnej debaty z A. Dudą), to okazało się, że jest bardzo ostrym i bezwzględnym graczem, którego nie wolno lekceważyć. A o to, aby go właśnie lekceważyć, w powszechnym odbiorze dbał przez większość swojej kadencji. Bronisław Komorowski - jaki był naprawdę?

(3/05/2017)

 

     Polska żyje protestami byłych SB-ków czy marszem ONR-u, a tymczasem Bruksela uchwala kolejne regulacje, które będą nas kosztować 10 mld zł!

Przedstawiciele państw członkowskich UE, wbrew opinii m.in. Polski, Czech, Węgier czy Rumunii, przegłosowali w ostatni piątek nowe standardy zaostrzające normy emisji dla przemysłu. Aby im sprostać nasz kraj będzie musiał w najbliższym czasie zapłacić gigantyczne pieniądze. Resort środowiska szacuje koszty na około 10 mld złotych! Tymczasem tematem numer 1 w polskich mediach mainstreamowych były, albo protesty SB-ków w/s utraconych przywilejów, albo marsz ONR-u. W kontekście wielomiliardowych wydatków, to naprawdę są drobne sprawy!

(2/05/2017)

 

     PiS powinien zacząć podsłuchiwać dziennikarzy TVN24 i Wyborczej. Wtedy poziom wolności mediów wróci do stanu z 2015 r.

W najnowszym rankingu wolności prasy sporządzonym przez francuską organizację "Reporterzy bez granic", Polska zajęła 54. miejsce na świecie. Obecnie plasujemy się gdzieś pomiędzy Haiti a Mauretanią. O tyle jest to dziwne, że kiedy w 2014 i 2015 roku platformiane władze inwigilowały dziennikarzy, organizowały podsłuchy, nachodziły redakcje i marginalizowały prasę prawicową, to Polska - w sferze wolności słowa - zajmowała 18. miejsce na świecie. Takie cuda tylko u "Reporterów bez Granic"!

(28/04/2017)

 

     Czechy mają nadwyżkę budżetową. Polska gigantyczny deficyt generujący potężny dług. Pytanie - dlaczego?

Eurostat opublikował dane na temat realizacji krajowych budżetów w poszczególnych państwa UE. Okazuje się, że rekordowo duża liczba krajów w 2016 roku osiągnęła nadwyżki budżetowe, czyli sytuacje, gdy wszystkie wydatki miały pokrycie w dochodach. Takich państw było 10, a wśród nich np. Czechy. Polska - z deficytem sięgającym -2,4 proc. PKB (46,3 mld zł), który w ubiegłym roku przyczynił się do rekordowego wzrostu zadłużenia - w tej klasyfikacji zajęła 6. miejsce od końca. Co się stało, że Czechy osiągnęły super wynik, a Polska nie?

(28/04/2017)

  

     Oto jak błąd w umowie wymusił na GDDKiA zawarcie kontraktu z konkretną firmą (gdzie udziałowcem była żona ministra Skarbu Państwa)

Zasada jest prosta: jeśli GDDKiA zamawia jakiś projekt drogi, to jego wykonawca - oprócz tego, że dostarcza zamówioną usługę - przenosi również na państwowego zarządce wszelkie prawa autorskie związane z tym projektem. W przypadku umowy jaką GDDKiA zawarła ze spółką MGGP (której współwłaścicielem była żona Aleksandra Grada) zrobiono nieco inaczej. Prawa autorskie do projektu zachowała bowiem MGGP. Kiedy doszło do sytuacji, w której projekt ten trzeba było wykorzystać drugi raz, zamówienie o wartości 7,5 mln zł z wolnej ręki mogła otrzymać już tylko MGGP.

(27/04/2017)

 

     Rok temu TVN-y dawały relacje na żywo, jak Shirley Watts zabiera konie z Janowa. Na targi w Hanowerze zabrakło czasu antenowego

Nic lepiej nie opisuje stosunku telewizji założonych przez b. współpracowników służb PRL do obecnej władzy, jak sposób relacjonowania wydarzeń, które mogą pozytywnie wpłynąć na postrzeganie rządu przez zwykłych ludzi. Tak było w przypadku ostatnich targów przemysłowych w Hanowerze, gdzie polska delegacja zaprezentowała się całkiem przyzwoicie. Serwisy informacyjne stacji założnych przez Waltera i Solorza-Żaka starały się pominąć to wydarzenie w swoich relacjach. Gdy Shirley Watts przyjechała zabrać swoje konie z Janowa, potrafili zorganizować relację "LIVE".

(26/04/2017)

 

     Ta konstrukcja w 1937 r. wygrała światową wystawę w Paryżu. Żadne odszkodowania od Niemców czy Rosjan nie zwrócą nam utraconego potencjału

Prof. Kazimierz Zembrzuski w ciągu 9 miesięcy zbudował prototyp parowozu aerodynamicznego, który w 1937 roku za swoją konstrukcję i wygląd został odznaczony złotym medalem na Światowej Wystawie w Paryżu. Jak na ówczesne czasy parowóz ten mógł rozwinąć zawrotną prędkość 150 km/h. Niestety, agresja i okupacja naszego kraju przez Niemców i Rosjan całkowicie zniweczyła prace rozwojowe nad tym prototypem. Efekt tego był taki, że przez kolejne 70 lat pociągi jeżdżące po polskich torach nie jeździły szybciej niż... 140 km/h.

(26/04/2017)

 

     17 lat procesu. 447 rozpraw. Licytacja za bezcen 20 mln zł majątku. Kupującymi m.in. rodziny sędziów. Oto jak "nadzwyczajna kasta" może zniszczyć życie

"17 lat toczy się proces przed Sądem Rejonowym Łódź-Śródmieście w Łodzi. W tym czasie odbyło się 447 rozpraw. Proces zaczynał się 7 razy od początku. Pod byle pretekstami zmieniano składy sędziów, tak aby proces nigdy nie mógł się zakończyć. W tym czasie w toku licytacji komorniczych zlicytowano za bezcen gigantyczny majątek o wartości ponad 20 mln zł. Kupującymi były rodziny sędziów" - tak swoje wystąpienie na sejmowej komisji sprawiedliwości zaczyna Leszek Kopczyński - przedsiębiorca, którego zrujnował przez bezmiar niesprawiedliwości III RP.

(25/04/2017)

 

     Wydłużą wiek emerytalny, ograniczą 500+, uwolnią banki od podatku, zlikwidują CBA, IPN i OT? Wystarczy, że pojawi się odpowiednia okazja

Patrząc przez pryzmat dotychczasowych wyborów posłów Platformy oraz zapowiedzi jej liderów można wysnuć wniosek, iż powrót do wydłużonego wieku emerytalnego, uwolnienie sektora finansowego od podatku bankowego czy ograniczenie beneficjentów programu 500+ to niemal pewniki. Jeśli do tego uwzględnić słowa Grzegorza Schetyny wypowiedziane w ubiegłym roku na konwencji PO, to również likwidacja CBA i IPN wydaje się być nieunikniona. O Obronie Terytorialnej nawet nie będę wspominał, jako o tworze na wskroś "pisowskim". Tutaj nie ma żadnej nadziei.

(25/04/2017)

 

     Tajemnica śmierci szyfranta Zielonki. Czy zabił go dostęp do największych tajemnic wywiadu wojskowego?

27 kwietnia 2010 roku, dwóch mężczyzn podczas spaceru brzegiem Wisły odnajduje ludzkie ciało w stanie totalnego rozkładu. Obok ciała odnajdują także zwisający z drzewa sznur oraz kilka dokumentów, w tym potwierdzenie przelewu bankowego, na nazwisko Stefana Zielonki. Głowa miała się znajdować na wypalonej trawie, chociaż sama nie była spalona i nie nosiła śladów ognia. Zielonka był szyfrantem Służby Wywiadu Wojskowego (wcześniej WSI). Miał dostęp do najtajniejszych informacji wywiadowczych. Czy właśnie z tego powodu musiał zginąć?

(24/04/2017)

 

     Zadłużenie Polski nadal rośnie w zastraszającym tempie! Rolowanie starych długów i zaciąganie nowych trwa w najlepsze!

PKB naszego kraju w 2016 roku urósł o 2,7 proc. W tym samym czasie jednak całkowite zadłużenie Polski wzrosło aż o 11,3 proc. (+94,1 mld zł)! Niestety pierwsze odczyty za 2017 rok nie wskazują, aby cokolwiek w tej mierze się zmieniło. Zgodnie z raportami Ministerstwa Finansów w styczniu i lutym zadłużenie Polski powiększyło się łącznie o 16,4 mld zł, co oznacza, że wobec stanu na koniec 2016 r. odnotowano wzrost na poziomie 1,8 proc. Jeśli takie tempo zostanie utrzymane, to w ciągu całego 2017 r. dług Polski powiększy się o blisko 100 mld zł!

(24/04/2017)

 

     Tusk znowu skłamał! Immunitet, na który się powołuje, nie obejmuje jego decyzji o współpracy polskich służb z rosyjską FSB

W sprawie prowadzonego śledztwa dotyczącego tajnej współpracy polskiego kontrwywiadu z rosyjską Federalną Służbą Bezpieczeństwa (FSB), na którą zgodę wydał rząd PO-PSL, przesłuchiwany jako świadek Donald Tusk stwierdził, że jeśli trzeba, to skorzysta z przysługującego mu immunitetu. Okazuje się, że nawet w tej sprawie były premier nie powiedział prawdy. Immunitet unijnego urzędnika - który Tusk chciałby wykorzystać - nie dotyczy bowiem czynności podjętych przez niego przed objęciem brukselskiego stołka!

(21/04/2017)

 

     Tusk w 1993 r.: "Polskie przedsiębiorstwa są mało albo nic nie warte. Dlatego są i będą tanio sprzedawane"

Dojście do władzy ludzi pokroju Tuska, Balcerowicza i Lewandowskiego rozpoczęło niespotykany nigdy wcześniej w historii etap wyprzedaży majątku narodowego za bezcen. Dla zagranicznych firm zaczął się "złoty okres". Widząc, że nad Wisłą rządzą ludzie zakompleksieni wobec Zachodu i "zaczadzeni" neoliberalnymi frazesami, rozpoczęli oni prawdziwe łowy. Okazja goniła okazję, a uruchomiony wówczas proces drenażu kapitału doprowadził do trwałego uzależnienia naszej gospodarki od "zagranicznych inwestorów". I to jest prawdziwa wina Tuska i jego kumpli.

(20/04/2017)

 

     No i się zaczęło - będzie rosyjskie "niet" dla przekopu Mierzei Wiślanej. Za chwilę dołączą ekolodzy z Niemiec...

Przedstawiciele lokalnych władz, naukowcy oraz zieloni aktywiści z Ob. Kaliningradzkiego mają stworzyć specjalną grupę roboczą, której celem będzie "ocena ekologicznych skutków przekopu Mierzei Wiślanej". Powołanie wspomnianej grupy jest pozorowane, bowiem ocena pomysłu uniezależnienia się portu w Elblągu od rosyjskiej cieśniny nie może być przez Rosjan postrzegana pozytywnie. Wszystko wskazuje zatem na to, że zieloni aktywiści z Polski otrzymają niebawem wsparcie zielonych aktywistów z Rosji, do których zapewne dołączą zieloni aktywiści z Niemiec.

(19/04/2017)

 

     Czy wraz z Tuskiem przyjedzie Bieńkowska? Można by ją zapytać o lobbystów, którzy interweniowali u niej w/s podatku od hipermarketów

Kiedy Donald Tusk uciekał do Brukseli postanowił zabrać ze sobą swoją ulubioną minister, czyli Elżbietę Bieńkowską. Ta, już jako europejski Komisarz ds. Rynku Wewnętrznego i Usług, spotykała się w Brukseli z lobbystami reprezentującymi interesy działających w naszym kraju zagranicznych sieci handlowych, które chciały uwalenia projektu podatku od sieci handlowych w Polsce. Niedługo później Komisja Europejska wydała decyzję nakazująca wstrzymanie działania tego podatku. Ktoś uznał, że interesy zagranicznych sieci handlowych są priorytetowe.

(19/04/2017)

 

     Grywał z Tuskiem w piłkę. W wieku 23 lat został zastępcą dyrektora w spółce kontrolowanej przez Skarb Państwa

W czasach nieskrępowanej demokracji, czy - jak kto woli - "złotym okresie" rozwoju Polski (cytat z Komorowskiego), niezwykłe kariery robili tzw. "Siemoniacy", czyli młodzi działacze PO, którzy przebojem zdobywali stanowiska w spółkach Skarbu Państwa. Maciej Bogucki (haratał w gałę z Tuskiem) w wieku 23 lat objął stanowisko zastępcy dyrektora biura zarządu w Krajowej Spółce Cukrowej. Zasiadał również w radach nadzorczych spółek-córek BUMAR-u i PGNiG. Przejęcie władzy przez PiS miało odmienić ten trend. Przykład z Misiewiczem pokazał, że niekoniecznie.

(18/04/2017)

 

     Sąd w 2 dni skazał na 1,5 roku bezwzględnego więzienia pijanego kierowcę, który potrącił pieszego i uciekł z miejsca zdarzenia. Można? Jak widać można!

Sądy w Polsce nie miały ostatnio dobrej prasy. Sędziowie-złodzieje, kontrowersyjne wyroki, wypuszczanie z aresztów groźnych przestępców. Są też jednak przypadki, które warto pokazywać jako wzór do naśladowania. Sąd w Białogardzie w ciągu 2 dni skazał na 1,5 roku bezwzględnego więzienia pijanego kierowcę, który potrącił pieszego i uciekł z miejsca zdarzenia. O szybkim skazaniu pijanego przygłupa zadecydowała współpraca policji oraz sądu. Oto jak powinna wyglądać sprawiedliwość w wersji szybkiej i nieuchronnej!

(18/04/2017)

 

     Prymas Polski przytomnie zauważa: Uchwały w/s objawień fatimskich powinny być w Kościele, a nie w Sejmie

Abp Wojciech Polak pytany o przyjętą kilka dni temu przez Sejm uchwałę o uczczeniu 100. rocznicy objawień fatimskich bardzo przytomnie zauważył: "Takie akty powinny być przyjmowane w Kościele, a nie w Sejmie, ponieważ Bóg nie domaga się żadnych deklaracji". Szkoda, że opinii prymasa Polski nie podzielała grupa posłów PiS pod przewodnictwem Anny Sobeckiej (środowisko Radia Maryja), która wystosowało do marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego oficjalną prośbę o uczczenie uchwałą rocznicy objawień w Fatimie.

(15/04/2017)

 

     Niemcy na pół roku przed wyborami wprowadzają prawo o cenzurze prewencyjnej w mediach. Wyobraźcie sobie larum opozycji i UE, gdyby to zrobiono w Polsce!

Pod hasłem walki z dezinformacją i mową nienawiści niemiecki rząd forsuje projekt ustawy umożliwiający stosowanie cenzury prewencyjnej wobec treści publikowanych na portalach społecznościowych. Wpisy użytkowników, w których ktoś doszuka się znamion "nieprawdziwych informacji", administrator portalu będzie musiał kasować w ciągu 24 godzin. Problem w tym, że na pół roku przed wyborami parlamentarnymi pod kategorię "nieprawdziwych informacji" może być kwalifikowana większość wpisów negatywnie nastawionych wobec dotychczasowej polityki migracyjnej.

(14/04/2017)

 

     Zgubne skutki wysyłania niekompetentnych ludzi do zagranicznej instytucji

Posłanka PiS Barbara Bartuś zastąpiła Sławomira Nitrasa z PO na stanowiska przewodniczącego parlamentarnej delegacji do Zgromadzenia Parlamentarnego Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE). Jednym z jej pierwszych zagranicznych wyjazdów w ramach OBWE była misja obserwacyjna wyborów parlamentarnych w Armenii. Okazało się jednak, że posłanka Bartuś nie zna angielskiego w stopniu komunikatywnym. Doszło nawet do mini-skadalu, bowiem politycy z innych krajów OBWE zaczęli z niej żartować nie mogąc się z nią swobodnie porozumieć.

(14/04/2017)

  

Przegląd wiadomości:

2017: 01 | 02 | 03 | 04

2016: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2015: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2014: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2013: 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

 

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu