Blog niewygodne.info.pl stosuje pliki cookies. 

Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. 

Jeśli nie wyrażają Państwo zgody, uprzejmie prosimy o dokonanie stosownych zmian w ustawieniach przeglądarki internetowej.

  B L O G  

     Jak postkomunistyczny rząd SLD oddał się Rosjanom w/s gazu. Zamiast II nitki Jamalskiego powstał Nord Stream!
wpis z 15/12/2017

 

Czytając doniesienia na temat renegocjacji kontraktu jamalskiego, do jakich doszło w 2003 roku można odnieść wrażenie, iż Marek Pol z rządu SLD-UP odegrał kluczową rolę nie tylko w uzależnieniu Polski od dostaw gazu z Rosji, ale również w powstaniu omijającego nasz kraj gazociągu Nord Stream. Podpisaną przez Pola umowę z Rosjanami NIK uznała później za "niezgodną z interesem Polski". W jej efekcie strona polska zgodziła się na to, aby II nitka Gazociągu Jamalskiego nigdy nie powstała, co "zmusiło" Rosjan do budowy Nord Streamu. 

W lutym 2003 roku w Programie 1 Polskiego Radia wicepremier w rządzie SLD-UP Marek Pol oświadczył, że druga nitka Gazociągu Jamalskiego jest nam (Polsce) niepotrzebna: "Nikt nie wybuduje rury, która będzie prowadziła donikąd i nie będzie miała końca, czyli odbiorców gazu. Zarówno my, w Polsce, na początku lat 90., jak i nasi partnerzy w Europie po prostu pomyliliśmy się w założeniach gazowych. Takich ilości gazu Europa nie potrzebuje, jak wtedy zakładano, stąd problem z drugą nitką".

To oświadczenie Pola było de facto dorabianiem narracji uzasadniającej dopiero co podpisaną z Rosjanami nową umowę na dostawy gazu do Polski. Ale po kolei...

Na przełomie 2002 i 2003 roku Rosjanie zaczęli rozeznawać się czy możliwa będzie budowa gazociągu po dnie Bałtyku, który omijałby Białoruś, Ukrainę i Polskę, znajdując ujście dopiero na niemieckich plażach. Wyszło im wówczas, że opcja jest możliwa, ale najpierw muszą "uporać się" (czytaj: anulować) ze zobowiązaniem co do budowy II nitki biegnącego przez nasz kraj Gazociągu Jamalskiego. Zobowiązanie to wynikało z polsko-rosyjskiego protokołu w zakresie realizacji dostaw gazu z 1995 roku, zgodnie z którym w latach 2000 większość gazu dla Polski miała być dostarczona za pośrednictwem dopiero planowanej II nitki wspomnianego gazociągu.

Rosjanie wiedzieli, że nie ma ekonomicznego sensu równoczesna budowa dwóch gazociągów biegnących na zachód Europy - jednego po dnie Bałtyku, a drugiego poprzez terytorium Polski. Trzeba było jakoś uporać się z tym "problemem". Na szczęście dla Kremla pod koniec 2001 roku władzę w Polsce obejmuje ekipa postkomunistów z SLD oraz Unii Pracy z nieocenionym Markiem Polem. 

Pol zostaje wyznaczony przez rząd do renegocjowania protokołu gazowego z 1995 roku. W lutym 2003 roku podpisuje on z Rosjanami nową umowę na dostawy gazu do Polski, którą Najwyższa Izba Kontroli (NIK) uznała później za niezgodną z interesem Polski. W raporcie NIK na ten temat czytamy m.in.: "W trakcie renegocjacji warunków dostaw gazu z Rosji doszło do rażących naruszeń ustawy z 14 kwietnia 2000 r. o umowach międzynarodowych, za co główną odpowiedzialność ponoszą: premier Leszek Miller oraz wicepremier Marek Pol, a także minister gospodarki Jacek Piechota. Renegocjacje niekorzystnego dla Polski kontraktu na dostawy gazu z Rosji, doprowadziły do dalszego faktycznego ograniczenia możliwości dywersyfikacji". W pokontrolnym raporcie NIK napisano dalej: "Analiza poszczególnych rozwiązań zawartych w protokole wskazuje na zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego kraju oraz niedostateczną ochronę interesów strony polskiej". 

Kluczowym elementem nowej umowy był jednak tzw. "protokół dodatkowy", w którym strona polska zgodziła się na odbiór większości zakontraktowanego gazu nie z II nitki Gazociągu Jamalskiego (tak jak przewidywała to umowa z 1995 roku) lecz z istniejących już łączników systemowych na granicy z Białorusią i Ukrainą. Tym samym Rosjanie uporali się z kluczowym blokerem ekonomicznym, który podważał sens budowy de facto konkurencyjnego do II nitki "Jamału" gazociągu po dnie Bałtyku.

Warto zauważyć, że dopiero po podpisaniu "protokołu dodatkowego", anulującego zobowiązanie do budowy II nitki Gazociągu Jamalskiego, Rosjanie na dobre przystępują do prac przygotowawczych i lobbingu w zakresie budowy Nord Streamu. Z perspektywy czasu wydaje się, że decyzja Marka Pola, aby zgodzić się na podpisanie wspomnianego protokołu, była jedną z kluczowych dla Nord Streamu. Niewykluczone, że gdyby nie "protokół dodatkowy" Rosjanie musieliby wybudować II nitkę Jamału na zachód Europy przez terytorium Polski, przez co budowa ultra drogiego Nord Streamu w ogóle by się nie kalkulowała.

 

Źródło: Gazowy szantaż (BoguslawSonik.pl)
Źródło: Gazowi sojusznicy Kremla (Glos.com.pl)

wpis z 15/12/2017

 


r e k l a m y


    

     Jako 5-letni chłopczyk podczas pacyfikacji wsi został ciężko poparzony przez SS. Odmówiono mu wypłaty odszkodowania od Niemiec

wpis z dnia 14/12/2017

 

Ta bulwersująca historia wydarzyła się naprawdę. Winicjusz Natoniewski jako 5-letni chłopczyk cudem przeżył pacyfikację swojej rodzinnej wsi przez Niemców. Doznał jednak okrutnych poparzeń całego ciała (Niemcy spalili jego dom, w którym się ukrył). Cierpienia fizyczne oraz psychiczne jakie przeszedł ciężko porównać z czymkolwiek. Po latach Natoniewski zażądał od rządu Niemiec miliona złotych zadośćuczynienia. Okazało się jednak, że to niemożliwe. Każdy sąd (łącznie z Międzynarodowym Trybunałem Sprawiedliwości w Hadze) przyznawał bowiem Niemcom immunitet.

Winicjusz Natoniewski w 2007 roku rozpoczął swoją walkę za otrzymanie należnego zadośćuczynienia za krzywdy i cierpienia, jakich doznał w trakcie wojny. Kiedy miał 5 lat pacyfikujący jego rodzinną wieś Szczecyn Niemcy chcieli go spalić żywcem. Przeżył cudem doznając ciężkich poparzeń całego ciała. W ciągu życia przeszedł kilka bolesnych operacji, których celem była rekonstrukcja jego twarzy.

W 2007 roku skierował przeciwko państwu niemieckiemu pozew żądając odszkodowania w wysokości 1 mln zł tytułem zadośćuczynienia za doznane krzywdy, jakich sprawcami byli niemieccy SS-mani podczas nieuzasadnionej militarnie pacyfikacji wsi Szczecyn. Sąd Okręgowy w Gdańsku stwierdził jednak, że musi oddalić pozew Natoniewskiego, bowiem Republika Federalna Niemiec posiada tzw. immunitet państwowy, który powoduje, że nie można jej pozwać przed sądem innego państwa, mimo przyczyna zobowiązania (w tym przypadku barbarzyński czyn niedozwolony) został dokonany na terytorium tegoż innego państwa właśnie. Natoniewski odwołał się do Sądu Apelacyjnego, ale te podzielił opinię sądu niższej instancji. 

W 2009 roku pełnomocnik Natoniewskiego skierował skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego. - "My nadal uważamy, że w przypadku zobowiązania wynikającego z czynu niedozwolonego, a takim była nieuzasadniona militarnie pacyfikacja wsi Szczeczyn, właściwym do rozpoznania sprawy jest sąd w kraju, w którym powstało zobowiązanie" - twierdził mec. Roman Nowosielski, który zdecydował się bezpłatnie reprezentować Natoniewskiego.

Niestety, także Sąd Najwyższy uznał, że polskie sądy nie mogą rozpatrzeć pozwu przeciwko Niemcom, nawet gdy chodzi o zadośćuczynienie za doznane w trakcie dokonywania zbrodni wojennej krzywdy. Sędziowie SN stwierdzili wówczas, że Niemcom - mimo naruszenia przez ich siły zbrojne prawa międzynarodowego - należy się immunitet.

Natoniewski się nie poddał. W maju 2011 roku skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu i przeciwko Niemcom, i Polsce. W skardze tej domagał się łącznie 250 tys. euro zadośćuczynienia.

Niestety, w 2012 roku Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości (MTS) w Hadze orzekł, że zagraniczne sądy nie mogą wydawać wyroków przeciw Niemcom nawet w przypadku zbrodni wojennych. Sędziowie uznali, że Niemcy chroni zasada immunitetu państwowego. - "Nawet ciężar zbrodni nie znosi zasady immunitetu państwa" – podkreślił wówczas Trybunał w Hadze.

Wyrok MTS w Hadze de facto przesądził o sprawie Natoniewskiego. Mimo potwornych krzywd fizycznych i cierpienia psychicznego nigdy nie otrzymał należnego zadośćuczynienia finansowego. Współczesna doktryna międzynarodowego prawa prywatnego chroni bowiem naszego zachodniego sąsiada przed wszelkimi konsekwencjami finansowymi bestialskich czynów popełnionych w trakcie II wojny światowej.

 

Źródło: Włosi idą do Niemców po odszkodowania (NaszDziennik.pl)
Źródło: Nie pozwiesz RFN przed polski sąd (Rp.pl)
Źródło: Sąd Najwyższy przyjął do rozpatrzenia precedensową skargę (Lex.pl)
Źródło: STRASBURG UZNAŁ RACJE BERLINA (RadioMaryja.pl)

wpis z dnia 14/12/2017

 


r e k l a m y


 

     Gdzie byli wszyscy obrońcy demokracji, gdy KRRiT nakładała karę dla TV Trwam za relacje z Marszu Niepodległości?!
wpis z dnia 13/12/2017

 

W 2014 roku Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji (KRRiT) nałożyła na Fundację "Lux Veritatis" karę w wysokości 50 000 zł. Powodem miał być sposób relacjonowania wydarzeń związanych z Marszem Niepodległości. Wówczas jednak "obrońcy demokracji i praworządności" siedzieli cicho. Kiedy dziś z tego samego artykułu ukarano TVN, obrońcy demokracji i praworządności wyrażają święte oburzenie. Powiem krótko - plemienna radość, że pożar lasu najpierw spalił tą drugą wioskę nie może nam przesłonić absurdalności obu decyzji KRRiT! 

Przypomnijmy - we wrześniu 2014 roku przewodniczący Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji (a był nim wówczas z nadania Bronisława Komorowskiego - Jan Dworak) nałożył na Fundację Lux Veritatis karę w wysokości 50 000 zł za "propagowanie działań sprzecznych z prawem w Telewizji Trwam". Chodziło o sposób relacjonowania wydarzeń z Marszu Niepodległości w Warszawie jakie miały miejsce 11 listopada 2013 roku (wówczas spalono tęcze na pl. Zbawiciela). Co istotne - przeciwko decyzji przewodniczącego KRRiT nie protestował żaden z dzisiejszych "obrońców demokracji i praworządności". 

Dzisiaj, kiedy KRRiT podjęła uchwałę upoważniającą jej przewodniczącego do wydania decyzji o nałożeniu kary pieniężnej na nadawcę programu TVN 24 (powołując się na ten sam artykuł co w przypadku TV Trwam), ci sami "obrońcy demokracji i praworządności" wrzeszczą o cenzurze i zamachu na podstawowe prawa i wolności. Druga strona politycznego nie kryje zaś radości z powodu ukarania "znienawidzonej stacji", "goebbelsowskiej szczujni" czy też "siewcy zakłamanej propagandy".

W mojej ocenie do sprawy kar nakładanych przez KRRiT trzeba podejść bez emocji związanych z plemiennym podziałem na Polskę A i Polskę B. Tak jak absurdalna była decyzja o nałożeniu kary na nadawcę TV Trwam, tak i równie absurdalna jest obecna decyzja w/s TVN 24. Racje ma Łukasz Adamski, publicysta portalu wPolityce.pl, który komentując sprawę nałożenia przez KRRiT kary na TVN celnie zauważył:

 

"Prywatne media mają prawo do posiadania własnej linii ideologicznej. Mają prawo do skrajnego braku obiektywizmu. Rozliczyć je za to powinni odbiorcy. Pilotem w ręku i w salonie prasowym. Nie chcę w tym krótkim komentarzu używać wielkich słów, ale >> wolność słowa polega na mówieniu innym, tego czego nie chcą usłyszeć <<. Orwell tak uważał. Ja się z nim zgadzam."

 

Ktoś powie - nie zgadzam się z tym, co pisze Adamski. TVN zasłużył na karę za swój stronniczy i nieobiektywny przekaz. No OK. Przyjmuje do wiadomości. Nie zgadzając się jednak z powyższą opinią Adamskiego z automatu powinno nam być bliskie stanowisko, zgodnie z którym KRRiT w najbliższym czasie musi zająć sprawą jawnie nieobiektywnej TVP Info, której relacje na temat bieżących wydarzeń politycznych z rzetelnością dziennikarską nie mają nic wspólnego. Inaczej pogłębimy tylko plemienne podziały, generując przy tym emocje, które przesłonią racjonalne myślenie.

 

Źródło: Swoboda wypowiedzi nie zwalnia od odpowiedzialności (Krrit.gov.pl)

Źródło: Nie rozumiem radości z kary na TVN24. Ta sama interpretacja przepisów pozwoli karać prawicowe media (wPolityce.pl)

Źródło: Piotr Ryś (Twitter.com)

wpis z dnia 13/12/2017

   


  

     Tego jeszcze nie było: Senat przyjął ustawę mimo braku kworum! To bardzo niebezpieczny precedens!
wpis z dnia 12/12/2017

 

7 grudnia 2017 roku przejdzie do historii polskiego parlamentaryzmu, jako dzień w którym po raz pierwszy uchwalono ustawę bez wymaganego kworum. Co do zasady ustawy powinny być przyjmowane zwykłą większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów lub senatorów. Tymczasem przegłosowana w ostatni piątek ustawa o likwidacji progu 30-krotności składki emerytalnej została przyjęta przez zaledwie 48 senatorów. Uchwalenie tej ustawy, mimo że do ustawowego kworum zabrakło 2 głosów, oznacza bardzo niebezpieczny precedens!

Zgodnie z treścią Regulaminów Sejmu i Senatu obecność posła/senatora na posiedzeniu Sejmu/Senatu potwierdzana jest na liście obecności wykładanej każdego dnia posiedzenia do czasu zakończenia obraz oraz potwierdzony wydrukami udział w głosowaniach. Fakt - przepis ten można interpretować na dwa sposoby. Jednak już na stronie Sejmu (w zakładce "Posiedzenia Sejmu") czytamy, że do kworum nie są wliczani posłowie, którzy będąc na sali, nie podjęli żadnej decyzji, czyli nie zagłosowali ani "za", ani "przeciw", ani "wstrzymuje się".

Jeśli interpretację dostępną na stronie Sejmu rozciągniemy per analogiam na zakres prac Senatu (a mamy ku temu podstawy, choćby poprzez tożsame co do treści fragmenty regulaminów prac Sejmu i Senatu co do obecności), to jasnym się staje, iż ustawowe kworum jest uzależnione od liczby głosujących w danej chwili nad konkretną ustawą senatorów.

Uwzględniając powyższe stwierdzić należy, iż w przypadku senackiego głosowania ustawy o zmianie ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych oraz niektórych innych ustaw, która dotyczyła likwidacji progu 30-krotności składki emerytalnej, o ustawowym kworum nie mogło być mowy. Zgodnie bowiem z oficjalnymi informacjami dostępnymi na stronie Senatu w głosowaniu wzięło udział zaledwie 48 senatorów. Do tego, aby stwierdzić kworum zabrakło zatem 2 głosujących senatorów.

Pomijam tutaj kwestię, że za zerwanie kworum odpowiadają senatorowie totalnej opozycji. Fakt jest taki, że kworum nie było i ustawa nie powinna być traktowana jako uchwalona przez Senat (a tak właśnie dziś jest traktowana). To bardzo niebezpieczny precedens. Z dwóch powodów. Po pierwsze PiS mógł bez problemu powtórzyć głosowanie na kolejnym posiedzeniu, zapewniając na sali posiedzeń odpowiednią liczba swoich senatorów (partia Kaczyńskiego ma ich w Izbie Wyższej łącznie aż 64). Po drugie - nie można wykluczyć, że kiedyś w przyszłości to PiS będzie chciał zastosować manewr z zerwaniem kworum, aby storpedować niekorzystny - z punktu widzenia reprezentowanych przez tę partię interesów - proces legislacyjny. Co jeśli Platforma, Nowoczesna lub ktokolwiek, kto będzie rządził stwierdzi, że pomimo skutecznego zerwania kworum, te i tak zostało zapewnione, gdyż "taka jest interpretacja marszałka Senatu"...?

 

Źródło: Ustawa o zmianie ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych oraz niektórych innych ustaw (Senat.gov.pl)
Źródło: Posiedzenia Sejmu (Sejm.gov.pl)
Źródło: Regulamin Senatu (Senat.gov.pl)

wpis z dnia 12/12/2017

    


  

     Prywatyzacja SPEC - czy ludzie z PO naprawdę musieli wyprzedawać wszystko co cenne i przynosiło zyski?!
wpis z dnia 11/12/2017

 

Stołeczne Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej (SPEC) było największą miejską firmą zajmującą się energetyką cieplną w całej UE. Zmodernizowana infrastruktura oraz duże nakłady inwestycyjne spowodowały, że jakość usług ciepłowniczych w Warszawie stała na bardzo wysokim poziomie, a ceny należały najniższych w Polsce. Co istotne - SPEC generował spore zyski. W 2009 r. było to 36 mln zł. Niestety, Hanna Gronkiewicz-Waltz podjęła wówczas decyzję (wbrew woli mieszkańców), aby to świetnie działające przedsiębiorstwo-monopolistę wyprzedać firmie z zagranicy. 

Nie raz już pisałem na łamach tego bloga, że okres rządów PO-PSL to był czas nieustannego wyprzedawania majątku narodowego. Oficjalne statystyki ze strony Ministerstwa Skarbu mówią, że w latach 2008 - 2014 wyprzedano majątek Skarbu Państwa o łącznej wartości 58,615 miliardów złotych (na marginesie - w ciągu 2 lat rządów Beaty Szydło sprywatyzowano majątek o wartości zaledwie 0,057 mld zł). Okazuje się jednak, że wyprzedaży podlegał nie tylko majątek kontrolowany przez Skarb Państwa, ale również taki, który należał do lokalnych samorządów, gdzie rządzili (lub nadal rządzą) przedstawiciele Platformy Obywatelskiej. Doskonałym tego przykładem jest historia prywatyzacji Stołecznego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej (SPEC).

SPEC było największą miejską firmą zajmującą się energetyką cieplną w całej Unii Europejskiej. Spółka ta zarządzała jednym z największych na świecie systemów ciepłowniczych o długości 1700 kilometrów, ogrzewała 19 tys. obiektów i zaspokajała 80 proc. potrzeb cieplnych Warszawy. Co ważne - SPEC zmodernizowała większą część infrastruktury ciepłowniczej w Warszawie (ponosząc spore nakłady inwestycyjne). Dzięki temu jednak jakość świadczonych usług stała na bardzo wysokim poziomie (praktycznie brak awarii i przerw w dostawie ciepła), a ceny dla odbiorców ciepła należały do jednych z najniższych w naszym kraju. W 2009 roku SPEC osiągnął blisko 1,3 mld zł przychodów ze sprzedaży, a zysk na czysto tej spółki wyniósł 36 mln zł.

Do 2011 roku była to spółka miejska, a więc kontrolowana przez władze Miasta Stołecznego Warszawy. Niestety Hanna Gronkiewicz-Waltz z jakiegoś powodu uznała, że SPEC - jako doskonale działające przedsiębiorstwo miejskie, będące jednocześnie monopolistą na rynku warszawskim - musi być sprywatyzowane. 

Na mocy podpisanej pod koniec lipca 2011 roku umowy prywatyzacyjnej, 85 proc. akcji SPEC została odkupiona przez francuski koncern energetyczny Dalkia. Kwotę transakcji ustalono na 1,44 mld zł. Umowa między miastem a inwestorem była warunkowa. Wymagała zgody Rady Warszawy oraz Komisji Europejskiej. Z tym jednak nie było problemu - zdominowana przez polityków PO Rada Miasta Warszawy taką zgodę udzieliła, a Komisja Europejska równie ochoczo dała "zielone światło" na realizację tej transakcji. 

Warto odnotować, że w momencie zakupu SPEC spora część akcjonariatu Dalkii należała de facto do władz Francji. Właścicielami Grupy Dalkia były bowiem dwa przedsiębiorstwa: EDF (Electricité de France) – 34 proc. oraz Veolia Environnement – 66 proc. EDF była pod kontrolą rządu Francji. Z Veolia Environnement sytuacja była nieco bardziej skomplikowana ponieważ akcjonariat był bardziej rozdrobniony. Niemniej sporą jego część stanowiły firmy kontrolowane przez francuskie państwo. 

Stąd już prosty wniosek, że prywatyzacja SPEC była sprzedażą polskiego przedsiębiorstwa w ręce spółki, w której znaczącą rolę odgrywały francuskie władze państwowe. Czy to nadal klasyczna forma prywatyzacja?

Co ciekawe - zebrano nawet 151 tys. podpisów Warszawiaków pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum w/s prywatyzacji SPEC-u. Aby referendum mogło się odbyć konieczne było poparcie co najmniej 10 procent uprawnionych do głosowania w Warszawie, czyli ponad 130 tys. osób. Wniosek o referendum został przez władze Warszawy przyjęty i oddany do specjalnej komisji weryfikacyjnej, która miała zbadać czy złożone pod nim podpisy są prawidłowe. Co się okazało? Po blisko miesiącu intensywnych prac komisja ta stwierdziła, że ok. 40 tys. złożonych podpisów jest nieważnych i cały wniosek o przeprowadzenie miejskiego referendum można wyrzucić do śmieci. 

Mówiąc obrazowo - Hanna Gronkiewicz-Waltz wraz z warszawskimi radnymi PO sprzedali kurę znoszącą złote jaja. Kierując się wyłącznie doraźną korzyścią finansową sprywatyzowali przynoszącego spore zyski miejskiego monopolistę. Czy oni naprawdę musieli wyprzedawać wszystko co było cenne i opłacalne?!

 

Źródło: SPEC – PRYWATYZACJA PONAD PRAWEM (ZieloneWiadomosci.pl)
Źródło: „Prywatyzacja” SPEC-a. Jaka prywatyzacja? (niepoprawni.pl)
Źródło: Będzie referendum ws. prywatyzacji SPEC? PiS złożyło ponad 150 tys. podpisów w tej sprawie (GazetaPrawna.pl)
Źródło: I po referendum w sprawie SPEC (TVN24.pl)

wpis z dnia 11/12/2017

    


   

     Tylko przypomnijmy: Za rzucenie jajkiem w Komorowskiego był wyrok więzienia. Jak będzie tym razem?
wpis z dnia 9/12/2017

 

Nie rozumiem zachowania totalnej opozycji oraz przedstawicieli tzw. "ObywateliRP". Naruszają prawo, prowokują, rzucają w polityków przedmiotami, szarpią się z policjantami, a potem się dziwią, że są zatrzymywani. W takich okolicznościach ich skarżenie się na "prześladowania ze strony reżimu" jest całkowicie pozbawione sensu. Warto im wszystkim przypomnieć, że koleś który rzucił w Komorowskiego jajkiem został skazany przez Sąd Okręgowy w Warszawie na pół roku więzienia. Czy teraz będzie tak samo?

Racje ma Jan Kunert, dziennikarz Polsat News, który dziś napisał na swoim twitterze: 

 

"Kładź się plackiem przed rządowymi limuzynami, rzucaj w nie przedmiotami, blokuj legalne manifestacje, wyzywaj i szarp nieprzychylnych ci dziennikarzy, a potem lataj do mediów i wypisuj w mediach społecznościowych o brutalności policji i brunatnym rządzie".

Oglądając wczorajsze relacje spod Sejmu nie mam wątpliwości, że przedstawiciele totalnej opozycji oraz tzw. "ObywateleRP" ostro przesadzają. Prowokacje, szarpanie z policjantami, rzucanie przedmiotów w kolumnę rządowych samochodów, fizyczne ataki oraz groźby wobec dziennikarzy. - "Więcej szacunku mam do k..wy spod latarni niż do ciebie! Tamta przynajmniej wie, o co chodzi, a ty jesteś sprzedajna za nic" - powiedział wczoraj uczestnik protestu ObywateliRP do dziennikarki programu "W tyle wizji". Takie zachowanie odstrasza nawet przeciwników PiS, a dla samych agresorów przynosi skutki odwrotne od zamierzonych. 

Sejmowe protesty coraz bardziej przypominają mi zloty nawiedzonych ludzi, którzy inspirowani są czystą nienawiścią wobec innych. W takich warunkach tym większy mam szacunek dla obecnych tam policjantów, którzy nie dają się prowokować i spokojnie wykonują swoją robotę. Mam tylko nadzieję, że nie dojdzie do sytuacji, w której jakiś "wariat" postanowi "wziąć sprawy w swoje ręce" i swoim zachowaniem spowoduje jakąś tragedię. 

wpis z dnia 9/12/2017

     


   

     Rekonstrukcja, wotum, sądownictwo, a tymczasem przez Sejm przeszła ustawa podwyższająca opłaty za prąd!
wpis z dnia 8/12/2017

 

W naszym Sejmie ostatnio mnóstwo przykuwających uwagę spraw i emocji - wczoraj ostro dyskutowano na temat rekonstrukcji rządu, wotum zaufania dla premier Szydło, czy też spraw związanych z ustawami o polskim sądownictwie (KRS i SN). Te tematy nie schodziły z medialnych czołówek. W takim tłoku mało kto zauważył, że nasi posłowie uchwalili jeszcze jedną, acz bardzo ważną regulację. Mowa tu o ustawie o rynku mocy, która w sposób istotny dotknie 18 mln odbiorców energii elektrycznej i wpłynie na płacone przez nas rachunki za prąd! 

Stara polityczna zasada mówi, że jak chcesz przeforsować coś niewygodnego dla wyborców, to zrób to pod osłoną wywołujących silne emocje i skupiających pełną uwagę spraw. Takich akurat w ostatnim czasie nam nie brakowało. Wystarczy wymienić grzany już bez umiaru temat rekonstrukcji rządu, kwestię głosowania nad wotum nieufności wobec premier Szydło, czy też skupiającą uwagę większości politycznych komentatorów sprawę nowych ustaw o KRS i Sądzie Najwyższym. W takim otoczeniu dość łatwo można przeforsować inne, równie ważne sprawy, jednak z jakiegoś powodu niewywołujące aż tak wielkich emocji. I chyba właśnie mieliśmy z tym do czynienia.

Dwa dni temu Sejm przegłosował bowiem ustawę o rynku mocy. O co chodzi w tej ustawie? W największym skrócie: wprowadza ona zasadę, że odbiorcy energii elektrycznej mają płacić nie tylko za zużytą energię, ale również za samą tylko gotowość do jej dostarczenia, czyli tzw. moc. Pomysłodawcy tej ustawy przekonywali, że jej przyjęcie to gwarancja bezpieczeństwa dostaw energii. Gwarancja ta ma się objawić w podwyżkach opłat OZE i przejściowej. 

W ocenie skutków regulacji do przepisów zapisano, że konsumenci (osoby fizyczne) w ciągu 10 lat zapłacą za moc blisko 7 miliardów złotych. Wszystkie wpływy z tego źródła szacowane są na prawie 27 miliardów złotych. Większość z nich zostanie przerzucona na przedsiębiorców, gdzie stawki za gotowość do dostarczenia energii będą większe niż w przypadku osób fizycznych. W efekcie może to wpłynąć na konkurencyjność polskiej gospodarki, zwłaszcza małych i średnich przedsiębiorstw, które za 4 lata będą zmuszone płacić o 520 złotych więcej za prąd rocznie. W perspektywie kolejnych 5 lat wydatki wzrosną o 625 złotych w skali roku.

I wszystko to dzieje się "pod osłoną" wywołujących wielkie emocje narracji o rekonstrukcjach, wotach czy reformie sądownictwa. W takich okolicznościach mało kto zwraca uwagę na takie "detale" jak rynek mocy i ustawa to regulująca, która finansowo dotknie wszystkich Polaków korzystających z energii elektrycznej.

 

Źródło: Kolejne podwyżki cen prądu. Sejm przyjął ustawę o rynku mocy (SuperBiz.se.pl)
Źródło: Prąd może podrożeć przez ustawę o rynku mocy (RMF24.pl)

wpis z dnia 8/12/2017

    


    

     Coraz mniej kasy na rachunkach budżetowych kraju. W 5 miesięcy saldo obniżyło się o 32,4 proc. z 85 do 57,4 mld zł!
wpis z dnia 7/12/2017

 

Ministerstwo Finansów opublikowało wczoraj comiesięczny odczyt stanu środków złotowych i walutowych ewidencjonowanych na rachunkach budżetowych naszego kraju. Okazało się, że na koniec listopada stan ten wynosił 57,4 mld zł i był najniższy w tym roku. Szczególnie niepokojące może się wydawać tempo spadku tego stanu. Jeszcze na koniec czerwca wynosił on bowiem 85 mld zł, a to oznacza spadek aż o 32,4 proc.! Czy Ministerstwo Finansów przeprowadza obecnie jakieś gigantyczne operacje finansowe?

Środki, które są gromadzone na rachunkach budżetowych Ministerstwa Finansów służą przede wszystkim do obsługi bieżącego zadłużenia kraju oraz realizacji innych wydatków budżetowych naszego państwa. Uwzględniając całkowite zadłużenie Polski (obecnie to 941 mld zł) oraz fakt, że co roku wymagalność (czyli stan, w którym pożyczone pieniądze należy zwrócić) osiąga od kilkudziesięciu do stu-kilkudziesięciu mld zł długu, posiadanie na rachunkach budżetowych gigantycznych kwot pieniędzy jest konieczne dla zachowania wypłacalności wobec wierzycieli.

Niepokój może się pojawić, gdy saldo rachunków budżetowych w dość krótkim czasie zaczyna istotnie się obniżać. A w tym roku mamy do czynienia właśnie z taką sytuacją. Warto odnotować, że jeszcze na koniec czerwca stan środków finansowych zgromadzonych na rachunkach budżetowych wynosił 85,1 mld zł. Po pięciu miesiącach (koniec listopada) obniżył się do poziomu 57,4 mld zł, co oznacza spadek aż o 32,4 proc.

 

Stan środków złotowych i walutowych ewidencjonowanych na rachunkach budżetowych naszego kraju w 2017 roku (info na koniec danego miesiąca):

styczeń - 67,1 mld zł
luty - 73,8 mld zł
marzec - 70,5 mld zł
kwiecień - 73,7 mld zł
maj - 76,3 mld zł
czerwiec - 85,1 mld zł
lipiec - 78,3 mld zł
sierpień - 75,7 mld zł
wrzesień - 75,0 mld zł
październik - 64,2 mld zł
listopad - 57,4 mld zł

 

Co się obecnie dzieje z pieniędzmi na rachunkach budżetowych? Czy sytuacja, w której w ciągu 5 miesięcy saldo tych rachunków obniża się o 1/3 jest sytuacją zupełnie normalną i nie powinniśmy się tym przejmować?

 

Źródło: Stan środków w PLN i walutowych na koniec XI spadł do 57,4 mld zł - MF (PAP.pl)

wpis z dnia 7/12/2017

  


   

     Stare układy zastąpiono nowymi. Jak władze kierują strumieniem pieniędzy do "swoich"
wpis z dnia 6/12/2017

 

Historia kontraktu na realizację kampanii "Sprawiedliwe sądy" do złudzenia przypomina sprawę CAM Media za rządu PO-PSL. Wówczas to firma związana z politykami PO za pieniądze MSZ również miała promować Polskę. Duża umowa dla byłych speców od wizerunku PiS (mówi się o kwocie 1 mln 191 tys. zł) pokazuje, że hasło "Niech zostanie tak jak było" okazało się być prawdziwe. Jednak zamiast do sądów odnosi się ono bardziej do kwestii wyciągania pieniędzy podatników (lub spółek Skarbu Państwa) dla swoich ludzi.

Przypomnijmy - podczas wcześniejszych kampanii wyborczych zajmująca się marketingiem spółka CAM Media często pracowała dla polityków Platformy Obywatelskiej, m.in. Pawła Grasia i Sławomira Nowaka. Po wygranych przez PO wyborach zaczęła otrzymywać zlecenia z ministerstwa spraw zagranicznych na promowanie Polski. Gdy media ujawniły te powiązania, będący wówczas w opozycji politycy PiS nie kryli swojego oburzenia. Niektórzy z nich sugerowali nawet powołanie specjalnej komisji śledczej.

Teraz, gdy to ludzie powiązani z PiS dostają intratne kontrakty na realizacje zleceń "promocyjnych" politycy PiS nabierają wody w usta. Sekwencję wydarzeń świetnie opisał Jan Kunert:

1. Wspierali PIS w wyborach. Dostali pracę w KPRM.
2. Rząd powołał Polską Fundację Narodową.
3. Założyli spółkę "Solvere".
4. Zostali zwolnieni z KPRM.
5. Polska Fundacja Narodowa zleciła prowadzenia kampanii o sądach spółce "Solvere" za ponad milion złotych.

Po opublikowaniu tekstu Andrzeja Gajcego o sowitym kontrakcie dla "Solvere", Polska Fundacja Narodowa (która stoi za kampanią "Sprawiedliwe sądy") wystosowała oświadczenie. Stwierdziła w nim, że: "Wydatki na projekt >> Sądy << w ramach programu >> Sprawiedliwość << do dnia 5 grudnia 2017 wyniosły nie więcej niż 9 mln zł". Zarząd PFN napisał ponadto, że artykuł Gajcego został oparty na dokumencie, w którym "przedstawiono kwoty planowane wg. kosztorysu z 20 września 2017 r., a faktycznie później nie wydatkowane". 

Nawet, jeśli Gajcy popełnił tekst na bazie "planowanego kosztorysu" (sam autor twierdzi jednak, że widział 4 faktury i wszystkie informacje są zgodne z dokumentami, do których dotarł) i spółka "Solvere" nie dostała od PFN kwoty 1 mln 191 tys. zł, to pewne jest to, że otrzymała co najmniej 240 tys. zł. Potwierdził to wiceprezes PFN Maciej Świrski w rozmowie z RMF FM jaka miała miejsce 14 września br. I to już mi wystarczy, aby stwierdzić, że nowe układy zastąpiły stare, a hasło "Niech zostanie tak jak było" okazało się być jak najbardziej prawdziwe, jednak nie co do kwestii sądów lecz wyciągania publicznych pieniędzy (ewentualnie pieniędzy spółek Skarbu Państwa) dla swoich ludzi.

 

Źródło: Andrzej Gajcy (Twitter.com)
Źródło: Szokujące dane! Dla Cam Media – firmy znajomych ministra Nowaka znalazło się w ministerstwach ponad 51 mln zł (wPolityce.pl)
Źródło: Jan Kunert (Twitter.com)
Źródło: Suty kontrakt dla ludzi PiS. Ujawniamy faktury za kampanię "Sprawiedliwe sądy" (Onet.pl)

wpis z dnia 6/12/2017

    


  

     Niemcy najmocniej w Europie naruszają wspólnotową politykę klimatyczną. I co? I nic, bo to Niemcy
wpis z dnia 5/12/2017

 

Fenomenem naszego kraju jest to, że od 1988 r. udało nam się zredukować emisje dwutlenku węgla o około 30 proc., a jednocześnie zwiększyliśmy swoje PKB siedmiokrotnie. Pod względem tempa redukcji emisji Polska zajmuje obecnie 2. miejsce w Europie (tuż za Wlk. Brytanią). Uchodząca za "wzorzec do naśladowania" gospodarka Niemiec w tej klasyfikacji zajmuje dopiero odległe 14. miejsce. Nasi zachodni sąsiedzi, mimo iż wyraźnie naruszają europejską politykę klimatyczną, nie ponoszą za to żadnych konsekwencji. Dlaczego?

Fakty są następujące - nasz zachodni sąsiad emituje do atmosfery ponad 2,5 razy więcej dwutlenku węgla niż Polska. Także w przeliczeniu na głowę jednego mieszkańca wynik Niemiec jest wyraźnie gorszy (na 1 Niemca przypada emisja 9,04 tony CO2 w ciągu roku, a na 1 Polaka - 7,15 tony CO2). 

Do tej pory Niemcy mieli świetny pijar, jeśli chodzi o wybielanie swojej odpowiedzialności za ilość emitowanego do atmosfery CO2, a jednocześnie ochoczo uprawiali czarną propagandę, której celem było przerzucenie tej odpowiedzialności na inne państwa (w tym przede wszystkim na Polskę). Czasy jednak się zmieniają i nawet podatne na niemieckie narracje organizacje ekologiczne zaczynają dostrzegać, jaka jest rzeczywista odpowiedzialność naszego zachodniego sąsiada w zakresie emisji gazów cieplarnianych do atmosfery.

Organizacja "Energia dla Ludzkości" nie ma wątpliwości, że uprawiana przez Niemcy polityka "Energiewende" uzależniła ten kraj od węgla, przez co Niemcy w sposób najbardziej zauważalny naruszają dziś politykę klimatyczną w Europie. 

Bycie niekwestionowanym liderem emisji CO2 w Europie oraz spalanie blisko połowy węgla, jaki zużywa cała UE, nie niesie jednak ze sobą żadnych konsekwencji polityczno-gospodarczych dla Berlina. Skoro tak, to dobrze by było, gdyby brukselscy eurokraci odczepili się od polskich kopalni i polskich elektrowni. Skoro emitujące znacznie więcej Niemcy mogą to robić, to dlaczego emitująca znacznie mniej Polska miałaby się w sposób specjalny ograniczać?

 

Źródło: Niemcy w klimatycznym klinczu (Rp.pl)
Źródło: PKEE: Polska światowym liderem w redukcji emisji CO2 (Wnp.pl)

wpis z dnia 5/12/2017

    


  

     Jak kraść to miliony: Wyłudził 425 mln zł. Sąd w wyroku nakazał mu zwrócić jedynie 54 mln!
wpis z dnia 4/12/2017

 

Ta historia pokazuje, jak bardzo opłacało się w Polsce kraść na wielką skalę. Nawet bowiem, gdy kogoś łapali, to wymierzane przez sądy kary były nieproporcjonalnie niskie. Józef Jędruch w latach 90-tych założył spółkę Colloseum, która stała się platformą do gigantycznych wałków. W toku swojej przestępczej działalności biznesmen wyłudził łącznie 425 mln zł. Co istotne - orzekający prawomocnie w sprawie Jędrucha sąd nakazał mu zwrócić jedynie 54 mln zł, a dodatkowo złagodził mu karę więzienia (z 8 do 6 lat). Jak kraść to miliony!

Józef Jędruch uchodził za "złote dziecko" śląskiego biznesu. W 1996 roku, jako 24-letni student prawa, założył Konsorcjum Finansowo-Inwestycyjne (KFI) Colloseum. Początkowo firma ta handluje samochodami. Z czasem rozwija swoją działalność i zaczyna handlować wierzytelnościami. W tej też branży Jędruch zaliczył największe wałki. 

Pod koniec lat 90. Będziński Zakład Elektroenergetyczny (BZE) był winien Polskim Sieciom Elektroenergetycznym (PSE) setki milionów złotych za dostarczoną energię elektryczną. Nagle pojawia się KFI Colloseum, które rozpoczyna negocjacje w sprawie obsługi tych wierzytelności oraz podejmuje temat oddłużenia BZE. Jędruch oraz główny księgowy BZE wpadają na "genialny" plan. Poprzez wystawianie weksli bez pokrycia "wykupują" od PSE dług BZE. Następnie część tego długu umarzają, a resztę - tj. ok. 345 mln zł - z czasem odzyskują od BZE.

O sprawie szybko zrobiło się głośno, a Jędruchowi z tego powodu grunt zaczął palić się pod nogami. W 2002 roku postanawia zbiec z Polski, aby uniknąć aresztowania. W lipcu 2003 roku Jędruch zostaje zatrzymany w Izraelu, gdzie próbował zdobyć obywatelstwo tego kraju (by przyspieszyć proces uzyskiwania obywatelstwa, a tym samym uniknąć ekstradycji, wziął nawet ślub z obywatelką Izraela). Zostaje przewieziony do Polski i trafia do aresztu, gdzie spędzi kolejne cztery lata i siedem miesięcy. W 2007 roku zostaje zwolniony z aresztu. Okazuje się bowiem, że 80-letnia Amerykanka wpłaca w jego imieniu gigantyczną kaucję w wysokości 3 mln zł.

Proces w sprawie wyłudzenia 425 mln zł na szkodę Będzińskiego Zakładu Elektroenergetycznego (BZE) oraz Polskim Sieciom Elektroenergetycznym (PSE) rozpoczął się w 2006 roku, a ostatecznie - prawomocnym wyrokiem sądu apelacyjnego - zakończył się w lutym 2013 roku. W orzeczeniu tym sąd nakazał Jędruchowi zwrócić jedynie 54 mln zł! Ponadto złagodził mu wysokość kary więzienia orzeczoną w pierwszym wyroku z 2011 roku. Zamiast 8 lat "paki" Jędruch otrzymał tylko 6 lat. Miało to wielkie znaczenie w kontekście tego, że twórca KFI Colloseum już 4 lata i 7 miesięcy spędził w areszcie, który to okres policzono mu w poczet kary więzienia. W efekcie powyższego Jędruch, tuż po ogłoszeniu wyroku przez sąd apelacyjny, mógł się ubiegać o przedterminowe zwolnienie (odbył już 2/3 kary) i do więzienia już nigdy nie wrócił. 

Ta historia pokazuje, jak bardzo opłacało się w Polsce kraść na wielką skalę. Kara 4 lat i 7 miesięcy więzienia oraz nakaz zwrotu tylko 54 mln zł za wyłudzone 425 mln zł, to bardzo korzystny deal. Też wszedłbym w to w ciemno.

 

Źródło: Szef Colloseum był oszustem. Finał największej afery gospodarczej w historii Górnego Śląska (Wyborcza.pl)
Źródło: Afera Colloseum (AferyFinansowe.pl)

wpis z dnia 4/12/2017

                                                                               


    

Starsze wpisy dostępne w archiwum:

2017: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2016: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2015: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2014: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2013: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2012: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2011: 09 | 10 | 11 | 12

     


 

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu

 

 

         


r e k l a m y


 POLECANE INFORMACJE i OPINIE: 

     Za Grudzień'70 nikt nie poniósł kary, bo system III RP chronił komunistów. Miernik, który zaprotestował, dostał 10 m-cy paki...

Przypomnijmy - w grudniu 1970 r. komunistyczne władze zamordowały 45 osób. Ponad 1100 osób zostało rannych (na zdjęciu ciało 18-letniego Zbigniewa Godlewskiego zabitego strzałem w głowę i klatkę piersiową). Zbrodnia ta do dzisiaj nie została rozliczona. Winni dożyli spokojnie swoich dni, bowiem III RP roztoczyła nad nimi parasol ochronny. Co innego człowiek, który symbolicznie przeciwstawił się takiemu stanowi rzeczy (rzucił śmietankowym tortem w sędzię orzekającą w/s Kiszczaka). Dla niego sądy III RP były bezwzględne i posadziły go do paki.

(18/12/2016)

 

     My tu o Caracalach, a tymczasem kongres USA przyjął bardzo niebezpieczną ustawę o zwrocie mienia z Polski!

Zgodnie z przyjętą 3 dni temu przez amerykański kongres ustawą - Departament Stanu (czyli odpowiednik polskiego MSZ) będzie oficjalnie wspierał "organizacje międzynarodowe zrzeszające ofiary Holocaustu" i kanałami dyplomatycznymi pomagał w odzyskaniu pozostawionych bezpotomnie nieruchomości. A takie znajdują się głównie w Polsce. Warto zauważyć, że bezpotomna śmierć ofiar Holocaustu, które były obywatelami polskimi, spowodowała, że ich mienie przeszło na rzecz Państwa Polskiego z mocy prawa. Przyjęta przez kongres USA ustawa stoi temu w jawnej sprzeczności.

(15/12/2017)

 

     Warto przypomnieć, że władze z PO i salonowe elity III RP żegnały zbrodniarza z najwyższymi honorami

Obchodzona kilka dni temu kolejna rocznica stanu wojennego, nakazuje wspomnieć nie tylko o ofiarach tego tragicznego wydarzenia. Warto również przypomnieć, że salonowe elity III RP traktowały Wojciecha Jaruzelskiego z najwyższymi honorami. Cały czas mam w głowie obrazek, jak Wałęsa, Kwaśniewski i Komorowski wspólnie opłakiwali TW "Wolskiego". Wówczas było istotne, aby zrobić to należycie, aby III RP pamiętała o Jaruzelskim i pochowała go tak, jak żegna się bohatera. I właśnie dlatego ta formacja polityczna musiała przegrać.

(15/12/2017)

 

     Caracale są za drogie, aby je remontować. Potężny skandal w siłach powietrznych Francji!

Francuskie ministerstwo obrony oficjalnie przyznało, że aż 3/4 Caracali posiadanych przez powietrzne siły zbrojne V Republiki jest obecnie uziemionych. Powód? - Ich ciągłe remonty i naprawy generują zbyt wysokie koszty dla francuskiego MON. W kontekście powyższego warto przypomnieć, że Polska, w czasach kiedy MON rządził Tomasz Siemoniak, zdecydowała się, że za równowartość ok. 13,3 mld zł kupi od Airbus Helicopters aż 50 maszyn tego typu.

(14/12/2017)

 

     Sędziów stanu wojennego przed odpowiedzialnością karną w III RP obronili sędziowie Sądu Najwyższego!

W kontekście kolejnej rocznicy wprowadzenia stanu wojennego w Polsce warto przypomnieć, że Sąd Najwyższy w III RP odmówił pociągnięcia do odpowiedzialności karnej PRL-owskich sędziów, którzy w stanie wojennym skazywali na kary więzienia ludzi mających odwagę ze zbrodniczym systemem walczyć. Działo się tak ponieważ układ zawarty w Magdalence i przy okrągłym stole roztoczył nad funkcjonariuszami aparatu terroru parasol ochronny. Ważną częścią tego układu był system sądowniczy, który "miał się sam oczyścić", choć od początku było wiadome, że to niemożliwe.

(15/12/2016)

 

     W Niemczech po 80 dniach nadal nie mają rządu. W Polsce już po 2 tygodniach robili z tego powodu aferę

Pamiętacie jak w 2015 roku, kiedy po 2 tygodniach od wyborów nie było jeszcze uformowanego rządu, niektóre media i ośrodki opinii zaczęły robić aferę, sugerując jakoby Zjednoczona Prawica już na starcie była niewydolna i wewnętrznie skonfliktowana? To teraz uświadomcie sobie, że wybory parlamentarne w Niemczech miały miejsce 24 września. To znaczy, że dziś mija 80-ty dzień od kiedy Niemcy nie mają nowego rządu. Czy powinniśmy się już zacząć martwić sytuacją, jaka panuje u naszego zachodniego sąsiada?

(13/12/2017)



     Informatyzacja ZUS kosztowała więcej niż wysłanie sondy na Marsa. Mimo to system ZUS nie uciągnie zniesienia limitu 30-krotności

Szacuje się, że tylko do 2012 roku informatyzacja ZUS pochłonęła ponad 3 miliardy zł publicznych pieniędzy. Kwota ta była kilkukrotnie wyższa od całkowitego kosztu wysłania amerykańskiej sondy PathFinder na Marsa (NASA wyłożyła na to 265 mln USD). Później była jeszcze umowa na utrzymanie systemów za 600 mln zł (lata 2013-16) oraz kolejna umowa za 700 mln zł (na lata 2017-20). Pomimo gigantycznych kosztów wpompowanych w systemy informatyczne ZUS okazuje się, że dziś nie są one w stanie sprostać niewielkim zmianom w prawie dot. składek ubezpieczeniowych.

(13/12/2017)

 

     Polsce sąd odmawia sądzenia VW za DieselGate. W Stanach VW musi płacić 25 mld € odszkodowania. Można? Jak widać - można

Kilka tygodni temu Sąd Okręgowy w Warszawie odrzucił jako niezasadny wniosek o przyjęcie pozwu zbiorowego przeciwko koncernowi Volkswagen w sprawie odszkodowań dla polskich klientów za aferę dieselgate. Powód? - Sędzia uznała, że do oszustwa doszło w Niemczech i tam powinno być ono sądzone, a nie w Polsce, gdzie konsekwencje oszustwa były odczuwalne. W tym kontekście warto przypomnieć, że w USA w ramach ugód sądowych niemiecki koncern musiał wyłożyć 25 miliardów euro, mimo iż decyzja, aby oszukiwać zapadła w centrali w Wolfsburgu, a nie na terenie USA...

(12/12/2017)

 

     Komisja Wenecka żali się na "upolitycznienie" KRS. Pytanie - kiedy ruszy z krucjatą przeciw Niemcom?

Komisja Wenecka, oceniając propozycje zawarte w projekcie nowej ustawy o KRS, stwierdziła, że nastąpi "upolitycznienie" tego organu. Jeśli upolitycznienie ma być zarzutem, to kiedy przedstawiciele Komisji ruszą z krucjatą przeciw Niemcom? Wszak niemiecki Sąd Najwyższy (Federalny Trybunał Sprawiedliwości) jest wybierany w połowie przez polityków, którzy zasiadają Bundestagu (16 sędziów) i w połowie przez polityków, którzy piastują landowe urzędy ministrów sprawiedliwości (16 sędziów). Czy tamtejsze "upolitycznienie" jest OK? 

(11/12/2017)

 

     Oskarżony o podpalenie budki oczyszczony przez sąd ze wszystkich zarzutów! Coraz więcej wskazuje, że była to prowokacja

Od czasu kiedy ekipa PO została odsunięta od władzy (2015 rok), organizowane każdego 11 listopada Marsze Niepodległości przebiegają bez burd i zamieszek. Koincydencja godna odnotowania. Wcześniej bywało z tym niestety różnie. W 2013 roku doszło do poważnego incydentu. W trakcie Marszu podpalono budkę wartowniczą przed rosyjską ambasadą. Oskarżony o ten czyn 22-letni Kamil Z. został medialnie zlinczowany. 2 m-ce spędził w areszcie. Pierwotnie groziło mu nawet 5 lat więzienia. W ubiegłym tygodniu sąd oczyścił go ze wszystkich stawianych zarzutów.

(11/12/2017)

 

     W czasach Tuska bilans handlowy Polski był skrajnie ujemny (-67 mld €). Od kiedy nie ma go w kraju jest ciągle na plusie (już +8,3 mld €)

Jednym z fenomenów okresu rządów Donalda Tuska była skrajnie ujemna wartość handlu zagranicznego naszego kraju. Import towarów z zagranicy w sposób znaczący przewyższał wówczas polski eksport. Wystarczyło jednak, że Tusk opuścił nasz kraj i saldo obrotów handlowych nagle wystrzeliło na plus. W ciągu dwóch pierwszych lat nieobecności lidera PO w naszym kraju skumulowany bilans handlowy wyniósł +5,1 mld euro. Uwzględniając szacunkowe dane za 2017 r. powiększył się do +8,3 mld euro. Oby Tusk jak najdłużej pozostawał na emigracji ;-)

(8/12/2017)

 

     Polska "kupuje" nowe okręty od 12 lat. W takim tempie modernizacja naszej armii realnie nie nastąpi NIGDY!

Średnia wieku okrętów podwodnych wchodzących w skład polskiej Marynarki Wojennej to obecnie 47 lat. Większość stanowią jednostki zwodowane jeszcze w latach 60-tych ubiegłego wieku! Decyzja o zakupie nowych okrętów zapadła w 2006 r. Po blisko 12 latach ciągłego planowania, badania rynku, oceniania możliwości itp., okrętów, które mogłyby zastąpić wysłużone Kobbeny, jak nie było, tak nie ma. Wczoraj zaś MON poinformował, że w najlepszym przypadku pojawią się one dopiero w okolicach... 2025 roku i to o ile znajdzie się ktoś, kto je wykona. Super info.

(8/12/2017)

 

     Niemcy palą żywcem 4 rodziny tylko dlatego, że pomagały Żydom. Zginęło 33 Polaków, w tym 20 dzieci. Najmłodsze miało 7 miesięcy...

Zgotowaną przez Niemców tragedię rodziny Ulmów zna już spora część z nas. Niestety, takich tragicznych przypadków podczas II wojny światowej było znacznie więcej. Wczoraj minęła 75. rocznica bestialskiej zbrodni w Rekówce i Starym Ciepielowie. Za pomaganie Żydom spalone żywcem zostały rodziny Kowalskich, Kosiorów, Obuchiwieczów i Skoczylasów. Uśmiercono w ten sposób 33 osoby, w tym 20 dzieci. Niemcy nie mieli litości nawet dla tych najmniejszych. Najmłodsze z dzieci w chwili spalenia miało zaledwie 7 miesięcy...

(7/12/2017)

 

     Rosjanie płacili zachodnim politykom za przychylność wobec Nord Stream. Jeśli to nie korupcja, to co?

Rosyjski Gazprom oraz niemieckie E.ON Ruhrgas i BASF/Wintershall wynajęły całą armię lobbystów, którzy za gigantyczne pieniądze przekonywali zachodnie elity polityczne, że inicjatywa budowy po dnie Bałtyku drogiego gazociągu jest opłacalna, niegroźna dla środowiska naturalnego i nie uderza w kraje Europy Środkowej Kluczowe wydawało się być przekonanie kanclerza Niemiec Gerharda Schrödera. Tuż przed odejściem z urzędu kanclerskiego w 2005 r. dał on Nord Streamowi "zielone światło". W zamian Rosjanie przyszykowali dla niego lukratywną posadę.

(7/12/2017)

 

     Kamienica przejęta przez Waltzów została sprzedana za 14 mln zł! Czy będą musieli oddać pieniądze?

Im dłużej Hanna Gronkiewicz-Waltz zajmuje stanowisko prezydenta Warszawy z ramienia PO, tym bardziej pogrąża tę partię i utrudnia jej odzyskanie jakiejkolwiek wiarygodności. Wczorajsze wystąpienie męża HGW przed komisją weryfikacyjną w sprawie kamienicy przy ul. Noakowskiego 16 tylko utwierdza mnie w tym przekonaniu. - "Andrzej Waltz to jednak cwany gapa" - komentuje Wojciech Biedroń (wPolityce.pl) i dodaje: "Ciocia zapisała, prawnik prowadził, prasy nie czytał, z lokatorami nie rozmawiał, ale parę baniek przytulił".

(6/12/2017)

 

     Czy zamieszanie wokół rekonstrukcji rządu ma przykryć to, co władze robią przy ordynacji samorządowej?

Istotą wyborów samorządowych było do tej pory to, że często wygrywali w nich lokalni działacze, którzy nie byli związani z żadnymi partiami ogólnopolskimi. PiS chce to obecnie zmienić. Likwidacja JOW na poziomie samorządu oraz umożliwienie kandydowania do rad gminy i powiatu osobom, które w danej gminie lub powiecie nie mieszkają, to bardzo istotne zmiany, które mogą spowodować "upartyjnienie" lokalnych wyborów. Czy właśnie z tego powodu PiS uruchomił "zasłonę dymną" pt. zmiana premiera i rekonstrukcja rządu?

(6/12/2017)

 

     Konflikt z prezydentem, wymiana popularnej premier, powtarzające się wtopy - czy PiS chce stracić 47 proc. poparcie?

Mało kto się chyba spodziewał, że po 2 latach rządów poparcie dla Prawa i Sprawiedliwości będzie wyższe niż przed wyborami parlamentarnymi z 2015 roku. Wszystko to efekt realizacji najważniejszych obietnic przedwyborczych (500+, obrona terytorialna, walka z mafią VAT), umiejętnego gaszenia kryzysów (2 veta Dudy) oraz popularności premier Beaty Szydło, która szczególnie dobrze radziła sobie w samotnej walce z eurokratami na forum parlamentu europejskiego. Teraz Szydło ma być dymisjonowana i zastąpiona technokratą Morawieckim.

(5/12/2017)

 

     Kolejni urzędnicy ratusza HGW zatrzymani. A tak się śmiali, gdy sygnalizowano, że działa tam zorganizowana grupa przestępcza

CBA zatrzymała wczoraj trzech kolejnych urzędników warszawskiego magistratu. Mieli oni podejmować decyzje administracyjne korzystne dla oszustów wyłudzających kamienice. W zamian przyjęli od nich łapówki w łącznej kwocie 300 tys. zł. Pamiętam, że jeszcze nie tak dawno sugestie, iż pod rządami Gronkiewicz-Waltz w stołecznym ratuszu zagnieździła się zorganizowana grupa przestępcza wywoływały pusty śmiech sympatyków PO. Teraz, kiedy wszystko wychodzi na jaw, ten pusty śmiech coraz bardziej przypomina histeryczny płacz i zgrzytanie zębów.

(5/12/2017)

 

     Kraje Europy Środkowej przestają wybierać tak, jak Berlin z Brukselą by chciały. Dlatego Schulz chce "nowej Europy"

Gdybym był złośliwy powiedziałbym, że Niemcy co dwa, trzy pokolenia próbują budować "nową Europę", a swoją wizję narzucają siłą innym państwom, które niekoniecznie muszą się z tym zgadzać. Dzisiaj o "odnowieniu Europy" mówi lider niemieckich socjaldemokratów, a zarazem człowiek ze wszech miar nieprzychylny Polsce - Martin Schulz. W uzasadnieniu dla swojej propozycji zadał on pytanie: - "Czy ton będą nadawać rządy polski i węgierski, czy też kraje takie jak RFN i Francja, które bronią zasady, że Europa jest wspólnotą demokracji zbudowaną na wartościach?". 

(4/12/2017)

 

     Mała Estonia podnosi kwotę wolną od podatku do równowartości 25,5 tys. zł. To prawie tyle ile mają polscy posłowie!

Estonia od początku 2018 roku podnosi dla swoich obywateli kwotę wolną od podatku o 178 proc. z poziomu 2.160 euro do 6.000 euro rocznie. Wspomniane 6.000 euro to równowartość ok. 25,5 tys. zł, czyli niemal tyle, ile wynosi poziom kwoty wolnej dla polskich parlamentarzystów z tytułu przysługującym im diet poselskich (27,3 tys. zł). Powstaje pytanie - kiedy sejm zdecyduje się podnieść kwotę wolną dla polskich obywateli do poziomu estońskiego lub obniży swoje przywileje w ramach solidarności ze zwykłymi Polakami?

(4/12/2017)

 

     Na ustawie zakazie hodowli zwierząt futerkowych gigantyczny biznes mają szansę zrobić... niemieckie firmy!

Do Centralnego Biura Antykorupcyjnego (CBA) wpłynęło zawiadomienie w sprawie przejęcia przez jedną z niemieckich firm utylizacyjnych kontroli nad trzema innymi, działającymi w naszym kraju. Dzięki temu Niemcy mogą osiągnąć pozycję monopolisty. Wszystko to zbiega się z planowaną ustawą o zakazie hodowli zwierząt futerkowych. Jeśli wejdzie ona w życie, to firmy zajmujące się utylizacją odpadów mięsnych zwielokrotnią swoje przychody. Do tej pory bowiem około miliona ton odpadów rocznie zjadały norki na farmach.

(1/12/2017)

 

     Tak oto PiS zniszczył gospodarkę: Rekordowa nadwyżka, rekordowa liczba nowych miejsc pracy w przemyśle, silny wzrost PKB

Jeszcze 2 lata temu ekonomiczni mędrcy III RP z Balcerowiczem i Petru na czele wieszczyli rychły upadek gospodarczy Polski. Powodem miało być odsunięcie od władzy PO i przejęcie jej przez PiS. Po 2 latach okazuje się, że budżet kraju ma nienotowaną nigdy o tej porze roku nadwyżkę, w przemyśle przybyło 223 tys. nowych miejsc pracy (to więcej niż we wszystkich pozostałych państwach UE razem wziętych), a PKB zalicza wzrost o 4,9 proc. A co u Petru i Balcerowicza? Ten pierwszy stracił swoją partię, a ten drugi już nawet do TVN nie jest zapraszany.

(1/12/2017)

 

     Ekolodzy idą na wojnę z Lasami Państwowymi. Nie podoba im się, że nie mają wpływu na polskie lasy

Siedem organizacji ekologicznych (m.in. Greenpeace, ClientEarth czy WWF) złożyło do Komitetu Aarhus (to taka Komisja Wenecka tylko, że do spraw środowiska naturalnego) skargę na Polskę w/s zarządzania lasami. Ekologów boli to, że nie mogą wpływać na decyzje dotyczące gospodarowania polskimi lasami przez Lasy Państwowe. Dodatkowo twierdzą, że obowiązująca w naszym kraju od 1991 roku ustawa o lasach jest niezgodna z ratyfikowaną w 2003 roku Konwencją z Aarhus. Czyżby kolejna próba oczernienia wizerunku Polski za granicą?

(29/11/2017)

 

     Francja od 9 lat pozostaje w unijnej procedurze nadmiernego deficytu, ale UE powstrzymuje się od nałożenia sankcji. Ciekawe dlaczego?

Każde państwo UE musi przestrzegać Paktu Stabilności i Wzrostu który stanowi jasno: deficyt budżetowy nie może przekraczać 3 proc. PKB, a limit długu w relacji do PKB nie może być wyższy niż 60 proc. Aktualne zadłużenie Francji wynosi ponad 2 bln 209 mln euro, co stanowi blisko 97 proc. PKB tego kraju. Bruksela już wiele lat temu objęła Francję unijną procedurą nadmiernego deficytu. Może za to nałożyć na Paryż sankcje finansowe w wysokości do 0,5 proc. PKB (w praktyce dziesiątki miliardów euro). Może. Francji jednak nic nie grozi.

(29/11/2017)

 

     Absurdy zakazu handlu w niedzielę. Na Węgrzech Orban już po roku wycofał się z tej ustawy

W kontekście informacji o sprzecznych zapisach projektu o zakazie handlu w niedzielę warto odnotować, że na Węgrzech niechęć społeczeństwa do tego zakazu wzrosła istotnie już po jego wprowadzeniu. Węgrzy zaczęli masowo skarżyć się na to, że nie mogą robić zakupów w niedzielę, co automatycznie przełożyło się na notowania partii Viktora Orbana, która pierwszy raz zaczęła istotnie tracić poparcie. Orban, widząc co się dzieje, nakazał wycofanie się z tej ustawy zaledwie po roku od jej wprowadzenia. Podejrzewam, że w Polsce będzie podobnie.

(28/11/2017)

 

     Niemcy mogą mieć przy granicy z Polską kopalnie i elektrownie na węgiel. Polska przy granicy z Niemcami już nie

W oddalonej o kilka kilometrów od granicy z Polską niemieckiej miejscowości Janschwalde działa duża elektrownia na węgiel brunatny. Wydobywany jest on z okolicznych kopalni odkrywkowych. 20 kilometrów dalej w polskim Gubinie, miała powstać podobna elektrownia wraz z odkrywkową kopalnią węgla brunatnego. Miała. Przedstawiciele niemieckich gmin przygranicznych wespół z ekologami złożyli jednak tysiące protestów w tej sprawie. Efekt był taki, że realizacja tej inwestycji musiała zostać wstrzymana. Kolejny przykład na to, że Niemcy mogą, a Polska już nie.

(7/03/2017)

 

     W Polsce afera o Puszcze, tymczasem Niemcy wycinają w pień stary las pierwotny, bo przeszkadza im w rozbudowie kopalni węgla

Gdy w Polsce trwa wielka afera, bo na fragmentach Puszczy Białowieskiej (które nie są rezerwatem) dokonuje się okresowej wycinki drzew zasadzonych wcześniej przez człowieka, Niemcy w najlepsze wycinają u siebie stary (liczący 12 tys. lat) las pierwotny, bo przeszkadza im w rozbudowie odkrywkowej kopalni węgla brunatnego. Sąd administracyjny w Kolonii właśnie potwierdził, że wycinka gigantycznych połaci lasu Hambach może być kontynuowana. Zaślepieni polskimi sprawami eurokraci z Brukseli w ogóle nie dostrzegają tego tematu. 

(27/11/2017)

 

     Port w Gdańsku odbiera zlecenia portom niemieckim. Tym razem wyeksportuje w świat auta produkowane na Słowacji

Jeszcze do niedawna polskie porty nie miały szans konkurować z niemieckimi, a każdy kto twierdził, że jest inaczej nie mógł być traktowany na poważnie. Obecnie jednak sytuacja ta zaczyna się zmieniać. Do portu w Gdańsku w ubiegłym tygodniu dotarł pierwszy transport aut Kia Cee’d z fabryki w Żilinie na Słowacji. Do tej pory auta te były eksportowane w świat z portu pod Hamburgiem. Teraz, po raz pierwszy w historii, będzie to polski port. W tym kontekście decyzja o budowie w Gdańsku Centralnego Portu Morskiego jest jak najbardziej uzasadniona.

(27/11/2017)

 

     Macron mięknie, gdy chodzi o kasę za okręty. A jeszcze niedawno Polska była dla niego "niedemokratycznym reżimem"

- "Żaden z krajów UE nie ma prawa osądzać reform, które przeprowadza inny kraj. Polska jest w dialogu z Komisją Europejską. Ja nie jestem sędzią ani aktorem w tej sprawie" - powiedział wczoraj Emmanuel Macron podczas spotkania z premier Beatą Szydło. Co się stało, że ten nieprzejednany wróg Polski, który stawiał nasz kraj w jednym szeregu z reżimem Putina, nagle postanowił zmienić zdanie? Śpieszę z wytłumaczeniem - otóż chodzi o kasę, a dokładnie o 10 mld zł, jakie może trafić do francuskich stoczni w zamian za wybudowanie okrętów podwodnych dla Polski.

(24/11/2017)

 

     W czasie gdy krajem rządziła partia Balcerowicza bezrobocie urosło z 10 do 18%, a wzrost PKB obniżył się z 6,6 do zaledwie 0,5%

Kiedy czołowy autorytet ekonomiczny totalnej opozycji, krytykuje obecną sytuację "bo ludzie dostali 500+", warto przypomnieć jego największe dokonania. I wcale nie mam tutaj na myśli "terapii szokowej" z początku lat 90-tych. Chodzi o okres lat 1997-2001, kiedy Balcerowicz był wicepremierem i ministrem finansów, a jego partia (Unia Wolności) współrządziła krajem. Kiedy zaczynali rządzić bezrobocie wynosiło 10 proc., a wzrost PKB osiągał 6,6 proc. Kiedy kończyli (2001) bezrobocie wynosiło 18,2 proc., a wzrost PKB obniżył się do zaledwie 0,5 proc.

(27/03/2017)

 

     Duża niemiecka firma, wymagane 2 języki obce, oferuje w Trójmieście pracę za 2,2 tys. zł. I jak tu ma być lepiej?

Lech Wałęsa obiecywał kiedyś, że Polska będzie drugą Japonią. No i stało się. Jesteśmy "Japonią Europy" pod względem czasu spędzanego w pracy. Jednocześnie jednak jesteśmy "Bangladeszem Europy" pod względem zarobków za wykonywaną pracę. Po 13 latach spędzonych w UE nasze płace są na tyle niskie, by nadal traktować nas jak tanią siłę roboczą. Co jednak najgorsze - gdy spojrzymy przez pryzmat tempa wzrostu płac za lata 2008 - 2016, to okaże się, iż pod względem wysokości wynagrodzeń nigdy nie dogonimy krajów Europy Zachodniej!

(23/11/2017)

 

     PO chce komisji śledczej ws. Puszczy. Popieram. Wyjdzie na jaw, że za ich czasów wycinka była znacznie większa niż obecnie!

Przypomnijmy, że "konflikt o puszczę" zaczął się od ubiegłorocznej decyzji ministra Szyszki dotyczącej zwiększeniu rocznego limitu wycinki drzew w nadleśnictwach gospodarczych wchodzących w skład Puszczy Białowieskiej (nie zaś w skład parku narodowego) z 6,4 do 18,8 tys. m/3. Dzisiaj posłowie PO chcą powołania komisji śledczej w/s Puszczy. Popieram. Wyjdzie wówczas na jaw, że wycinka drzew w Białowieży w latach, kiedy rządziła PO, była o połowę większa niż obecnie, a mimo to Unia Europejska w ogóle się tym nie przejmowała.

(22/11/2017)

 

     Orzecznicy z ZUS przeciwko ustawie o jawności życia publicznego. Nie chcą zdradzić jakie mają majątki

Ustawa o jawności życia publicznego nakłada m.in. na lekarzy orzeczników z ZUS obowiązek składania od 1 stycznia 2018 r. oświadczeń majątkowych. W efekcie każdy z nas będzie mógł się dowiedzieć jakie mają majątki czy oszczędności, a za kłamstwo lub nieujawnienie informacji będzie im groził proces (vide: przypadek prezydenta Adamowicza z Gdańska). To wywołało olbrzymie protesty ze strony lekarzy orzeczników, którzy grożą nawet, że w przypadku konieczności ujawnienia informacji o majątku będą rezygnowali z pracy.

(22/11/2017)

 

     W wyniku konfiskaty rozszerzonej przestępcom zajęto już pół miliarda zł majątku! A ile było krzyku, gdy tę ustawę wprowadzano...

Ustawa o konfiskacie rozszerzonej miała uniemożliwić przestępcom czerpanie korzyści z nielegalnie zdobytych majątków. Wszystko wskazuje na to, że tak właśnie się stało. Po zaledwie pół roku od wejścia w życie tej ustawy skonfiskowano bowiem przestępcom na poczet kar majątki o wartości pół miliarda zł! Udało się zatem coś, czego nie można było zrobić przez 28 lat trwania III RP. A teraz zagadka - kto głosował przeciwko wprowadzeniu w życie tej ustawy? Tak, drodzy państwo, przeciwko byli przedstawiciele totalnej opozycji z PO i N.

(21/11/2017)

 

     Zbudowali farmę fotowoltaiczną za 10 mln zł. Dziś przynosi same długi i nie wiadomo co z nią zrobić

Farma w Wierzchosławicach była pierwszą tak dużą (moc pow. 1 MW) inwestycją fotowoltaiczną w Polsce. Otwierana w 2011 roku z wielką pompą przez Waldemara Pawlaka, miała być wzorem dla innych samorządów w Polsce w zakresie inwestowania w solarne systemy energii odnawialnej. Po upływie 6 lat okazało się, że farma ta stała się największą porażką inwestycyjną w historii Wierzchosławic. Zadłużenie spółki zarządzającej farmą przekracza już 3 miliony złotych i nadal rośnie, a lokalne władze nie mają koncepcji jak poradzić sobie z tym problemem.

(21/11/2017)

 

     Tusk, aby przejąć władzę w Polsce jest zdolny do wszystkiego. Nie wolno go lekceważyć pod żadnym pozorem!

Donald Tusk jest coraz mocniej sfrustrowany. Jego Platforma Obywatelska od czasu ostatnich wyborów ciągle traci poparcie, a kolejne próby "puczów" i przewrotów się nie udają. Dlatego Tusk nie cofnie się przed niczym, aby odmienić niekorzystne dla siebie trendy. Decydując się na poświęcenie dobrego imienia Polski bez wątpienia osłabi potencjał naszego kraju. To zaś może wpłynąć na losy i jakość życia milionów zwykłych Polaków. I właśnie dlatego Tusk jest wciąż niezwykle groźnym politykiem, którego nie można lekceważyć.

(20/11/2017)

 

     Amerykańskie Patrioty mają być Polsce. Kremlowski "nasz człowiek w Warszawie" natychmiast się uaktywnił

Z jednej strony mamy stałą obecność sił USA w Polsce, miejsce w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, LNG w Świnoujściu, WOT, Baltic Pipe, przekop Mierzei, koncept budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego / Centralnego Portu Morskiego, a ostatnio - "zielone światło" na system antyrakietowy Patriot. Z drugiej strony pojawia się Donald Tusk, który nagle ogłasza alarm i twierdzi, że to wszystko "kremlowski plan". Pytanie - kto ma rację i kto kogo plan realizuje?

(20/11/2017)

 

     W sprawie kłamstwa Guy'a odpowiedzmy prawdą: W hitlerowskim Waffen-SS służyło aż 40 tys. Belgów!

Belgijski europoseł Guy Verhofstadt, w trakcie debaty nt. rzekomo łamanej w Polsce praworządności, stwierdził, że 11 listopada na ulice Warszawy wyszło tysiące faszystów, neonazistów i białych suprematystów. - "Marsz ten miał miejsce 300 km od obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. To nie powinno nigdy wydarzyć się w Europie" - kontynuował. Panie Verhofstadt - to co nie powinno nigdy się wydarzyć, to służba blisko 40 tys. Belgów w Waffen-SS, hitlerowskiej organizacji, która mordowała Polaków i Żydów.

(18/11/2017)

 

     Rumunia drastycznie obniżyła podatki. Efekt? Blisko 9 proc. wzrost PKB. Teraz szykują kolejne obniżki

MFW i UE w 2015 r. odradzały władzom Rumunii drastyczne obniżenie stawek VAT i innych obciążeń podatkowych dla małych przedsiębiorców. Rząd w Bukareszcie jednak nie posłuchał swoich unijno-międzynarodowych doradców i zaryzykował. Efekty były rewelacyjne! Ludzie zachowali więcej pieniędzy dla siebie, sprzedaż detaliczna wzrosła, a budżet kraju zanotował rekordowe wpływy. Potem podatki obniżono po raz kolejny, w efekcie czego wzrost PKB Rumunii wystrzelił dziś do 8,8 proc. PKB. Może ktoś w naszym resorcie finansów to zanalizuje?

(17/11/2017)

 

     Spółkę wyceniano na 200 mln zł. Posiadała atrakcyjne nieruchomości w Warszawie. Ekipa Tuska sprywatyzowała ją za 115 mln

Kontrolerzy NIK nie mieli wątpliwości - przy prywatyzacji należącej do Skarbu Państwa spółki "Meble Emilia" doszło do poważnych nieprawidłowości. W opracowanym przez rząd Tuska memorandum w/s sprzedaży nie wiedzieć czemu położono nacisk na nierentowny obrót mebli (spółka chciała się z tego wycofać). Nie eksponowano natomiast kwestii wielu nieruchomości w ścisłym centrum Warszawy, których spółka była właścicielem oraz zarządcą i które windowały jej wartość na blisko 200 mln zł. Ostatecznie ekipa Tuska Meble Emilia sprywatyzowała deweloperowi za 115 mln zł.

(9/03/2017)

 

     Nazwali tysiące Polaków mianem faszystów tylko dlatego, że są patriotami. Czas na tysiące pozwów!

Bezpodstawne nazwanie kogoś faszystą, to jedna z najgorszych inwektyw jaką można zastosować publicznie. Jeśli europosłowie nazywają tym mianem zwykłych Polaków tylko dlatego, że zdecydowali się zamanifestować swój patriotyzm oraz radość z odzyskania niepodległości w trakcie Marszu Niepodległości, to potrzeba zdecydowanej reakcji. W tym kontekście racje ma prezydent Duda, który stwierdził, że: "Zachowanie i język posłów PO i ich koalicjantów w PE jest nie do zaakceptowania. To mowa kłamstwa, która uderza w Polaków, Polaków i nasze prawo wyboru".

(16/11/2017)

 

     J. Lewandowski to nie tylko referent antypolskiej rezolucji. To przede wszystkim pomysłodawca rabunkowej "powszechnej prywatyzacji"!

W kontekście wczorajszej aktywności Janusza Lewandowskiego w Parlamencie Europejskim i przyjęciem antypolskiej rezolucji, warto przypomnieć wcześniejsze "osiągnięcia" tego europosła. Jednym z nich jest niewątpliwie Program Powszechnej Prywatyzacji, nazywany również "najdroższą porażką III RP". W trakcie przymusowej prywatyzacji ponad 500 przedsiębiorstw doszło bowiem do mnóstwa afer i przekrętów, na których wzbogacili się pseudobiznesmeni i koledzy polityków. Tradycyjnie straciło nasze państwo, czyli my wszyscy.

(15/09/2016)

 

     Odlot eurokratów! W treści rezolucji w/s Polski chcą potępić prześladowania wobec "komunistów i innych demokratów" (sic!)

Kiedy pierwszy raz to przeczytałem myślałem, że to głupi żart. Okazało się jednak, że to ponura prawda. Grupa posłów do Parlamentu Europejskiego wniosła o wprowadzenie poprawki do treści rezolucji przeciwko Polsce. Zgodnie z jej projektem Parlament Europejski miałby "potępić środki represji i akty prześladowania politycznego ze strony władz Polski, wymierzone przeciwko komunistom, antyfaszystom i innym demokratom". Zrównanie komunistów z demokratami pokazuje jak głęboki jest "separatyzm intelektualny" co niektórych eurokratów i jak niewiele wiedzą oni o współczesnej Polsce.

(15/11/2017)

 

     Fatalny błąd legislacyjny PiS-u skutkujący nowym obowiązkiem podatkowym. Sytuację może uratować veto prezydenta!

W ubiegłym tygodniu zakończył się parlamentarny proces legislacyjny dotyczący nowelizacji ustawy o podatku CIT. Problem w tym, że w projekcie noweli posłowie i senatorowie przemycili (prawdopodobnie w wyniku błędu) fatalny w skutkach przepis nakazujący spółkom kapitałowym płacić podatek od pieniędzy inwestowanych w inne spółki czy start-upy (sic!). Wkłady tego rodzaju zawsze były uznawane za neutralne z punktu widzenia podatkowego. Sytuacja ma się zmienić od 1 stycznia 2018 r., o ile prezydent Duda ustawy nie zawetuje.

(15/11/2017)

 

     Wzięli kredyt na budowę autostrady. Na spłatę odsetek od tego kredytu też wzięli kredyt. A wszystko poręczył Skarb Państwa!

Jak to się stało, że obsługa około 250 km płatnych autostrad kosztuje państwo polskie ponad miliard złotych rocznie? Przecież za tę kwotę można by co sezon budować po kilkadziesiąt km nowych autostrad i dróg szybkiego ruchu. No cóż - tak się dzieje, gdy prywatna spółka z rządową koncesją na autostradę bierze gigantyczny kredyt nie tylko na jej budowę, ale również na spłatę odsetek od tego kredytu, a następnie żąda gigantycznych opłat za "utrzymanie dostępności" (generując dla siebie po pół miliona zł zysku dziennie). Astronomiczne koszty nie powinny nas w takich okolicznościach szokować.

(14/11/2017)

 

     Macron, czołowy hipokryta Europy: - "Nie mam w zwyczaju mieszać się do polityki wewn. innych państw". Co innego, gdy chodzi o Polskę

Emmanuel Macron poproszony kilka dni temu przez dziennikarzy o komentarz do sytuacji, jaka zapanowała w Arabii Saudyjskiej (aresztowania wysokich urzędników, zabójstwa na szczytach władzy) odpowiedział, że "nie ma w zwyczaju mieszać się do polityki wewnętrznej innych państw". Powyższe oświadczenie może szokować, szczególnie jeśli przypomnimy sobie ataki prezydenta Francji na Polskę z okresu ostatnich kilku miesięcy. Z drugiej strony warto wiedzieć, że nie tak dawno Francja podpisała z Arabią Saudyjską kontrakty gospodarcze o łącznej wartości 23 mld $. A pieniądz nie śmierdzi...

(13/11/2017)

 

     Miały być masowe zwolnienia nauczycieli. Okazało się, że przybyło setki nowych etatów

Zdaniem Związku Nauczycielstwa Polskiego (ZNP) reforma edukacji miała objawić się przede wszystkim masowymi zwolnieniami nauczycieli. Prezes ZNP Stanisław Broniarz jeszcze rok temu twierdził, że w wyniku likwidacji gimnazjów pracę straci łącznie 74,5 tys. osób (w tym 37 tys. nauczycieli). Z czasem jednak szacunki ZNP zaczęły się zmniejszać. W sierpniu br. Broniarz wskazywał na 10 tys. nauczycieli, a w październiku ZNP mówiła już tylko o liczbie 6,5 tys. Jaka jest rzeczywistość? Okazuje się, że w samych tylko gminach wiejskich przybyło blisko 800 etatów!

(13/11/2017)

 

     HGW wydała 110 tys. zł z kasy miasta na doradztwo w zakresie ratowania swojego wizerunku

Wypływają informacje o kolejnych fakturach obciążających Hannę Gronkiewicz-Waltz. Okazało się, że obecna prezydent Warszawy w okresie od 19 kwietnia do 28 sierpnia br. wydała z kasy miasta aż 109.929,20 zł na "doradztwo w zakresie zarządzania ryzykiem". Pod tą nazwą kryją się trzy umowy podpisane z Izabellą Laskowską - specjalistką d/s wizerunku, komunikacji kryzysowej oraz budowania reputacji. Powstaje pytanie - dlaczego HGW, konsultując swój wizerunek u specjalistki, obciąża rachunek kasy miasta? Dlaczego nie zrobiła tego z prywatnych środków?

(10/11/2017)

 

     Nie jest dobrze - będzie nowy podatek "emerytalny". Statystyczny Kowalski zapłaci rocznie o ponad 1 tys. zł więcej

Minister Mateusz Morawiecki twierdzi, że mające wejść w życie od 1 stycznia 2019 r. Pracownicze Plany Kapitałowe (PPK) "wzmocnią bezpieczeństwo finansowe polskich rodzin oraz podniosą ich standard życia". Super i fajnie. Szkoda tylko, że minister nie mówi, że płacenie na PPK będzie de facto nowym podatkiem. Nasze pensje zostaną bowiem pomniejszone od 2 do 4 proc., a to oznacza, że statystycznemu Kowalskiemu zostanie odebrane - w zależności od wariantu - od nieco ponad 1 do 2 tys. zł w skali roku! O kosztach, które będą musieli ponieść pracodawcy nawet nie wspominam.

(10/11/2017)

 

     Od czasu kiedy Tusk chciał sprzedać LOT (2013), spółka ta osiągnęła 641 mln zł zysku na czysto!

Wiosną 2013 r. ówczesny premier Donald Tusk stwierdził, że PLL LOT to "studnia bez dna", i że "jedyną realną alternatywą dla scenariusza ciągle powtarzających się kłopotów jest prywatyzacja". Niedługo później LOT zaczął przynosić spore zyski. Licząc od momentu wypowiedzenia wspomnianych słów przez Tuska, aż do dziś nasz narodowy przewoźnik lotniczy osiągnął już 641 mln zł zysku na czysto! Ciekawe do kogo ta kwota by trafiła, gdyby zamierzenia Tuska zostały jednak zrealizowane, a LOT zostałby sprywatyzowany?

(9/11/2017)

 

     Pracownik GW krytykuje nasz kraj w szwedzkiej TV, gdzie Polskę zestawiono w jednym szeregu z afrykańskim Kongo

To jest niesamowite. Mają wszystkie swobody obywatelskie. Mogą do woli i bez przeszkód krytykować rząd, organizować protesty, zrzeszać ludzi o podobnych poglądach. Wolność słowa i swobody obywatelskie w Polsce są obecnie chyba w czołówce światowej. A mimo to są ludzie którzy wierzą, że "reżim PiS" zabrał im wszystko, że cofną nasz kraj w rozwoju o co najmniej 50 lat. Wiem, że utrata reklam spółek Skarbu Państwa boli, ale to nie jest jeszcze powód, aby występować w programie, w którym sytuacje Polski zestawia się w jednym szeregu z sytuacją jaka panuje w afrykańskim Kongo.

(9/11/2017)

 

     Zakaz e-handlu w niedzielę, czyli jak Unia (!) poskromiła socjalistyczną utopię PiS

PiS nazywany jest czasem "partią socjalistyczną", która zbyt wiele kwestii chce ograniczyć lub uregulować prawnie (mimo, iż nie ma takiego zapotrzebowania). Trudno się z tą opinią nie zgodzić, kiedy czytamy projekt ustawy o zakazie handlu w niedzielę. Okazuje się, że przy okazji przemycono w nim regulacje ograniczające handel jaki odbywa się w... internecie. Mimo, iż e-commerce ma tyle wspólnego z niedzielnym kupowaniem w galerii handlowej, co Petru z błyskotliwymi ripostami, to w pierwotnej wersji projektu chciano nam zafundować to ograniczenie. Na przeszkodzie stanęła... UE (!).

(8/11/2017)

                                 

Przegląd wiadomości:

2017: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11

2016: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2015: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2014: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2013: 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

 

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu