BLOG - INFOGRAFIKI - YOUTUBE - MEMY 

     Pomoc publiczna udzielona francuskim stoczniom była legalna. Pomoc publiczna udzielona polskim stoczniom była nielegalna. W UE są równi i równiejsi...
wpis z dnia 8/12/2016

 

W 2008 roku Komisja Europejska uznała, że pomoc publiczna jaka w przeszłości została przyznana stoczniom w Gdyni i Szczecinie była nielegalna i musi zostać zwrócona. W praktyce oznaczało to postawienie obu stoczni w stan likwidacji. Rząd Tuska nie odwołał się od tej decyzji do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, bowiem uznał, iż "tak nie wypada" (cytat z raportu NIK!). Od decyzji KE, co do własnych stoczni, odwołała się za to Francja. Opłaciło się - ETS uznał, że pomoc francuskiego rządu nie była nielegalna, dzięki czemu ich stocznie zostały uratowane...

Przypomnijmy - w 2008 roku Komisja Europejska nie zaakceptowała żadnego z przekazanych jej przez Ministerstwo Skarbu Państwa planów restrukturyzacji stoczni w Gdyni i Szczecinie. Jednocześnie uznała, że pomoc publiczna jaka w przeszłości została polskim stoczniom przyznana, była nielegalna i musi zostać zwrócona. W praktyce oznaczało to postawienie obu stoczni w stan likwidacji i sprzedaż ich całego majątku.

Kilka lat później NIK opublikował raport dotyczący prób ratowania, a następnie sprzedaży stoczni w Gdyni i Szczecinie. Zdaniem NIK rząd Tuska nie wykorzystał wszystkich możliwości ratowania stoczni w Gdyni i Szczecinie. Błędem kardynalnym było przede wszystkim zaniechanie przez stronę polską odwołania się od decyzji Komisji Europejskiej. Ówczesny minister Skarbu Państwa mógł złożyć skargę o stwierdzenie nieważności decyzji KE do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, na podstawie art. 230 Traktatu ustanawiającego Wspólnotę Europejską. Mógł on również wnioskować o wydanie zarządzenia tymczasowego w celu wstrzymania wykonania decyzji Komisji (art. 242 Traktatu). Możliwości takie wskazywała analiza sporządzona w czerwcu 2008 r. dla Agencji Rozwoju Przemysłu SA przez firmę doradczą KPMG. 

Minister Skarbu Państwa (a był nim wówczas, nie kto inny jak Aleksander Grad) tłumaczył, iż "nie dysponował informacjami, z których można byłoby wywieść przekonujące argumenty przemawiające za zaskarżeniem decyzji Komisji". Zeznania pozyskane przez NIK w trakcie kontroli wskazują jednak na nieco inną przyczynę braku zastosowania środka odwoławczego. Kontrolerzy NIK stwierdzili, że kierownictwo Ministerstwa Skarbu Państwa uznało decyzje KE o konieczności zwrotu pomocy publicznej (z jednoczesnym odroczeniem samego procesu egzekwowania zwrotu tejże pomocy) za decyzję, od której najzwyczajniej w świecie... "nie wypadało się odwołać" (sic!).

W tym kontekście warto zauważyć, że od identycznej decyzji Komisji Europejskiej, nakazującej zwrot udzielonej stoczniom pomocy publicznej, odwołał się do Europejskiego Trybunału rząd Francji. Co istotne - Francja przed Trybunałem wygrała, dzięki czemu ich stocznie nie zostały zamknięte.

Czy decyzja ludzi Tuska o tym, iż "nie wypada" odwoływać się do wyższych instancji w sprawie niekorzystnych decyzji Komisji Europejskiej utorowała ówczesnemu premierowi Polski drogę do obecnie zajmowanego stanowiska...?

 

Źródło: NIK o stoczniach (NIK.gov.pl)

wpis z dnia 8/12/2016

   


r e k l a m y


   

     Roczne opłaty za wywóz śmieci dla 4-osobowej rodziny: Drezno (Niemcy) - 80 euro. Wrocław (Polska) - 240 euro. Niestety będzie jeszcze drożej...
wpis z dnia 7/12/2016

 

Niewiele osób zwraca uwagę na konsekwencje wdrożonej za Tuska ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Ustawa ta przyczyniła się do znaczącego wzrostu opłat za wywóz śmieci (w niektórych miejscach opłaty podskoczyły niemal 3-krotnie), nadal tylko 20 proc. śmieci podlega segregacji. Reszta - mimo formalnego obowiązku segregacji - i tak ostatecznie trafia na śmietnikową "jedną hałdę". Niestety, wszystko wskazuje na to, że niebawem za wywóz śmieci przyjdzie nam płacić jeszcze więcej!

Przyjęta za Donalda Tuska ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach miała wprowadzić prawdziwą rewolucją w zakresie recyklingu śmieci w Polsce. Ustawa nałożyła na gminy obowiązek przygotowania oraz wdrożenia systemu, który zapewni selektywne zbieranie odpadów, doprowadzi do ograniczenia składowania i w konsekwencji umożliwi jak najlepsze ich zagospodarowanie, zapobiegając nielegalnemu pozbywaniu się śmieci (głównie dzikie wysypiska w lasach). W istocie żaden cel tej ustawy nie został jednak zrealizowany. 

Zdaniem raportu NIK z ubiegłego roku, wprowadzony ww. ustawą nowy system gospodarowania odpadami komunalnymi nie doprowadził do rozwiązania problemu "dzikich wysypisk", których przybywa zamiast ubywać. Rosną także koszty gospodarowania odpadami, bo gminy nie potrafią rzetelnie oszacować ilości wytwarzanych śmieci i asekuracyjnie nakładają na mieszkańców wyższe opłaty. Poza tym z firmami odbierającymi śmieci rozliczają się ryczałtem, niezależnie od ilości wywożonych nieczystości. W efekcie w nowym systemie mieszkańcy płacą więcej, choć często rzeczywiście mogliby mniej.

Dla przykładu - we Wrocławiu roczne koszty wywozu śmieci dla 4-osobowej rodziny zajmującej dom jednorodzinny wynoszą 1056 zł, tj. równowartość ok. 240 euro. Tymczasem w oddalonym o 250 km niemieckim Dreźnie taka sama rodziny zapłaci w ciągu roku za wywóz śmieci jedynie 80 euro...

 

Źródło: Za odbiór śmieci płacimy więcej niż Niemcy, a ma być jeszcze drożej (Rp.pl)
Źródło: NIK o odpadach komunalnych (Nik.gov.pl)

wpis z dnia 7/12/2016

  


r e k l a m y


  

     OECD: Polska administracja podatkowa najdroższa w Europie i 3. na świecie! Wszystko przez kosztowny i nieefektywny podatek PIT...
wpis z dnia 6/12/2016

 

Administracja podatkowa w Polsce na swoje utrzymanie pochłania proporcjonalnie największą część środków pieniężnych zabranych podatnikom spośród wszystkich administracji podatkowych państw należących do UE. Jest także jedną z najdroższych na świecie - wynika z raportu OECD pt. "Tax Administration 2015". Jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy jest utrzymywanie skomplikowanego podatku dochodowego PIT, na którego obsługę potrzeba całej armii urzędników, a wpływy z jego poboru są niewielkie. 

Działanie aparatu skarbowego w Polsce pochłania aż 1,6 proc. tego, co zbiera on z podatków. Zdaniem ekspertów z Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) jest to najgorszy wynik spośród wszystkich państw należących do Unii Europejskiej. Zgodnie z raportem "Tax Administration 2015" np. w Niemczech współczynnik ten wynosi 1,35 proc., w Czechach - 1,13 proc., a w Wielkiej Brytanii - zaledwie 0,73 proc. Wśród 56 krajów, które bada OECD, wyższy niż w Polsce wskaźnik kosztu poboru podatków występuje jedynie w Japonii (1,7 proc. przychodów) oraz w Arabii Saudyjskiej (1,62 proc.).

Jednym z powodów takiego stanu rzeczy jest utrzymywanie niezwykle skomplikowanego (w polskim wydaniu), najeżonego różnymi progami, ulgami czy kosztami uzyskania podatku dochodowego PIT. Kilkadziesiąt tysięcy urzędników w Polsce jest oddelegowanych do obsługi tej fiskalnej daniny (niektóre szacunki mówią, że poborem, kontrolą i obsługą podatku dochodowego od osób fizycznych zajmuje się blisko 80 proc. całego aparatu skarbowego). Co roku dla 25 milionów podatników muszą oni sprawdzać deklaracje podatkowe, weryfikować ulgi, obsługiwać korespondencję itp. Pensje i wynagrodzenia dla tych urzędników kosztują grube miliardy złotych, które powodują, że nasz kraj na utrzymanie administracji podatkowej proporcjonalnie musi wydać najwięcej wśród wszystkich państw należących do Unii Europejskiej.

Zamiast utrzymywać nieefektywny, kosztowny i zabierający mnóstwo czasu podatek PIT, o wiele racjonalniej byłoby go całkowicie zlikwidować. W zamian, aby zapewnić stałe dochody budżetowi państwa, można by nieco podnieść (o 3-4 proc.) niższą stawkę podatku VAT (obecnie 8 proc.). To powinno zapewnić podobne dochody budżetowi, co podatek PIT przy jednoczesnym ograniczeniu kosztów funkcjonowania administracji podatkowej. 

Proste? Oczywiście. Problemem może być jednak niezwykle silne lobby podatkowo-administracyjne. Wszak likwidując podatek PIT automatycznie likwidujemy dziesiątki tysięcy miejsc pracy dla osób, które "żyją" z wyliczania prawidłowej wysokości podatku dochodowego do zapłaty...

 

Źródło: Tax Administration 2015 (OECD.org)
Źródło: 5 razy "tak" dla likwidacji PIT-u (Bankier.pl)

wpis z dnia 6/12/2016

  


   

     Podatek od hipermarketów funkcjonuje we Francji od 2010 r. W Hiszpanii od 2013 r. Ale tylko w Polsce Komisja Europejska doszukała się problemu
wpis z dnia 5/12/2016

 

Nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że francuski parlament w 2010 r. wprowadził specjalny podatek od "dużych lokali użytkowych". Na jego mocy sklepy oferujące sprzedaż detaliczną o powierzchni większej niż 400 m2 i obrotach przekraczających 460 tys. euro rocznie są zobligowane do zapłaty podatku, którego stawki wynoszą od 5,74 do 34,12 euro za każdy metr kwadratowy powierzchni. Co ciekawe - Komisja Europejska nie uznała (tak jak w Polsce), że to forma "ukrytej pomocy publicznej" dla mniejszych sklepów nie objętych tym podatkiem.

Przypomnijmy - Komisja Europejska zakwestionowała we wrześniu wprowadzony w naszym kraju podatek od sieci handlowych. Podatek ten składał się z dwóch stawek uzależnionych od osiąganych przychodów: 1) Jeśli dany sklep lub sieć osiągały miesięczne przychody między 17 a 170 mln zł, to obowiązywała stawka podatku równa 0,8 proc. wartości tego przychodu. 2) Jeśli dany sklep lub sieć osiągały miesięczne przychody powyższej 170 mln zł, to obowiązywała stawka podatku równa 1,4 proc. wartości tego przychodu. Kwotą wolną od podatku w skali roku była zatem suma 204 mln zł (12 miesięcy x 17 mln = 204 mln zł). Celem tego podatku, oprócz przyniesienia dodatkowych wpływów do budżetu, miało być wyrównanie szans pomiędzy wielkimi sieciami i sieciami dyskontów, a mniejszymi przedsiębiorstwami handlowymi, a także wsparcie dla rodzimych producentów żywności, którzy sprzedają swoje produkty głównie w lokalnych sklepach małych i średnich przedsiębiorstw, których jednak z roku na rok było coraz mniej (jeszcze w 2008 r. sklepy małoformatowe stanowiły 51 proc. wszystkich placówek handlowych; na koniec 2015 r. ich udziały w rynku spadły do 37 proc.).

Komisja Europejska uznała jednak, że wprowadzony w Polsce podatek jest sprzeczny z prawem unijnym, bowiem stanowi on ukrytą formę pomocy publicznej dla części sektora handlowego, który nie został objęty tym podatkiem (tj. dla sklepów o przychodach mniejszych niż 17 mln zł miesięcznie). Bruksela podjęła wówczas decyzję o konieczności zawieszenia funkcjonowania tego podatku na terytorium naszego kraju.

Decyzja Komisji Europejskiej jest o tyle dziwna, że podobne rozwiązania podatkowe funkcjonują we Francji i Hiszpanii. Nie wszyscy zdają sobie sprawę, że francuski parlament w 2010 r. wprowadził specjalny podatek od "dużych lokali użytkowych". Na jego mocy sklepy oferujące sprzedaż detaliczną o powierzchni większej niż 400 m2 i obrotach przekraczających 460 tys. euro rocznie są zobligowane do zapłaty podatku, którego stawki wynoszą od 5,74 do 34,12 euro za każdy metr kwadratowy powierzchni (dokładna stawka jest wyliczana uwzględniając proporcję osiąganych obrotów do wielkości powierzchni). Francuskie władze nigdy nie ukrywały celu wprowadzenia tego podatku - miała nim być ochrona mniejszych, rodzinnych sklepów, które nie miały szans w starciu z dużymi sieciami handlowymi. 

Co ciekawe - rozwiązania funkcjonujące we Francji, które uzależniają nałożenie podatku od powierzchni sklepu i jego obrotu, nie zostały zakwestionowane przez Komisję Europejską. Mimo, że główna przesłanka nałożenia tego obciążenia (tj. osiągane przychody) stawia w uprzywilejowanej pozycji mniejsze sklepy, to Bruksela nie stwierdziła, aby francuski podatek od dużych lokali użytkowych stanowił ukrytą formę pomocy publicznej dla części sektora handlowego, który nie został objęty tym podatkiem. 

Na przykładzie powyższego widać wyraźnie, że w Unii Europejskiej są jednak równi i równiejsi.

 

Źródło: Możliwy powrót do kryterium powierzchni w podatku od handlu (ObserwatorFinansowy.pl)
Źródło: Podatek od hipermarketów nie tylko w Polsce. Zobacz w jakich krajach obowiązuje (Money.pl)

wpis z dnia 5/12/2016

    


  

     Nadzwyczajne kasty III RP mają więcej praw niż jacyś tam zwykli ludzie. Oto esencja myślenia czcicieli okrągłostołowych elyt!
wpis z dnia 3/12/2016

 

Rzecznik prasowy poznańskiego sądu rejonowego, który przedwczoraj wypuścił podejrzanego o korupcję Józefa Piniora, stwierdził, że "nawet gdyby w przyszłości doszło do skazania podejrzanych, to w realiach tej sprawy, biorąc pod uwagę, jakich osób to dotyczy, nie byłaby to kara surowa" (sic!). Przecież to jawne potwierdzenie niepisanej zasady, że w III RP są równi i równiejsi, że "nadzwyczajna kasta" beneficjentów ułożonego przy okrągłym stole państwa ma więcej praw niż zwykli jego obywatele!

Jak to jest z tym poczuciem sprawiedliwości w III RP? Znany reżyser mógł zgwałcić, bo jest jest "znanym reżyserem". Znany redaktor naczelny mógł obrażać innych, bo jest "znanym redaktorem naczelnym". Znana polityk mogła brać łapówki, bo była "znaną polityk, którą uwiódł agent CBA". Generał-zbrodniarz z okresu PRL mógł pozostać bezkarny, bo był "znanym generałem, który współtworzył III RP". Można tak bez końca. 

Momentem założycielskim swego rodzaju system kastowego ludzi uprzywilejowanych (znanych, wybitnych, nadzwyczajnych itp.) w III RP był oczywiście okrągły stół. To wówczas ugruntowano podział na beneficjentów "nowego państwa" oraz tych, którzy do tej grupy mogą dołączyć pod warunkiem, że będą odpowiednio lojalni wobec "autorytetów". Wszelka próba podważenia układu stworzonego w 1989 roku kończyła się dla podważającego publicznym ostracyzmem i oskarżeniami o prawicowe oszołomstwo.

System kastowego podziału społeczeństwa doprowadził do sytuacji, w której otwartym tekstem mówi się, że są równi i równiejsi, że niektórzy podlegają prawu na zupełnie innych warunkach niż reszta. Przykładem nich tu będzie wspominany rzecznik prasowy poznańskiego sądu rejonowego, który wypuścił podejrzanego o korupcję Józefa Piniora. Pytany przez dziennikarzy o wypuszczenie przez sąd byłego senatora PO, stwierdził, że: "nawet gdyby w przyszłości doszło do skazania podejrzanych [Józefa Piniora oraz dwóch innych podejrzanych], to w realiach tej sprawy, biorąc pod uwagę, jakich osób to dotyczy, nie byłaby to kara surowa" (!!!). 

Nie wiem czy rzecznik sądu powiedział to w pełni świadomie, czy też mu się najzwyczajniej w świecie wymsknęło, ale faktem jest, iż potwierdził on niepisaną zasadę, że w III RP są równi i równiejsi, że - używając słów sędzi NSA - "nadzwyczajna kasta" beneficjentów ułożonego przy okrągłym stole państwa ma więcej praw niż zwykli jego obywatele! 

W tym kontekście powstaje pytanie - co musi się zdarzyć, ile czasu musi jeszcze upłynąć, aby system kastowy w Polsce ostatecznie legł w gruzach?

 

Źródło: Skandaliczne uzasadnienie sędziego ws. zwolnienia Piniora! "Biorąc pod uwagę, jakich osób to dotyczy, nie byłaby to kara surowa". III RP w pigułce? (wPolityce.pl)

wpis z dnia 3/12/2016

   


  

     TK łamie prawo (wybór kandydatów bez kworum), bo 3 sędziów wybranych przez PiS nagle postanawia się "rozchorować". Paradna parodia sądu konstytucyjnego!
wpis z dnia 2/12/2016

 

Zgromadzenie 9 sędziów Trybunału Konstytucyjnego (nie wiedzieć czemu nazywane przez niektórych Zgromadzeniem Ogólnym) postanowiło zakpić z obowiązującego w Polsce prawa i pod fałszywym pozorem wypełnienia ustawowego kworum (10 sędziów) wybrać "swoich" kandydatów na stanowisko nowego prezesa TK. Kwestia byłaby zupełnie oczywista, gdyby nie fakt, iż do braku kworum przyczyniło się nagłe "rozchorowanie się" 3 sędziów wybranych przez PiS... Kiedy skończy się ta paradna parodia funkcjonowania sądu konstytucyjnego?!

Przypomnijmy - grupa 9 sędziów TK pod przewodnictwem Andrzeja Rzeplińskiego postanowiła wybrać Marka Zubika, Stanisława Rymara i Piotra Tuleję jako "kandydatów Zgromadzenia Ogólnego Trybunału Konstytucyjnego" na stanowisko nowego prezesa TK. Problem w tym, że ustawa jasno wskazuje, iż Zgromadzenie Ogólne TK jest wtedy, gdy zbiera się co najmniej 10 sędziów. Tym samym wybór dokonany przez grupę 9 sędziów nie może być uznany za wybór dokonany przez Zgromadzenie Ogólne, bowiem do niego w ogóle nie doszło. Do tego momentu wszystko wydaje się być jasne i klarowne. Niestety to tylko pozory...

Okazuje się bowiem, że powodem niezebrania odpowiedniego kworum było nagłe "rozchorowanie się" 3 sędziów wybranych przez PiS. Innymi słowy - sędziowie Julia Przyłębska, Zbigniew Jędrzejewski oraz Piotr Pszczółkowski uprawiają jawną destrukcję procesową metodą "na L4". Intencje są zupełnie jasne - niedopuszczenie do prawnego wyboru kandydatów na stanowisko prezesa TK. Pytanie tylko, czy taka metoda przystoi sędziom TK?

Z jednej strony, jeśli Andrzejowi Rzeplińskiemu nie przeszkadza procedowanie bez kworum, to równie dobrze PIS-owi nie musi przeszkadzać brak parlamentarnej większości by np. dokonać zmiany Konstytucji. No bo kto zabroni? Z drugiej strony, jeśli wybrani przez PiS sędziowie udają zbiorowo chorych i w ten sposób uzasadniają swoją nieobecność w Zgromadzeniu Ogólnym TK, to jednocześnie dają antyprzykład dla innych ludzi. Z takiego postępowania wypływa morał, że w imię określonego celu dopuszczalne jest kłamstwo i oszustwo.

Jedno jest pewne - zamieszanie wokół Trybunału Konstytucyjnego przeobraziło się w paradną parodię funkcjonowania sądu konstytucyjnego. Czy jest jeszcze szansa na porozumienie ponad politycznymi podziałami? Czy też TK jest już tylko instytucją "do zaorania"?

 

Źródło: Komunikat TK: Sędziowie wybrali 3 kandydatów na nowego prezesa (doRzeczy.pl)
Źródło: TK wybrał kandydatów na następcę Rzeplińskiego. Nie było kworum - sędziowie wybrani przez PiS na L-4 (Gazeta.pl)

wpis z dnia 2/12/2016

   


   

     750 tys. najbogatszych straci rocznie max. 556 zł, zaś 3 mln zyska od 5 do 10% swoich rocznych zarobków - oto realne skutki zmian przy kwocie wolnej
wpis z dnia 1/12/2016

 

Główną konsekwencją wejścia w życie nowej ustawy o kwocie wolnej będzie to, że grupa około 750 tys. osób osiągających w ciągu roku dochody wyższe niż 85,5 tys. zł straci od min. 1 zł do max. 556 zł (w przypadku zarobków wyższych niż 127 tys. zł). W zamian osiągający w ciągu roku dochody niższe od 6,6 tys. zł (renciści, studenci, pracujący dorywczo na umowę-zlecenie) zyskają od 5 do 10 proc. swoich rocznych dochodów. Pytanie, czy zamiast majstrować przy kwocie wolnej nie lepiej byłoby całkowicie zlikwidować podatek PIT?

W ciągu ostatnich dni przez gazety i media elektroniczne przetoczyła się fala komentarzy na temat zmian przy kwocie wolnej od podatku w naszym kraju. Przypomnijmy, że przyjęty w ekspresowym tempie przez ekipę PiS projekt przewiduje, iż od 1 stycznia 2017 roku kwota wolna od opodatkowania urośnie do 6,6 tys. zł. Problem w tym, że podwyżka tej kwoty będzie odnosiła się jedynie do najbiedniejszych, którzy osiągają najniższe dochody. Zgodnie ze statystykami Ministerstwa Finansów - chodzi o około 3 miliony osób. Będą to głównie renciści, studenci oraz pracujący dorywczo na umowę-zlecenie. Zyskają oni od 5 do 10 proc. swoich rocznych dochodów. 

Wobec kolejnych 2 mln osób, które w ciągu roku osiągają dochody w przedziale od 6,6 do 11 tys. zł kwota wolna od PIT wzrośnie degresywnie - tj. im bliżej dochodu 11 tys. zł tym kwota wolna będzie się obniżać aż osiągnie poziom 3 091 zł. Dla kolejnych ok. 20 mln podatników nic się nie zmieni - kwota wolna tak jak przez ostatnie 8 lat będzie wynosiła wspomniane już 3 091 zł. 

Na zmianach wprowadzonych przez PiS straci grupa ok. 750 tys. osób, które w ciągu roku osiągnęły dochody wyższe niż 85,5 tys. zł (takie dochody można osiągnąć zarabiając już ok. podwójnej średniej krajowej w skali roku). W ich przypadku rząd zabierze im z kieszeni od 1 zł do max. 556 zł (w przypadku zarobków wyższych niż 127 tys. zł). Znowu zostanie zastosowany degresywny mechanizm zmieniającej się kwoty wolnej - tym razem jednak od 3 091 zł do 0 zł.

Po co o tym wszystkim piszę? Nie przesądzając jednoznacznie tego, czy PiS zrobił dobrze czy źle podwyższając (lub obniżając) kwotę wolną wybranym, chce wskazać na jeden bezsprzeczny fakt, iż powyższe zasady wiążą się z większą biurokracją. Ktoś po stronie administracji podatkowej musi bowiem to wszystko zliczyć, sprawdzić, zwrócić przelewem. Większe skomplikowanie systemu podatkowego (a z tym de facto będziemy mieli do czynienia) wiąże się nieodłącznie z większymi kosztami funkcjonowania fiskusa. Warto w tym kontekście przypomnieć badania OECD, z których wynika, że administracja podatkowa w Polsce już teraz na swoje utrzymanie pochłaniała proporcjonalnie największą część środków pieniężnych zabranych podatnikom spośród wszystkich administracji podatkowych państw należących do UE. Koszty te z pewnością nie będą od przyszłego roku niższe, gdy zaczną obowiązywać nowe zasady wyliczania kwoty wolnej od PIT. 

Mając na uwadze powyższe zasadnym wydaje się być pytanie - czy zamiast kombinować przy kwocie wolnej i komplikować system podatkowy, nie lepiej byłoby całkowicie zlikwidować podatek dochodowy w Polsce? Brakujące wpływy można by swobodnie zastąpić ujednoliconym podatkiem VAT - o wiele prostszym w naliczaniu i ściąganiu niż podatek PIT. Efekt? - Każdy obywatel pod względem podatkowym byłby traktowany tak samo, a państwo mogłoby przyoszczędzić z kilka miliardów złotych w skali roku na cięciu zatrudnienia w administracji podatkowej, która dzisiaj jest oddelegowana do walki na odcinku pt. PIT.  

 

Źródło: Norbert Maliszewski (Twitter.com)
Źródło: Tax Administration 2015 (OECD.org)
Zobacz także: Fiskus drogi i nieskuteczny (Rp.pl)
Zobacz także: Najubożsi pod ochroną (Rp.pl)

wpis z dnia 1/12/2016

  


 

     Nikt w Europie nie produkuje tyle ustaw co Polska! Jeśli dynamika się utrzyma, to w tym roku wejdzie w życie aż 32 tys. stron nowych aktów prawnych
wpis z dnia 30/11/2016

 

W III kwartale br. w Polsce weszło w życie łącznie 7,8 tys. stron maszynopisów nowego prawa (ustawy i rozporządzenia). Szacunki firmy doradczej Grant Thornton wskazują, że jeśli w IV kwartale utrzyma się dotychczasowa dynamika publikowania nowych aktów prawnych (+6,6 proc. r/r), to do końca roku wejdzie w życie niemal 32 tys. stron nowego prawa! Rzeczywistość prawna nigdzie w Europie nie jest tak zmienna i nieprzewidywalna jak w naszym kraju...

Firma audytorsko-doradcza Grant Thornton zbadała ile nowego prawa tworzą poszczególne państwa należące do Unii Europejskiej. Wnioski dla naszego kraju są zatrważające. Okazuje się, że w latach 2012-2014 Polska produkowała najwięcej nowych aktów prawnych (ustaw, rozporządzeń czy innych prawnych jednostek redakcyjnych o zasięgu ogólnokrajowym) ze wszystkich państw należących do UE. Średnio w roku nasi legislatorzy produkowali prawie 56-krotnie więcej przepisów niż najbardziej pod tym względem stabilna Szwecja, 11-krotnie więcej niż plasująca się gdzieś pośrodku europejskiej stawki Litwa i 2-krotnie więcej niż Węgry, czyli kraj gdzie nowego prawa co roku produkuje się już całkiem sporo. W praktyce oznacza to, że tzw. rzeczywistość prawna dla obywateli i przedsiębiorców nigdzie w Europie nie była tak chwiejna i nieprzewidywalna jak w Polsce.

W 2015 roku weszło w życie 29,8 tys. stron maszynopisu nowych ustaw, rozporządzeń czy innych aktów prawnych o zasięgu ogólnokrajowym. Tak gigantyczna liczba stron nowego prawa to jego klasyczna nadprodukcja, mogąca być dla gospodarki czynnikiem hamującym. Warto bowiem zauważyć, że aby być na bieżąco ze zmianami w prawie, statystyczny przedsiębiorca musiałby na czytanie nowych aktów prawnych, jakie opublikowano na przestrzeni ubiegłego roku, poświęcać 3 godz. 59 min każdego dnia roboczego! 

Niestety, wiele wskazuje na to, że obecny rok może być pod tym względem jeszcze gorszy. Zdaniem Grant Thornton jeśli w IV kwartale utrzyma się dotychczasowa dynamika publikowania nowych aktów prawnych (I - III kw.: +6,6 proc. r/r), to do końca roku wejdzie w życie niemal 32 tys. stron nowego prawa!

 

Źródło: barometrprawa.pl

wpis z dnia 30/11/2016

    


   

     Media podniecają się Glińskim i kwotą wolną dla wybranych tymczasem rząd przyjmuje kontrowersyjny projekt ustawy o GMO
wpis z dnia 29/11/2016

 

W cieniu ostrej nawalanki politycznej, która skupia uwagę większości opinii publicznej, łatwiej jest przeforsować kontrowersyjne projekty ustaw. W tym kontekście warto wspomnieć o zaakceptowanym właśnie przez Radę Ministrów projekcie zmian do ustawy o GMO. Zgodnie z przyjętymi propozycjami Polska ma być "krajem wolnym od upraw genetycznie modyfikowanych". Problem w tym, że do projektu dodano również art. 49a ust. 2, zgodnie z którym na terytorium RP możliwe będzie "tworzenie stref do prowadzenia upraw GMO".

Zgodnie z tym, co możemy przeczytać na stronie Premier.gov.pl - rozwiązania wprowadzone ustawą o zmianie ustawy o mikroorganizmach i organizmach genetycznie zmodyfikowanych zapewnią, że Polska nadal będzie wolna od upraw genetycznie modyfikowanych organizmów (GMO). W istocie - w projekcie znalazł się art. Art. 49a. ust 1., który brzmi w sposób następujący:

 

"Ustanawia się terytorium Rzeczypospolitej Polskiej strefą wolną od GMO".

 

Problem w tym, że do powyższego zdania dopisano: "z zastrzeżeniem ust. 2". Jak brzmi wspomniany ustęp 2? Oto jego treść:

 

"Uprawę GMO prowadzi się wyłącznie na gruntach rolnych w strefie wskazanej do jej prowadzenia na określonym obszarze, zwanej dalej >> strefą wskazaną do prowadzenia upraw GMO <<"

 

Wygląda więc na to, że terytorium Rzeczypospolitej Polskiej wcale nie będzie strefą wolną od upraw genetycznie modyfikowanych. Rozwiązanie przewidziane artykułem 49a ust. 2 daje zbyt szeroki wentyl dla prowadzenia upraw GMO. Nawet, gdyby intencją twórców tego projektu było umożliwienie upraw GMO dla potrzeb leczniczych (np. do produkcji insuliny potrzebne są uprawy GMO), to wskazany powyżej ust. 2 (oraz kolejne - regulujące kwestie pozwoleń i dopuszczeń do obrotu) daje zbyt duże pole do "kreatywnego działania" i przeczy idei ust. 1, zgodnie z którym terytorium Polski ma być "strefą wolną od GMO".

Warto odnotować, że twórcą projektu jest minister środowiska prof. Jan Szyszko, który wcześniej słynął z tego, że był przeciwnikiem upraw GMO. Ciekawe, co się stało, że w przyjętym właśnie przez Radę Ministrów projekcie zmian do ustawy o mikroorganizmach i organizmach genetycznie zmodyfikowanych postanowił zostawić otwartą aż tak szeroką furtkę dla GMO?

 

Źródło: Ustawa o zmianie ustawy o mikroorganizmach i organizmach genetycznie zmodyfikowanych oraz niektórych innych ustaw (Legislacja.rcl.gov.pl)
Źródło: Projekt ustawy o zmianie ustawy o mikroorganizmach i organizmach genetycznie zmodyfikowanych (legislacja.rcl.gov.pl)

wpis z dnia 29/11/2016

   


   

     Na 3 dni przed wyborami Borys Budka podniósł minimalne stawki wynagrodzeń adwokatom i radcom aż o 100%! Czy tak się dba o przychylność prawniczego środowiska?
wpis z dnia 28/11/2016

 

Grono adwokackie i radcowskie w Polsce musi być bardzo wdzięczne poprzedniej władzy, która w sposób wyjątkowy zadbała o ich finansowe interesy. Przypomnijmy, że Borys Budka - minister sprawiedliwości w rządzie Ewy Kopacz - na trzy dni przed przegranymi wyborami parlamentarnymi podwyższył aż o 100 proc. minimalne stawki wynagrodzeń, jakich mogą się domagać od swoich klientów adwokaci i radcowie prawni. Warto to przypomnieć bowiem nie często zdarza się, że cena jakiejś usługi z dnia na dzień rośnie aż o 100 proc...

Borys Budka - minister sprawiedliwości w rządzie Ewy Kopacz - tuż przed wyborami parlamentarnymi, po których PO-PSL oddały władzę PiS, podpisał dwa rozporządzenia: (1) w sprawie opłat za czynności adwokackie oraz (2) w sprawie opłat za czynności radców prawnych. W obu przypadkach rozporządzenia te zmieniły narzucane prawem minimalne stawki wynagrodzenia, jakie adwokaci i radcowie mogą żądać od swoich klientów. Nie byłoby w tym może nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że wzrost minimalnych stawek wynagrodzeń został ustalony przez ministra Budkę aż 100 proc. w porównaniu do poprzednio ustanowionych stawek.

W ten sposób od początku 2016 roku obowiązują następujące stawki minimalne wyliczane wg wartości przedmiotu sporu (WPS):

1) WPS do 500 zł: 120 zł (wcześniej było 60 zł);
2) WPS od 500 zł do 1500 zł: 360 zł (wcześniej 180 zł);
3) WPS od 1500 zł do 5000 zł: 1200 zł (wcześniej 600 zł);
4) WPS od 5000 zł do 10000 zł: 2400 zł (wcześniej 1200 zł);
5) WPS od 10000 zł do 50000 zł: 4800 zł (wcześniej 2400 zł);
6) WPS od 50000 zł do 200000 zł: 7200 zł (wcześniej 3600 zł);
7) WPS pow. 200000 zł: 14400 zł (wcześniej 7200 zł).

Powstaje pytanie - co skłoniło ministra Budkę do tak wielkiej podwyżki adwokackich i radcowskich wynagrodzeń? Dlaczego zrobił to dokładnie na 3 dni przed przegranymi wyborami? Czy decyzję tą można interpretować jako element dbania o przychylność prawniczego środowiska?

 

Źródło: Rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015 r. w sprawie opłat za czynności adwokackie (Sejm.gov.pl)
Źródło: Rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015 r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych (Sejm.gov.pl) 

wpis z dnia 28/11/2016

    


 

     Panie Juncker - zamiast ciepło wspominać Fidela lepiej wyjaśnij dlaczego Luksemburg stał się wylęgarnią podatkowych przekrętów, kiedy byłeś jego premierem?
wpis z dnia 27/11/2016

 

Wygląda na to, że na stare lata Junckerowi nadmiar mocnych alkoholi musiał ostro uderzyć do głowy. No bo jak inaczej wytłumaczyć to, że najpierw krytykuje stan demokracji w Polsce oraz na Węgrzech, a następnie ciepło wspomina komunistycznego zbrodniarza i dyktatora, który swoim obywatelom zabrał wszelkie wolności i prawa obywatelskie? Paradoks? - Nie w przypadku obecnego lidera Unii Europejskiej. Może lepiej, aby wyjaśnił dlaczego Luksemburg stał się wylęgarnią podatkowych przekrętów, kiedy był on jego premierem?

Oto, co szef Komisji Europejskiej napisał wczoraj tuż po tym, jak ogłoszono, iż Fidel Castro nie żyje:

 

With the death of Fidel Castro, the world has lost a man who was a hero for many.

 

Zamiast ciepło wspominać Fidela lepiej by było, gdyby Juncker wyjaśnił dlaczego, kiedy był premierem Luksemburga, jego kraj stał się prawdziwą wylęgarnią dla nielegalnych optymalizacji podatkowych?

Przypomnijmy zatem dla niezorientowanych - Jean-Claude Juncker był premierem Luksemburga od stycznia 1995 r. do grudnia 2013 r. Zgodnie z wynikami międzynarodowego śledztwa dziennikarskiego przeprowadzonego przez amerykański ośrodek "International Consortium of Investigative Journalists" we współpracy m.in. z brytyjskim "The Guardian", niemieckim "Süddeutsche Zeitung" oraz irlandzkim "The Irish Times" - w latach kiedy Juncker był premierem Luksemburga rząd tego państwa podpisał z globalnymi korporacjami około 340 specjalnych umów podatkowych, które w istocie zwalniały je z obowiązków podatkowych w innych państwach. W ten sposób cierpiały przychody budżetowe państw, gdzie wspomniane korporacje prowadziły działalność zarobkową (np. w Polsce).

Cała sprawa nie wyszłaby na jaw, gdyby nie dwójka byłych pracowników PwC - jednej z największych firm doradczych na świecie. Antoine Deltour i Raphael Halet w 2014 roku zdecydowali się ujawnić szczegóły przękrętu, do jakiego doszło między Luksemburgiem, a międzynarodowymi korporacjami (były wśród nich tacy giganci jak Apple, IKEA, Pepsi, Starbucks czy Fiat). Okazało się, że decyzja wspomnianych pracowników PwC była dla nich błędem. W nieco ponad dwa lata od momentu, kiedy ujawnili oni poufne dokumenty nt. tajnych umów między Luksemburgiem a międzynarodowymi korporacjami, zostali bowiem skazani przez luksemburski sąd na karę więzienia w zawieszeniu. Powód? - Ujawnienie dokumentów, które potwierdziły aferę (sic!)...

 

Jakiejkolwiek kary uniknęli za to główni pomysłodawcy i realizatorzy podatkowego przekrętu. Co ciekawe - tuż przed ujawnieniem afery LuxLeaks Jean-Claude Juncker - tak samo jak Tusk w Polsce - "uciekł" na posadę do Brukseli. W 2014 roku został on szefem Komisji Europejskiej...

 

Źródło: JunckerEU (Twitter.com)
Źródło: LuxLeaks scandal: Luxembourg tax whistleblowers convicted (BBC.com)

wpis z dnia 27/11/2016

   


   

     Szwecja ma 22 tys. żołnierzy obrony terytorialnej. Malutka Dania - aż 55 tys.! Dlaczego opozycja robi wszystko, aby nie powołać takich wojsk w Polsce?
wpis z dnia 25/11/2016

 

Obrona terytorialna funkcjonuje w wielu różnych państwach Europy. Najsilniejsze struktury ma ona w krajach skandynawskich (w Danii liczy 55 tys. ochotników, w Szwecji - 22 tys.). Wraz z organizacjami paramilitarnymi może stanowić niezwykle cenny komponent wsparcia dla zawodowych armii w sytuacji zagrożenia. W tym kontekście zupełnie niezrozumiałe wydaje się być zachowanie przedstawicieli "totalnej opozycji", którzy jednoznacznie sprzeciwiają się powołaniu takich wojsk w Polsce. Jakimi intencjami oni się kierują? 

Warto odnotować, że malutkiej Danii regularne wojska liczą 25 tys. żołnierzy zawodowych. W razie zagrożenia otrzymują one jednak natychmiastową pomoc wojsk obrony terytorialnej liczących ok. 55 tys. ochotników. Wzorem w zakresie organizacji obrony terytorialnej może być Szwecja. Ochotnicze komórki Gwardii Domowej (Hemvarnet) są obecne w każdej szwedzkiej gminie. Razem liczą one 22 tys. ochotników. Szacuje się jednak, że w liczącej 9 mln mieszkańców Szwecji różnego rodzaju organizacje paramilitarne i strzeleckie skupiają łącznie aż 600 tys. osób. Nie gorzej pod tym względem jest w liczącej pięć milionów mieszkańców Finlandii. Regularne siły zbrojne składają się tam z 60 tys. żołnierzy zawodowych, których - w razie potrzeby - może wspierać aż 230 tys. ochotników organizacji proobronnych i wojsk obrony terytorialnej. 

Koncepcję powołania w Polsce wojsk obrony terytorialnej o sile 35 tys. żołnierzy-ochotników, którzy będą ulokowani w każdym powiecie naszego kraju, należy traktować zupełnie pozytywnie. Warto bowiem zdać sobie sprawę, że nasza zawodowa armia, oparta na dobrze wyposażonych, ale dość nielicznych wojskach operacyjnych, nie jest zdolna do obrony terytorium całego kraju. Tę "lukę" doskonale mogą wypełnić wspomniane formacje obrony terytorialnej. 

 

W tym kontekście zupełnie nieracjonalne wydaje się być zachowanie opozycji (Platforma / Nowoczesna), która na wieść o obronie terytorialnej dostaje małpiego rozumu, twierdząc, że Macierewicz będzie używał tych wojsk "do tłumienia demonstracji KOD" (sic!). 

 

Powstaje pytanie o rzeczywiste intencje przedstawicieli "totalnej opozycji". Czy ich sprzeciw wynika tylko z tego, że pomysł powołania tych wojsk wywodzi się z PiS, czy dlatego, że ktoś z zewnątrz nakazał im taką postawę?

 

Źródło: Home Guard (Wikipedia)
Źródło: Duńskie Siły Zbrojne (Wikipedia)
Źródło: PiS i Kukiz'15 za pracami nad projektem ws. obrony terytorialnej, PO i Nowoczesna - przeciw (Pap.pl)

wpis z dnia 25/11/2016

                            


      

Starsze wpisy dostępne w archiwum:

2016: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11

2015: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2014: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2013: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2012: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2011: 09 | 10 | 11 | 12

     


 

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu

 

 


r e k l a m y


 POLECANE INFORMACJE i OPINIE: 

     PiS powinien uznać racje opozycji w/s Piotrowicza. A następnie uchwalić taką ustawę, która CAŁKOWICIE zdekomunizuje polskie sądy i prokuratury

Czasem trzeba cofnąć się o jeden krok, by móc następnie postawić dwa do przodu. Jeśli Jarosław Kaczyński rzeczywiście jest politycznym strategiem, to w sprawie Stanisława Piotrowicza powinien uznać rację opozycji i odstawić go na boczny tor. Kolejnym krokiem powinien być jednak projekt ustawy o całkowitej dekomunizacji polskich sądów i prokuratur. Wszyscy ci, którzy służyli w PRL lub byli w PZPR, powinni być przymusowo przeniesieni w stan spoczynku. Opozycja w takim przypadku będzie zakneblowana własnymi argumentami stosowanymi w/s Piotrowicza.

(8/12/2016)

 

     Lamentują, bo 150 tys. kobiet postanowiło zostać w domu ze swoimi dziećmi, zamiast układać towar na umowie śmieciowej za kilka złotych na godzinę...

Oficjalne szacunki wskazują, że po wprowadzeniu w życie programu "Rodzina 500+" ok. 150 tys. kobiet postanowiło zrezygnować z pracy i zostać w domu ze swoimi dziećmi. Media mainstreamowe zaczęły lamentować, że z rynku pracy "odpłynęły kobiety wykonujące ciężkie i nisko płatne zajęcia". Niestety lamentom tym nie towarzyszy jakakolwiek refleksja: czy coś z polskim rynkiem pracy było jednak nie tak? Ile bowiem musiały zarabiać te kobiety, że teraz zamiast szukać pracy wolą zajmować się swoimi dziećmi w domu?

(8/12/2016)

 

     Sejmowych przywilejów ciąg dalszy: Posłowie na potęgę korzystają z tanich pożyczek fundowanych przez podatników

Tylko od listopada 2015 r. do sierpnia 2016 r. Kancelaria Sejmu wypłaciła naszym parlamentarzystom aż 142 niskooprocentowanych (3-4%) pożyczek o łącznej wartości 3 mln 655 tys. zł. Średnia wysokość pojedynczego kredytu to 25,7 tys. zł. Wygląda więc na to, że sejmowe pensje, diety, dodatki funkcyjne, kilometrówki oraz ryczałty na prowadzenie poselskiego biura to za mało. Niemal co trzeci poseł musiał się jeszcze zadłużyć wykorzystując tanią pożyczkę fundowaną przez polskich podatników.

(7/12/2016)

 

     W kopalni Wujek były "zamieszki", stan wojenny to "wydarzenie kulturalne", a rządy PiS to dyktatura i terror. Oto istota KOD-owego myślenia w jednym zdaniu

Po tym jak opozycja oficjalnie ogłosiła, że chce wypowiedzieć posłuszeństwo - bądź co bądź - zupełnie legalnie wybranej władzy, należy się zastanowić dokąd oni zmierzają? Dlaczego na ich czele stają alimenciarz, esbek, współpracownik tajnych służb PRL, tytan intelektu inaczej oraz koleś, który chciał aresztować papieża Franciszka? Czy pomysł z "wypowiedzeniem posłuszeństwa" w dniu 13 grudnia był ich autorską ideą, czy może jednak mają jakiegoś "inspiratora"?

(7/12/2016)

 

     Będą obniżki esbeckich emerytur? Przypomnijmy, że w III RP były też i podwyżki. I to nawet o 300 proc.!

Zgodnie z projektem ustawy obniżającej świadczenia emerytalne esbeków ok. 32 tys. osób ma od października 2017 r. otrzymywać obniżone świadczenia emerytalne (do poziomu średniej emerytury w Polsce). Z tego powodu niektórzy politycy PO, .N, środowiska KOD oraz byli esbecy rozpoczęli ostre protesty. Warto im przypomnieć zapisy ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym służb mundurowych z 1994 r. Wówczas była esbecja otrzymała podwyżki emerytur sięgające nawet 300 proc.!

(6/12/2016)

 

     Gdy pożyczasz bankowi swoje pieniądze możesz liczyć na 1% zysku. Gdy bank pożycza pieniądze tobie, jego zyski przekraczają 30%

Trzymając pieniądze na koncie de facto pożyczasz je bankowi. W zamian możesz liczyć na odsetki rzędu 1 proc., w porywach do 2 proc. Kiedy jednak bank pożycza pieniądze tobie, to jego zyski - poprzez odsetki, opłaty i inne prowizje - nieraz potrafią przekroczyć nawet 30 proc. Oto najprostsze wyjaśnienie dlaczego w okresie od stycznia do października br. działające na terytorium naszego kraju banki zarobiły na czysto aż 12,12 mld zł (+6,4 proc. r/r)!

(5/12/2016)

 

     Każdy ma gdzieś sankcje nałożone na Rosję, a najlepszy tego przykład idzie ze strony Niemiec i Francji

Hipokryzja Zachodu nie zna granic. Z jednej strony nakładają na Rosję sankcje gospodarcze za agresję na wschodnią Ukrainę i zajęcie Półwyspu Krymskiego. W tym samym jednak czasie zachodnie koncerny robią z Kremlem i rosyjskimi firmami wielomiliardowe deal'e. Najlepszym tego przykładem były do tej pory niemieckie spółki zaangażowane w projekt Nord Stream 2. Teraz dołączyła jeszcze francuska agencja Coface, która z oficjalnym błogosławieństwem władz w Paryżu ma współfinansować powstanie w Rosji gigantycznych zakładów produkcji skroplonego gazu.

(5/12/2016)



     Bezprecedensowa dominacja niemieckiego kapitału w polskich mediach. W skali Europy nie ma drugiego takiego przypadku

Podmioty o kapitale zagranicznym kontrolują w naszym kraju 76 proc. udziału w rynku prasy, z czego 3/4 należy do wydawców niemieckich. Na Zachodzie dobrze rozumieją, że media to zbyt ważny obszar, zbyt silnie wpływający na poglądy i działania obywateli, aby kontrolę nad nim oddawać innym (obcym). W Polsce doszło do sytuacji, w której trzema największymi wydawcami prasy są należące do Niemców wydawnictwa: Bauer, Ringier Axel Springer oraz Polska Press Grupa. Na czwartym miejscu uplasowała się... Agora.

(2/12/2016)

 

     Odlot Tuska: "Rzadko która sprawa została wyjaśniona tak dokładnie jak sprawa Amber Gold"

Długi pobyt Donalda Tuska w Brukseli wyraźnie mu nie służy. Były premier jakby nieco utracił kontakt z rzeczywistością. Przepytywany w wywiadzie telewizyjnym o sprawę Amber Gold powiedział, że "rzadko która z tego typu spraw została wyjaśniona tak dokładnie". No tak. Rzadko kiedy piramida finansowa może sobie spokojnie działać przez trzy lata i być podziwiana przez elity za "innowacyjność". Rzadko kiedy udaje się też przepompować niewiadomo gdzie i do kogo 850 mln zł. Rzeczywiście - sprawa jest wyjaśniona jak mało która...

(2/12/2016)

 

     W Polsce banki zarabiają jak w kolonii - czego nie zabiorą w odsetkach, to skubną w opłatach i prowizjach

Po trzech kwartałach br. działające na terytorium naszego kraju banki wygenerowały 11,4 mld zł zysku na czysto. Gdzie tkwi tajemnica sukcesu? Otóż cwane banki windują polskim kredytobiorcom rzeczywiste roczne stopy oprocentowania (RRSO) poprzez dorzucanie wysokich prowizji i opłat manipulacyjnych. Efekt jest taki, że stopa RRSO w Polsce jest wyraźnie wyższa niż na zachodzie Europy, a Polacy muszą płacić bankom znacznie więcej niż obywatele innych państw UE.

(1/12/2016)

 

     Psychoza u sympatyków KOD: Ustawa ma zakazać organizacji dwóch różnych zgromadzeń w tym samym miejscu i czasie, a oni, że to koniec demokracji (sic!)

Zgodnie z projektem nowelizacji ustawy o zgromadzeniach nie będzie możliwe zorganizowanie dwóch różnych demonstracji w tym samym miejscu (szczególnie w odległości mniejszej niż 100 m.) i czasie. Wszystko po to, aby np. narodowcom nikt nie przeszkadzał w organizowaniu Marszu Niepodległości, a lewakom - Manify itp. Tymczasem sympatycy KOD wpadli w psychozę. Stwierdzili, że wspomniana nowelizacja to koniec możliwości organizowania legalnych demonstracji (!).

(1/12/2016)

 

     Albo podwyższamy kwotę wolną dla obywateli do poziomu posłów (30 451 zł) albo obniżamy posłom do poziomu obywateli (3 091 zł)

W kontekście kwoty wolnej od podatku warto przypomnieć, że formacja Pawła Kukiza już raz chciała odebrać podatkowe przywileje wszystkim posłom i senatorom. W kwietniu br. do Sejmu trafił projekt ustawy, której celem było zrównanie wysokości kwoty wolnej od PIT przysługującej parlamentarzystom, jak i pozostałym obywatelom. I co? I nic! - Projekt ten utknął gdzieś na etapie prac w sejmowej komisji, gdzie leży do dziś... Partiokracja chroni swoich przywilejów niczym oka w głowie.

(30/11/2016)

 

     Prawnicza patologia: Adwokat zatrzymany przez CBA. Za 30 tys. zł łapówki dla sędziego obiecywał załatwienie korzystnego wyroku. Ile takich układów funkcjonuje w skali kraju?

Adwokat z Ostródy obiecał swojemu klientowi załatwienie korzystnego wyroku, gdyż ma "chody" u sędziego Sądu Okręgowego w Elblągu. Przychylność sędziego miała kosztować 30 tys. zł przekazanych w kopercie. Nim jednak skorumpowany adwokat zdążył załatwić korzystny wyrok, został zatrzymany przez CBA. Teraz grozi mu do 8 lat więzienia. Powstaje pytanie - ile jeszcze takich patologicznych układów wśród "zupełnie nadzwyczajnej kasty ludzi" funkcjonuje w skali kraju?

(29/11/2016)

 

     Szykuje się nowy deal Niemców z Rosjanami ponad głowami Polaków. Bruksela daje zielone światło. Nasza gospodarka może stracić miliardy euro

Dlaczego niemiecki gigant chemiczny BASF zaczął wyzbywać się swoich nawozowych aktywów? Powód jest prosty. Berlin - w ramach zacieśniania relacji z Moskwą - chce, aby nawozy sztuczne do Europy trafiały głównie z Rosji. Po drodze stoją jeszcze nasze zakłady chemiczne w Tarnowie i Policach. Wystarczy jednak, że Bruksela (gdzie Niemcy odgrywają kluczową rolę) przeforsuje zmianie unijnego prawa, które silnie uderzy w polskie zakłady i uczyni Rosjan faktycznymi monopolistami w zakresie dostaw nawozów do UE. Ten plan właśnie zaczyna być realizowany...

(28/11/2016)

 

     Tak jak można było się spodziewać - ekolodzy rozpoczęli atak na pomysł przekopu Mierzei Wiślanej. Kiedy do gry wejdzie Komisja Europejska?

Kilka dni temu przewidywałem, że nowe projekty rozwojowe (np. przekop przez Mierzeję Wiślaną) spowodują, że na nasz kraj spadnie plaga wrzeszczących ekologów. Nie spodziewałem się jednak, że nastąpi to tak szybko. Kilkanaście organizacji ekologicznych już rozpoczęło protesty przeciwko budowie kanału przez Mierzeję Wiślaną oraz planom przyjęcia specjalnej ustawy, która ma uregulować kwestie prawne związane z tą inwestycją. Do kompletu brakuje jeszcze ingerencji przedstawicieli Komisji Europejskiej...

(28/11/2016)

 

     Prezes Fakro: Duńska komisarz UE cały czas coś robi dla duńskich firm. Gdy szukałem wsparcia u Janusza Lewandowskiego, ten powiedział, że "tak nie wypada"

Ryszard Florek, prezes polskiego Fakro - jednego z największych producentów okien w Europie - w wywiadzie dla "Forbes" zauważył ciekawą rzecz: "Dunka Margrethe Vestager jest komisarzem UE ds. konkurencji. Ona połowę spotkań ma z duńskimi przedsiębiorcami. Ciągle główkuje, co zrobić, by rozwijała się duńska gospodarka. Jak się zwróciliśmy do Janusza Lewandowskiego, gdy zasiadał w Komisji, to powiedział nam, że jest z Polski, więc mu nie wypada zabiegać o to, by polska firma nie była dyskryminowana w Unii Europejskiej" (sic!).

(25/11/2016)

 

     Michnik obudził się z ręką w nocniku - po 27 latach dostrzegł, że zasady wolnego rynku obowiązują także jego "Gazetę Wyborczą"

Zdaniem Adama Michnika przejawem represji stosowanych przez obecny obóz rządowy wobec "Gazety Wyborczej" jest ograniczanie jej prenumeraty przez państwowe instytucje oraz rezygnacja z wykupywania ogłoszeń i reklam przez spółki Skarbu Państwa. Wygląda więc na to, że po 27 latach założyciel "Wyborczej" dostrzegł w końcu, że pomoc rządu nie zawsze będzie wieczna, a brutalne zasady wolnego rynku muszą obowiązywać także wobec jego gazety.

(25/11/2016)

 

     Zohydzanie polskich inwestycji groźnych dla zagranicy weszło w fazę realizacji? Wyborcza krzyczy z nagłówka: "Przekop Mierzei to niewybaczalny błąd"

Ogłaszanie coraz to odważniejszych projektów rozwojowych (nowy terminal towarowy w Świnoujściu, przekop Mierzei Wiślanej) spowoduje, że lada chwila na nasz kraj spadnie plaga wrzeszczących ekologów, a instytucje europejskie (z Komisją Europejską na czele) zrobią wszystko, aby maksymalnie ograniczyć znaczenie tych inwestycji. Pierwszy etap zohydzania polskich przedsięwzięć groźnych dla zagranicznych interesów właśnie się rozpoczął. Wyborcza daje  tekst o tym, że "Przekop Mierzei to niewybaczalny błąd".

(24/11/2016)

 

     W 2016 roku bogaci stali się jeszcze bardziej bogatsi. W rękach 10 proc. ludzi znajduje się już 89 proc. majątku świata!

Opublikowany przez Bank Credit Suisse coroczny raport na temat światowego bogactwa ("Global Wealth Report 2016") potwierdza trwającą od wielu lat tendencję - świat się bogaci, ale nierównomiernie. Najwięcej zyskują ci najzamożniejsi z największymi majątkami. Najmniej najbiedniejsi, których majątki - w porównaniu do najbogatszych - stają się de facto coraz mniejsze. Po 2016 roku 10 proc. najzamożniejszych ludzi na świecie będzie dysponowało 89 proc. światowego bogactwa.

(24/11/2016)

 

     Paradoks współczesnej bankowości: Millenium Bank jest warty więcej (~5,3 mld zł) niż jego portugalski właściciel (~4,6 mld zł)

Właścicielem działającego na terytorium Polski Millenium Banku jest Banco Comercial Portugues (BCP). Portugalczycy mają pakiet kontrolny (50,08 proc.) akcji tego banku, który według giełdowej kapitalizacji jest obecnie warty ok. 5,3 mld zł. Co ciekawe - 16,7 proc. akcji BCP właśnie zostało przejęte przez chiński konglomerat Fosun za kwotę 175 mln euro. Idąc tropem tej wyceny należy stwierdzić, że 100 proc. akcji portugalskiego właściciela Millenium Bank jest obecnie warta 1,08 mld euro, czyli ok. 4,6 mld zł.

(23/11/2016)

 

     Wałęsa chce wyrzucać z okien, Komorowski przywalać dechą w łeb. Skąd u naszych byłych prezydentów tak wielka agresja?

"Czasami musimy walić przeciwnika dechą w łeb, żeby upomnieć się o swoje" - powiedział kilka dni temu były prezydent Bronisław Komorowski na spotkaniu z członkami KOD w Poznaniu. Nieco wcześniej Lech Wałęsa zagroził, że "pomoże" swoim politycznym konkurentom "wyskakiwać przez okna". Skąd u naszych byłych prezydentów tak wielka dawka agresji? Czyżby "walka o demokrację" w ich wydaniu miała się opierać na "gołej, fizycznej sile", tak jak przekonywał niedawno Jerzy Stępień?

(23/11/2016)

 

     Warszawa, mamy PROBLEM! Po trzech kwartałach 2016 r. zadłużenie wzrosło o +68,2 mld zł. Do pobicia rekordu Tuska z 2010 r. brakuje już tylko 2,2 mld zł!

Zgodnie z opublikowanymi wczoraj przez Ministerstwo Finansów danymi - wrzesień okazał się być kolejnym miesiącem, w którym odnotowano wzrost zadłużenia (+3,508 mld zł). Licząc od początku roku dług Skarbu Państwa powiększył się już o +68,159 mld zł. Okazuje się, że do pobicia ustanowionego przez rząd Tuska rocznego rekordu wzrostu zadłużenia, ekipie Beaty Szydło brakuje już tylko 2,185 mld zł! Uwzględniając dotychczasowy trend oraz fakt, że do końca 2016 r. pozostało jeszcze trochę czasu, możemy się szykować na nowy niechlubny rekord...

(22/11/2016)

 

     Ranking ryzyka terroryzmu wg brytyjskiego MSZ: Polska wśród najbezpieczniejszych państw Europy

Zdaniem brytyjskie MSZ (British Foreign and Commonwealth Office) Polska jest jednym z najbezpieczniejszych państw na Starym 
Kontynencie pod względem ryzyka wystąpienia ataku terrorystycznego. Wnioski te potwierdzają niezależne badania na temat terroryzmu. Okazuje się, że nasz kraj jest jednym z nielicznych państw na świecie, które w ostatnich latach nie doświadczyło aktów terroru. Czyżby jednolitość narodowościowa oraz brak antagonistycznie nastawionych mniejszości miał jednak swoje plusy?

(22/11/2016)

 

     Główny słup w aferze Amber Gold skarży się na Polskę do Strasburga! Chce odszkodowania za przeciągający się areszt

Minęły już ponad cztery lata od upadku piramidy Amber Gold, którą ówczesne elity polityczne nazwały "innowacyjną". Blisko 851 mln zł przepadło bez wieści. Główny słup całej afery - Marcin P. - siedzi cichutko w więzieniu i milczy. No prawie. Nie tak dawno zaskarżył Polskę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPCz) w Strasburgu. Oficjalny powód to... przeciągający się areszt! Nie chcę krakać, ale przyjdzie nam (podatnikom) jeszcze płacić odszkodowania za to, że P. trafił za kratki.

(21/11/2016)

 

     Kto stał za "przepompownią kasy" Marcina P.? Dlaczego gdańskie organy ścigania charakteryzowały się skrajną opieszałością?!

W 2011 roku KNF wydaje alarmujące ostrzeżenie o tym, że Amber Gold może być gigantyczną piramidą finansową. Do prokuratury w Gdańsku trafiają zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa, jednak śledczy wykazują się zastanawiającą opieszałością. Przewodniczący KNF pisze w tej sprawie skargę do prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta. Dziwnym zbiegiem okoliczności pismo to, zamiast do Seremeta, trafia do... prokuratury w Gdańsku, gdzie "utyka" na 3 miesiące! W tym czasie przez Amber Gold przepompowano kolejne miliony.

(18/11/2016)

 

     Smutna historia pewnej Brytyjki, która postanowiła pojechać na wakacje do Dubaju

Pewna 25-letnia Brytyjka postanowiła pojechać do Zjednoczonych Emiratów Arabskich (ZEA) na wakacje. Niestety w Dubaju padła ofiarą zbiorowego gwałtu. O fakcie tym postanowiła zawiadomić przedstawicieli lokalnej policji, co było jej gigantycznym błędem. Kobieta została bardzo szybko aresztowana. Postawiono jej zarzut seksu pozamałżeńskiego, który w ZEA - jako państwie muzułmańskim - jest surowo zabroniony. Obecnie oczekuje na proces. Grozi jej chłosta, więzienie lub nawet kara śmierci.

(18/11/2016)

 

     Uwaga wszystkich skupiona na obniżeniu wieku emerytalnego, a podwyżka VAT po cichu przechodzi sobie dalej!

Sejm przywrócił wczoraj poprzedni wiek emerytalny (60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn). Problem w tym, że niejako w cieniu głosowania nad wiekiem emerytalnym uchwalono rządowy projekt o zmianie ustawy o podatku od towarów i usług, który wprowadza podwyżkę podstawowych stawek podatku VAT z 7 na 8 proc. i z 22 na 23 proc. Wszystko zatem wskazuje na to, że od 1 stycznia 2017 roku, zamiast płacić niższy VAT będziemy znowu musieli płacić więcej. 

(17/11/2016)

 

     Mało znany fakt: Wzrost PKB w III kw. 2016 r. wyniósł +2,5%. W czasach Tuska wzrost PKB niższy od obecnego był notowany przez... 9 kwartałów!

Medialny mainstream wręcz zlinczował rząd PiS za to, że wzrost produktu krajowego brutto (PKB) w trzecim kwartale br. wyniósł +2,5 proc. W tym kontekście warto odnotować, że w okresie kiedy premierem naszego kraju był Donald Tusk, czyli niekwestionowany pupilek tegoż mainstreamu, wskaźniki wzrostu PKB niższe od aktualnego były notowane przez dziewięć kwartałów (tj. ponad 800 dni). I co? I nic! Czołowe media o zasięgu ogólnokrajowym nie specjalnie się tym przejmowały.

(17/11/2016)

 

     Jak wygląda "europejska solidarność"? Ano tak: EBC umarza na potęgę niemieckie długi, a z Planu Junckera korzystają głównie niemieckie firmy...

Jean-Claude Juncker pod koniec 2014 roku wymyślił, że wpompuje w europejską gospodarkę 315 mld euro w ramach Europejskiego Funduszu Inwestycji Strategicznych. Po dwóch latach obowiązywania tego programu okazało się, że 91 proc. wsparcia trafiło do krajów "starej Unii", z czego najwięcej do Niemiec. Ale to nie koniec dopingu - od początku 2015 r. EBC non-stop drukuje nowe euro tylko po to, aby skupować za nie długi państw strefy euro. Kto jest największym beneficjentem? A jakżeby inaczej - 200 mld euro poszło na skup niemieckich obligacji!

(16/11/2016)

 

     W "złotym okresie" rządów PO-PSL największe firmy z zagranicy odprowadzały do budżetu ponad dwa razy mniej podatku niż największe polskie firmy

Okazuje się, że 500 największych firm kontrolowanych przez zagraniczny kapitał, które w latach 2011-2013 działały na terytorium Polski, odprowadziło ponad dwa razy mniej podatku dochodowego niż 500 największych polskich firm. Podatek płacony przez zagraniczne podmioty był też procentowo niższy względem przychodów od podatku płaconego przez polskie firmy. Nie powinno nas to jednak dziwić - z raportu organizacji Global Financial Integrity (GFI) wynika, że Polska była liderem w UE jeśli chodzi o drenaż środków finansowych przez zagraniczne podmioty.

(15/11/2016)

 

     Mściwa Francja: Od kilku tygodni z francuskiego rynku przewozowego eliminowane są firmy z polskim kapitałem

Decyzja o nie kupieniu 50 Caracali była potężnym ciosem dla francuskiego sektora zbrojeniowego. Tuż po jej ogłoszeniu Airbus Helicopters poinformował, że zwolni pół tysiąca ludzi, a prezydent Francji oficjalnie obraził się na nasz kraj. To jednak nie koniec reperkusji - okazuje się, że francuskie służby od kilku tygodni zaczęły ostro prześwietlać polskie firmy przewozowe. Cel jest jeden - eliminacja polskich przewoźników z francuskiego rynku...

(14/11/2016)

 

     Mało znany fakt: W latach 2008 - 2014 w Polsce zlikwidowano łącznie 1146 szkół. Temat nie przebił się jednak do medialnego mainstreamu

W kontekście sporu o gimnazja i pomysłu ich likwidacji (a właściwie wchłonięcia przez szkoły podstawowe i średnie) warto przypomnieć o tym, co działo się w latach 2008 - 2014. Otóż zamknięto wówczas aż 1146 szkół i to bez żadnej reformy systemu oświaty. Szkoły były likwidowane, gdyż rząd zmniejszał dofinansowanie i najzwyczajniej w świecie nie było pieniędzy na ich utrzymanie. Pracę straciło przy tym tysiące nauczycieli, a mimo temat ten nie przebił się do medialnego mainstreamu, tak jak dziś kwestia gimnazjów...

(14/11/2016)

 

     Lis chciał, aby na wczorajszym marszu KOD pojawiło się pół miliona ludzi. Ostatecznie było ich 50-razy mniej (#siłaKOD)

Wydaje się, że wczorajszy dzień był ostatecznym gwoździem do trumny dla KOD-u wykreowanego przez Kijowskiego, Petru i Lisa. Redaktor naczelny Newsweek Polska wyzywał i zachęcał wszystkich swoich sympatyków do wielkiej mobilizacji i organizacji marszu "pół miliona ludzi" z okazji 11 listopada. Rzeczywistość okazała się jednak dla niego druzgocąca. Na marszu KOD pojawiło się wczoraj zaledwie... 10 tys. osób.

(12/11/2016)

 

     Trump wskazuje na Polskę jako sojusznika, który wzorcowo wypełnia swoje zobowiązania wobec NATO i USA

Donald Trump pytany, czy jako prezydent USA wyśle amerykańskie wojska na ratunek członka NATO, który zostanie zaatakowany przez zewnętrznego agresora, odpowiedział, że zanim podejmie taką decyzję najpierw sprawdzi "czy zaatakowane państwo wywiązywało się ze swoich zobowiązań". W tym kontekście warto przypomnieć przemówienie Trumpa z 28 września br., podczas którego wskazał na Polskę, jako na przykład sojusznika USA, który wzorcowo wypełnia swoje zobowiązania wobec NATO i USA.

(10/11/2016)

 

     To już pewne: Trump wygrał wybory w USA! Czy polskie elity polityczne obudzą się teraz z "ręką w nocniku"?

Zamiast wpatrywać się jak w obrazek w ustępującego Obamę, słuchać nie mającego znaczenia Hollande czy tracąca poparcie społeczne Merkel, lepiej zawczasu trzeba było nawiązać kontakty z ludźmi od Trumpa, Marie Le Pen czy niemieckiej prawicy. To oni będą bowiem decydować o losach świata w najbliższych latach. Niestety mam wrażenie, iż nasze elity polityczne całkowicie przespały ten moment.

(9/11/2016)

 

     Ciekawostka z Izraela - tamtejszy rząd chce zamknąć ogólnokrajową telewizję, gdyż jest nazbyt "liberalna". Czy świat zdążył już wyrazić zaniepokojenie?

W kontekście wolności słowa i politycznych na nią naciskach warto rzucić okiem na to, co dzieje się w Izraelu. Tamtejszy rząd rozważa zamknięcie ogólnokrajowej publicznej telewizji (Channel 1) oraz radia (Israel Radio) z powodu zbyt liberalnej linii programowej. Na ich miejsce mają powstać zupełnie nowe publiczne podmioty, których linia programowa będzie zdecydowanie bardziej narodowo-semicka. Czy świat zdążył już wyrazić z tego powodu zaniepokojenie, czy może coś przegapiliśmy...?

(9/11/2016)

 

     Międzynarodowa Agencja Energetyczna potwierdza: Niemcy nadal emitują najwięcej CO2 w całej UE

Zgodnie z najnowszym raportem Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA), mimo rosnącej popularności odnawialnych źródeł energii, Niemcy są wciąż niekwestionowanym liderem emisji CO2 w Unii Europejskiej. W skali roku posyłają ze swoich kominów do atmosfery aż 723,3 mln ton CO2 (Polska - 279 mln ton). W przeliczeniu per capita, czyli na "głowę" jednego mieszkańca, daje to wynik 9,04 tony/os. (w Polsce - 7,15 tony/os.). 

(8/11/2016)

 

     Dlaczego, gdy Rzepliński łamie ustawę o TK, to ani KOD, ani Komisja Wenecka czy inni "obrońcy demokracji" nie reagują?

Niekwestionowany przez nikogo art. 26 z obowiązującej ustawy o TK stanowi jasno: Trybunał orzeka w pełnym składzie 15 sędziów w/s zgodności z Konstytucją ustawy o Trybunale Konstytucyjnym. Andrzej Rzepliński uznał jednak, że stoi ponad prawem i w tym przypadku nie będzie przestrzegał ustawy. O zgodności z Konstytucją ustawy o TK orzeknie on sam i 4 wybranych przez siebie sędziów. Efekt? Obecny prezes TK stwierdził, że przepisy o wyborze swojego następcy są konstytucyjne, ale i tak to on zadecyduje kto nim zostanie...

(8/11/2016)

 

     Ankara grozi Unii nową falą migrantów na Święta. Ciekawe co na to Tusk? (wcześniej: "Nikt nie ma prawa pouczać Turcji w sprawie tego, co powinna zrobić")

Widząc słabość brukselskich elit, tureckie władze postanowiły zagrać va banque. Zagroziły, że jeśli Unia Europejska w najbliższym czasie nie zniesie obowiązku wizowego dla Turków, to rząd w Ankarze wypowie umowę w/s uchodźców i migrantów. To w praktyce może oznaczać nową falę migrantów, która wpłynie do Europy w okolicach Świąt Bożego Narodzenia. Ciekawe, co na to Donald Tusk, który jeszcze kilka miesięcy temu twierdził, że "nikt nie ma prawa pouczać Turcji w sprawie tego, co powinna zrobić"...

(7/11/2016)

 

     SLD w 2013: "Trzeba jak najszybciej zlikwidować gimnazja". SLD w 2016: "Apelujemy do ministra edukacji o wycofanie projektu likwidacji gimnazjów"

W kwestii likwidacji gimnazjów można mieć różne poglądy. PiS obiecywał to w trakcie kampanii wyborczej i wszystko wskazuje na to, że słowa w tej mierze dotrzyma. Całkowitą woltę stanowiska przeszła za to SLD. Jeszcze w 2013 roku przedstawiciele tej partii twierdzili, że gimnazja się nie sprawdziły i trzeba je jak najszybciej zlikwidować. Trzy lata później uznali, że to zły pomysł i ramię w ramię ze Związkiem Nauczycielstwa Polskiego apelują do rządu o wycofanie się z planowanej reformy...

(5/11/2016)

 

     Jak niskie mamy podatki widać na przykładzie paliwa: Aby uzbierać na 1 litr benzyny musimy pracować 10 razy dłużej niż Amerykanie!

Cena kupowanego w Polsce paliwa jest istotnie wypaczona przez mnogość i wysokość naliczonych przy okazji podatków. VAT, podatek akcyzowy, opłata paliwowa czy zapasowa przyczyniają się do tego, że rachunek za tankowanie na stacji rośnie o minimum 60 proc. W ten sposób, aby uzbierać pieniądze na zakup jednego tylko litra benzyny, musimy pracować blisko 10 razy dłużej niż statystyczny obywatel USA, gdzie podatki za sprzedawane paliwo są dużo niższe niż w naszym kraju...

(4/11/2016)

 

     Fundacja, która żyje z publicznych dotacji, szkoli ludzi z innych fundacji, jak wnioskować o publiczne dotacje na fundacje... Tak wygląda wzorcowe zapętlenie systemu!

"Zdecydowana większość tych różnych fundacji i NGO-sów, to bezczelne wyłudzanie i marnowanie pieniędzy podatników w imię szczytnych haseł" - w taki sposób prof. Stanisław Żerko ocenił ostatnie doniesienia medialne nt. milionowych dotacji przekazywanych fundacjom, w których władzach zasiadają ludzie sympatyzujący z KOD/PO. Czy prof. Żerko ma rację? Należy sobie uświadomić, że niektóre z tych fundacji biorą publiczną kasę, aby szkolić ludzi z innych fundacji, jak brać publiczną kasę na fundację...

(3/11/2016)

 

     Polska miała być omijana szerokim łukiem przez zagraniczne firmy. Wygląda więc na to, że Mercedes, Toyota czy LG inwestują tutaj za karę...

Dotychczasowi beneficjenci III RP rok temu zaczęli straszyć, że Polska - po odsunięciu od władzy PO-PSL - stanie się omijaną szerokim łukiem czarną dziurą europejskiej gospodarki i nikt nie będzie chciał tutaj inwestować swoich pieniędzy. Początkowo nie wyglądało to dobrze. S&P obniżyło rating, a inwestycje wyhamowały o 10 proc. Kolejne miesiące przyniosły jednak odwrócenie trendu. Decyzje o nowych fabrykach Mercedesa (Daimler), Toyoty czy LG świadczą o tym, że zagraniczni inwestorzy nie bardzo przejmują się groźbami starych pryków z KOD.

(2/11/2016)

 

     Turcja zamyka dekretem dziesięć kurdyjskich dzienników. Reporterzy bez Granic wzywają UE do sankcji gospodarczych przeciwko Polsce!

Władze w Ankarze robią sobie coraz większe jaja z wolności mediów. Turecki rząd, powołując się na ustawę o stanie wyjątkowym, właśnie nakazał zamknięcie dziesięciu kurdyjskich dzienników oraz agencji informacyjnej. I co? I nic. Kasa z Brukseli jak leciała, tak leci dalej. W tym samym czasie rząd w Warszawie przestał zamawiać ogłoszenia płatne w "Gazecie Wyborczej" oraz ograniczył jej prenumeratę. Efekt? Reporterzy bez Granic wzywają UE do nałożenia sankcji gospodarczych przeciwko Polsce!

(2/11/2016)

 

     Ceny węgla szybują ostro do góry, a jego sprzedaż znowu bije rekordy. I pomyśleć, że jeszcze rok temu "eksperci" mówili, iż kopalnie to można już tylko pozamykać...

Z danych opublikowanych przez Agencję Rozwoju Przemysłu (ARP) wynika, że wrzesień był rekordowy pod względem sprzedaży węgla wyprodukowanego w Polsce. Nasze kopalnie sprzedały go łącznie w ilości 8,4 mln ton, kiedy w poprzednich miesiącach średnia sprzedaż wahała się między 5,3 a 6,5 mln ton. Co więcej - cena węgla na światowych rynkach ostro szybuje do góry. Od kwietnia urosła już o ponad 75 proc.! I pomyśleć, że jeszcze rok temu "eksperci" mówili, iż kopalnie to można już tylko zamykać...

(31/10/2016)

 

     CETA podpisana. Teraz czas na na supertajną TiSA (Trade in Services Agreement)!

Szef Rady Europejskiej Donald Tusk powiedział wczoraj otwartym tekstem: "CETA to pozytywny sygnał, który wiele znaczy w tym szczególnym momencie historii UE". Kolejnym celem eurokratów może być supertajna TiSA (Trade in Services Agreement), czyli Porozumienie w sprawie handlu usługami, którego nadrzędnym celem jest liberalizacja dostępu do rynku usług związanych z bankowością, służbą zdrowia czy transportem. Dlaczego obecne elity polityczne tak bardzo chcą wzmocnić wielkie korporacje kosztem państw narodowych?

(31/10/2016)

                                                                        

Przegląd wiadomości:

2016: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10

2015: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2014: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2013: 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

 

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu