Blog niewygodne.info.pl stosuje pliki cookies. 

Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. 

Jeśli nie wyrażają Państwo zgody, uprzejmie prosimy o dokonanie stosownych zmian w ustawieniach przeglądarki internetowej.

  B L O G  

     PiS podcina gałąź, na której siedzi! Najpierw abonament, a teraz drastyczna (o ~116 proc.) podwyżka opłaty paliwowej
wpis z dnia 29/06/2017

 

Nieracjonalnych pomysłów PiS ciąg dalszy. Po tym jak spora grupa posłów tej partii zaczęła intensywnie myśleć, jak można zwiększyć ściągalność archaicznego abonamentu RTV, teraz przyszła kolej na podwyżki cen paliwa. Zgodnie z poselskim projektem ustawy PiS chciałby powołać Fundusz Dróg Samorządowych. Pieniądze na ten Fundusz miały by pochodzić z podwyżki opłaty paliwowej (od 69 do nawet 154 proc. - w zależności od paliwa) płaconej przez każdego kierowcę, który tankuje paliwo z legalnych źródeł. Oto jak PiS, stopniowo lecz konsekwentnie, podcina gałąź na której siedzi...

Pisałem o tym nie tak dawno, ale jak widać do "zakonu" PiS niewiele dociera. Zamiast myśleć o tym, jak uszczelnić ściągalność abonamentu RTV, PiS mógł jednym sprawnym ruchem zapewnić sobie sympatię u wielu ludzi. Wystarczyło całkowicie zlikwidować obowiązek płacenia tego reliktu PRL, finansowanie mediów publicznych ograniczyć do niezbędnego minimum, a do tego ubrać to w odpowiednią narrację (mamy więcej kasy z uszczelnienia VAT i walki z mafią, więc możemy sobie pozwolić na likwidację abonamentu, czyli na coś, co poprzednie ekipy nie miały odwagi uczynić). 

Abonament RTV to jednak mały pikuś w porównaniu z planowanymi podwyżkami opłaty paliwowej. Posłowie PiS postanowili bowiem, tak jak wcześniej posłowie PO-PSL, potraktować kierowców jak dojne krowy. Zgodnie z informacjami "Rzeczpospolitej" lada dzień do sejmu ma trafić projekt ustawy powołujący do życia Fundusz Dróg Samorządowych. Pieniądze na ten Fundusz miały by pochodzić - a jakże by inaczej - z podwyżki opłaty paliwowej, która jest zawarta w cenie kupowanego na stacjach legalnego paliwa. Zgodnie z ustaleniami "Rzeczpospolitej" podwyżka wyniosłaby 20 gr. na litr, co w praktyce oznacza wzrost opłaty paliwowej o 69 proc. w przypadku oleju napędowego (ON), o 125 proc. w przypadku LPG oraz o 154 proc. w przypadku benzyny.

Nie wiem czy na Nowogrodzkiej zdają sobie z tego sprawę, ale ewentualne wprowadzenie w życie pomysłu podwyżek opłaty paliwowej wkurzy niemal wszystkich (wszak większość społeczeństwa musi tankować paliwo do swoich samochodów). Do tego opozycja otrzyma "na tacy" kolejny argument, aby grzać temat pt. "Patrzcie, jaki ten PiS jest zły!". Traktowanie kierowców, jak dojne krowy jeszcze nigdy nikomu nie wyszło na dobre. Pod tym względem PiS podcina gałąź, na której siedzi.

 

Źródło: Droższa benzyna na lato (Rp.pl)

wpis z dnia 29/06/2017

  


r e k l a m y


   

     Bankierzy z EBC tworzą pieniądze by odkupić za nie niemieckie długi. Pomoc dla polskich stoczni to przy tym mały pikuś!
wpis z dnia 28/06/2017

 

Mało kto zdaje sobie sprawę ze skali pomocy, jaką unijny Europejski Bank Centralny (EBC) przekazuje krajom strefy euro. Bankierzy z Frankfurtu (siedziba EBC) drukują co miesiąc dziesiątki miliardów euro (aktualnie po 60/m-c) tylko po to, aby skupować za nie długi państw eurolandu. Największym beneficjentem są - a jakże by inaczej - Niemcy. Całkowita kwota odkupionych długów tego kraju przekroczyła już 400 mld euro! EBC pomaga tak intensywnie, że za chwile na rynku zacznie brakować niemieckich długów od odkupienia! Uznana za nielegalną pomoc dla polskich stoczni to przy tym mały pikuś...

Komisja Europejska uwielbia doszukiwać się znamion niedozwolonej pomocy publicznej. Ostatnio znalazła ją w podatku od sieci handlowych (który najmocniej miał uderzyć w duże zagraniczne sieci handlowe funkcjonujące na terytorium Polski). Wcześniej znalazła ją w pomoc polskiego rządu dla stoczni w Gdynii i Szczecinie. Eurokraci z Brukseli zupełnie jednak przymykają oko na to, co wyprawia Europejski Bank Centralny (EBC). Otóż od marca 2015 roku ta unijna instytucja finansowa drukuje olbrzymie ilości euro, za które skupuje długi państw eurolandu. Zgodnie z oficjalnymi statystykami EBC wykupił w ten sposób do tej pory już 2,3 bln euro długu. Największym beneficjentem są w tym przypadku Niemcy. Pomoc EBC dla naszego zachodniego sąsiada w okresie od marca 2015 do maja 2017 sięgnęła już nieco ponad 400 miliardów euro.

W kontekście "luzowania ilościowego" (bo tak formalnie nazywa się pomoc EBC dla krajów eurolandu) warto wspomnieć, że pojawił się dość niespodziewany problem. Otóż EBC tak intensywnie pomaga Niemcom, że za chwile na rynku długu zacznie brakować niemieckich obligacji, które można wykupić! - "Nie mam pojęcia, gdzie moglibyśmy znaleźć dostateczną ilość niemieckich obligacji, aby utrzymać w ruchu luzowanie ilościowe w drugiej połowie 2018 roku" – twierdzi anonimowe źródło agencji Reuters (sic!).

Powstaje pytanie - skoro dodrukowywanie co roku setek miliardów euro w celu skupowania długów państw eurolandu (a ostatnio także zachodnich korporacji) nie jest niedozwoloną pomocą publiczną, to dlaczego za taką niedozwoloną pomoc uchodzi dotowanie (i to nie sztucznie wykreowanymi pieniędzmi) przemysłu stoczniowego w Polsce, który mógłby stanowić realną konkurencję dla np. stoczni niemieckich?

 

Źródło: Draghiemu zaczyna brakować niemieckich obligacji (Bankier.pl)

wpis z dnia 28/06/2017

  


r e k l a m y


  

     Zanim założył Amber Gold był aż 9 razy skazywany za oszustwa. Żaden sąd nie posłał go jednak do więzienia. Dlaczego?
wpis z dnia 27/06/2017

 

Nie byłoby afery Amber Gold, nie byłoby młodego Tuska pracującego na zlecenie OLT Express, nie byłoby 19 tys. poszkodowanych i wielomilionowych strat, gdyby któryś sędzia zamiast skazywać Marcina P. na kolejną grzywnę lub karę w zawieszeniu najzwyczajniej w świecie posłał go za kratki. Pod tym względem dziwić może wyjątkowa łagodność wymiaru sprawiedliwości wobec późniejszego sponsora filmu o Wałęsie. Dlaczego "parasol ochronny" nad Marcinem P. zwinął się nagle latem 2012 roku? Odpowiedzi na to pytanie dostarczają nam ujawnione wczoraj taśmy.

Pisałem już o tym wielokrotnie na łamach tego bloga, ale nie zaszkodzi powtórzyć - sprawa Amber Gold śmierdzi na kilometr. Jak bowiem przez bite trzy lata na rynku Polskim mogła sobie bez skrępowania działać piramida finansowa bez licencji KNF, która oszukała zwykłych ludzi na 850 mln zł? Jak to możliwe, że Marcina P. podziwiali przedstawiciele ówczesnej władzy za "innowacyjność" podobną do "innowacyjności Lecha Wałęsy"? Jak to możliwe, że syn Donalda Tuska pracował dla spółki kontrolowanej przez Marcina P.?

Tego wszystkiego z pewnością by nie było, gdyby Marcin P., czyli formalny mózg i pomysłodawca Amber Gold, został osadzony w więzieniu za któryś z jego wcześniejszych przekrętów. A było ich całkiem sporo. W 2005 r. skazany został za fałszowanie dokumentów. W 2008 r. skazany za przywłaszczenie 174 tys. zł (sprawa Multikasy). W 2007 i 2009 r. skazany za oszustwa bankowe (wyłudzenie kredytów na łączną kwotę ponad 140 tys.). Za każdym razem jednak sądy orzekały wobec niego grzywnę (x 2) albo karę więzienia w zawieszeniu (x 7). I to pomimo recydywy, czyli powrotu do popełniania przestępstw z tej samej kategorii! Co sprawiło, że wymiar sprawiedliwości był dla Marcina P. tak łagodny? 

Nowe światło na sprawę rzucają ujawnione wczoraj przez tygodnik "wSieci" nagrania z podsłuchów i czynności operacyjnych, jakie ABW prowadziło przeciwko Marcinowi P. W tym kontekście należy przypomnieć, że dla OLT Express (spółki lotniczej, której głównym inwestorem był Amber Gold) pracował swego czasu syn Donalda Tuska. Tuż przed aresztowaniem twórca Amber Gold udzielił wywiadu, w którym stwierdził, że młody Tusk mógł u niego pracować w charakterze swego rodzaju "szpiega". Miał bowiem dostęp do planowego rozwoju siatki połączeń, przygotowywał plany zrobienia z Gdańska punktu przesiadkowego. Analizował strukturę połączeń oraz napływy pasażerów o poszczególnych godzinach. 

Z opinii Marcina P. wynika, że młody Tusk mógł szpiegować dla ówczesnego rządu w sprawie sytuacji w OLT. Kontekstem dla całej sprawy miała być prywatyzacja LOT-u. Warto zauważyć, że po wejściu na rynek OLT - który wymusił drastyczne obniżenie cen krajowych połączeń lotniczych - rząd Tuska w sprawie prywatyzacji LOT-u poniósł spektakularną porażkę. Wycofał się bowiem jedyny chętny na zakup narodowego przewoźnika lotniczego - Turkish Airlines. Według "Rzeczpospolitej" - wartość LOTu (przed pojawieniem się na rynku OLT Express) mogła wynosić nawet około 2 mld zł. Do Skarbu Państwa należało 93,07% akcji tej spółki. Zakładając, że wejście na rynek OLT mogło spowodować, iż do znajdującej się w opłakanym stanie kasy państwowej nie wpłynęło blisko 2 mld zł (Turcy wystraszyli się bowiem tego, że LOT nie wytrzyma konkurencji z OLT), początkowo nie przekreślałem zeznań Marcina P., według których wywołanie przez rząd i podległe mu służby "afery Amber Gold" dopiero po 3 latach spokojnego funkcjonowania i łupienia klientów, jest zwykłą karą za inwestycje w OLT, która uniemożliwiła rządowi prywatyzację LOT-u. Wczorajsze ujawnienie nagrań z podsłuchów tylko potwierdziło tę wersję wydarzeń.

Z nagranych rozmów wynika, że małżeństwo P. miało świadomość fatalnej sytuacji finansowej w jakiej znalazł się LOT po wejściu na rynek ich OLT Express. W dniu 27 lipca 2012 r., a więc tuż przed upadkiem Amber Gold, kiedy właściciele tego parabanku wiedzieli, że ich dni są policzone, ABW nagrała rozmowę Katarzyny P. z jej bratem, podczas której pada bardzo znamienne zdanie: - "Wystarczyłby jeszcze miesiąc (...), żeby LOT upadł. (...) dosłownie miesiąc."

Powyższe zdanie sugeruje, że cały Amber Gold został założony tylko i wyłącznie po to, aby zgromadzić fundusze na założenie OLT Express. Przez trzy lata służby roztoczyły parasol ochronny nad przestępczą działalnością małżeństwa P., bowiem komuś bardzo zależało, aby zebrać odpowiednie środki, zainwestować je w konkurencyjną do LOT-u linię, a tym samym doprowadzić narodowego przewoźnika do upadku. W ten sposób OLT mogła by przejąć cały polski rynek przewozów lotniczych i stać się inwestycją przynoszącą gigantyczne, ale i całkiem legalne dochody, które z czasem pozwoliłyby sfinansować wszystkich wierzycieli Amber Goldu. Plan ten zawalił się jednak w ostatnim możliwym momencie - ktoś na najwyższych szczeblach władzy musiał podjąć decyzję potwierdzającą, że Marcin P. - mimo wkupywania się w łaski rządzących wówczas krajem polityków - nie jest "naszym" człowiekiem. Ktoś zrozumiał, że dalszy nieskrępowany rozwój biznesów małżeństwa P. może doprowadzić do poważnych strat Skarbu Państwa. Ówczesna "grupa trzymająca władzę" uznała, że taki obrót spraw może być w ostatecznym rozliczeniu dla nich niekorzystny. Postanowili zatem zdjąć roztoczony nad Amber Goldem parasol ochronny, co w ciągu kilku miesięcy w sposób zupełnie naturalny doprowadziło do jednej z największych afer finansowych epoki rządów Donalda Tuska.

 

Źródło: "wSieci" ujawniło stenogramy z podsłuchów ABW założonych Marcinowi P. (Stooq.pl)
Źródło: Amber Gold: zmowa KNF i ABW? (Rp.pl)
Źródło: Wywiad Doroty Kania oraz Wojciecha Muchy z Marcinem Plichtą pt.: "Nie wiem, po co Michał Tusk do nas przyszedł" opublikowany w "Gazecie Polskiej Codziennie" nr 189 (284)/2012.

wpis z dnia 27/06/2017

    


 

     Mało znany fakt: Produkcja baterii dla eko-samochodu generuje ilość CO2 zbliżoną do 8 lat jazdy autem z silnikiem diesla!
wpis z dnia 26/06/2017

 

Ekolodzy zafiksowani na punkcie samochodów elektrycznych z pewnością nie będą zadowoleni - okazuje się, że proces produkcji baterii do tego typu pojazdów przy użyciu obecnych technologii generuje bardzo dużą ilość CO2 do atmosfery. Zgodnie z raportem Szwedzkiego Instytutu Badań nad Środowiskiem stworzenie baterii do eko-samochodu generuje ilość dwutlenku węgla zbliżoną do emisji, jakie powstają przez ponad 8 lat użytkowania auta z silnikiem spalinowym diesla! Oto ciemniejsza strona współczesnej mody na bycie "eko".

Szwedzki Instytut Badań nad Środowiskiem na zlecenie rządu Szwecji oraz Szwedzkiej Agencji Energetycznej przeprowadził badania na temat wpływu, jaki na środowisko wywiera proces produkcji baterii litowo-jonowych, które są używane w uchodzących za ekologiczne samochodach elektrycznych. Wyniki tych badań są co najmniej zaskakujące. O ile pojazdy elektryczne w trakcie ich użytkowania rzeczywiście nie emitują do atmosfery żadnego CO2, to produkcja wykorzystywanych w tych samochodach baterii generuje olbrzymie ilości dwutlenku węgla.

Mats-Ola Larsson z Szwedzkiego Instytutu Badań nad Środowiskiem wyliczył, że aby przy użyciu współczesnej technologii wyprodukować baterię do elektrycznego Nissana Leafa, trzeba najpierw wyemitować do atmosfery ilość CO2, którą można porównać z ilością CO2 wyemitowaną w trakcie użytkowania samochodu spalinowego z silnikiem diesla przez 2 lata i 9 miesięcy. Jeszcze więcej dwutlenku węgla ma powstawać w trakcie produkcji baterii do popularnej Tesli. Zgodnie z wyliczeniami Larssona ilość CO2 jest w tym przypadku zbliżona do emisji, jakie powstają przez ponad 8 lat użytkowania auta z silnikiem spalinowym diesla!

Powyższe wyliczenia - zakładając, że zostały one przez Szwedzki Instytut Badań nad Środowiskiem przeprowadzone rzetelnie -to z pewnością kubeł zimnej wody na rozgrzane głowy ekologów zafiksowanych na punkcie samochodów elektrycznych. Jak widać moda na bycie "eko" ma również swoją ciemniejszą stronę. Dobrze byłoby, aby każdy miał tego świadomość.

 

Źródło: Study: Tesla car battery production releases as much CO2 as 8 years of driving on gas (climatechangedispatch.com)
Źródło: New report highlights climate footprint of electric car battery production (ivl.se)

wpis z dnia 26/06/2017

    


   

     Deficyty budżetowe po maju: 2013 - 30,9 mld zł, 2014 - 22,5 mld zł, 2015 - 19,6 mld zł, 2017 - tylko 0,2 mld zł (!). Wystarczy nie kraść
wpis z dnia 23/06/2017

 

Tak niskiego deficytu budżetowego nasze państwo nie notowało jeszcze nigdy w historii! Ministerstwo Finansów właśnie ogłosiło, że w okresie od stycznia do maja deficyt wyniósł zaledwie 0,2 mld zł, tj. 0,3 proc. całorocznego planu. Wszystko dzięki fenomenalnym rezultatom walki służb z mafią wyłudzającą VAT (wpływy z tytułu tego podatku są o 30 proc. wyższe niż rok temu) oraz wysokim przychodom z tytułu podatku CIT (mimo obniżki stawki wpływy wzrosły o 14,3 proc. r/r). I to jest prawdziwie DOBRA ZMIANA!

Deficyt budżetowy to sytuacja, w której rząd wydaje więcej pieniędzy niż posiada, a różnice "zasypuje" zaciągając nowe pożyczki. Innymi słowy - jego istnienie jest główną przyczyną powstawania nowego długu. 

Obecna opozycja jeszcze przez wiele miesięcy po dojściu do władzy przez PiS straszyła Polaków, że program 500+ zniszczy finanse publiczne naszego kraju. Przedstawiciele partii Grzegorza Schetyny i Ryszarda Petru, do spółki ze sponsorowanymi przez George'a Sorosa dziennikarzami, wieszczyli gigantyczny wzrost deficytu, który miałby się przyczynić do katastrofy finansów publicznych naszego kraju. Rzeczywistość okazała się być zupełnie inna. Zgodnie z najnowszym odczytem Ministerstwa Finansów - deficyt budżetowy po maju wyniósł zaledwie 0,2 mld zł, czyli 0,3 proc. planu na cały 2017 r.! 

Tak dobrego odczytu po maju w zakresie deficytu nie było jeszcze nigdy w historii. Poniżej prezentuje dane za okres styczeń-maj z dziesięciu ostatnich lat:

 

Rok 2017 - deficyt: 0,2 mld zł
Rok 2016 - deficyt: 13,5 mld zł
Rok 2015 - deficyt: 19,6 mld zł
Rok 2014 - deficyt: 22,5 mld zł
Rok 2013 - deficyt: 30,9 mld zł

Rok 2012 - deficyt: 27,0 mld zł

Rok 2011 - deficyt: 23,7 mld zł

Rok 2010 - deficyt: 32,0 mld zł

Rok 2009 - deficyt: 16,3 mld zł

Rok 2008 - deficyt: 1,9 mld zł

 

Jaki jest główny powód tak drastycznego spadku deficytu budżetowego? Odpowiedź jest prosta - WYSTARCZY NIE KRAŚĆ. Rządowi PiS można zarzucić różne rzeczy, ale jedno z pewnością trzeba mu oddać - walka z mafią wyłudzającą (kradnącą) zwroty VAT w końcu przynosi realne efekty. Wpływy z tytułu tego podatku we wspomnianym okresie wzrosły bowiem aż o 30 proc. w porównaniu z analogicznym okresem roku 2016!

Pozostaje mieć nadzieję, że tren utrzyma się do końca roku i po grudniu Minister Finansów będzie mógł się pochwalić jeśli nie całkowitym brakiem, to przynajmniej najmniejszym całorocznym deficytem budżetowym w historii III RP.

 

Źródło: MF: Deficyt budżetu to 0,2 mld zł po maju, tj. 0,3% planu wg wstępnych danych (Stooq.pl)
Źródło: MF: Dochody podatkowe wzrosły o 18,8% r/r w I-V, z VAT - o 30% r/r (Stooq.pl)

wpis z dnia 23/06/2017

   


  

     Za Szyszkę (koperta od córki leśniczego) oraz Sadurską (dwa zarządy w PZU) PiS zapłaci wielką cenę
wpis z dnia 22/06/2017

 

Jakim trzeba być politycznym idiotą, by w obiektywie włączonych kamer wręczać ministrowi kopertę od "córki leśniczego, która prosiła, aby to przekazać"? Jak bardzo trzeba utracić kontakt z rzeczywistością, aby dopuścić do sytuacji, w której polityk waląca w Platformersów za ich nepotyzm i kumoterstwo, sama dziś ląduje w dwóch zarządach państwowego PZU?! Do Szyszki i Sadurskiej spokojnie można jeszcze doliczyć Misiewicza i Waszczykowskiego (symbole wizerunkowej katastrofy). Za nich wszystkich PiS zapłaci wielką cenę w 2019 roku...

Pisałem już o tym jakiś czas temu, ale w kontekście ostatnich kompromitujących wypowiedzi Jana Szyszki czy decyzji Małgorzaty Sadurskiej, nie zaszkodzi powtórzyć - o wyniku wyborów w Polsce nie decyduje wierny i oddany danej partii "twardy" elektorat (który w warunkach polskich, niezależnie od partii, nigdy nie był większy niż 15-18 proc.). O wyniku wyborów zawsze decydują wyborcy "umiarkowani", którzy na co dzień nie utożsamiają się ideowo z żadną partią, a w dniu wyborów głosują na tych, którzy im de facto mniej przeszkadzają. To oni zadecydowali o zwycięstwie PiS w 2015 r. Dziś są za to bombardowani kolejnymi wtopami ludzi pokroju Waszczykowskiego, kompromitującymi wypowiedziami Szyszki, hipokryzją Sadurskiej czy wizerunkowym paraliżem wokół Misiewicza. Są bombardowani czymś, co partia Kaczyńskiego mogła spokojnie uniknąć.

Jeśli ktoś myśli, że dobre wyniki w gospodarce będą w stanie przykryć ewidentne wtopy PiS-owców, to jest w dużym błędzie. Najlepszym tego przykładem jest rok 2007. PiS szedł wówczas do przyspieszonych wyborów przekonany, że je wygra, bo gospodarka była w pełnym rozkwicie (wzrost PKB na poziomie 7,0 proc.), a podatki zostały obniżone. Głosowanie przy urnach pokazało jednak, że dla tzw. umiarkowanego elektoratu równie ważne są kwestie natury - nazwijmy to umownie - wizerunkowo-estetycznej. PiS nie przegrał wtedy z powodu afer (tak jak PO przegrała w 2015 roku). PiS przegrał, bo nie docenił siły medialnej narracji w zakresie kształtowania wizerunku. Wyborcy ocenili wówczas, że partia Kaczyńskiego jest za bardzo "obciachowa", aby mogła rządzić dalej przez kolejne 4 lata. 

Nie wiem jak państwo, ale dziś dostrzegam analogię do okresu z 2007 roku. PiS-owcy przyjęli błędne założenie, że ich partyjny "beton", zaspokajany socjalno-narodową narracją, gwarantuje poparcie na poziomie 40 proc. Raz jeszcze powtórzę, iż w warunkach polskich "twardy" elektorat (dla PiS, jak i dla PO/.N) to zaledwie 15-18 proc. z tych, którzy pójdą głosować. Reszta do elektorat umiarkowany, który pójdzie głosować emocjami, jakie będą panować w dniu wyborów. Im więcej będzie Szyszki, Waszczykowskiego, Sadurskiej czy Misiewicza, tym te emocje będą bardziej niekorzystne dla PiS. 

wpis z dnia 22/06/2017

    


   

     Wpływy z VAT od stycznia wzrosły już o 1/3, ale rząd nadal nie chce likwidować tuskowej podwyżki z 2011 roku
wpis z dnia 21/06/2017

 

Mateusz Morawiecki rozwiał wszystkie wątpliwości, co do możliwości obniżenia stawek podatku VAT w związku z rewelacyjnymi wpływami do budżetu z tytułu tego obciążenia, jakie są notowane od początku tego roku. - "Nie pracujemy nad powrotem do niższych stawek VAT w kolejnych latach" - twierdził minister rozwoju w rządzie Szydło. Stanowisko to jest tym bardziej dziwne, że idąc do wyborów w 2015 roku PiS obiecywał przywrócenie stawek podatku VAT do normalnego poziomu, i to już od 1 stycznia 2017 roku. 

Przypomnijmy, że w sprawie podwyżki VAT każda ekipa ma swoje "za uszami". Sekwencja wydarzeń była następująca: pod koniec 2010 roku platformiana ekipa zatwierdziła ustawę podnoszącą wysokość płaconego przez Polaków podatku VAT z poziomu 7 do 8 proc. oraz z 22 do 23 proc. Wyższe stawki tego podatku, zgodnie z pierwotną wersją podpisanej przez Bronisława Komorowskiego ustawy, miały obowiązywać od początku 2011 do końca 2013 roku. W 2013 roku rząd Tuska zdecydował jednak o utrzymaniu wyższych stawek VAT na kolejne trzy lata (2014 - 2016). Począwszy od 2017 roku stawki VAT miały być obniżone. Nic jednak z tego. W listopadzie ub.r. posłowie PiS zmienili prawo i utrzymali wyższy VAT na lata 2017 - 2018. Stosowną ustawę swym podpisem zaakceptował Andrzej Duda.

Ostatnia deklaracja ministra rozwoju i finansów Mateusza Morawieckiego, zgodnie z którą rząd nie pracuje nad powrotem do niższych stawek VAT w kolejnych latach może zastanawiać co najmniej z dwóch powodów. Po pierwsze - idąc do wyborów w 2015 roku PiS obiecywał przywrócenie stawek podatku VAT do normalnego poziomu, i to już od 1 stycznia 2017 roku. Po drugie - tegoroczne wpływy do budżetu z tytułu podatku VAT są o 1/3 wyższe od ubiegłorocznych. W okresie od stycznia do maja z tytułu tego podatku wpłynęło do kasy państwa 68,5 mld zł (48 proc. planu na cały rok). W analogicznym okresie rok temu było to zaledwie 46 mld zł. 

Wysokie wpływy z VAT są dobrym argumentem za powrotem do stawek, jakie obowiązywały przed 2011 rokiem. Tym bardziej, że szacunkowy koszt obniżenia podstawowych stawek VAT z 23 do 22 proc. i z 8 do 7 proc. to zaledwie 6 mld zł (w skali całego roku). Niestety, rząd w osobie Mateusza Morawieckiego uważa inaczej.

 

Źródło: Wpływy z VAT wzrosły o 1/3 do 68,5 mld zł w I-V, tj. 48% rocznego planu (Stooq.pl)
Źródło: Morawiecki: Nie pracujemy nad powrotem do niższych stawek VAT w kolejnych latach (Wyborcza.biz)

wpis z dnia 21/06/2017

   


  

     Juncker nie przyjąłby dziś Polski do UE. Jego Luksemburg przez 20 lat był wylęgarnią przekrętów, a mimo to w UE się znalazł
wpis z dnia 20/06/2017

 

Szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker przyznał kilka dni temu, że dziś nie przyjąłby do UE takich państw jak Polska i Węgry. Co ciekawe słowa te wypowiedział były premier Luksemburga, czyli kraju, który przez blisko 20 lat był prawdziwą wylęgarnią podatkowych przekrętów i nielegalnych optymalizacji. Dzięki staraniom rządu, któremu przewodził Juncker, międzynarodowe korporacje mogły unikać płacenia podatków w takich krajach jak Polska. Pomimo tak chamskiego przedkładania własnych interesów nad interesy innych państw, Luksemburg w UE się znalazł.

Dbanie o interesy własnego kraju i odmowa przyjęcia relokantów (którzy do Polski wcale nie chcą trafić) ma być zdaniem szefa Komisji Europejskiej Jean-Claude Junckera powodem, dla którego dziś naszego kraju nie przyjąłby do europejskiej Wspólnoty. Podobne zdanie Juncker wygłosił wobec Węgier - tak przynajmniej wynika z wywiadu, jaki udzielił kilka dni temu dla niemieckojęzycznego wydania "Huffington Post". Powyższe warto odnotować i zestawić z informacjami ujawnionymi w toku dziennikarskiego śledztwa w sprawie LuxLeaks.

Przypomnijmy, że zgodnie z wynikami dochodzenia przeprowadzonego przez amerykański ośrodek "International Consortium of Investigative Journalists" we współpracy m.in. z brytyjskim "The Guardian", niemieckim "Süddeutsche Zeitung" oraz irlandzkim "The Irish Times" - w latach kiedy Juncker był premierem Luksemburga (1995 - 2013) rząd tego państwa podpisywał z globalnymi korporacjami specjalne umowy podatkowe (doliczono się ok. 340 umów), które w istocie zwalniały je z obowiązków podatkowych w innych państwach. W ten sposób cierpiały przychody budżetowe państw, gdzie wspomniane korporacje prowadziły działalność zarobkową (np. w Polsce). 

Chamskie dbanie o interesy własnego państwa poprzez organizowanie gruntu do podatkowych szwindli kosztem innych państw każe powątpiewać, czy Jean-Claude Juncker jest dziś odpowiednią osobą by zajmować stanowisko przewodniczącego Komisji Europejskiej. Jeszcze bardziej wątpliwe jest to, aby zajmował on jakieś stanowisko, co do tego kogo dziś by przyjął do UE, a kogo nie, patrząc przez pryzmat walki o wspomniane własne interesy. Juncker, kierując przez 18 lat rządem Luksemburga, który stał się wylęgarnią nielegalnych optymalizacji podatkowych, najzwyczajniej w świecie utracił do tego prawo. Tym bardziej zadziwiające są jego ostatnie wypowiedzi na temat Polski i Węgier, które - w kategoriach walki o swoje prawa - robią dokładnie to samo, co jego Luksemburg przez blisko 20 lat.

 

Źródło: Jean-Claude Juncker: "Wir hätten Länder wie Polen und Ungarn nicht aufgenommen" (huffingtonpost.de)

wpis z dnia 20/06/2017

    


  

     Rządy Tuska i Kopacz wydały aż 276,6 mld zł na spłatę samych tylko odsetek od zaciąganych długów!
wpis z dnia 19/06/2017

 

Skalę "dojenia" naszego kraju świetnie obrazują statystyki na temat kosztów obsługi długu Skarbu Państwa. Niestety, za czasów rządów PO-PSL problem przybrał wymiar wręcz patologiczny, bowiem aby związać koniec z końcem ekipa Tuska zaczęła masowo pożyczać pieniądze na spłatę starych długów. Konieczność zapłaty gigantycznych odsetek wymuszała zaciąganie kolejnych zobowiązań. Spirala odsetkowa nakręcała się coraz szybciej, w efekcie czego w latach 2008-2015 trzeba było wydać na ten cel aż 276,6 mld zł!

Oficjalne statystyki bilansu płatniczego naszego kraju potwierdzają jedną rzecz - w latach 2008-2015 Polska była najobficiej drenowanym z kapitału państwem Europy! Jedną z głównych przyczyn tego stanu rzeczy były gigantyczne koszty obsługi długu Skarbu Państwa. Rząd Tuska musiał co roku przeznaczać od 25,5 mld zł (w 2008 roku) do nawet 42,4 mld zł (w 2013 roku) tylko na poczet spłaty samych odsetek od istniejącego zadłużenia.

Tak wysokie koszty obsługi zadłużenia wynikały z dwóch przyczyn. Po pierwsze - całkowite saldo zadłużenia z roku na rok było coraz większe. Tym samym zwiększała się "baza", od której wierzyciele Polski naliczali odsetki za pożyczone pieniądze (jeszcze na koniec 2007 roku zadłużenie Skarbu Państwa wynosiło 501,5 mld zł; na koniec 2013 roku wzrosło do poziomu 838,0 mld zł). Po drugie - i chyba zdecydowanie ważniejsze - banki, instytucje finansowe oraz inne kraje, które pożyczały nam pieniądze nie traktowały Polski rządzonej przez PO-PSL jako w pełni wiarygodnego kredytobiorcy. Stąd oprocentowanie obligacji (tzw. rentowności) oraz kredytów było znacznie wyższe od tego, które funkcjonuje obecnie. Tylko dla przykładu warto wskazać, że przez całą pierwszą kadencję rządu Donalda Tuska średnie oprocentowanie 10-letnich obligacji skarbowych wahało się między 5,5 a 6,0 proc. Obecnie nie przekracza ono 3,2 proc. (a w 2016 roku spadło nawet do poziomu 2,7 proc.). Dzięki temu rząd Szydło na obsługę znacznie większego nominalnego zadłużenia (tj. spłatę odsetek) wydaje mniejsze pieniądze niż rząd Tuska. 

To wszystko przyczyniło się do tego, iż w ciągu 8 lat rządów PO-PSL na same tylko odsetki od pożyczonych pieniędzy musieliśmy wydać kolosalną kwotę 276,6 mld zł! Za te pieniądze można by wybudować w Polsce ok. 7 000 km autostrad lub opłacać program Rodzina 500+ przez ponad 10 lat. Niestety, pieniądze te trafiły jako wynagrodzenie na konta wierzycieli naszego kraju. Oto skutki bezrefleksyjnej polityki ciągłego zadłużania kraju.

 

Źródło: Szacunkowe wykonanie budżetu (mf.gov.pl)

wpis z dnia 19/06/2017

    


    

     Dania i Austria również nie przyjmują relokantów. Ale to wobec Polski KE wszczęła procedurę sankcyjną. Ot, taka unijna sprawiedliwość
wpis z dnia 14/06/2017

 

Tak jak można się było tego spodziewać, Jean-Claude Juncker ogłosił wczoraj decyzję o wszczęciu przeciwko Polsce, Czechom i Węgrom procedury o naruszenie prawa UE w związku z niewypełnianiem nakazu dotyczącego relokacji uchodźców (przebywających we Włoszech i Grecji). Mało kto zdaje sobie jednak sprawę, że nie tylko wspomniane powyżej kraje nie wypełniają tego nakazu. Okazuje się bowiem, że zarówno Dania, jak i Austria do dziś nie przyjęły ani jednego relokanta z Włoch czy Grecji. Mimo tego KE nie zdecydowała się wobec tych państw na wszczęcie sankcyjnej procedury. 

Zgodnie z unijnym planem ok. 160 tys. uchodźców / migrantów / imigrantów, którzy trafili z Bliskiego Wschodu i Afryki do Włoch i Grecji miało być relokowanych do innych państw Unii Europejskiej. Początkowo rząd Ewy Kopacz zadeklarował, że przyjmie ok. 7 tys. osób. Tuż po przejęciu władzy przez PiS nowe władze w Warszawie zapowiedziały, że nie będą realizować postanowień wynegocjowanych przez ekipę PO-PSL i nie przyjmą relokantów z Włoch i Grecji. 

Podobne do Polski decyzje podjęły również władze w Pradze i Budapeszcie. W efekcie powyższego według oficjalnych statystyk do Polski i Węgier nie trafił ani jeden relokant. Czechy przyjęły ich ostatecznie tylko 12. Powyższe stało się przyczyną wszczęcia przez Komisję Europejską (KE) procedury o naruszenie prawa UE wobec Polski, Czech i Węgier w związku z niewypełnianiem przez te kraje decyzji dotyczącej relokacji uchodźców. Decyzję w tej sprawie miał ogłosić osobiście na posiedzeniu kolegium komisarzy szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker.

W kontekście powyższego warto przytoczyć oficjalne statystyki na temat realizacji planu relokacji. Okazuje się, że na dzień 9.06.2017 r. z Grecji i Włoch relokowano do innych państw UE łącznie 20 869 osób. Najwięcej osób przyjęły Niemcy (5 658), Francja (3 478) oraz Holandia (1 907). Najmniej - Czechy (12), Węgry (0), Polska (0), ale również Dania (0) i Austria (0). Co jednak ciekawe - Komisja Europejska nie zdecydowała się wszcząć procedury przeciwko tym dwóm ostatnim państwom.

 

 

Rozpoczęcie postępowania w związku z niestosowaniem unijnego prawa oznacza wysłanie listu do krajów członkowskich o wypełnienie danego zobowiązania. Jeśli Komisja Europejska uzna, że wyjaśnienia kraju członkowskiego są niewystarczające i że nadal nie wypełnia on zobowiązania, to wtedy przechodzi do kolejnego etapu postępowania, jakim jest skierowanie pozwu do Trybunału Sprawiedliwości. Jeśli rozprawa w Luksemburgu zakończy się wyrokiem niekorzystnym dla danego państwa, to Komisja będzie mogła rozpocząć drugie postępowanie wobec danego państwa - tym razem jednak w grę będą mogły wejść potężne kary finansowe za nie przestrzeganie wyroku Trybunału.

 

Źródło: Relocation and Resettlement - State of Play (EC.europa.eu)

wpis z dnia 14/06/2017

      


   

     W piątek UE pokazała Polsce środkowy palec w/s Nord Stream. Jutro będzie karać za nieprzyjmowanie migrantów?
wpis z dnia 13/06/2017

 

Komisja Europejska w ostatni piątek przyjęła niekorzystny dla naszego kraju mandat na negocjacje z Rosją w/s specjalnych rozwiązań prawnych dla Nord Stream 2. Na złość Polsce eurokraci uznali, że unijne prawo nie stosuje się do morskiej części gazociągu. Decyzja ta stawia Rosję i Niemcy w bardzo korzystnej pozycji i przybliża dzień, w którym Kreml z Berlinem całkowicie zmonopolizują dostawy gazu do Europy. Ale to nie koniec "dobrych" wiadomości - już jutro Komisja Europejska podejmie decyzję o wszczęciu przeciwko Polsce postępowania w/s zablokowania procesu relokacji migrantów.

Przedstawiciele Komisji Europejskiej uznali, że w rozmowach z Rosją musi dojść do wynegocjowania specjalnego rozwiązania w/s budowy gazociągu Nord Stream 2. Eurokraci twierdzą, że budowa tego rosyjsko-niemieckiego przedsięwzięcia nie może być realizowana w realiach tzw. "próżni prawnej". Strona polska chciała, aby zamiast rozmawiać z Rosją, Komisja Europejska zaczęła w końcu stosować unijne prawo, tj. trzeci pakiet energetyczny, którego postanowienia chronią nasz kraj przed monopolem Gazpromu. Niestety, wygląda na to, że Bruksela postanowiła w tej mierze pokazać stronie polskiej środkowy palec. W ostatni piątek eurokraci uznali bowiem, że trzeci pakiet energetyczny nie powinien mieć zastosowania do morskiej części gazociągu. Decyzja ta w praktyce stawia Rosję i Niemcy w bardzo korzystnej pozycji i przybliża dzień, w którym Kreml z Berlinem całkowicie zmonopolizują dostawy gazu do Europy.

To jednak nie koniec dobrych wiadomości - już jutro Komisja Europejska ma podjąć ostateczną decyzję w sprawie wszczęcia procedury przeciwko Polsce o naruszenie prawa UE. Chodzi o blokowanie przez rząd w Warszawie procesu relokacji migrantów z krajów Europy Południowej i Zachodniej do Polski. Efekt tego postępowania może mieć poważne skutki finansowe. Jeśli Komisja Europejska zdecyduje się na wniesienie przeciwko Polsce pozwu do unijnego Trybunału Sprawiedliwości, a ten uzna, że eurokraci mieli rację, to naszemu państwu grożą gigantyczne sankcje o charakterze finansowym. 

Ktoś kiedyś zauważył, że tzw. solidarność europejska jest wtedy, kiedy sprawy układają się po myśli Niemiec. Jeśli sprawy tak się nie układają, to Komisja Europejska musi wszczynać procedury sankcyjne...

 

Źródło: Cios ze strony Komisji Europejskiej ws. Nord Stream 2. "Powinniśmy liczyć głównie na siebie" (rmf24.pl)
Źródło: KE: w środę decyzja ws. procedury wobec krajów, które nie przyjmują uchodźców (Stooq.pl)

wpis z dnia 13/06/2017

                                                                                      


      

Starsze wpisy dostępne w archiwum:

2017: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06

2016: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2015: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2014: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2013: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2012: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2011: 09 | 10 | 11 | 12

     


 

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu

 

         


r e k l a m y


 POLECANE INFORMACJE i OPINIE: 

     Na Węgrzech ilość fake'ów natychmiast spadła po wprowadzeniu dotkliwych kar finansowych. Może czas wziąć przykład?

Ostatni wysyp fake'ów, jaki dotknął media głównego nurtu, pokazuje potrzebę wprowadzenia rozwiązania systemowego, które skutecznie ostudzi gorące głowy redaktorów publikujących zmanipulowane lub czasem najzwyczajniej w świecie fake'owe wiadomości. Kilka lat temu Węgry, tak jak dziś Polska, borykały się z dużą ilością fake'owych newsów generowanych przez media głównego nurtu. Po wprowadzeniu ustawy umożliwiającej nakładanie dotkliwych kar finansowych na wydawców medialnych, ilość fake'ów natychmiast spadła. Może czas wziąć przykład?

(29/06/2017)

 

     Tymczasem w "Gazecie Polskiej" reklama... okrętów podwodnych z wyrzutnią rakiet manewrujących!

Nietypową reklamę można znaleźć w najnowszym wydaniu "Gazety Polskiej". W tym prawicowo-konserwatywnym periodyku pojawił się bowiem prospekt okrętów podwodnych mogących wystrzeliwać rakiety manewrujące francuskiego konsorcjum DCNS! Widać zatem, że przetarg na dostarczenie dla Polski nowych okrętów wchodzi w decydującą fazę. Ten, kto skuteczniej dotrze do Macierewicza, ten ma większe szanse, aby wygrać. Droga do niego prowadzi m.in. przez gazetę T. Sakiewicza, i to jego środowisko jest, póki co, wygranym tego przetargu. Wszak za taką reklamę trzeba było wyłożyć spore pieniądze.

(29/06/2017)

 

     Wp.pl wypuszcza fake-newsa o "oplutej muzułmance". Wyborcza i TVN powielają. BBC robi materiał. I tak się to kręci

Były już fejki o ataku na placówkę NATO, 10 sierotach z Aleppo, zabitej przez LexSzyszko wiewiórce czy wyprowadzaniu Polski z Eurocorpusu. Za każdym razem kłamstwo goniło manipulację (lub na odwrót). Teraz wypuścili "newsa" o oplutej przez Polaka muzułmance. Temat natychmiast podchwycają Wyborcza i TVN. W ślad za nimi robi to (na zasadzie copy/paste) angielskie BBC. Wygląda na to, że kreowanie, a następnie rozpowszechnianie fałszywych lub zmanipulowanych informacji to jeden ze stałych już elementów walki z Polską.

(28/06/2017)

 

     Nawet na prezydencji w UE (2011 r.) potrafili zrobić przekręt! A to PO-lska właśnie!

Do sądu trafił właśnie akt oskarżenia przeciwko 15 osobom, które wzięły udział w przekręcie przy przetargu na obsługę polskiej prezydencji w Unii Europejskiej (2011 rok). Chodzi o zmowę, aby wyłudzić od państwa maksymalnie wysoką kwotę na realizację zleconych usług. Cynk dla aferzystów wyszedł z rządzonego wówczas przez ekipę Platformy Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Prokuratorzy prowadzący sprawę twierdzą, że działania oskarżonych spowodowały szkodę Skarbu Państwa w wysokości co najmniej 14 mln zł. A to PO-lska właśnie!

(27/06/2017)

 

     Po czterech miesiącach br. polskie górnictwo ma 1,2 mld zł czystego zysku! Rok 2017 może się zakończyć absolutnym rekordem!

Wygląda na to, że wydobywanie węgla znowu staje się bardzo opłacalną gałęzią gospodarki naszego kraju. Rosnące ceny na światowych rynkach istotnie wpływają na dochodowość polskich kopalni, które w Europie nie mają już zbyt wielkiej konkurencji. Zgodnie z danymi Agencji Rozwoju Przemysłu (ARP) - w okresie I-IV polskie kopalnie miały 1,2 mld zł zysku. W analogicznym okresie rok temu zysk sektora wynosił jedynie 52 mln zł, a w 2015 roku notowane były straty. I pomyśleć, że jeszcze nie tak dawno "eksperci" mówili, iż sektor górniczy w Polsce to można już tylko zaorać.

(27/06/2017)

 

     Berlin grozi odwetem za sankcje przeciwko Nord Stream 2. Oto jak wygląda niemiecko-rosyjska solidarność w praktyce

W projekt Nord Stream 2 zaangażowały się potężnie dwa niemieckie koncerny energetyczno-paliwowe: Uniper oraz Wintershall. Zdecydowały się one wejść do konsorcjum, które pożyczy Rosjanom 9,5 mld euro na budowę omijającego nasz kraj gazociągu. Niemcom bardzo zależy na powodzeniu tej inwestycji (wiedzą bowiem, że staną się wówczas gazowym hubem dla całej Europy, a to oznacza gigantyczne pieniądze z tytułu magazynowania i transferu gazu). Nie powinno nas zatem dziwić, że niemieccy politycy właśnie zaczęli grozić odwetem za sankcje, które mają uderzyć w Nord Stream 2.

(26/06/2017)



     Kosmiczna agencja wymyślona przez PO generowała kosmiczne nieprawidłowości. Właśnie potwierdził to NIK

Miliony na pensje, wypłacenie nadgodzin, ekwiwalentów, koszty podróży czy honoraria dla ekspertów za samą tylko gotowość do doradzania. Wymyślona w 2014 roku Polska Agencja Kosmiczna miała wspierać polski przemysł kosmiczny, łącząc światy biznesu i nauki. Jednak z wystąpienia pokontrolnego NIK, do którego dotarło Radio ZET, wynika, że publiczna kasa szła przede wszystkim na wypłaty, a sama agencja stała się elementem biurokratyczno-stołkowej krainy. Z 17 ustawowo przypisanych dla agencji zadań, ta miała się rozliczyć tylko z jednego.

(26/06/2017)

 

     Bardzo groźny przypadek Łączewskiego! Przestępcy będą mogli się powoływać na jego casus i twierdzić, że nie obowiązuje ich polskie prawo!

Nie wiem czy wszyscy zdają sobie sprawę z powagi sytuacji. Kwestionowanie istnienia organów konstytucyjnych przez sędziego Wojciecha Łączewskiego może się przyczynić do niewyobrażalnej anarchii i chaosu. Wszak jeśli ta decyzja zostanie podtrzymana, to byle cwaniak, przestępca lub aferzysta będzie mógł się powoływać na jego przypadek i twierdzić, że nie uznaje funkcjonującego w Polsce ustroju prawnego, bowiem został on uchwalony przez nieodpowiadającą mu opcję polityczną.

(23/06/2017)

 

     Przemilczana zbrodnia: Niemcy podczas II wojny uprowadzili 200 tys. polskich dzieci. Powróciło jedynie 30 tys.

Nie wszyscy wiedzą, że Niemcy w trakcie II wojny światowej wprowadzili w życie plan tzw. rabunku polskich dzieci. Był to plan uprowadzania i germanizowania dzieci uznanych za "wartościowe rasowo", który był realizowany w sposób zinstytucjonalizowany. Ta nieco już zapomniana zbrodnia miała jednak nader tragiczny wymiar. Setki tysięcy polskich rodziców najpierw cierpiało, kiedy ich dzieci były siłą od nich zabierane, a potem do końca żyło w niepewności, co się z nimi dzieje. Z uprowadzonych 200 tys. dzieci po wojnie wróciło jedynie 30 tys.

(23/06/2017)

 

     "Afera Policka" to też symbol "lipy". Ośmiu lat nieprzerwanej "lipy" rządów PO-PSL!

CBA zatrzymała wczoraj 10 osób, w tym dwóch działaczy PO, którzy mieli doprowadzić do gigantycznych strat Zakłady Chemiczne Police należące do państwowej Grupy Azoty. Inwestycja w afrykańską kopalnie okazała się być - używając słów Michała Tuska - jedną wielka "lipą". Dodajmy - bardzo kosztową "lipą". Zdaniem śledczych zatrzymane osoby miały się przyczynić do straty rzędu 30 mln zł. Czy do afery taśmowej, hazardowej, stadionowej, autostradowej, stoczniowej, będziemy mogli niebawem dopisać kolejną - tym razem "aferę policką"? 

(23/06/2017)

 

     W 2015 r. do Poznania trafiło 10 syryjskich rodzin. Do dziś zostały 2 osoby. Reszta uciekła na Zachód

Mało znany fakt - w 2015 roku do Polski, jako uchodźcy, trafiło 50 chrześcijańskich rodzin z Syrii. Fundacja Estera, przy współpracy z urzędem miasta Poznań sprowadziła wówczas do stolicy Wielkopolski 10 rodzin. Po dwóch latach z tych 10 rodzin w Poznaniu zostały tylko 2 osoby. Wszyscy pozostali już po kilku miesiącach pobytu w Polsce, pouciekali na Zachód. Powyższa historia wpisuje się w oficjalne statystyki Urzędu do Spraw Cudzoziemców - Polska dla uchodźców z państw Bliskiego Wschodu jest tylko państwem tranzytowym. Celem są bogate państwa Zachodu.

(22/06/2017)

 

     Dług Polski zaczął ostro hamować. Rok 2017 może przynieść najlepszy wynik od dekady!

Ministerstwo Finansów opublikowało zaskakujące informacje na temat polskiego długu. Wynika z nich, że w okresie styczeń - kwiecień br. zadłużenie Skarbu Państwa wzrosło zaledwie o 1,5 proc. względem końca roku 2016. Piszę "zaledwie", bowiem w analogicznym okresie rok temu zadłużenie przyrastało o 5,7 proc. względem końca roku 2015. Najlepsze bieżące odczyty długu od kilku lat w powiązaniu z rekordowo niskim deficytem oraz dobrymi wynikami walki z mafią wyłudzającą zwroty VAT powodują, że w całym 2017 roku przyrost długu Skarbu Państwa może być najniższy od dekady.

(22/06/2017)

 

     Nowy "Generalplan" dla Europy Wschodniej: Niemieccy Zieloni chcieliby tu przymusowo przesiedlać całe syryjskie wioski

Ska Keller, niemiecka współprzewodnicząca grupy Zielonych w Parlamencie Europejskim, zaproponowała, by do państw Europy Wschodniej przymusowo przesiedlać większe społeczności uchodźców. Na przykład całe wioski z Syrii. Celnie sprawę skomentował prof. Stanisław Żerko: "Niemcy od dawna widzieli na wschodzie Europy dogodne tereny pod osadnictwo, ale raczej dla siebie, nie dla muzułmanów". Czyżby nowa wersja "Generalplan Ost"?

(21/06/2017)

 

     Trzeba pracować w "Wyborczej", aby nazwać Polaków przymusowo przesiedlonych na Sybir mianem "imigrantów"

Po agresji ZSRR na Polskę w 1939 roku setki tysięcy polskich mieszkańców Kresów uległo przesiedleniu. Spora grupa z nich została przymusowo deportowana m.in. na daleką Syberię. Przesiedlenia Polaków miały miejsce także wcześniej (pierwsze już po 1768 roku). Tymczasem Paweł Wroński, jeden z czołowych dziennikarzy "Gazety Wyborczej", w toku dyskusji na temat napływających do Europy migrantów z Bliskiego Wschodu, stwierdził, że Polacy przymusowo deportowani w głąb Rosji byli... imigrantami! Dlaczego Wrońskiemu pomyliła się deportacja z imigracją?

(21/06/2017)

 

     Blackout w II połowie lipca? Tak to jest, gdy zamiast budować elektrownie stawiało się na import energii z Niemiec

Zaniedbania w zakresie bezpieczeństwa energetycznego, do jakich dopuściła się ekipa PO i PSL-u, będą miały dramatyczne skutki dla całej gospodarki. Większość strategicznych inwestycji, których realizacja miała nastąpić za czasów wspomnianej koalicji, albo nie wyszła z fazy projektowej (elektrownia atomowa), albo była blokowana przez ekologów (elektrownia w Rajkowach), albo z niewiadomych przyczyn była anulowana (elektrownia w Ostrołęce). To, co im się udało, to zbudować most energetyczny do importu mocy z... Niemiec!

(20/06/2017)

 

     Niemcy niepokoją się wpływem Rosji na Trumpa? Powinni być raczej przerażeni wpływem Rosji na Schrödera!

Tuż za naszą zachodnią granicą dochodzi do interesującego paradoksu - niemieckie media niepokoją się możliwym wpływem Rosji na Trumpa oraz na jego najbliższe otoczenie. Co jednak ciekawe - te same media i ci sami politycy zapominają, jak silnie Rosja działa na Gerharda Schrödera. Ten były kanclerz Niemiec i niezwykle wpływowy polityk, jak mało kto dbał (i nadal dba) o interesy Kremla. W imieniu Niemiec podpisał umowę o budowie Nord Stream 1, a następnie był świetnie opłacanym ambasadorem gazowych biznesów Rosji w Niemczech. To już jednak nie budzi niepokoju niemieckich mediów.

(20/06/2017)

 

     W 2012 roku PiS chciał rejestru polityków i członków ich rodzin zatrudnionych w państwowych spółkach. Warto wrócić do tego pomysłu teraz!

W listopadzie 2012 roku PiS chciał wprowadzić ustawę o Centralnym Rejestrze Oświadczeń. Rejestr ten miałby informować, kto z działaczy partii politycznej lub z członków ich rodzin jest zatrudniony w spółkach Skarbu Państwa, w ministerstwach, agencjach rządowych oraz jakie z tego tytułu pobiera uposażenie, premie czy nagrody. Projekt oczywiście przepadł w sejmowej niszczarce. Może jednak warto do niego wrócić teraz, kiedy PiS ma większość sejmową i może taką ustawę przeforsować na jednym posiedzeniu?

(19/06/2017)

 

     Komorowski twierdził, że za PO był "złoty okres". Z pewnością, ale dla mafii wyłudzającej VAT na paliwach

Bronisław Komorowski w trakcie swojej ostatniej kampanii wyborczej stwierdził, że w Polsce trwa "złoty okres". Nie wiemy co dokładnie miał na myśli były prezydent, wiemy natomiast, że jeszcze 2-3 lata temu swój "złoty okres" przeżywały grupy przestępcze wyłudzające VAT na paliwie. Szef związku zawodowego "Celnicy PL" powiedział wprost, że za PO-PSL "nie można było ruszać paliw". W efekcie miliardy złotych zamiast do budżetu państwa, trafiały do kieszeni kryminalistów. Taki był to "złoty okres".

(19/06/2017)

 

     Tych stref, których nigdy w Szwecji nie było, a Kaczyński miał je wymyślić, to właśnie przybyło osiem

Szwedzka policja stworzyła listę stref/dzielnic miast, które są "szczególnie narażone na wykluczenie" - informuje dziennik "Dagens Nyheter". Zdaniem funkcjonariuszy tamtejszej policji, są to obszary, gdzie istnieją równoległe struktury społeczne, a ludność narażona jest na ekstremizm religijny. Do listy tej właśnie dopisano kolejnych osiem stref (dzielnice mieszkalne Sztokholmu, Goeteborga, Malmoe, Uppsali, Boras oraz Lund). I pomyśleć, że spora część mediów mainstreamowych śmiała się z Kaczyńskiego, kiedy wspominał o istnieniu takich dzielnic w Szwecji...

(16/06/2017)

 

     Polacy najciężej pracującą nacją w UE! Ilość godzin w pracy to jedno. Brak równowagi między domem a pracą to drugie

Wałęsa obiecywał kiedyś, że Polska będzie drugą Japonią. No i stało się. Przynajmniej pod względem czasu spędzanego w pracy oraz braku równowagi między życiem zawodowym a prywatnym. Zgodnie z raportem Confidence Index, które przeprowadziła firma Michael Page, równowaga między pracą a domem jest w przypadku Polaków najmocniej zaburzona spośród nacji należących do UE. Powyższe dane zdają się potwierdzać statystyki OECD - statystyczny Polak w ciągu roku spędza w pracy o 592 godziny więcej niż statystyczny Niemiec!

(14/06/2017)

 

     Dług Polski generuje gigantyczne koszty obsługi. Na spłatę samych tylko odsetek wydamy w tym roku aż 30,4 mld zł!

Okazuje się, że koszty obsługi zadłużenia Skarbu Państwa pochłaniają sporą część pieniędzy zabieranych Polakom w podatkach. Zgodnie z tegoroczną ustawą budżetową na spłatę samych tylko odsetek trzeba będzie przeznaczyć blisko 30,4 mld zł. To znacznie więcej niż wynoszą całoroczne koszty programu 500+. Niestety powyższe jest efektem m.in. znacznego skoku wysokości zadłużenia w ciągu ubiegłego roku. Przypomnijmy, że dług naszego kraju powiększył się wówczas o rekordowe 94,1 mld zł.

(14/06/2017)

 

     Tak się za Platformy pacyfikowało demonstracje. Delikatne przenoszenie siedzących na ulicy to przy tym drobne łaskotki

Według niektórych komentatorów występujących w radiu TOK FM (Agora), sobotnia interwencja policji na Krakowskim Przedmieściu była "brutalna i krwawa". Jeśli sytuacja, kiedy policjanci delikatnie przenoszą na bok nielegalnych manifestantów, była "brutalną i krwawą" akcją, to jak nazwać interwencje policji do jakich dochodziło w okresie rządów PO-PSL? Przecież to wówczas strzelano do protestujących, organizowano prowokacje, a tajniacy potrafili kopać schwytanych ludzi w biały dzień na ulicy. Czy to były takie platformerskie pieszczoty?

(13/06/2017)

 

     Farmy wiatrowe w Polsce w 2016 roku odnotowały 3 mld zł strat! Najpierw jednak ktoś potężnie zarobił na ich postawieniu

Energetyczny biznes wiatrowy w Polsce w ogóle się nie kręci. Po pierwsze: drastycznie spadły ceny "zielonych certyfikatów" (czytaj: dopłat), dzięki którym produkcja "zielonej" energii może być w ogóle opłacalna. Po drugie: okazało się, że w Polsce nie ma na tyle silnych wiatrów, aby moce wytwórcze były w pełni wykorzystywane. Efekt? Tylko w ubiegłym roku farmy wiatrowe wygenerowały aż 3 mld zł strat! Ci, którzy na nich mieli zarobić (firmy dostarczające technologie), już dawno to zrobili. Reszta musi się teraz "bujać" z problemem.

(13/06/2017)

 

     "Rząd miał w dupie całe górnictwo przez 7 lat". Raport NIK potwierdza gigantyczne zaniedbania ekipy Tuska

Najwyższa Izba Kontroli (NIK) publikuje miażdżący raport na temat polskiego górnictwa za lata 2007-2015. Wynika z niego, że ekipa Tuska nie realizowała właściwego nadzoru nad górnictwem i nie kierowała się rachunkiem ekonomicznym, co prowadziło cały sektor w stronę katastrofy. Świetną ilustracją do raportu mogą być słowa Elżbiety Bieńkowskiej (wicepremier w rządzie Tuska), która w trakcie nagranej przez kelnerów rozmowy z szefem CBA Pawłem Wojtunikiem powiedziała wprost: "Rząd miał w dupie całe górnictwo przez 7 lat!"

(12/06/2017)

 

     Sędziowie (i ich rodziny) mogą więcej: Żona prezesa sądu jechała 112 km/h po mieście. Biegły stwierdził, że radar musiał się pomylić

Żona prezesa sądu okręgowego w Tarnobrzegu według policyjnego pomiaru jechała w terenie zabudowanym 112 km/h. Na wieść o tym, że trzeba będzie ją osądzić, nagle wszyscy sędziowie z okręgu Tarnobrzeskiego wyłączyli się z możliwości orzekania. Sprawę trzeba było przenieść do Krosna. Tam, przed sądem okręgowym powołany biegły sądowy stwierdził, że radar, którym policjanci dokonali pomiaru, musiał się pomylić. W ten sposób żona prezesa sądu okręgowego w Tarnobrzegu uniknęła kary.

(12/06/2017)

 

     Suski: 90 tys. to normalna pensja (!) Stopień oderwania od rzeczywistości postępuje szybciej niż u bonzów z PO

Pokorę, umiar i roztropność w działaniu - te cechy obiecywała Beata Szydło w trakcie wygłaszanego 1,5 roku temu expose. I choćby nie wiadomo jak się wysilać i jakich umysłowych łamańców dokonywać, to nie sposób pogodzić nominacji Małgorzaty Sadurskiej do zarządu PZU, z tym co mówiła jeszcze 3,5 roku temu jako posłanka PiS o nominacjach polityków PO do zarządów spółek Skarbu Państwa. Oliwy do ognia dolał zaś Marek Suski. Ten błyskotliwy inaczej poseł PiS stwierdził bowiem, że 90 tys. zł miesięcznie, jakie ma otrzymywać Sadurska, to "normalna pensja"... Ręce opadają.

(10/06/2017)

 

     Halicki i Budka przyjeżdżają do Oleśnicy. Burmistrz tego miasta im odpowiada: "Tu nie ma kamienic do reprywatyzacji!"

Przedstawiciele Platformy Obywatelskiej - Borys Budka i Andrzej Halicki - postanowili z Warszawy przejechać się pod komendę policji w Oleśnicy. Posłowie mieli się tam rozpytywać m.in. o związki minister Beaty Kempy z lokalnymi policjantami. Na wizytę posłów PO zareagował burmistrz Oleśnicy, Michał Kołaciński. Podczas oficjalnej konferencji prasowej powiedział, że nie bardzo rozumie skąd pomysł przyjazdu posłów PO do Oleśnicy, bo "tu nie ma kamienic do reprywatyzacji"!

(9/06/2017)

 

     Państwowe spółki przelewały kasę do Instytutu Wałęsy, a ten wypłacał nagrody Wachowskiemu. Właśnie dlatego oni chcą, aby wróciło to, co było

W Polsce, wbrew temu co głosiły niemieckie media do spółki z Gazetą Wyborczą, wcale nie była zagrożona demokracja. W Polsce zagrożone zostały wpływy ludzi, którzy do tej pory żyli kosztem naszego państwa. Przykład? Państwowe spółki w ramach "umów sponsorskich" przelewały kasę do Instytutu Lecha Wałęsy, a ten za pozyskane pieniądze wypłacał np. nagrody dla Mieczysława Wachowskiego (220 tys. zł). Kiedy doszło do zmiany władzy spółki dokonały audytu umów i okazało się, że są lipne. Sąd nakazał zwrócić pieniądze, ale te już dawno "poszły na jakieś inne cele".

(8/06/2017)

 

     Polsko-duńsko-norweski Baltic Pipe już się nie podoba ekologom: "Szkodliwa, nie służąca Europie infrastruktura"

Wszędzie tam, gdzie planowana jest jakaś strategiczna dla gospodarki naszego kraju inwestycja, niemal natychmiast pojawiają się ekolodzy i organizacje prawnicze ich reprezentujące. Nie inaczej jest w przypadku Baltic Pipe, czyli planowanego gazowego połączenia między Polską, Danią a Norwegią, które ma być alternatywą dla rosyjsko-niemieckiego Nord Streamu. Właśnie pojawiły się głosy, że będzie to infrastruktura "szkodliwa, nie służąca Europie i blokująca rozwój technologii alternatywnych".

(7/06/2017)

 

     Wartość spółek Skarbu Państwa, z których usunięto ludzi PO, wzrosła o 36 miliardów zł!

Państwowy Tauron właśnie odnotował najwyższy zysk kwartalny w historii (za I kw.'17). Drugi najlepszy wynik kwartalny w historii odnotowały: Orlen, PGNiG oraz JSW. Dobre wyniki pokazały również PZU, PKO BP, Lotos, PGE, Energa, Enea czy KGHM. Efekt? Wartość giełdowa 20 największych spółek kontrolowanych przez Skarb Państwa, z których po wyborach 2015 roku pousuwano ludzi z nominacji PO/PSL, wzrosła o 36 miliardów złotych!

(6/06/2017)

 

     Sąd Najwyższy odmawia uchylania immunitetów wobec komunistycznych sędziów z PRL. Oto jak się środowisko pięknie "samooczyściło"

Konsekwencje braku rozliczenia i oczyszczenia środowiska sędziowskiego z komunistycznego uwikłania są widoczne po dziś dzień. Okazuje się, że ponad ćwierć wieku po rzekomym upadku PRL, sędziowie Sądu Najwyższego konsekwentnie odmawiają pociągnięcia do odpowiedzialności karnej żyjących do dziś PRL-owskich sędziów, którzy będąc funkcjonariuszami komunistycznego aparatu represji, skazywali ludzi na podstawie niezgodnych z konstytucją aktów prawnych. Niestety, temida III RP często zamiast ślepa bywa wybiórcza.

(6/06/2017)

 

     Te zdjęcia pokazują, że w Europie może być spokojnie i bez zamachów terrorystycznych. Te zdjęcia pochodzą z Polski!

W Londynie bus wjeżdża w ludzi. Ginie 7 osób, a 48 zostaje rannych. W Niemczech z powodu zagrożenia terrorystycznego w ekspresowym tempie ewakuowano 80 tys. osób z festiwalu rockowego "Rock Am Ring". W Turynie, w utworzonej w związku z finałem Ligi Mistrzów strefie kibica, wybucha gigantyczna panika, bo ktoś rozpuścił plotkę o wybuchu bomby. Efekt? Ok. 1500 osób odniosło obrażenia. Są jednak miejsca w Europie, gdzie w ten weekend można było spokojnie i bez terroru spędzić czas. Tym miejscem była... Polska!

(5/06/2017)

 

     Politycy PO wzięli kasę od podatników za udział w partyjnym "Marszu Wolności"!

Potwierdziły się wcześniejsze przypuszczenia, że platformiani działacze będący urzędnikami wykorzystywali publiczne pieniądze na dojazd i pobyt w Warszawie w celu uczestnictwa w partyjnym "Marszu Wolności". Po informacjach o tym, jak 30 autokarów zostało wynajętych przez "władze samorządowe" teraz okazało się, że urzędnikom będącym członkami PO wypłacano diety za udział we wspomnianym marszu! Wygląda na to, że każda okazja do wyciągnięcia publicznej kasy jest dobra...

(2/06/2017)

 

     Dyski twarde w/s Amber Gold na szczęście się odnalazły. Akta w/s Olewnika już nie

Dziwne rzeczy dzieją się wokół sprawy Amber Gold. Najpierw okazało się, że połowa wzywanych przed komisję śledczą świadków ma głęboką amnezję. Teraz gruchnęła wieść, że zaginęły dyski twarde z pocztą mailową szefów Amber Gold, a także danymi klientów firmy, które jednak w cudowny sposób się odnalazły w szafie pancernej u kierownika sekretariatu wydziału karnego gdańskiego sądu. Mniej szczęścia miały akta w/s Krzysztofa Olewnika. Były konsekwentnie kradzione, zalewane fekaliami lub zwyczajnie gubione. Wszystko robione po to, aby prawda nigdy nie wyszła na jaw.

(2/06/2017)

 

     Za to, że Mariusz Kamiński walczył z patologiami III RP sędziowie uznali, że nie można wobec niego stosować konstytucji III RP

Mariusz Kamiński, za to, że zarządzane przez niego CBA przeprowadzało skuteczne prowokacje korupcyjne wobec sprzedajnych urzędników, został skazany na 3 lata bezwzględnego więzienia. Prezydent Andrzej Duda zastosował wobec niego prawo łaski. Obecny skład Sądu Najwyższego uchwalił, że tak nie można. Inny skład mógłby uznać inaczej, tym bardziej, że opinie doktryny na to wskazywały. Ta sytuacja najdosadniej chyba pokazuje, że obecną Konstytucję można interpretować, jak komu wygodnie. A to poważny argument za tym, aby ją zmienić.

(1/06/2017)

 

     Ukradli Polakom 124 mln zł. Teraz grozi im 25 lat i przepadek całego majątku, czyli coś przeciwko czemu głosowała PO i Nowoczesna!

Policjanci lubelskiego CBŚP we współpracy z funkcjonariuszami urzędu celno-skarbowego zatrzymali 13 osób, które wyłudzając zwroty podatku VAT ukradły Polakom łącznie 124 mln zł. Teraz grozi im do 25 lat więzienia i przepadek całego majątku (nawet tego, który poukrywali po rodzinie czy przyjaciołach). Wszystko dzięki nowelizacji kodeksu karnego, która zaostrzyła kary za wyłudzanie pieniędzy oraz ustawie o konfiskacie rozszerzonej. Znamienne, że politycy PO i Nowoczesnej byli przeciwko przepisom zaostrzającym kary i umożliwiającym konfiskatę majątku przestępców.

(1/06/2017)

 

     Honorowy jak Sławomir Neumann. Krótka historia o tym, jak poseł od "smoleńskiej mogiły" przegrał zakład i nie oddał pieniędzy

Mimo tego, iż Sławomir Neumann przegrał w lutym słynny "zakład o budżet" z Pawłem Szałamachą, to pieniędzy (10 tys. zł) do dzisiaj nie oddał. Arogancja i bezczelność przewodniczącego klubu parlamentarnego PO są na tyle silne, że nie tylko nie zamierza oddawać pieniędzy (nawet na cele charytatywne), ale wręcz sugeruje, iż to on wygrał zakład, a co za tym idzie - 10 tys. zł powinien zapłacić Szałamacha! W tym kontekście nie powinno nas dziwić, że słowa o "zbiorowym grobie" dla ofiar katastrofy smoleńskiej padły akurat z jego ust.

(31/05/2017)

 

     Wydatki na obronność rzędu 2 proc. PKB to nadal fikcja! Statystyki MON są sztucznie zawyżane przez koszty wojskowych emerytur

Polska jako jedno z nielicznych państw NATO wydaje minimum 2 proc. PKB na obronność? Często słyszymy to z ust polityków różnych opcji. Niestety jest to fikcja. Statystyki dotyczące wydatków na obronność są bowiem sztucznie zawyżane kosztami wypłat emerytur dla blisko 120 tys. byłych wojskowych. Gdyby nie ten zabieg zahaczający o "kreatywną księgowość", wydatki naszego kraju na armię i obronność spadłyby do poziomu zaledwie 1,7 proc. PKB, a Polska nie mogłaby stawiać się w jednej linii z USA i Wlk. Brytanią, jako państwo wzorowo wypełniające zobowiązania NATO.

(30/05/2017)

 

     8 ciał w jednej trumnie. 5 w kolejnej. Państwo polskie zdało egzamin. Arcyboleśnie

- "Państwo polskie w obliczu dramatu katastrofy pod Smoleńskiem i jej skutków zdało egzamin. Zdała egzamin konstytucja, zdały egzamin instytucje państwa, zdaliśmy wszyscy. (...) Trzeba dzisiaj wszystkim obywatelom państwa polskiego powiedzieć, że zdaliśmy razem ten trudny egzamin. I mamy prawo być dumni ze współczesnego państwa polskiego. Ono zdało trudny, bolesny egzamin" - tak w trzy tygodnie po 10/04/2010 mówił Bronisław Komorowski. Zdany egzamin miał się objawić m.in. tym, że w trumnie gen. Kwiatkowskiego znaleziono 8 ciał, a w trumnie gen. Włodzimierza Potasińskiego - 5.

(30/05/2017)

 

     The Economist: Tylko 1,5 proc. migrantów ulokowanych w niemieckim okręgu Bitterfeld-Wolfen pracuje. Czyli 40 z 2600 osób

Choć stopa bezrobocia w Niemczech wynosi zaledwie 5,8 proc. (dane na koniec marca br.), a pracy nie mają praktycznie tylko ci, którzy nie chcą pracować, to zupełnie inaczej wygląda to w przypadku migrantów z Afryki i Bliskiego Wschodu. Brytyjski tygodnik "The Economist" podaje, że w okręgu Bitterfeld-Wolfen (130 km na południowy-zachód od Berlina) w latach 2015-2016 ulokowano 2600 migrantów. Okazuje się, że pracę podjęło zaledwie 40 z nich - to jest ok. 1,5 proc. 

(29/05/2017)

 

     To się dzieje naprawdę! Galopujące Szwedki przeciwko patriarchatowi (ZOBACZ VIDEO)

25 szwedzkich feministek zebrało się w centrum Sztokholmu, gdzie zorganizowały nietypowy performance. Biegnąc przez 7 kilometrów udawały galopujące konie. Powód? Walka z patriarchatem w miejscach publicznych (ostrzeżenie - co się raz zobaczy, to już trudno "odzobaczyć").

(29/05/2017)

 

     We Francji szkoła likwiduje "Dzień matki", bo niektóre dzieci mają dwóch ojców. Czy niebawem zlikwidują Francję, bo nie wszyscy są tam Francuzami?

Uwielbiam śledzić przesuwanie granic postępowego myślenia w zachodnioeuropejskich społeczeństwach. Francuski dziennik "Le Figaro" donosi, że dyrekcja jednej z tamtejszych szkół postanowiła przemianować "Dzień matki" na "Dzień ludzi, których kochamy". Powód? - Podobno "Dzień matki" może dyskryminować dzieci, które matki nie mają lub posiadają dwóch ojców. Idąc tym tropem zasadne wydaje się być pytanie, czy niebawem ktoś rzuci hasło, aby zlikwidować "Francję"? Wszak nie wszyscy są tam Francuzami, a przez to mogą czuć się dyskryminowani...

(31/05/2016)

       

Przegląd wiadomości:

2017: 01 | 02 | 03 | 04 | 05

2016: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2015: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2014: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2013: 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

 

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu