BLOG - INFOGRAFIKI - YOUTUBE - MEMY 

     Jest niemiecka odpowiedź na akcję #GermanDeathCamps. Newsweek twierdzi, że istniały "polskie obozy koncentracyjne"
wpis z dnia 22/01/2017

 

Niemcy musieli być mocno zaskoczeni skutecznością i skalą akcji #GermanDeathCamps. Należący do niemiecko-szwajcarskiego koncernu medialnego "Newsweek Polska" musiał pójść z odsieczą. Wczoraj na portalu internetowym zarządzanego przez Tomasza Lisa tygodnika ukazał się artykuł, w którym stwierdzono istnienie... "polskich obozów koncentracyjnych". To pokazuje, że w kwestii polityki historycznej walka będzie trwała na całego.

Zakładane po 1945 roku na terytorium Polski przez Rosjan i kolaborantów z LWP obozy pracy były zdaniem autorki artykułu z "Newsweeka" - polskimi. Wczytując się w słowa tekstu pt. "Po wyzwoleniu nazistowskich obozów Polacy ponownie je otworzyli?" można odnieść wrażenie, iż Salomon Morel był Polakiem, a NKWD polskimi służbami... 

W ten sposób należący do niemiecko-szwajcarskiego koncernu medialnego tygodnik "Newsweek Polska" przyszedł z odsieczą niemieckiej polityce historycznej. Próba sugestii, że Polacy również mieli swoje "obozy koncentracyjne" jest jawnym nawiązaniem do ostatniej akcji #GermanDeathCamps, która z wielkim sukcesem była prowadzona w serwisach społecznościowych.

To, że niemieckie obozy zagłady mają być "polskie" wymyślił w latach 50-tych XX wieku zachodnioniemiecki kontrwywiad. Z uwagi na trwający od końca II wojny światowej bojkot niemieckich towarów na światowych rynkach chodziło o wymyślenie sposobu na zdjęcie z narodu niemieckiego choć części odium odpowiedzialności za Holocaust. Jeden z członków kontrwywiadu RFN wpadł na pomysł rozpowszechniania informacji o "polskich obozach koncentracyjnych", które jak twierdził: "mogą się przyczynić do wybielenia historycznej odpowiedzialności Niemiec za Zagładę". 

Racje ma Eryk Mistewicz, który komentując sprawę skandalicznego tekstu opublikowanego na łamach "Newsweek Polska" przytomnie zauważył, że właśnie dlatego we Francji nigdy nie pozwolono na to, by obce media kształtowały świadomość Francuzów...

 

Źródło: Po wyzwoleniu nazistowskich obozów Polacy ponownie je otworzyli? „Mała zbrodnia” Marka Łuszczyny (Newsweek.pl)
Źródło: Eryk Mistewicz (twitter.com)

wpis z dnia 22/01/2017

   


r e k l a m y


   

     Polska na 3. miejscu w rankingu najdroższych w utrzymaniu administracji podatkowych świata!
wpis z dnia 19/01/2017

 

Utrzymywanie skomplikowanego, posiadającego wiele wyjątków podatku dochodowego PIT, na którego obsługę potrzeba kilkadziesiąt tysięcy urzędniczych etatów, powoduje, że administracja podatkowa w Polsce jest jedną z najdroższych na świecie. Zgodnie z opublikowanym przez OECD raportem "Tax Administration 2015" na działanie aparatu skarbowego wydajemy aż 1,6 proc. z tego, co zbiera on z podatków. Okazuje się, że to najwięcej w całej Europie. Na świecie wyprzedzają nas pod tym względem jedynie Japonia (1,7 proc.) i Arabia Saudyjska (1,62 proc.).

Raport Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) uwzględnia wydatki administracji podatkowej w 56 państwach świata. W Polsce koszty utrzymania aparatu skarbowego pochłaniają aż 1,6 proc. tego, co zbiera on nam z podatków. Zdaniem ekspertów z OECD jest to najgorszy wynik spośród wszystkich państw należących do Unii Europejskiej. 

Zgodnie z raportem "Tax Administration 2015" np. w Niemczech współczynnik wydatków do wpływów administracji podatkowej wynosi 1,35 proc., w Czechach - 1,13 proc., na Węgrzech - 1,15 proc., w Wielkiej Brytanii - 0,73 proc., w Austrii - 0,67 proc., w USA - 0,47 proc., w Szwecji - 0,39 proc., a w Szwajcarii - zaledwie 0,29 proc. Wśród 56 krajów, które bada OECD, wyższy niż w Polsce wskaźnik kosztu poboru podatków występuje jedynie w Japonii (1,7 proc. przychodów) oraz w Arabii Saudyjskiej (1,62 proc.).

Raport OECD potwierdza jedną rzecz - istnieje ścisły związek między kosztami utrzymania danego systemu podatkowego (a w konsekwencji - obsługującej go administracji) a stopniem jego skomplikowania. W Polsce mamy do czynienia z najeżonym różnego rodzaju ulgami, zwolnieniami, progami i wyjątkami podatkiem dochodowym PIT. Kilkadziesiąt tysięcy urzędników w naszym kraju jest oddelegowanych do obsługi tej fiskalnej daniny (niektóre szacunki mówią, że poborem, kontrolą i obsługą podatku dochodowego od osób fizycznych zajmuje się blisko 80 proc. całego aparatu skarbowego). Co roku dla 25 milionów podatników muszą oni sprawdzać deklaracje podatkowe, weryfikować ulgi, obsługiwać korespondencję itp. Pensje i wynagrodzenia dla tych urzędników kosztują grube miliardy złotych, które powodują, że nasz kraj na utrzymanie administracji podatkowej proporcjonalnie musi wydać najwięcej wśród wszystkich państw należących do Unii Europejskiej.

Mało zaszczytne 3. miejsce naszego kraju w rankingu OECD nt. najdroższych w utrzymaniu administracji podatkowych świata powinno być solą w oku dla naszych rządzących. Czy jednak tak właśnie jest? Śmiem wątpić...

 

Źródło: Tax Administration 2015 (OECD.org)

wpis z dnia 19/01/2017

  


r e k l a m y


  

     Szef Komisji Weneckiej w/s Biernata: "Został wysłany na urlop, o który nie prosił". To pokazuje jak bardzo oni nie mają pojęcia czym mówią
wpis z dnia 18/01/2017

 

Przewodniczący Komisji Weneckiej Gianni Buquicchio po raz kolejny wyraził zaniepokojenie sytuacją wokół TK. Przy okazji dokonał klasycznego samozaorania. Odnosząc się do sprawy Stanisława Biernata, zauważył: "Wiceprezes TK został wysłany na urlop, o który nie prosił". Problem w tym, że Biernat miał niemal 100 dni zaległego urlopu, a jego kadencja niebawem się kończy. Aby nie powtórzyła się sytuacja jak z Rzeplińskim (trzeba było mu wpłacić ekwiwalent 150 tys. zł), Biernat musiał być wysłany na urlop i to zgodnie z prawem!

Nowa prezes Trybunału Konstytucyjnego Julia Przyłębska podjęła kilka dni temu decyzję o wysłaniu wiceprezesa TK Stanisława Biernata na zaległy urlop wypoczynkowy. Chodzi o to, aby nie powtórzyła się sytuacja, jaka miała miejsce w przypadku Andrzeja Rzeplińskiego. Były prezes TK unikał urlopu jak ognia. Kończąc swoją kadencję nie wykorzystał aż 114 dni wolnych, za co trzeba było mu wypłacić aż 150 tys. zł ekwiwalentu. 

Aby uniknąć takiej sytuacji sędzia Biernat (któremu kadencja upływa w czerwcu tego roku) został wysłany na zaległy urlop. Ma do wykorzystania niemal 100 dni urlopu, za który mógłby otrzymać około 120 tys. zł ekwiwalentu. 

Zbliżająca się ku końcowi kadencja Biernata oraz ogrom dni urlopu do wykorzystania sprawiły, że nowa prezes TK - w odróżnieniu od starego prezesa - podjęła konkretne działania. W tych okolicznościach stwierdzenie przez szefa Komisji Weneckiej, że "wiceprezes TK został wysłany na urlop, o który nie prosił" wydaje się być co najmniej kompromitujące. Niestety tym się kończy czerpanie wiedzy na temat "stanu demokracji" w Polsce ze źródeł zbliżonych do środowiska Gazety Wyborczej oraz totalnej opozycji.

 

Źródło: Sędzia Biernat wysłany na przymusowy urlop! Nie otrzyma wysokiego ekwiwalentu (TelewizjaRepublika.pl)
Źródło: Szef Komisji Weneckiej zaniepokojony "pogarszającą się sytuacją" w TK (DoRzeczy.pl)

wpis z dnia 18/01/2017

   


  

     Będzie reset w stosunkach z Berlinem? Niemcy mają dość kłamstw totalnej opozycji na temat Polski?
wpis z dnia 17/01/2017

 

Najpierw prezydent Niemiec Joachim Gauck zasugerował, że "w polsko-niemieckim dialogu trzeba postawić na polską prawice". Potem "Die Welt" zaczęło pisać o rządzie w sposób neutralny, a opozycji wytykać błędy. Teraz Angela Merkel zapowiada przyjazd do Polski i ustalenie nowych zasad współpracy. Czy nasi zachodni sąsiedzi mają już dość kłamstw Platformy i Nowoczesnej na temat Polski? Czy Berlin zrozumiał, że więcej zyska na realnej współpracy niż na wierzeniu w przekaz serwowany przez publicystów "Gazety Wyborczej"?

Czy nam się to podoba, czy nie, to Niemcy są naszym największym partnerem handlowym. Są też państwem, które ze względu na rozmiar swojej gospodarki oraz populację, mającym największy wpływ na kierunek zmian w całej Unii Europejskiej. Może zabrzmi to cynicznie, ale lepiej Niemców mieć po swojej stronie, aniżeli przeciwko sobie. Doskonale zdawał sobie z tego sprawę Donald Tusk. Cel ten osiągnął poprzez wierne służenie Angeli Merkel i realizację polityki uwzględniającej niemieckie interesy. 

Dojście PiS do władzy w 2015 roku musiało Niemców zaboleć. Skończyły się bowiem czasy, kiedy wspólne stanowisko (czytaj: niemieckie stanowisko, które było także stanowiskiem polskim) w danej sprawie ustalano podczas sprawnej rozmowy telefonicznej w języku niemieckim na linii Berlin - Warszawa. Dojście do kompromisu może kosztować nieco więcej wysiłku. Być może jednak niemieccy politycy zrozumieli, że warto nieco bardziej się poświęcać, aby takie porozumienie osiągać, aniżeli żyć w przekonaniu (kształtowanym przez członków Platformy, Nowoczesnej oraz publicystów "Gazety Wyborczej"), że w Polsce dzieje się źle i jest "zagrożona demokracja". 

Zaczęło się od publicznej sugestii prezydenta Niemiec Joachima Gaucka, który stwierdził, że "w polsko-niemieckim dialogu trzeba postawić na polską prawice". Przez "polską prawicę" miał na myśli oczywiście partię Jarosława Kaczyńskiego. Potem pojawiły się teksty w niemieckiej prasie (do tej pory skrajnie negatywnie nastawionej wobec rządu w Warszawie), które neutralnie oceniały rząd Beaty Szydło, a krytycznie podchodziły do "totalnej opozycji". Na końcu Angela Merkel zapowiedziała, że w lutym przyleci do Polski by osobiście rozmawiać o "resecie" i nowym rozdaniu w relacjach polsko-niemieckich. 

 

Powstaje pytanie - czy rząd PiS to wykorzysta? Tak jak pisałem powyżej - lepiej mieć Niemców ze sobą, niż przeciwko sobie. Wiedział to Tusk. Teraz pojawiła się szansa, aby osiągnąć to samo, ale zupełnie innymi metodami.

wpis z dnia 17/01/2017

   


  

     Afera korupcyjna z helikopterami w tle. Aby sprzedać swoje maszyny Francuzi wpłynęli na zmianę belgijskiego prawa, tak by pomóc kazachskim oligarchom
wpis z dnia 16/01/2016

 

W 2010 roku Kazachstan zawarł z poprzednikiem Airbusa kontrakt na dostawę 45 wojskowych helikopterów. Cena - 2 mld euro. Tyle oficjalnie. Pod stołem ustalono, że Francja wpłynie na zmianę belgijskiego prawa, tak by kazachscy oligarchowie rezydujący w Belgii nie musieli iść do więzienia. Jeśli Francuzi byli w stanie zaangażować się w korupcyjno-polityczny wałek byleby tylko sprzedać do Kazachstanu 45 maszyn za 2 mld euro, to zasadnym jest pytanie czy coś podobnego mogło się wydarzyć przy próbie sprzedaży Polsce 50 maszyn za 3 mld euro?

W październiku 2009 roku prezydent Francji Nicolas Sarkozy udaje się z oficjalną wizytą państwową do Kazachstanu. Jednym z głównych tematów poruszanych przez francuską głowę państwa była kwestia zakupu przez kazachskie siły zbrojne helikopterów EC145 produkowanych przez Eurocopter (przekształcony później w firmę Airbus Helikopters). Kontrakt na dostawę tych maszyn został finalnie podpisany w 2010 roku. Opiewał on na sumę 2 miliardów euro i dotyczył zakupu 45 helikopterów.

Tyle oficjalnie. Mało kto jednak wiedział, że deal miał drugą, tajną i zupełnie nieoficjalną część. Przeprowadzone przez francuskich dziennikarzy śledztwo wykazało, iż szanse na zakup EC145 przez Kazachstan wzrosły, kiedy Francuzi obiecali prezydentowi Kazachstanu Nursultanowi Nazarbayevowi, iż pochodzący z jego kraju oligarchowie unikną kary więzienia za przekręty dokonane w Belgii. 

 

W ruch poszły walizki wypełnione z pieniędzmi, lobbyści oraz tajne służby. Francuzi zaczęli naciskać na Armanda De Deckera, który w 2011 roku pełnił funkcję przewodniczącego belgijskiego senatu. De Decker był na tyle skuteczny, że przekonał swoich kolegów w belgijskim parlamencie o konieczności drobnej modyfikacji prawa, które - jak się później okazało - znacząco ułatwiły życie kazachskim oligarchom rezydującym na stałe w Belgii. Najsłynniejszym z nich był Patok Chodievov, oskarżony o korupcję. Dzięki zmianie prawa wywalczonej przez De Deckera, mógł on uniknąć kary więzienia (skończyło się na grzywnie 21 mln euro, która dla Chodievova nie stanowiła problemu). Sam De Decker otrzymał od tajemniczych przyjaciół "nagrodę" w wysokości 740 tys. euro. 

Mając na uwadze powyższą historię słuszne pytanie zadał bloger oraz publicysta miesięcznika "Bez Cenzury" Stanislaw Balcerac: "Skoro, aby sprzedać Kazachstanowi 45 śmigłowców EC145 (model mniejszy od Caracala) Francja posuwała się do korupcji polityków w Brukseli, to co musiało się dziać podczas negocjacji z rządem PO-PSL sprzedaży 50 Caracali dla Polski? Pytanie jak najbardziej na czasie, biorąc pod uwagę kwestie przedłużenia (lub nie) kadencji Donalda Tuska w Brukseli".

 

Źródło: „Kazachstangate”: skandal polityczny, w który zamieszane są Francja, Kazachstan i Belgia (OdFoundation.eu)
Źródło: Kazachstańsko-francusko transakcja wiązana. Miliardowe przetargi i oskarżany o korupcję oligarcha w tle (Mukhtarablyazov.org)
Źródło: Skaner, Stanislas Balcerac - "Bez Cenzury", nr 1/2017, s. 15.

wpis z dnia 17/01/2016

    


  

     Oto jak Komisja Europejska dyskryminuje polską firmę! Skarga w/s duńskiego konkurenta leży nierozpatrzona już od 4 lat!
wpis z dnia 13/01/2017

 

Największy polski producent okien (Fakro) uważa, że jego główny konkurent na europejskim rynku (duński Velux) dopuszcza się praktyk o charakterze nieuczciwej konkurencji i nadużywa dominującej pozycję na rynku. Skargę w tej sprawie do Komisji Europejskiej Polacy wnieśli już 4 lata temu. Niestety do dziś nie została ona rozpatrzona. Okazuje się, że Komisarzem ds. konkurencji, który decyduje jakie skargi będą przedmiotem obrad, a jakie muszą czekać, jest... Dunka. Poproszony o interwencję Janusz Lewandowski powiedział, że mu "nie wypada" (!).

O sprawie pisałem już jakiś czas temu, ale nie zaszkodzi powtórzyć. Tym bardziej, że nic się na korzyść Polaków nie zmieniło. Przypomnijmy zatem, że przedstawiciele polskiego Fakro oskarżają eurokratów o to, że celowo i z premedytacją nie chcą się zająć ich skargą złożoną na duński Velux. Od 4 lat leży ona w Komisji Europejskiej bez rozpatrzenia. Oczywistym jest, że rozstrzygnięcie sprawy po myśli Polaków mogłoby negatywnie wpłynąć na wyniki finansowe Veluxu. Warto zauważyć, że Duńczycy są głównym konkurentem polskiej firmy na rynku europejskim. Walka toczy się zatem o gigantyczne pieniądze. Co ciekawe - europejskim komisarzem ds. konkurencji, który podejmuje decyzje w zakresie tego, jakie skargi złożone przez przedsiębiorców będą rozpatrywane, a jakie muszą czekać w kolejce, jest... Dunka - Margrethe Vestager, która zanim trafiła do Komisji Europejskiej zajmowała stanowisko ministra gospodarki w duńskim rządzie.

Zakładając, że zarzuty Fakro są prawdziwe i Velux dopuścił się praktyk o charakterze nieuczciwej konkurencji, unijna komisarz do spraw konkurencji (od której zależy jakie sprawy będą przedmiotem obrad, a jakie nie) musiałaby ukarać rodzimą firmę. A niekoniecznie może jej na tym zależeć, stąd też zapewne wniosek Polaków jest cały czas blokowany.

Ryszard Florek, prezes polskiego Fakro - jednego z największych producentów okien w Europie - w wywiadzie dla "Forbes" zauważył ciekawą rzecz: "Dunka Margrethe Vestager jest komisarzem UE ds. konkurencji. Ona połowę spotkań ma z duńskimi przedsiębiorcami. Ciągle główkuje, co zrobić, by rozwijała się duńska gospodarka. Jak się zwróciliśmy do Janusza Lewandowskiego, gdy zasiadał w Komisji, to powiedział nam, że jest z Polski, więc mu nie wypada zabiegać o to, by polska firma nie była dyskryminowana w Unii Europejskiej".

Stanisław Janecki, który komentując słowa prezesa Fakro, napisał, że do unijnych instytucji wysyłaliśmy, póki co, nic nie mogące, zahukane i zakompleksione "słupy":

"Donald Tusk nic nie może. Elżbieta Bieńkowska też nic nie może. Janusz Lewandowski nic nie mógł, podobnie jak nic nie mogła Danuta Hübner. (...) Obecny przewodniczący Rady Europejskiej oraz dotychczasowi polscy komisarze w UE ma każdym kroku podkreślają, że nie mogą nic zrobić dla Polski. Przede wszystkim dlatego, że reprezentują całą Unię Europejską. (...) Samo podejrzenie, że mogliby coś zrobić dla Polski napawa (i napawało) ich wstrętem oraz wywołuje dreszcze".

W kontekście wypowiedzi Florka o imposybilizmie Lewandowskiego wobec jawnej niesprawiedliwości uprawianej przez Komisję Europejską, niestety trudno nie zgodzić się ze słowami Janeckiego. Niestety...

 

Źródło: Polski producent okien skarży się na Komisję Europejską (Bankier.pl)
Źródło: Fakro skarży się na Velux Komisji Europejskiej, a ta nie reaguje (Wyborcza.pl)
Źródło: Ryszard Florek: wielkie koncerny zrobiły z Polski kraj półkolonialny (Forbes.pl)
Źródło: Do unijnych instytucji wysyłamy słupy. Ale podczas gdy Tusk i Bieńkowska nic nie mogą, inni mogą dużo (wPolityce.pl)
Czytaj także: Ryszard Florek o polsko-duńskiej bitwie na okna: KE zamiata sprawę pod dywan (Wnp.pl)

wpis z dnia 13/01/2017

   


  

     Jeśli PO upiera się, że budżet jest nielegalny, to konsekwentnie powinni oddać subwencję na 2017 rok!
wpis z dnia 12/01/2017

 

Posłowie Platformy Obywatelskiej oświadczyli wczoraj, że nadal będą blokować salę plenarną Sejmu. Jako powód swojego działania podali rzekomą nielegalność uchwalonego w Sali Kolumnowej budżetu na 2017 rok. W kontekście powyższego zasadne wydaje się być pytanie - co PO zrobi z subwencją budżetową na rok 2017? Skoro, ich zdaniem, budżet jest nielegalny, to logicznym byłoby zwrócenie subwencji Skarbowi Państwa, prawda? Dodajmy, że w przypadku partii Grzegorza Schetyny chodzi o nie małe pieniądze, bo o ponad 15 mln zł... 

Przypomnijmy, że partie polityczne w naszym kraju otrzymują z budżetu centralnego (na który składają się wszyscy podatnicy) dotacje oraz subwencje. Pierwsza to zwrot nakładów poniesionych na kampanię wyborczą. Dostają ją tylko te partie i komitety wyborcze, które zdobyły mandaty parlamentarne (innymi słowy - weszły do Sejmu). Zgodnie z prawem partie mogą również otrzymywać subwencje na działalność statutową. Mogą na nią liczyć tylko te ugrupowania, które w wyborach do parlamentu zdobyły minimum 3 proc. głosów (koalicje - minimum 6 proc.). Co istotne - subwencje wypłacane są co roku w czterech ratach, a ich kwoty są przewidziane w budżecie. 

Platforma Obywatelska, która w wyborach parlamentarnych z 2015 roku zajęła drugie miejsce, zdobyła ok. 3,7 mln głosów poparcia. Zgodnie z Ustawą o partiach politycznych przełożyło się to na prawo do corocznej subwencji budżetowej w wysokości ok. 15,5 mln zł. 

Pytanie za 100 punktów - jeśli posłowie PO twierdzą, że budżet na 2017 rok został uchwalony w sposób "nielegalny" i z tego powodu okupują sale plenarną Sejmu blokując możliwość normalnej pracy parlamentu, to ciekawe co zrobią ze wspomnianą powyżej subwencją? Logika podpowiada, że powinni ją zwrócić jako "nielegalną" (w konsekwencji "nielegalności" całego budżetu) do Skarbu Państwa (wszak są to pieniądze podatników). Coś mi jednak mówi, że górę w tym przypadku weźmie zasada pecunia non olet...

wpis z dnia 12/01/2017

   


  

     W USA ktoś organizuje "Marsz Kobiet" dzień po inauguracji D. Trumpa. Kontynent inny, lecz metody takie same...
wpis z dnia 11/01/2017

 

W USA ktoś próbuje powielić schemat działania zastosowany w Polsce. Pod hasłami obrony rzekomo zagrożonych praw i wolności amerykańskich kobiet na 21 stycznia organizowany jest w Waszyngtonie wielki "Marsz Kobiet". Co ciekawe - oficjalna witryna internetowa tej, wydawałoby się, spontanicznej i oddolnej inicjatywy, została zarejestrowana już 12 listopada ubiegłego roku. Prawdopodobnie zatem znowu będziemy mieli okazję zobaczyć, jak wygląda reżyserowany "spontaniczny" wybuch gniewu, za który określone grupy interesu wykładają spore pieniądze. 

Na stronie internetowej waszyngtońskiego "Marszu Kobiet" (która - co wydaje się być godne odnotowania - w systemie WHOIS została zarejestrowana już 12 listopada ub.r.) możemy znaleźć wiele chwytliwych haseł o prawach człowieka, wolności, solidarności oraz bezpieczeństwie. Wszystko to pisane w duchu, jakoby istniało jakieś wielkie zagrożenie, które lada chwila może się zmaterializować i doprowadzić do zniszczenia zachodniej cywilizacji opartej na wspomnianych prawach podstawowych. 

Nie wiem jak państwo, ale ja widzę dużą analogię do tego, co niedawno działo się w Polsce. Myśmy doświadczyli "Strajku Kobiet", czyli nagłego wybuchu gniewu, który został gigantycznie podkręcony wielkimi nakładami sił głównych mediów w Polsce (proszę sobie przypomnieć histerię jaka panowała na antenie tvn24 czy Onet.pl). To nic, że atakowano wówczas nie tych co trzeba, szerzono dezinformację i manipulację faktami. Efekt był taki, że na ulice Warszawy wyszło minimum 50 tys. protestujących ludzi. 

Kolejną próbę wywołania "nagłego wybuchu gniewu", którego skutki są nieobliczalne, mieliśmy okazję zobaczyć tuż przed świętami. Pod Sejmem starano się wówczas wzniecić zamieszki, a w mediach mainstreamowych panowała psychoza, jakoby właśnie zaczynał się zamach stanu, który ma obalić rządy znienawidzonego dyktatora - Jarosława Kaczyńskiego. Co prawda nic z tego nie wyszło (m.in. dlatego, że reakcja rządu była spokojna), ale było blisko...

Jestem zdania, że podobne mechanizmy będą teraz funkcjonowały w USA. Wielki "Marsz Kobiet" zapowiadany jest na dzień tuż po inauguracji Donalda Trumpa (21 stycznia). Podejrzewam, że do tego czasu amerykańskie media lewicowo-liberalne i cały Hollywood będą maksymalnie podkręcały atmosferę. Kto wie jak potoczą się losy protestu, gdy coś wymknie się spod kontroli. Kto wie, czy jakiś szalony policjant nie zacznie strzelać do zgromadzonych licznie na wezwanie celebrytów protestujących kobiet? Jak wówczas zareagują inni ludzie, którzy byli neutralni? Przy wielkim zamieszaniu i chaosie emocje i instynkty pierwotne mogą odegrać kluczową rolę. Czy na to liczą organizatorzy "Marszu Kobiet"? 

 

Źródło: womensmarch.com

wpis z dnia 11/01/2017

   


   

     Uwaga skupiona na Sejm, tymczasem ratusz w Warszawie unieważnia kolejny przetarg na audyt, co miał wyjaśnić aferę reprywatyzacyjną
wpis z dnia 10/01/2017

 

Afera reprywatyzacyjna jak w soczewce skupiła wszystkie patologie III RP. Mieliśmy w niej wąski układ ludzi, sędziowsko- prawniczo- urzędniczą "kastę", która wykorzystując luki w prawie "reprywatyzowała" na swoją rzecz setki działek i kamienic wartych wiele miliardów złotych. Grupa ta obłowiła się pod mało czujnym okiem Hanny Gronkiewicz-Waltz, której to urzędnicy właśnie po raz drugi unieważnili audyt, co to miał tę aferę wyjaśnić. Jakieś pytania? 

Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz ogłosiła kilka miesięcy temu, że dokona niezależnego audytu warszawskiej reprywatyzacji. Audyt ten miał być remedium na zarzuty sugerujące, że Gronkiewicz-Waltz dopuściła do sytuacji, w której wąska grupa ludzi, swego rodzaju sędziowsko-prawniczo-urzędnicza "kasta", wykorzystywała luki w prawie by "reprywatyzować" na swoją rzecz setki działek i kamienic zlokalizowanych na terytorium Warszawy. 

Niestety, także i w tym przypadku nie udało się osiągnąć zamierzonego celu. Na przeprowadzenie audytu ratusz chciał przeznaczyć 800 tys. zł. Pierwszy przetarg, który miał wyłonić jego wykonawcę, został unieważniony w listopadzie ubiegłego roku. Jedyną ofertę złożyły wówczas trzy połączone kancelarie prawne. Kwestie formalne zdecydowały o odrzuceniu tej oferty i unieważnieniu całej procedury. Do drugiego przetargu zgłosiła się kancelaria prawna oraz firma notorycznego oszusta i fałszerza dokumentów. Także i tym razem nie udało się wyłonić zwycięzcy. O ile odrzucenie oferty oszusta było oczywiste, o tyle oferta kancelarii prawnej została odrzucona ponieważ nie wykazano w niej "odpowiedniego doświadczenia oraz zespołu, który w 3 miesiące mógł przeprowadzić oczekiwany audyt".

Powstaje pytanie - czy jedną z największych afer ostatnich lat rzeczywiście musi audytować prywatna firma? Czyż nie lepiej byłoby, gdyby Hanna Gronkiewicz-Waltz, zamiast wydawać publiczne pieniądze na prywatnych audytorów, najzwyczajniej w świecie zaczęła współpracować z organami ścigania, składając uprzednio stosowne zawiadomienie do prokuratury? Przynajmniej można by zaoszczędzić 800 tys. zł...

 

Źródło: Warszawa - Miasto unieważniło drugi przetarg na audyt dot. reprywatyzacji (Stooq.pl)

wpis z dnia 10/01/2017

   


  

     Kiedy rządził Tusk z Polski wydrenowano łącznie 411,3 mld zł kapitału. W 2016 r. (po 3 kwartałach) drenaż spadł do poziomu zaledwie... 4,3 mld zł!
wpis z dnia 9/01/2017

 

Zgodnie z oficjalnym bilansem płatniczym naszego kraju w latach kiedy premierem był Donald Tusk (2008 - III kw. 2014) z Polski za granicę wyprowadzono łącznie 411,3 mld zł. Okazuje się, że nasz kraj był najobficiej drenowanym z kapitału państwem Europy! Średnio w ciągu roku znikało z Polski ponad 60 mld zł! Dla porównania - po trzech kwartałach 2016 roku drenaż kapitału spadł do poziomu zaledwie 4,3 mld zł. 

Oficjalne statystyki NBP na temat bilansu płatniczego Polski z okresu rządów PO-PSL są zatrważające. Skumulowany deficyt salda rachunku bieżącego Polski za ten okres wyniósł -106,8 mld euro, co stanowiło równowartość 427,7 mld zł! Aż tyle pieniędzy wytransferowano poza granice naszego kraju w formie dywidend, opłat, rachunków za usługi i sprowadzane towary czy odsetek za pożyczone pieniądze. Owoce polskiego wzrostu gospodarczego bezlitośnie były drenowane przez zagraniczne spółki i przedsiębiorstwa. Najgorszy pod tym względem były lata 2008, 2010 oraz 2011 kiedy wytransferowano z Polski równowartość - odpowiednio - 85,7 mld zł, 77,7 mld zł oraz 81,5 mld zł!

Poniżej oficjalne dane na temat bilansu płatniczego Polski tworzone przez NBP. Warto zwrócić uwagę na lata, kiedy w naszym kraju rządził Donald Tusk:

 

2005 r.: -25,8 mld zł
2006 r.: -42,7 mld zł
2007 r.: -75,1 mld zł
2008 r.: -85,7 mld zł
2009 r.: -54,2 mld zł
2010 r.: -77,7 mld zł
2011 r.: -81,5 mld zł
2012 r.: -60,5 mld zł
2013 r.: -21,0 mld zł
2014 r.: -35,6 mld zł
2015 r.: -11,2 mld zł
2016 r.: -4,3 mld zł*

 

* dane po 3 kwartałach 2016 r. 

 

Źródło: Bilans płatniczy NBP (NBP.pl)

wpis z dnia 9/01/2017

   


  

     Niemiecka agencja działająca w Polsce przyznaje, że nie jest przychylna polskiemu rządowi. Za takie słowa we Francji wyleciałaby z hukiem!
wpis z dnia 7/01/2017

 

Deutsche Welle to państwowa agencja telewizyjno-informacyjna kontrolowana przez niemiecki rząd (odpowiednik polskiego TVP Info / PAP). Kilka dni temu na twitterze polskiego oddziału tej agencji pojawił się wpis, w którym oficjalnie potwierdzono, że niemieckie media nie są przychylne obecnemu rządowi w Warszawie. I tu dochodzimy do istoty problemu - gdyby jakiekolwiek medium zagraniczne we Francji opublikowało taki komunikat, z końcem miesiąca straciłoby możliwość działania w tym kraju.

Prawda jest taka, że we współczesnym świecie to media kształtują zbiorową rzeczywistość i percepcję wydarzeń. To jak odbieramy daną sytuację w dużej mierze zależy od narracji kreowanych przez środki masowego przekazu. Telewizje, gazety, duże portale internetowe to zbyt ważny obszar, zbyt silnie wpływający na poglądy i działania obywateli, aby całkowicie oddawać go we władanie zagranicznego kapitału, który najczęściej reprezentuje interesy państwa z jakiego pochodzi.

Doskonale zdają sobie z tego sprawę we Francji, gdzie istnieją ustawowe ograniczenia w zakresie możliwości kontrolowania mediów przez kapitał zagraniczny. Tam nie mogłoby dojść do sytuacji, w której trzema największymi wydawcami prasy w Polsce są należące do Niemców wydawnictwa: Bauer, Ringier Axel Springer Polska oraz Polska Press Grupa. Nie mogłoby, bowiem nad Sekwaną przedsiębiorstwa prasowe wydające ogólnokrajowe dzienniki muszą być kontrolowane przez rodzimy kapitał. Obecność kapitału zagranicznego ograniczono w tym przypadku do zaledwie 20 proc. udziałów. We Francji nie byłoby możliwe, aby niemiecka agencja telewizyjno-informacyjna przyznała, że jest oficjalnie nieprzychylna tamtejszemu rządowi, bowiem niemal natychmiast straciłaby możliwość prowadzenia działalności. 

Co innego w Polsce - u nas, w wyniku błędnej polityki dopuszczającej w nieograniczonych ilościach zagraniczny kapitał do środków masowego przekazu, media kontrolowane przez Niemców realnie wpływają na poglądy zwykłych Polaków, a wspominana Deutsche Welle może sobie pozwolić na zupełnie prowokacyjny komentarz. Pozostaje mieć nadzieję, że prędzej czy później stan ten ulegnie zmianie, a rynek medialny w Polsce będzie zbliżony do tego jaki funkcjonuje we Francji.

 

Źródło: Eryk Mistewicz (twitter.com)

wpis z dnia 7/01/2017

   


  

     Niemcy ignorują niekorzystne dla nich orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości UE! W tle miliardy euro z Rosji i niezależność energetyczna Polski
wpis z dnia 5/01/2017

 

W październiku ub.r. Komisja Europejska udzieliła Gazpromowi zgody na wykorzystywanie od 1 stycznia 2017 r. 80 proc. przepustowości biegnącego tuż przy granicy z Polską niemieckiego gazociągu OPAL. Polski PGNiG, upatrując w tym zagrożenie dla własnych interesów, złożył do Trybunał Sprawiedliwości UE skargę na decyzję KE, a dodatkowo wniósł o zawieszenie jej wykonania do czasu ostatecznego rozstrzygnięcia. Trybunał 23 grudnia przychylił się do wniosku PGNiG o zawieszenie. Niestety, Niemcy orzeczenie to olali i 1 stycznia udostępnili OPAL Gazpromowi.

Gazociąg OPAL to lądowa odnoga Nord Streamu biegnąca na terytorium Niemiec (wzdłuż granicy z Polską), aż do Czech. Do tej pory Rosjanie mogli wykorzystywać jedynie 50 proc. przepustowości OPAL-u, co znacznie ograniczało ich ekspansję na Zachód Europy. Restrykcje te były nałożone przez Unię Europejską, aby wykluczyć sytuację, w której Gazprom zdobywa pozycję dominującą w Europie i uzależnia od siebie państwa UE w zakresie dostaw błękitnego paliwa.

W październiku ub.r. Komisja Europejska pod przewodnictwem Jean-Claude Junckera podjęła kontrowersyjną decyzję o udostępnieniu rosyjskiemu Gazpromowi 80 proc. przepustowości OPAL-u od początku 2017 roku. W praktyce oznaczało to, że Rosjanie mogliby dostarczać do Europy Zachodniej znacznie większe ilości gazu i to bez konieczności budowy gazociągu Nord Stream 2. Dodatkowo wzrosłaby pozycja Niemiec, jako "huba gazowego" Unii Europejskiej, a jednocześnie istotnie osłabia się znaczenie Polski, jako strategicznego - do tej pory - państwa tranzytowego. O skutkach geopolitycznych (izolowanie, możliwość stosowania gazowego szantażu) nawet nie będę wspominał. 

Polski PGNiG, upatrując w tym zagrożenie dla własnych interesów, złożył do Trybunał Sprawiedliwości UE skargę na decyzję Komisji Europejskiej. Dodatkowo wniósł o zawieszenie wykonania decyzji KE do czasu wydania przez Trybunał ostatecznego rozstrzygnięcia w sprawie. 

Sędziowie z Luksemburga bardzo szybko zabrali się za sprawę i już 23 grudnia wydali orzeczenie w/s zawieszenia wykonania decyzji Komisji do czasu wydania ostatecznego wyroku. Warto podkreślić, że orzeczenie Trybunału to akt nadrzędny względem decyzji Komisji, co oznacza, że powinno być one respektowane bez wszystkie strony sporu. Niestety - Niemcy uznali inaczej. Począwszy od 1 stycznia przez OPAL, czyli niemiecką odnogę gazociągu Nord Stream z Rosji, płynie coraz więcej gazu, mimo orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości UE zawieszającego decyzję Komisji Europejskiej z października.

Wygląda więc na to, że tam gdzie w grę wchodzi gruba kasa z Rosji za transfer gazu oraz kwestia niezależności energetycznej Polski, nasi zachodni sąsiedzi dość luźno będą podchodzić do orzeczeń najważniejszych trybunałów UE. A rzekomo w Polsce jest z tym problem...

 

Źródło: Niemcy: Ślemy więcej gazu z Rosji pomimo orzeczenia Trybunału (BiznesAlert.pl)
Źródło: OPAL, czyli okazja czyni złodzieja przepustowości (BiznesAlert.pl)

wpis z dnia 5/01/2017

                                                                                             


      

Starsze wpisy dostępne w archiwum:

2017: 01

2016: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2015: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2014: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2013: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2012: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2011: 09 | 10 | 11 | 12

     


 

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu

 

 


r e k l a m y


 POLECANE INFORMACJE i OPINIE: 

     Niemcy mają w Polsce gazety, banki i sieci handlowe. Kiedyś mieli też swoje obozy koncentracyjne. Dziś złośliwie sugerują, że były one polskie...

Nasi zachodni sąsiedzi mają w Polsce kontrolowane przez siebie banki (mBank, Deutsche Bank), media (75 proc. rynku prasowego, Fakt, Newsweek, Onet.pl), telekomy (T-Mobile) czy wielkie sieci handlowe (Lidl, Rossmann). To efekt przewagi kapitału i de facto niewiele z tym możemy dziś zrobić. Jednak każde nazwanie przez niemieckie media niemieckiego obozu koncentracyjnego "polskim" musi się spotykać z ostrą interwencją naszego MSZ lub dedykowanej do tego instytucji. Tu nie ma miejsca na ustępstwa i kompromisy!

(19/01/2017)

 

     Partia Tuska godzi się na sankcję wobec Polski w zamian za poparcie ich kandydata na szefa PE przez liberałów! Oto jak kupczą Polską w Brukseli!

Trudno powstrzymać niecenzuralne słowa, kiedy uświadomimy sobie to, co wydarzyło się wczoraj w Parlamencie Europejskim. Europejska Partia Ludowa (EPP), do której należy Platforma Obywatelska, uzyskała poparcie Partii Porozumienia Liberałów i Demokratów na rzecz Europy (ALDE - są stowarzyszeni z .N) w sprawie wyboru kandydata EPP na nowego szefa europarlamentu. W zamian EPP zobowiązała się wobec ALDE, że będzie dążyć do ustanowienia nowych podstaw prawnych umożliwiających ukaranie Polski! Oto jak kupczą naszym krajem w Brukseli...

(18/01/2017)

 

     Kijowski - człowiek, który uwierzył we własny mit

Kurz po "aferze fakturowej" lidera KOD powoli zaczyna opadać. Sam Kijowski nie zamierza jednak ustępować ze stanowiska szefa Komitetu. Wczoraj wydał zaskakujące oświadczenie: "Jak ktoś chce coś ukraść, to nie wystawia faktury". Wygląda więc na to, że Kijowski nie wie, iż lewe faktury są największą zmorą współczesnej Polski, a dodatkowo uwierzył we własną wielkość pompowaną sztucznie przez media. Stołka nie odda, a przy okazji cały KOD pociągnie na dno. 

(18/01/2017)

 

     Jesteśmy bogaci! Wydaliśmy ponad miliard złotych na linię kredytową MFW, z której w ogóle nie korzystamy!

Polska po raz kolejny przedłużyła w Międzynarodowym Funduszu Walutowym (MFW) umowę o dostęp do tzw. elastycznej linii kredytowej, która w tej chwili daje do dyspozycji Min. Finansów ok. 8,3 mld euro kredytu. Problem w tym, że od początku trwania tej umowy (tj. od 2009 roku) nasz kraj ani razu z niej nie skorzystał, a mimo to poszczególne ekipy rządowe przelały na konta MFW ok. 1,3 mld zł opłat za sam tylko dostęp do linii. Jedyny prezes NBP, który sprzeciwiał się jej przedłużeniu (Sławomir Skrzypek) zginął w katastrofie smoleńskiej.

(17/01/2017)

 

     Z powodu 500+ firma od chwilówek oprocentowanych na 1000 (tysiąc!) proc. popada w finansowe tarapaty. I to jest "Dobra zmiana"

Program 500+ przyczynił się, póki co, do dwóch kwestii: Po pierwsze - niemal całkowicie zlikwidował skrajną biedę wśród rodzin z dziećmi. Po drugie - twardo uderzył w rynek firm pożyczkowych, które swoją ofertę kierowały do ludzi uboższych proponując im różnego rodzaju "chwilówki" na lichwiarskie oprocentowanie sięgające nieraz 1000-2000% w skali roku (RRSO). W ubiegłym roku taką działalność musiało zakończyć kilkadziesiąt tego typu podmiotów. Teraz pierwszy z nich może nawet ogłosić bankructwo!

(17/01/2017)

 

     WOŚP w 2016 roku zebrała łącznie 72 mln zł. O taką kwotę zadłużenie Polski powiększa się w ciągu... 7 godzin!

Nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego w jak szalonym tempie rośnie obecnie Polski dług. W okresie od stycznia do października 2016 roku zadłużenie powiększyło się o kwotę 76,199 mld zł. To oznacza, że w ciągu jednej doby przyrastało nam statystycznie ok. 250,7 mln zł nowych zobowiązań. Wystarczy zatem zaledwie 7 godzin, aby kwota długu naszego kraju powiększyła się o równowartość rewelacyjnego - jak by się wydawało - wyniku WOŚP z ubiegłego roku (72 mln zł).

(16/01/2017)



     Polska zieloną wyspą? Tak, jeśli chodzi o zagrożenie terrorem. Brytyjski MSZ po raz kolejny zaleca spędzanie wakacji w naszym kraju

Najnowszy raport brytyjskiego MSZ (British Foreign and Commonwealth Office) pod względem ryzyka przeprowadzenia ataku terrorystycznego po raz kolejny stawia nasz kraj wśród najbezpieczniejszych państw na Starym Kontynencie. Na szarym końcu tego zestawienia znajdują się takie kraje jak Francja, Hiszpania, Turcja czy Niemcy. Ryzyko, że ucierpi się tam w wyniku zamachu jest zdecydowanie największe. Jaki z tego morał? Mamy wielkie szczęście, że możemy żyć w Polsce!

(16/01/2017)

 

     Onet informuje: "Gwizdy i krzyki podczas wystąpień premier Szydło". W rzeczywistości gwizdało 10 KODziarzy

Należący do niemieckiej grupy Ringier Axel Springer portal Onet.pl informuje: "Powitanie armii USA. Gwizdy i krzyki podczas wystąpień premier Beaty Szydło i Antoniego Macierewicza". W tekście tym nie dowiemy się jednak, że w rzeczywistości gwizdała ok. 10-osobowa grupka KODziarzy, która nieudolnie próbowała zakłócić przebieg uroczystości, a na końcu została pogoniona przez mieszkańców Żagania. Niestety większość czytelników Onet.pl odniesie wrażenie, że gwizdali zwykli ludzie, a nie wąska grupka sympatyków Mateusza Kijowskiego.

(14/01/2017)

 

     Bruksela chce odebrać Polsce unijne dotacje? Tu nie chodzi o żadną demokrację, tylko o grube miliardy euro!

Pojawiły się pogłoski, że skoro pomysł z sankcjami nie wypalił, to unijni dyplomaci będą próbowali odebrać Polsce dotacje. Wszystko z powodu rzekomego "zagrożenia demokracji". Rzeczywiste powody mogą być jednak nieco inne. Polska była dotąd niczym dojna krowa. Potencjał gospodarczy naszego kraju był wykorzystywany przede wszystkim przez zagraniczne firmy i korporacje, które drenowały stąd miliardy zł zarobionych tutaj pieniędzy. Teraz zaczęło się to urywać, co tłumaczy nerwowe reakcje eurokratów. I o to toczy się gra, a nie o demokrację.

(13/01/2017)

 

     Ustawowy zakaz tworzenia deficytu i dalszego zadłużania kraju - tylko takie rozwiązanie może nam przynieść prawdziwą niezależność

W projekcie budżetu na 2016 rok założono, że deficyt (tj. kwota o jaką wydatki państwa przekroczą dochody) wyniesie 54,6 mld zł. Ekipie PiS udało się go porządnie zbić (po listopadzie wynosił "jedynie" 27,6 mld zł), niemniej daleko nam jeszcze do takich państw jak choćby Czechy. Nasi południowi sąsiedzi w 2016 r. odnotowali bowiem budżetową nadwyżkę (dochody były wyższe od wydatków). W tym kontekście może powinniśmy wziąć przykład np. z Wlk. Brytanii, gdzie politycy uchwalili ustawę zakazującą tworzenia przez rząd deficytu budżetowego?

(13/01/2017)

 

     Niemcy emitują do atmosfery najwięcej CO2 w całej UE. Tam też umiera najwięcej ludzi z powodu zanieczyszczonego powietrza

Niemcy spalają blisko połowę węgla, jaki zużywa cała UE. Ponadto, mimo rosnącej popularności odnawialnych źródeł energii, nasz zachodni sąsiad jest wciąż niekwestionowanym liderem emisji CO2 w Europie. W skali roku posyłają ze swoich kominów do atmosfery aż 723,3 mln ton CO2 (Polska - 279 mln ton). W przeliczeniu na "głowę" jednego mieszkańca, daje to wynik 9,04 tony/os. (w Polsce - 7,15 tony/os.). Między innymi dlatego spośród wszystkich krajów UE, to w Niemczech umiera najwięcej ludzi z powodu zanieczyszczonego powietrza.

(12/01/2017)

 

     Czy Platformę Obywatelską będzie można zdelegalizować na podstawie obowiązującej Konstytucji? Jest taka możliwość!

Artykuł 13 Konstytucji RP stanowi jasno: "Zakazane jest istnienie partii politycznych, których działalność zakłada lub dopuszcza stosowanie przemocy w celu zdobycia władzy lub wpływu na politykę państwa". Nielegalna (fizyczna) blokada polskiego parlamentu, której celem jest osiągnięcie wpływu na politykę państwa może być interpretowana jako spełnienie przesłanki przewidzianej w art. 13 Konstytucji. Czy na tej podstawie Platformę Obywatelską będzie można zdelegalizować?

(12/01/2017)

 

     Zyski banków wzrosły o ponad 20%, ale opłaty trzeba ludziom podnieść!

Zyski banków działających na terytorium Polski między styczniem, a listopadem 2016 roku wyniosły 13,035 mld zł, co oznacza wzrost o 20,5 proc. licząc rok do roku. Mimo imponujących wyników banki decydują się na koleją falę podwyżek stosowanych opłat. Niektóre z nich wprowadzają nawet dla swoich klientów prowizje za korzystanie z własnych bankomatów (np. kontrolowany przez Niemców mBank)! Niestety, ale Polacy - z jakiegoś powodu - muszą za kredyty i usługi bankowe płacić znacznie więcej niż inne nacje Europy...

(11/01/2017)

 

     Samorządowa kroplówka dla Agory trwa w najlepsze. W Warszawie zamówienia liczone w milionach zł

Przeglądając biuletyn informacji publicznej (BIP) Warszawy można dojść do wniosku, że platformiani włodarze Miasta Stołecznego mocno przejmują się obecną sytuacją Agory. Dostarczanie finansowej kroplówki dla wydawcy "Gazety Wyborczej" trwa tam w najlepsze. Dla przykładu - zamówienie naklejek na szyby wagonów metra oraz plakatów na wiaty przystankowe w spółce AMS (podmiot zależy od Agory) kosztowało - uwaga - 1900000,00 zł.

(11/01/2017)

 

     Lepper prorok? Już w 2005 roku przewidział, że "Przyjdzie Petru z Balcerowiczem i zrobi wam Polskę"

Andrzej Lepper był uważany za kontrowersyjnego polityka. Po kilku latach od jego tajemniczej śmierci w paru sprawach wypada mu jednak przyznać rację. Kiedy przewodniczący "Samoobrony" mówił, że w Klewkach lądowali Talibowie, sejmowa sala eksplodowała śmiechem. Kilka lat później okazało się, że CIA sprowadzało do Polski swoich więźniów, aby w ośrodku wojskowym w Starych Kiejkutach móc ich potajemnie torturować. To Lepper przewidział również w 2005 roku powstanie Nowoczesnej, jako aliansu Petru z Balcerowiczem. Prorok? A może za dużo wiedział?

(10/01/2017)

 

     Po upływie 5 dni stycznia rząd wykorzystał już 29% limitu pożyczek na cały 2017 rok!

5 stycznia Ministerstwo Finansów zorganizowało kolejną aukcję polskiego długu, na której sprzedawano obligacje Skarbu Państwa. Na ich podstawie rząd pożycza pieniądze, które w ciągu kolejnych lat musi oddać z odpowiednim procentem. Problem w tym, że po zakończeniu tej aukcji przedstawiciel Ministerstwa przyznał, że wykorzystano już ok. 29 proc. limitu pożyczek na cały 2017 rok, a mamy dopiero początek stycznia! Czy rekord z 2016 roku zostanie pobity?

(9/01/2017)

 

     Nagle wszyscy obudzili się w/s smogu. Okazuje się, że już w 2012 było tragicznie, ale temat nie był wałkowany, bo mógłby zaszkodzić ówczesnej władzy

Ze smogiem w miastach należy walczyć w sposób bezwzględny. Szacuje się, że aż 76 proc. trujących pyłów w Polsce powstaje w wyniku indywidualnego ogrzewania budynków. Temat jest znany już od kilku lat. Raport NIK za lata 2008-2013 nie pozostawiał wątpliwości - Polska miała najbardziej zanieczyszczone powietrze w całej Unii Europejskiej. Kwestia ta nie była jednak należycie wałkowana w mediach mainstreamowych, gdyż mogłaby zaszkodzić... ówczesnej władzy.

(9/01/2017)

 

     Przeciwko Niemcom wpłynął pozew zbiorowy za ludobójstwo dokonane w latach 1904-1907 na terytorium Afryki Płd-Zach. Można? Jak widać można

Sąd w Nowym Jorku zarejestrował pozew zbiorowy potomków plemion Herero i Namaqua przeciwko Republice Federalnej Niemiec. Chodzi o ludobójstwo, jakiego w latach 1904 - 1907 dokonali żołnierze ówczesnego Cesarstwa Niemieckiego (II Rzesza) na terytorium kolonialnym w Afryce Południowo-Zachodniej (Namibia). Współczesne Niemcy (RFN) są następcą prawnym Cesarstwa Niemieckiego, dlatego też sąd w Nowym Jorku uznał, iż istnieje możliwość rozpatrzenia pozwu zbiorowego za ludobójstwo dokonane przez Niemców ponad 100 lat temu.

(8/01/2017)

 

     Pieniądze zebrane podczas zbiórek KOD trafiały na konto prywatnej firmy Kijowskiego! A mówił, że utrzymuje się z "pomocy rodziny"...

Mateusz Kijowski, pytany kilka tygodni temu ile zarabia w KOD-zie, odpowiedział: "W ogóle nie zarabiam w KOD-zie. W ogóle. Nic". Zapytany z czego żyje, odpowiedział: "Ze wsparcia rodziny". Okazuje się, że to nie do końca prawda. W okresie od marca do sierpnia 2016 r. Kijowski, jako szef firmy MKM Studio, wystawił wobec Komitetu Społecznego KOD sześć faktur na kwotę 15.190,50 zł. Łącznie to ponad 91 tys. zł. Czy to jest ta "pomoc rodziny", o której mówił Kijowski?

(5/01/2017)

 

     PO chce referendum w/s oświaty. Już zapomnieli jak wrzucali do kosza 1,6 miliona podpisów w/s 6-latków?

Wygląda na to, że szefowie Platformy Obywatelskiej mają bardzo krótką pamięć. Jeszcze nie tak dawno regularnie wrzucali do kosza miliony podpisów pod obywatelskimi projektami na temat zmian w systemie edukacji. Do sejmowej niszczarki trafiło np. 1,6 mln podpisów w/s przeprowadzenia referendum dotyczącego posyłania do szkół sześciolatków, a inicjatorów takich akcji nazywano "szkodnikami". Dzisiaj Grzegorz Schetyna zapowiedział, że jego partia jest gotowa wesprzeć ZNP w organizacji referendum dot. reformy edukacji. Także, tego...

(5/01/2017)

 

     NIK ujawnia wielomilionową niegospodarność w/s organizacji igrzysk w Krakowie. Czy marnotrawstwo musiało występować naprawdę wszędzie?!

Kontrolerzy Najwyższej Izby Kontroli nie mają wątpliwości - pomimo braku społecznego poparcia dla organizacji zimowych Igrzysk Olimpijskich, miasto Kraków oraz Stowarzyszenie "Komitet Konkursowy Kraków 2022" przepompowały na ten cel blisko 11 mln zł publicznych pieniędzy. NIK wykryła nieprawidłowości w umowach ze szwajcarską firmą Event Knowledge Services, która w imieniu Krakowa miała się starać o organizację Igrzysk. Działalność Stowarzyszenia "Komitet Konkursowy Kraków 2022" również wzbudziła wątpliwości NIK.

(4/01/2017)

 

     W jedną noc spalili 945 samochodów. Gdzie? W ubogaconych kulturowo przedmieściach francuskich miast

Francuskiej sylwestrowej tradycji stało się zadość. Zgodnie z oficjalnym komunikatem francuskiego MSW w nocy z 31 grudnia na 1 stycznia na terytorium Francji spalono 945 pojazdów. To o 17 proc. więcej niż przed rokiem, kiedy to wandale z ubogaconych kulturowo przedmieść francuskich miast spalili nieco ponad 800 aut. A wszystko to dzieje się w trakcie funkcjonującego na terytorium Francji stanu wyjątkowego.

(4/01/2017)

 

     Rotacyjna walka o demokrację z terenów Portugalii, czyli jak "Lider opozycji" wbił gwóźdź do trumny ciamajdanu

Wygląda na to, że Ryszard Petru to dar z niebios dla Jarosława Kaczyńskiego. Kiedy w Polsce trwa zainicjowana przez niego walka o demokrację polegająca na okupacji Sejmu, kiedy ważą się losy naszego kraju, jak i losy samej Nowoczesnej (która bez przyspieszonych wyborów finansowo padnie), Petru - jako "lider opozycji" - postanawia zafundować sobie wylot na Maderę. Aby mu się nie nudziło bierze ze sobą koleżankę z partii myśląc, że nikt ich nie zauważy. Rotacyjna walka o demokrację z terenów Portugalii to jednak zły wybór...

(3/01/2017)

 

     W UE skandal! Szef KE blokował ważne reformy podatkowe, gdyż na ich wprowadzeniu straciłby jego rodzinny kraj!

Okazuje się, że Jean-Claude Juncker, jako premier Luksemburga spędził wiele lat na potajemnym sabotowaniu planów UE dotyczących przeciwdziałania unikaniu opodatkowania przez międzynarodowe korporacje. Wszystko po to, by jego kraj - podpisując poufne umowy z korporacjami - nadal mógł przyciągać do siebie jak największy kapitał. Chamskie dbanie o interesy własnego państwa kosztem innych każe powątpiewać, czy Junker jest dziś odpowiednią osobą by zajmować stanowisko przewodniczącego Komisji Europejskiej.

(3/01/2017)

 

     W Chinach otwarto najwyższy most świata. Ma 1,3 km długości i wisi nad przepaścią 564 m. Kosztował 140 mln $. Most Północny w Warszawie pochłonął 1,15 mld zł

W górzystej południowej części Chin oddano do użytku najwyższy na świecie most. Mając długość 1,3 kilometra łączy on prowincje Kuejczou i Junnan wisząc nad przepaścią ok. 560 metrów. Budowa mostu Beipanjiang - bo taką oficjalnie nosi nazwę - kosztowała łącznie 140 mln $. Okazuje się, że była ona dwukrotnie tańsza od zakończonej w 2012 roku budowy Mostu Północnego nad Wisłą w Warszawie. Jego wzniesienie pochłonęło bowiem 1,15 mld zł.

(2/01/2017)

 

     Polska to ksenofobiczny kraj, bo ludzie zdemolowali kebab? W Niemczech takich incydentów jak w Ełku było ostatnio 800!

Wczorajsze zdemolowanie kebabu w Ełku z pewnością posłuży nieprzychylnym naszemu krajowi politykom w Brukseli do stwierdzenia, że Polska to ksenofobiczne i antyislamskie państwo. Szerzącym tego typu narracje eurokratom warto jednak wskazać, iż jeden incydent w Polsce (którego tłem było zabójstwo dokonane przez pracownika kebabu) nie może przesłonić tego, co dzieje się np. w Niemczech! Otóż tylko do połowy października ub.r. doszło tam aż do 797 incydentów podobnych do tego z Ełku!

(2/01/2017)

 

     Nabycie kolekcji Czartoryskich oburza? Zawsze można wrócić do kupowania występów Madonny czy praw do emisji "Hey Jude" w aranżacji D. Tuska...

Ministerstwo Kultury za kwotę 100 mln euro odkupiło od Fundacji Książąt Czartoryskich kolekcję 80 tys. dzieł sztuki, ze słynną "Damą z gronostajem" Leonarda da Vinci na czele. Opozycja twierdzi, że przepłacono. Warto zatem zwrócić uwagę, że w 2006 roku za jeden tylko obraz autorstwa da Vinci ("Madonna dei fusi") zapłacono ok. 150 mln dolarów. Zawsze też można wrócić do kupowania występów Madonny, praw do emisji "Hey Jude" w aranżacji Donalda Tuska czy portali internetowych dla bezdomnych. Wszak one również kosztowały miliony...

(31/12/2016)

 

     Ujawnił taśmy kompromitujące rząd PO. W nagrodę dostał... 2,5 roku więzienia! Oto jak wygląda wymiar sprawiedliwości w III RP

W normalnym kraju po wybuchy afery taśmowej i upublicznieniu nagrań Tusk wraz z całym rządem podaliby się do dymisji. Niestety, Polska za czasów PO nie była normalnym krajem. Zamiast skupić się na treści nagrań, organy ścigania skupiły się na człowieku, który polityków nagrał. Dzisiaj usłyszał on od sądu, że za to co zrobił ma iść do więzienia. I to na 2,5 roku! Nagrani politycy pozostają bezkarni, a ludzie ujawniający machlojki władzy trafiają do paki. Za taką sprawiedliwość to ja serdecznie dziękuję.

(30/12/2016)

 

     Z każdego wydanego w Polsce unijnego euro do Niemiec wraca aż 89 centów w postaci zamówień dla niemieckich firm

Johannes Hahn, unijny komisarz d/s polityki regionalnej, przyznał, że z każdego przekazywanego z Unii do Polski 1 euro, do Niemiec wraca aż 89 centów! Re-transfer środków finansowych przebiega przez zamówienia na towary, usługi lub know-how, które do naszego kraju mogą dostarczyć jedynie niemieckie firmy. Oto dowód, że Unia Europejska to bardzo opłacalny biznes dla naszych zachodnich sąsiadów. To również tłumaczy dlaczego Niemcy tak histerycznie zareagowali na ubiegłoroczny wynik wyborów w Polsce...

(30/12/2016)

 

     Absurd! 164 zł za przejazd autostradą A2 w dwie strony! Zgodnie z zasadą - skoro można kogoś doić, to się go doi...

Przejazd autostradą A2 od granicy z Niemcami do Warszawy to w tej chwili koszt 81,90 zł. W dwie strony robi się nam prawie 164 zł. Niestety będzie jeszcze drożej, gdyż GDDKiA planuje niebawem uruchomić bramki do ściągania opłat na trasie Stryków - Warszawa. Nie dość tego - umowy z prywatnymi firmami zarządzającymi poszczególnymi płatnymi odcinkami są tajne i zwykły Kowalski nie ma prawa wiedzieć jaką kasę zarabia na A2 firma należąca do rodziny Kulczyków. Ot, zgodnie z zasadą - skoro można kogoś, doić to się go doi...

(29/12/2016)

 

     Najpierw zaplanował rabunkową "powszechną prywatyzację". Dzisiaj twierdzi, że "Polska to chore ogniwo UE"

Janusz Lewandowski stwierdził ostatnio, że Polska jest "chorym ogniwem Unii Europejskiej". Zamiast wygadywać farmazony powinien lepiej zastanowić się nad tym, co takiego zrobił do tej pory dla Polski, albo - inaczej - co takiego zrobił Polsce? W tym kontekście warto przypomnieć jego najważniejsze "osiągnięcie", czyli Program Powszechnej Prywatyzacji, nazywany również "najdroższą porażką III RP". Afer i przekrętów przy przymusowej prywatyzacji 500 przedsiębiorstw było bez liku. Oto prawdziwie "chore ogniwo" transformacji po 1989 r...

(29/12/2016)

 

     Wolność słowa w wydaniu niemieckim: postępowanie karne dla policjanta za nazwanie Angeli Merkel "szaloną"

Od około roku spora grupa niemieckich polityków umartwia się losem naszego kraju, twierdząc że w Polsce dokonuje się zamach na podstawowe wolności, swobody obywatelskie i demokrację. Widząc drzazgę w oku innych, belki w swoim jednak nie dostrzegają. Czy naruszeniem swobody wypowiedzi nie jest bowiem postawienie niemieckiemu policjantowi zarzutów za nazwanie kanclerz Merkel "szaloną"? Czy ograniczeniem wolności mediów nie było ustanowienie 3-dniowego embarga na przekazywanie prawdy o atakach seksualnych dokonanych podczas nocy sylwestrowej?!

(28/12/2016)

 

     Rosyjski pilot, który przeleciał 3 tys. godz. był "doświadczony". Polski pilot, który przeleciał 3531 godz. miał "minimalne doświadczenie"

Tak się kreuje rzeczywistość - kiedy pod Smoleńskiem rozbił się polski TU-154M, media natychmiast ogłosiły, że pilotujący go Arkadiusz Protasiuk był niedoświadczonym pilotem. Kiedy do Morza Czarnego spadł rosyjski TU-154 z chórem Aleksandrowa na pokładzie, media natychmiast ogłosiły, że pilotował go Roman Wołkow - "doświadczony pilot". Problem w tym, że w chwili katastrofy nalot Wołkowa wynosił nieco ponad 3 tys. godzin, a nalot Protasiuka 3531 godz.

(28/12/2016)

 

     W/s polskich stoczni rząd Tuska nie odwołał się od decyzji Komisji Europejskiej, bo uznał, że... tak nie wypada!

Przypomnijmy - w 2008 roku Komisja Europejska stwierdziła, że pomoc publiczna jaka w przeszłości została przyznana stoczniom w Gdyni i Szczecinie była nielegalna i musi zostać zwrócona. W praktyce oznaczało to postawienie obu stoczni w stan likwidacji. Rząd Tuska, mimo iż miał możliwość odwołania się od tej decyzji, tego nie zrobił. Powód? - Uznano wówczas, że od decyzji Komisji Europejskiej "nie wypada" się odwoływać...

(27/12/2016)

 

     Okupacja Sejmu nic nie dała? Platforma traci poparcie nawet w sondażach organizowanych na zlecenie... "Faktów" TVN!

Destrukcyjne działania totalnej opozycji nie cieszą się akceptacją Polaków. Poparcie dla zachowania polityków PO i .N z ostatnich dni wyraziło jedynie 26 proc. ankietowanych przez TNS Polska. Aż 47 proc. było odmiennego zdania. Nie powinno nas zatem dziwić, że od czasu kiedy zaczęła się okupacja Sejmu, PiS zaczął zwiększać przewagę nad konkurentami. Wg sondażu przeprowadzonego na zlecenie "Faktów" TVN partia Kaczyńskiego zyskała na ostatnich wydarzeniach +5 proc. (35 proc.), natomiast PO straciła -1 proc. (15 proc.).

(23/12/2016)

 

     Komorowski: "Blokada Sejmu to cios w serce demokracji". Tak mówił w... 2012 roku

Kiedy w 2012 roku związkowcy z "Solidarności" zablokowali posłom głosującym za wydłużeniem wieku emerytalnego drogę wyjazdową z budynku Sejmu, ówczesny prezydent Bronisław Komorowski stwierdził, że takie działanie jest "nieprawdopodobnie groźne" i stanowi "cios w serce demokracji". Powstaje pytanie - dlaczego Komorowski nie reaguje tak samo stanowczo na obecną okupację sejmowej sali posiedzeń? Przecież paraliż prac parlamentarnych to niezwykle bolesny cios w serce demokracji?

(22/12/2016)

 

     Apel o pośmiertne odznaczenie Łukasza Urbana - polskiego bohatera, który poświęcając własne życie uratował od śmierci dziesiątki istnień ludzkich!

Nie można mieć co do tego żadnych wątpliwości - zachowanie Łukasza Urbana jest przykładem heroizmu i bohaterstwa. Podjął walkę z terrorystą wiedząc, że zostanie za to zabity. Dzięki temu jednak uratował od straszliwej śmierci dziesiątki, jeśli nie setki istnień ludzkich. Swoją postawą zasługuje na pośmiertne odznaczenie, honory oraz państwowy pogrzeb z oprawą godną prawdziwego Bohatera. Apelujmy zatem do władz RP o właściwe Jego pożegnanie i zapewnienie finansowej opieki Jego rodzinie.

(21/12/2016)

 

     Okupacje budynków państwowych mogą się dzielić na niesłuszne (PKW 2014) i słuszne (Sejm 2016)? Prawo nie jest równe dla wszystkich...

Przypomnijmy - kiedy po ogłoszeniu kontrowersyjnych wyników wyborów samorządowych z 2014 roku grupa ok. 20 osób zaczęła okupować budynek PKW, rządząca wówczas ekipa PO krzyczała, że to zamach na jedną z głównych instytucji państwa demokratycznego. Powoływano się nawet na art. 224 kodeksu karnego zgodnie z którym "kto przemocą lub groźbą bezprawną wywiera wpływ na czynności organu państwowego podlega karze do 3 lat pozbawienia wolności". Dzisiaj, dla przedstawicieli PO kwestia okupacji budynku Sejmu nie wydaje się być tak oczywista.

(21/12/2016)

 

     Warszawscy adwokaci chcieli bezpłatnie pomagać zatrzymywanym pod Sejmem. A może tak lepiej pomóc poszkodowanym przez mafię reprywatyzacyjną?

Okręgowa Rada Adwokacka w Warszawie na fali weekendowych emocji postanowiła zaangażować w polityczny spór po stronie KOD i zaoferowała gotowość do świadczenia darmowej pomocy prawnej na rzecz - tutaj cytat - "osób ewentualnie zatrzymanych podczas demonstracji pod Sejmem". Z racji tej, że nikt nie został zatrzymany może warto wykorzystać chęci warszawskich adwokatów do niesienia darmowej pomocy prawnej i skierować ich do osób, które zostały poszkodowane przez mafię reprywatyzacyjną w Warszawie?

(21/12/2016)

 

     To jest jednak niesamowite chamstwo: niemieckie i rosyjskie media oskarżyły Polaka, że dokonał zamachu w Berlinie!

Rosyjska i niemiecka propaganda jedzie po bandzie. Tuż po wczorajszym zamachu w Berlinie, kiedy jeszcze niewiele było wiadome o okolicznościach tej tragedii, dwie duże agencje informacyjne z Niemiec (ZDF Heute) oraz Rosji (Life.ru) podały, że ciężarówką w tłum ludzi wjechał "polski kierowca". Dezinformacja poszła w świat i była cytowana przez kolejne agencje i strony z newsami. Ktoś ewidentnie gra na wywołanie niechęci do Polski.

(20/12/2016)

 

     Przedstawiciele PO w 2014: "Wygracie wybory to sobie wszystko przegłosujecie!". Przedstawiciele PO w 2016: "Nie wolno wam przegłosować wszystkiego co chcecie!"

Osiem lat rządów koalicji PO-PSL charakteryzowało się wieloma kontrowersyjnymi decyzjami. Począwszy od bezprecedensowego pasma podwyżek podatków, poprzez skok na OFE, ograniczenie wolności słowa, ograniczenie wolności zgromadzeń, wyprzedaż strategicznych spółek, a skończywszy na skoku na TK. W żadnym jednak przypadku ówczesna opozycja nie wpadła na pomysł, aby stosować procesową destrukcję i grać na eskalację chaosu w całym kraju. Czy dzisiejsza opozycja po trupach będzie dążyła do upragnionego celu, jaki jest zdobycie władzy?

(20/12/2016)

 

     Sygnał TVP blokowany na terytorium Polski? Spółka, która odpowiada za jego przesył została sprywatyzowana w pakiecie z TPSA

Mało kto wie, że EmiTel - czyli spółka, odpowiadająca na terytorium Polski za przesył sygnału radiowo-telewizyjnego - została wyprzedana Francuzom w 2000 roku w jednym pakiecie z TP SA. Była ona wpisana na listę spółek o strategicznym znaczeniu (tj. polski rząd mógł blokować decyzje Francuzów), aż do 18.03.2010 r. Wówczas Platforma przegłosowała ustawę regulującą nową listę spółek strategicznych, na której nie było EmiTela. Lech Kaczyński chciał ją zawetować. Nie zdążył. Dwa dni po Smoleńsku ustawę podpisał B. Komorowski.

(19/12/2016)

 

     Minęła kolejna rocznica Grudnia'70. Nikt nie poniósł kary, bo III RP (za którą walczy KOD) chroniła komunistów. Miernik, który zaprotestował, dostał 10 miesięcy paki...

Przypomnijmy - w grudniu 1970 roku komunistyczne władze zamordowały 45 osób. Ponad 1100 osób zostało rannych. Zbrodnia ta do dzisiaj nie została rozliczona. Winni dożyli spokojnie swoich dni, bowiem III RP roztoczyła nad nimi parasol ochronny. Co innego człowiek, który symbolicznie przeciwstawił się takiemu stanowi rzeczy poprzez rzucenie śmietankowym tortem w sędzię orzekającą w/s Kiszczaka. Dla niego sądy III RP były bezwzględne i posadziły go do paki.

(18/12/2016)

                                    

Przegląd wiadomości:

2016: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2015: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2014: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2013: 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

 

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu