W USA ktoś organizuje "Marsz Kobiet" dzień po inauguracji D. Trumpa. Kontynent inny, lecz metody takie same...
wpis z dnia 11/01/2017

foto: internet

W USA ktoś próbuje powielić schemat działania zastosowany w Polsce. Pod hasłami obrony rzekomo zagrożonych praw i wolności amerykańskich kobiet na 21 stycznia organizowany jest w Waszyngtonie wielki "Marsz Kobiet". Co ciekawe - oficjalna witryna internetowa tej, wydawałoby się, spontanicznej i oddolnej inicjatywy, została zarejestrowana już 12 listopada ubiegłego roku. Prawdopodobnie zatem znowu będziemy mieli okazję zobaczyć, jak wygląda reżyserowany "spontaniczny" wybuch gniewu, za który określone grupy interesu wykładają spore pieniądze. 

                             

r e k l a m y


            

Na stronie internetowej waszyngtońskiego "Marszu Kobiet" (która - co wydaje się być godne odnotowania - w systemie WHOIS została zarejestrowana już 12 listopada ub.r.) możemy znaleźć wiele chwytliwych haseł o prawach człowieka, wolności, solidarności oraz bezpieczeństwie. Wszystko to pisane w duchu, jakoby istniało jakieś wielkie zagrożenie, które lada chwila może się zmaterializować i doprowadzić do zniszczenia zachodniej cywilizacji opartej na wspomnianych prawach podstawowych. 

          

r e k l a m y


      

Nie wiem jak państwo, ale ja widzę dużą analogię do tego, co niedawno działo się w Polsce. Myśmy doświadczyli "Strajku Kobiet", czyli nagłego wybuchu gniewu, który został gigantycznie podkręcony wielkimi nakładami sił głównych mediów w Polsce (proszę sobie przypomnieć histerię jaka panowała na antenie tvn24 czy Onet.pl). To nic, że atakowano wówczas nie tych co trzeba, szerzono dezinformację i manipulację faktami. Efekt był taki, że na ulice Warszawy wyszło minimum 50 tys. protestujących ludzi. 

 

Kolejną próbę wywołania "nagłego wybuchu gniewu", którego skutki są nieobliczalne, mieliśmy okazję zobaczyć tuż przed świętami. Pod Sejmem starano się wówczas wzniecić zamieszki, a w mediach mainstreamowych panowała psychoza, jakoby właśnie zaczynał się zamach stanu, który ma obalić rządy znienawidzonego dyktatora - Jarosława Kaczyńskiego. Co prawda nic z tego nie wyszło (m.in. dlatego, że reakcja rządu była spokojna), ale było blisko...

Jestem zdania, że podobne mechanizmy będą teraz funkcjonowały w USA. Wielki "Marsz Kobiet" zapowiadany jest na dzień tuż po inauguracji Donalda Trumpa (21 stycznia).
Podejrzewam, że do tego czasu amerykańskie media lewicowo-liberalne i cały Hollywood będą maksymalnie podkręcały atmosferę. Kto wie jak potoczą się losy protestu, gdy coś wymknie się spod kontroli. Kto wie, czy jakiś szalony policjant nie zacznie strzelać do zgromadzonych licznie na wezwanie celebrytów protestujących kobiet? Jak wówczas zareagują inni ludzie, którzy byli neutralni? Przy wielkim zamieszaniu i chaosie emocje i instynkty pierwotne mogą odegrać kluczową rolę. Czy na to liczą organizatorzy "Marszu Kobiet"?

Źródło: womensmarch.com

 

wpis z dnia 11/01/2017

                                                    

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu III RP

 

* * *

Dołącz do nas!

 

xx

 

 

r e k l a m y


niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu III RP