BLOG - INFOGRAFIKI - YOUTUBE - MEMY 

     Niejasne prawo podatkowe oraz błędy urzędników powodują wielomilionowe odszkodowania. Dlaczego za wszystko płacimy my, a nie odpowiedzialni za to politycy/urzędnicy?
wpis z dnia 27/08/2016

 

Kilka dni temu media obiegła szokująca informacja: Marek Isański, biznesmen wobec którego urzędnicy skarbówki podjęli błędną decyzję, przez co doprowadzili do upadku jego firmę, będzie mógł się domagać od Skarbu Państwa odszkodowania w rekordowej wysokości 817 mln zł! Co więcej - wiele wskazuje na to, że sąd przyzna mu te pieniądze. Niestety, za wszystko zapłacimy my - zwykli podatnicy, a nie podejmujący nieprawidłowe decyzje urzędnicy czy tworzący niejasne i skomplikowane prawo politycy. Może czas najwyższy to zmienić...?

Marek Isański był właścicielem Towarzystwa Finansowo-Leasingowego (TFL), które w latach 90-tych ubiegłego wieku zajmowało się leasingowaniem pojazdów. Urzędnicy fiskusa stwierdzili, że Isański - poprzez swoją firmę - wyłudza od państwa podatek VAT. Po wielu latach procesów Isański został prawomocnie i całkowicie oczyszczony z wszelkich zarzutów. Jego firmy nie udało się jednak uratować. Złożył on zatem pozew o odszkodowanie od Skarbu Państwa za zniszczenie jego TFL. Pierwotną wartość przedmiotu sporu oszacował na 157 mln zł. Biegli sądowi stwierdzili jednak, że kwota ta jest zdecydowanie zaniżona. Ich zdaniem, gdyby nie błędna decyzja urzędników skarbowych, to dzisiaj firma Isańskiego byłaby warta 817 mln zł! W praktyce oznacza to, że sąd może zdecydować, aby kosztem wszystkich podatników wypłacić byłemu właścicielowi TFL właśnie takie odszkodowanie.

I tu pojawia się istota problemu. Dlaczego na kwoty wypłacane przez Skarb Państwa jako odszkodowania dla poszkodowanych przedsiębiorców mają się składać wszyscy podatnicy, a nie tylko ci, którzy niejasne i skomplikowane prawo uchwalili? Dlaczego odpowiedzialność za błędy urzędników skarbowych jest zbiorowa? Dlaczego konsekwencje finansowe nieprawidłowych decyzji wydanych przez konkretnych pracowników fiskusa muszą dotykać wszystkich zwykłych ludzi? Wszak to my, szarzy obywatele, płacąc podatki składamy się później na odszkodowania dla pokrzywdzonych przez państwo przedsiębiorców. Czemu by tej odpowiedzialności nie przerzucić na tworzących złe prawo polityków, czy też urzędników, od których "widzi mi się" często zależy to, czy wspomniane złe prawo musi być koniecznie stosowane? 

Może warto by pomyśleć o idei odpowiedzialności regresowej wobec polityków/urzędników za wypłacone przez Skarb Państwa odszkodowania z ich winy? Jeśli okaże się, że krzywdząca i niesprawiedliwa decyzja podatkowa, będąca podstawą do późniejszej wypłaty odszkodowania, wynikała ze tytułu przyjęcia spartaczonego prawa lub podjęcia błędnej decyzji podatkowej, to obowiązek zwrotu podatnikom (Skarbowi Państwa) kwot wypłaconych jako odszkodowania, leżałby w gestii tego, kto głosował za daną ustawą lub podejmował błędną decyzję. Prawda, że proste? Z pewnością ograniczyłoby to beztroskę urzędników przy podejmowaniu indywidualnych decyzji, a na politykach wymogło konieczność uchwalania prawa prostego, spójnego i logicznego.

 

Źródło: 800 mln zł odszkodowania za błędy fiskusa (Pb.pl)

wpis z dnia 27/08/2016

  


r e k l a m y


  

     Totalna klapa inicjatywy Komorowskiego. Rozstrzyganie wątpliwości na korzyść podatnika to fikcja! Urzędy skarbowe nie zastosowały tej klauzuli ani razu!
wpis z dnia 26/08/2016

 

Pamiętacie ustawę Bronisława Komorowskiego w/s rozstrzygania wątpliwości na korzyść podatnika? Ten forsowany tuż przed wyborami prezydenckimi projekt, miał być kołem zamachowym jego kampanii wyborczej. Stał się jednak legislacyjnym gniotem. Prawo, które formalnie wdrożyło tę zmianę do polskiego porządku prawnego, okazało się tak niejasne i skomplikowane, że na 17,5 tys. interpretacji podatkowych wydanych przez fiskusa od początku roku klauzuli tej nie zastosowano ani razu!

Przypomnijmy - tuż po przegranej w I turze wyborów prezydenckich Bronisław Komorowski ogłasza ogólnokrajowe referendum, w którym pyta się czy Polacy chcą mieć w ordynacji podatkowej klauzulę o rozstrzygania wątpliwości na korzyść podatnika. Pomijam tutaj bezsens tego pytania. To trochę tak, jakby zapytać się "czy chcesz, aby było lepiej". No ale cóż, mleko się rozlało, referendum się odbyło, a frekwencja była najniższa w historii wszystkich plebiscytów publicznych organizowanych w Europie po 1945 roku. Klauzula proponowana przez Komorowskiego i tak została przyjęta i zaczęła funkcjonować od początku tego roku. 

Teoretycznie zatem od 1 stycznia podatnicy powinni mieć łatwiej. Teoretycznie. W praktyce bowiem ustawa wprowadzająca w życie tę klauzulę okazała się być legislacyjnym gniotem. Eksperci podatkowi od samego początku wskazywali, że prawo wprowadzające klauzulę w życie będzie budziło wątpliwości interpretacyjne. Co ciekawe - głosy takie pojawiły się również w resorcie finansów kierowanym przez ludzi Platformy Obywatelskiej - "Ten przepis będzie martwy albo będzie rodził bardzo wiele problemów interpretacyjnych" - mówił ówczesny wiceminister Janusz Cichoń.

Słowa Cichonia okazały się być prorocze. Zgodnie z raportem firmy doradczej Grant Thornton polscy przedsiębiorcy przez pierwsze pół roku obowiązywania nowych przepisów (styczeń - czerwiec 2016 r.) złożyli ponad 17.524 wniosków o interpretacje podatkowe, a w 192 przypadkach powołali się bezpośrednio na zasadę "rozstrzygania wątpliwości na korzyść podatnika". I co? I jajco! Urzędy Skarbowe ani razu nie rozstrzygnęły wątpliwości na korzyść podatnika. Ani razu!

Inicjatywa Komorowskiego - jak najbardziej słuszna w warstwie życzeniowej - okazała się zatem kompletną klapą, kiedy podjęto się próby wdrożenia jej w życie. Czy to oznacza, że w Polsce rzeczywiście nie da się wprowadzić przepisów ułatwiających funkcjonowanie zwykłemu podatnikowi?

 

Źródło: Fiskus nigdy nie ma wątpliwości (GrantThornton.pl)

wpis z dnia 26/08/2016

  


r e k l a m y


  

     Tak głosowali radni Platformy Obywatelskiej w/s wartej 160 mln zł działki przy ul. Chmielnej 70 w Warszawie (#Łączymy)
wpis z dnia 25/08/2016

 

Urzędnicy stołecznego ratusza, gdzie od trzecią kadencję rządzi wiceprzewodnicząca PO Hanna Gronkiewicz-Waltz, w 2012 roku oddali handlarzowi roszczeń działkę pod przedwojennym adresem Chmielna 70. Zrobili to mimo, iż jej pierwotny właściciel został spłacony jeszcze w czasach PRL. Szacuje się, że działka ta jest dziś warta ok. 160 mln zł. Wszystko przez uchwałę radnych Platformy Obywatelskiej, którzy tak zmienili plan zagospodarowania, aby mógł na jej terenie powstać 200 metrowy wieżowiec.

Dlaczego działka przy dawnej ulicy Chmielnej 70 w Warszawie (dziś to tereny w bezpośrednim sąsiedztwie Pałacu Kultury i Nauki) jest aż tak bardzo cenna? Okazuje się, że wynika to bezpośrednio z decyzji radnych Platformy Obywatelskiej, którzy w 2010 roku, rzutem na taśmę tuż przed końcem swoich samorządowych kadencji, zdecydowali się przyjąć uchwałę zmieniającą miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego w rejonie Pałacu Kultury i Nauki. Zgodnie z treścią tej uchwały na wspomnianej działce, zamiast maksymalnie 30 metrowego budynku, jej właściciel mógłby postawić 200 metrowy wieżowiec. Za przyjęciem takiego rozwiązania zagłosowało 23 radnych z PO, 7 radnych z SLD oraz 2 radnych niezrzeszonych. Przeciwko głosowało 7 radnych PiS.

Co ciekawe - 2 lata później urzędnicy stołecznego ratusza podejmują decyzję, aby wspomnianą działkę, wobec której zmieniono plan zagospodarowania przestrzennego, oddać za darmo handlarzowi roszczeń, mimo że pierwotny właściciel tego terenu został spłacony przez państwo polskie jeszcze za czasów PRL!

Nie mam co do tego żadnych wątpliwości, że należy łączyć ze sobą te dwa fakty - zmianę miejscowego planu (która wywindowała wartość działki przy dawnej ul. Chmielnej do około 160 mln zł) oraz decyzję o jej zwrocie podjętą przez urzędników Hanny Gronkiewicz-Waltz (mimo, iź nie było ku temu żadnych podstaw). Stanowią one bowiem całość reprywatyzacyjnej patologii, jaka zagościła w Warszawie pod rządami Hanny Gronkiewicz-Waltz.

 

Źródło: Tak głosowała Rada m.st. Warszawy w listopadzie 2010 r. w sprawie działki na ul. Chmielnej 70 (Twitter.com)
Źródło: Uchwała nr XCIV/2749/2010 z 09-11-2010 (BIP.Warszawa.pl)

wpis z dnia 25/08/2016

   


  

     Niemcy nie życzą sobie rozwoju naszego kraju? Rośnie opór niemieckich władz, mediów i ekologów wobec polskich inwestycji realizowanych w... Polsce!
wpis z dnia 24/08/2016

 

W Gubinie, na południu graniczącego z Niemcami województwa lubuskiego, miała powstać elektrownia węglowa wraz z okalająca ją odkrywkową kopalnią węgla brunatnego. Miała, bowiem przedstawiciele niemieckich gmin przygranicznych oraz Greenpeace złożyli protesty, które przyczyniły się do wstrzymania realizacji tej inwestycji. Co ciekawe - naszym zachodnim sąsiadom nie przeszkadzało to, że w oddalonej od Gubina o 20 km niemieckiej miejscowości Janschwalde, działa olbrzymia siłownia na węgiel brunatny wydobywany z okolicznych kopalni odkrywkowych...

Polska Grupa Energetyczna (PGE) w 2014 roku ogłosiła, że w okolicach Gubina (woj. lubuskie) zamierza wybudować odkrywkową kopalnię węgla brunatnego oraz nowoczesną elektrownię opalaną wydobywanym w tej kopalni węglem. Ówczesny premier Donald Tusk stwierdził nawet, że inwestycja PGE w Gubinie jest elementem strategii bezpieczeństwa energetycznego kraju. 

Niemal natychmiast po ogłoszeniu planów budowy kopalni i elektrowni zaczęły się protesty organizacji ekologicznych. Wkrótce przyłączyły się do nich przedstawiciele niemieckich gmin przygranicznych. Protesty te okazały się być na tyle skuteczne, że Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Gorzowie zawiesiła postępowanie w sprawie wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla planowanej kopalni. Realizacja całego projektu stanęła pod znakiem zapytania. 

Co ciekawe - ekologom oraz naszym zachodnim sąsiadom nie przeszkadzało, że w oddalonej od Gubina o około 20 kilometrów niemieckiej miejscowości Janschwalde, tuż przy granicy z Polską, funkcjonuje jedna z największych na świecie siłowni węglowych, która opalana jest węglem brunatnym wydobywanym z okalających ją kopalni odkrywkowych.

Podobnych przykładów destrukcyjnego ingerowania niemieckich władz lokalnych, mediów i ekologów w polskie inwestycje realizowane na terytorium Polski jest niestety znacznie więcej. Wystarczy wymienić ostatnie obiekcje naszych zachodnich sąsiadów wobec planów rozbudowy terminala zbożowego w Świnoujściu (mógłby realnie konkurować z podobnymi terminalami zlokalizowanymi w Rostocku, Wismarze czy Lubece) lub uregulowania Odry tak, by mogła być wykorzystana do towarowego transportu rzecznego (realna konkurencja dla niemieckiej drogi żeglugowej na Łabie). W każdym z tych przypadków polskie inwestycje mogłyby zagrozić niemieckim interesom...

 

Źródło: Niemcom przeszkadzają polskie inwestycje. Politycy, media i ekolodzy ruszyli do akcji (Niezalezna.pl)

wpis z dnia 24/08/2016

   


  

     Rząd przewiduje, że w przyszłym roku zabraknie mu aż 60 mld zł na bieżące wydatki. Ratunkiem mają być... nowe kredyty i pożyczki!
wpis z dnia 23/08/2016

 

Rząd Beaty Szydło finalizuje prace nad pierwszym, całkowicie autorskim projektem budżetu na 2017 rok. Deficyt sektora finansów publicznych ma wynieść 2,9 proc. PKB. W praktyce oznacza to największą dziurę budżetową w historii Polski, która zamknie się w granicach 60 miliardów złotych. Jak sfinansować tak wielki deficyt? Niestety, ale u zagranicznych wierzycieli trzeba będzie pozaciągać mnóstwo nowych kredytów i pożyczek...

Rząd Prawa i Sprawiedliwości właśnie przygotowuje pierwszy projekt budżetu, za który bierze pełną odpowiedzialność (projekt na rok 2016 został przygotowany jeszcze przez rząd Ewy Kopacz). Na papierze niby wszystko okej. Deficyt budżetowy ma wynieść 2,9 proc. PKB. Teoretycznie finanse publiczne będą zatem pod kontrolą i nie narazimy się na krytykę ze strony unijnych instytucji, które pilnują, aby krajowe deficyty budżetowe nie przekraczały wartości 3,0 proc. PKB.

Problem w tym, że wspomniane 2,9 proc. PKB w 2017 roku będzie stanowiło równowartość około 60 miliardów złotych. W praktyce będzie to największa w historii naszego kraju różnica między publicznymi wydatkami, a dochodami państwa. Rząd będzie musiał w jakiś sposób tę "dziurę" zasypać. Zawsze można liczyć na to, że dochody z tytułu podatku VAT, CIT, akcyzy czy PIT będą większe niż planowano. Mogłoby to mieć nawet racjonalne uzasadnienie, gdyby w Polsce nagle zapanowała inflacja na poziomie 3-4 proc., przy jednoczesnym wzroście płac na poziomie 6-8 proc. w skali roku. Niestety jest to mało prawdopodobne. Obecnie bowiem nasz kraj zmaga się z deflacją, a płace rosną w tempie około 4 proc. 

Co zatem pozostanie obecnemu ministrowi finansów? Niestety, ale Paweł Szałamacha, aby związać koniec z końcem, prawdopodobnie będzie zmuszony zaciągnąć sporą ilość nowych kredytów i pożyczek. Nic zatem nie zapowiada, aby w ciągu najbliższych kilkunastu miesięcy dług naszego kraju miał się zacząć trwale zmniejszać. Przy tak wielkim deficycie jest to najzwyczajniej w świecie niemożliwe.

 

Źródło: Minister planuje rekordowy deficyt (pb.pl)

wpis z dnia 23/08/2016

   


  

     Rozszczelnienie systemu podatkowego z czasów PO-PSL: Zwykłym ludziom wyższe obciążenia, a dla korporacji oraz mafii ulgi, optymalizacje i wyłudzenia
wpis z dnia 22/08/2016

 

Przyzwolenie na agresywną optymalizację oraz gigantyczne wyłudzenia VAT w latach rządów PO-PSL doprowadziły do gigantycznych strat polskiego państwa. Mimo wprowadzenia wielu podwyżek podatków (VAT, akcyza na paliwo, wyższe składki dla przedsiębiorców) wydajność podatkowa między rokiem 2007 a 2014 spadła aż o 3,2 proc. PKB. W skali roku to kwota ponad 50 mld zł! Pieniądze te pozostały na kontach zagranicznych korporacji oraz mafii wykorzystujących nadarzające się okazje, aby oszukać i działać na szkodę nas wszystkich...

Benjamin Franklin powiedział, że na tym świecie pewne są tylko dwie rzeczy: śmierć oraz podatki... Czy nam się to podoba, czy nie - podatki trzeba płacić. Utrzymanie państwowości (szkoły, służba zdrowia, infrastruktura, urzędy, wojsko) niestety kosztuje. Ważne w tym wszystkim są dwa aspekty: Po pierwsze - aby zabierane obywatelom pieniądze były wydawane skutecznie, a ludzie wiedzieli, że ma to sens i przynosi wymierne korzyści. Po drugie - aby każdy, w zakresie swoich podatkowych obowiązków, był traktowany równo.

W tym kontekście warto zadać pytanie - dlaczego zwykli ludzie mają płacić wyższe podatki, a zagraniczne korporacje, poprzez swoje "sztuczki" i optymalizacje, mogą płacić niższe podatki, nie płacić ich wcale lub nawet wyłudzać grube miliardy złotych, jako rzekomy zwrot podatku VAT? Na koniec 2007 roku tzw. wydajność podatkowa (relacja kwoty ściągniętych podatków do wysokości produktu krajowego brutto) wynosiła 17,5 proc. PKB. W roku 2014 spadła ona do wysokości zaledwie 14,3 proc. PKB, mimo że ekipa PO-PSL podniosła mnóstwo podatków (m.in.: VAT, akcyza na paliwo, wyższe składki dla przedsiębiorców). 

Warto zauważyć, że różnica 3,2 proc. PKB między 2007 a 2014 rokiem, to około 50-55 mld zł (w warunkach roku 2014). O tyle mniej podatków wpłynęło do budżetu kraju. Pieniądze te zostały w kieszeniach zagranicznych korporacji stosujących agresywną optymalizację oraz przestępców i organizacji mafijnych, których głównym celem było oszukiwanie nas wszystkich i wyłudzanie rzekomego zwrotu podatku VAT. Niestety, na opisane powyżej rozszczelnienie systemu podatkowego było nieformalne przyzwolenie ówczesnych władz (poprzez brak skutecznych działań, które mogłyby ograniczyć tą patologię). Pozostaje pytanie - czy ta tendencja nadal będzie się rozwijać, czy też rządzący naszym krajem wdrożą wydajne metody walki z agresywną optymalizacją i wyłudzeniami VAT?

 

Czytaj także: Rząd PO-PSL nie tylko zadłużał na potęgę, ale jeszcze stosował kreatywną księgowość (wPolityce.pl)

wpis z dnia 22/08/2016

    


  

     Gigantyczna "kreatywna księgowość" w ostatnich latach rządów PO-PSL! Deficyt zmniejszali tylko na papierze, a długi kryli po funduszach celowych
wpis z dnia 19/08/2016

 

Najnowszy raport NIK nie pozostawia złudzeń - w latach 2013-2015 rządzący naszym krajem na gigantyczną skalę uprawiali "kreatywną księgowość", a jawność i przejrzystość finansów publicznych pozostawiała wiele do życzenia. Manipulowano nawet przy tak kluczowych dla finansowej oceny państwa danych, jak wysokość dochodów/wydatków czy rozmiar długu publicznego. Tylko w samym 2014 roku ekipie Tuska udało się sztucznie ukryć ponad 28 mld zł deficytu finansów publicznych!

Dwa dokumenty przygotowane przez NIK ("Analiza wykonania budżetu państwa i założeń polityki pieniężnej w 2013 roku" oraz "O jawności i przejrzystości finansów publicznych") dobitnie pokazują ogrom patologii przy zarządzaniu finansami naszego państwa do jakiego dopuściła się ekipa PO-PSL. Kreatywna księgowość, której celem było sztuczne zmniejszenie deficytu finansów publicznych czy ukrycie długu, była stosowana na masową wręcz skalę. Sztucznie zaniżano wielkość wydatków poprzez transferowanie pieniędzy podatników do jednostek publicznych, które z przyczyn formalno-prawnych nie były zaliczane do sektora publicznego. Zadłużenie państwa "ukrywano" między innymi za pomocą "pożyczania" pieniędzy do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (FUS). W jaki sposób działał ten mechanizm? Otóż do 2009 roku rząd Tuska przekazywał do FUS (będącego finansowym zapleczem ZUS) dotację z pieniędzy podatników na wypłatę bieżących emerytur i rent. Problem w tym, że wspomniane dotacje zaliczały się do wydatków państwa i wpływały na wysokość deficytu budżetowego. Z uwagi na to, że każdego roku kwota dotacji do FUS była coraz większa (przez co rosła także dziura budżetowa), ekipa Tuska wpadła na "genialny" pomysł: oto zamiast dotacji będzie udzielać FUS-owi (ZUS) "pożyczek", które de facto nie będą musiały być spłacane. Niby drobna różnica, ale mająca kolosalne znaczenie dla metodologii wyliczania deficytu budżetowego oraz możliwości dalszego zadłużania naszego kraju. Pożyczki rządu dla FUS (ZUS) nie są bowiem zaliczane do wydatków państwa, a przez to nie powiększały deficytu budżetowego. Dzięki temu rząd mógł się wykazywać mniejszym deficytem (sztucznie zaniżonym), a w konsekwencji większą "zdolnością" do zaciągania nowych długów. 

Ponadto poważnym problemem było również przekazywanie zadań publicznych finansowanych wcześniej z budżetu państwa do innych jednostek sektora finansów publicznych lub nawet poza ten sektor, bez zapewnienia odpowiedniego finansowania. To powodowało konieczność zadłużania się przez te jednostki. Tak było na przykład z Krajowym Funduszem Drogowym, który odpowiada za finansowanie budowy dróg w Polsce. Okazuje się, że długi tej jednostki nie są wykazywane w oficjalnym długu publicznym.

W całym 2013 r. NIK zidentyfikował szereg działań, które miały wpływ na sztuczne obniżenie deficytu budżetu państwa aż o 31 mld zł. W roku kolejnym ekipie PO-PSL udało się "kreatywnie pomniejszyć" deficyt o ponad 28 mld zł.

Kontrolerzy NIK zauważyli przytomnie, że sztuczne zaniżanie deficytu sektora finansów publicznych oraz długu publicznego przez ekipę Donalda Tuska i Ewy Kopacz było niepokojącym zjawiskiem, gdyż wielkości te stanowią podstawę do dokonania przez społeczeństwo oceny sytuacji finansowej państwa. Powstaje pytanie - dlaczego nikt wówczas nie protestował, nie podnosił larum, że oto Tusk nam państwo niszczy od środka? Gdzie były wówczas salonowe media, dzisiejsi obrońcy praworządności i demokracji? Dlaczego milczeli?

 

Źródło: NIK o jawności i przejrzystości finansów publicznych (NIK.gov.pl)
Źródło: Analiza wykonania budżetu państwa i założeń polityki pieniężnej w 2013 roku (NIK.gov.pl)

wpis z dnia 19/08/2016

   


   

     Grecja chce od Niemiec 270 mld euro odszkodowania za II wojnę światową. Rachunek wystawiony przez Polskę byłby kilkukrotnie większy!
wpis z dnia 18/08/2016

 

Premier Aleksis Cipras oświadczył, że będzie żądał od Niemiec wypłaty reparacji wojennych za straty spowodowane przez III Rzeszę na terenie Grecji w czasie II wojny światowej. Chodzi o niemałą kwotę, bo 270 mld euro. Uzyskanie takiego odszkodowania pozwoliłoby na spłatę niemal całego greckiego zadłużenia. Czy polski rząd powinien wystąpić do Niemiec z podobnym żądaniem? Jeśli tak, to na jaką kwotę opiewałyby ewentualne roszczenia uwzględniając fakt, iż Grecja swój rachunek wystawiła na bazie kilkukrotnie mniejszych strat niż Polska?

Premier Grecji Aleksis Cipras, podczas obchodów rocznicy masakry w Kommeno w północno-zachodniej części Grecji (w 1943 roku Niemcy zabili tam 317 cywilów), oświadczył, iż jest "zdeterminowany, aby wymóc na Niemcach wypłatę reparacji wojennych za czasy okupacji". Cipras podkreślił, że powstała specjalna "narodowa strategia", której celem jest uzyskanie reparacji, a greckie władze zrobią wszystko na poziomie dyplomatycznym - a jeśli będzie trzeba, to również prawnym - aby finansowe odszkodowania od rządu w Berlinie uzyskać. 

W kontekście powyższych informacji zasadnym wydaje się być pytanie o roszczenia Polski wobec Niemiec za straty wynikające z okupacji z lat 1939-1945. Czy polski rząd powinien również wystąpić do rządu w Berlinie z podobnym żądaniem? Jeśli tak, to na jaką kwotę opiewałyby ewentualne roszczenia? Przypomnijmy, że w 2004 roku, na polecenie Lecha Kaczyńskiego - ówczesnego prezydenta M. St. Warszawy - przygotowano ekspertyzę dotyczącą wysokości rachunku jaki potencjalnie można by wystawić Niemcom za zniszczenia dokonane w samej tylko Warszawie w latach 1944-45. Opiewał on wówczas na gigantyczną kwotę: 45,3 mld $. Gdyby zliczyć straty jakie Niemcy wyrządzili Polsce na całym okupowanym terytorium, mogłoby się okazać, że kwota odszkodowania jaką powinniśmy się domagać byłaby wielokrotnością rachunku wystawionego przez Greków...

 

Źródło: Grecja ma "narodową strategię uzyskania reparacji" od Niemiec. Chodzi o 270 mld euro (Wyborcza.biz)

wpis z dnia 18/08/2016

     


   

     Po I półroczu 2016 na wypłatę bieżących emerytur zabrakło już 41,8 mld zł! Nie 500+ lecz ZUS jest największym problemem dla budżetu kraju
wpis z dnia 17/08/2016

 

Fatalny przyrost naturalny w połączeniu z coraz większą liczbą ludzi w wieku 65+, gigantycznymi kosztami "resortowych" świadczeń emerytalnych oraz całym mnóstwem poPRL-owskich przywilejów dla wybranych grup zawodowych powoduje, że po I półroczu 2016 r. na wypłatę bieżących emerytur zabrakło aż 41,8 mld zł! Ten olbrzymi deficyt rząd musiał jakoś "zasypać". Stąd nagły wzrost pożyczek zaciąganych ekipę Szydło i równie rekordowy skok zadłużenia Polski, które od stycznia do maja urosło o 56,1 mld zł...

Obecnie na jednego emeryta przypada pięć osób w wieku produkcyjnym (w wieku 15-64 lata), a mimo to ZUS już ma poważne problemy ze ściągnięciem odpowiedniej kwoty pieniędzy ze składek na wypłatę bieżących emerytur. W ubiegłym roku (2015) zabrakło na ten cel rekordowej kwoty 52,4 mld zł. Deficyt ten pokrywany był z dotacji i bezzwrotnych pożyczek przekazywanych przez rząd (pieniądze podatników lub wierzycieli Skarbu Państwa) do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (FUS), który jest finansowym zapleczem ZUS-u. 

Problem w tym, że po upływie zaledwie sześciu miesięcy bieżącego roku deficyt FUS sięgnął już 41,8 mld zł, czyli niemal 80 proc. kwoty deficytu za cały ubiegły rok! ZUS oczywiście emerytury i renty wypłaca terminowo, ale kosztem budżetu państwa, z którego brakujące pieniądze trzeba wykładać. Z racji tej, że z pustego i Salomon nie naleje, aby znaleźć pieniądze na "zasypanie" wspomnianego deficytu, rząd musiał zaciągać nowe kredyty i wystawiać mnóstwo papierów dłużnych (obligacji). Powyższe tłumaczyłoby gigantyczny skok zadłużenia Polski, które w tym samym okresie (styczeń - maj) urosło o rekordową kwotę 56,1 mld zł. 

Wygląda więc na to, że nie demonizowane 500+ lecz zapewnienie pieniędzy na wypłatę bieżących emerytur będzie największym wyzwaniem zarówno dla obecnej, jak i każdej kolejnej ekipy rządowej.

 

Źródło: Deficyt w FUS na koniec I półrocza wyniósł 41,8 mld zł (Stooq.pl)

wpis z dnia 17/08/2016

   


  

     Polacy drugim najdłużej pracującym narodem w UE i siódmym na świecie. Aby otrzymać znacznie niższe pensje musimy pracować znacznie więcej!
wpis z dnia 16/08/2016

 

Pomimo upływu wielu lat od wejścia Polski do UE, różnica między zarobkami statystycznego Polaka a mieszkańca Europy Zachodniej nadal jest bardzo wyraźna. Jakby tego było mało, aby Jan Kowalski mógł zarobić swoją znacznie niższą od zachodniej pensję, w pracy musi spędzić znacznie więcej czasu niż przeciętny Niemiec, Francuz czy Holender. Zgodnie ze statystykami OECD Polacy są obecnie drugim najdłużej pracującym narodem w Unii Europejskiej, a w rankingu światowym zajmujemy pod tym względem 7. miejsce...

Z najnowszego raportu przygotowanego przez Organizację Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) na temat liczby godzin spędzonych w ciągu roku w pracy przez obywateli poszczególnych państw świata wynika, że statystyczny Polak spędza w pracy w ciągu roku 1 963 godzin (163,6 godziny na miesiąc). Okazuje się, że to siódmy wynik na świecie i drugi wśród państw należących do Unii Europejskiej (w UE więcej czasu w pracy od Polaków spędzają tylko Grecy - w ciągu roku przeciętnie jest to 2 042 godzin).

Co ciekawe - zgodnie z ww. raportem OECD Polacy spędzili w pracy w ciągu 2015 roku aż o 184 godziny więcej (23 dni robocze) niż Czesi, o 214 godzin więcej (blisko 27 dni roboczych) niż Węgrzy i aż o 592 godziny więcej (74 dni robocze) niż statystyczni Niemcy. 

Jeszcze gorzej sprawy się mają jeśli chodzi o zarobki. Zdaniem OECD przeciętny Polak zarobił w ciągu 2015 roku 12.257 USD brutto, co wg średniego kursu (3,7695 zł) stanowiło równowartość 46.203 zł. Jedna roboczo-godzina Polaka była zatem warta 23,53 zł brutto (46.203 zł / 1963 godz.). Pracujący w ciągu roku o 23 dni robocze krócej Czech zarobił w ubiegłym roku zdaniem OECD 12.773 USD brutto, co stanowiło równowartość 48.148 zł (1,9 tys. zł więcej niż Polak). Jedna roboczo-godzina Czecha była zatem warta 27,06 zł brutto. Pracujący w ciągu roku o 27 dni roboczych krócej Węgier zarobił w ubiegłym roku zdaniem OECD 10.660 USD brutto, co stanowiło równowartość 40.183 zł (6,0 tys. zł mniej niż Polak). Jeśli jednak przeliczymy te zarobki na roboczo-godziny, to okaże się, że 1 godzina pracy Węgra była wyceniona na 22,97 zł brutto, czyli niemal na tyle, ile 1 godzina pracy statystycznego Polaka (23,53 zł). Pracujący w ciągu roku o 74 dni robocze krócej od Polaka statystyczny Niemiec zarobił w ubiegłym roku zdaniem OECD aż 41.716 USD brutto, co stanowiło równowartość 157.248 zł (+111,0 tys. zł więcej niż Polak). Jedna roboczo-godzina pracy Niemca była zatem warta aż 114,70 zł brutto. 

Niestety, po 12 latach spędzonych w UE i 27 latach od magicznej transformacji nadal jesteśmy Bangladeszem Europy i tak naprawdę nikt nie wie kiedy to się zmieni...

 

Źródło: Average annual hours actually worked per worker (Stats.oecd.org)
Źródło: Average annual wages (Stats.oecd.org)

wpis z dnia 16/08/2016

   


  

     Solidarność niemiecko- rosyjska ma się coraz lepiej! Właśnie zatwierdzili szlak 485 km lądowego odcinka Nord Stream do Czech wzdłuż granicy z Polską
wpis z dnia 13/08/2016

 

Coraz lepiej prezentuje się współpraca Niemców i Rosjan uderzająca w Polskie interesy. Po tym jak w Berlinie "klepnięto" decyzję o budowie morskiej części Nord Stream 2, a Rosjanie zorganizowali przetarg na dostawę stalowych rur do tego gazociągu (który oczywiście wygrały niemieckie firmy), przyszedł czas na lądową część inwestycji. Brandenburskie samorządy doskonale czują o co toczy się gra i w ekspresowym tempie zatwierdziły trasę 485 kilometrowej lądowej odnogi Nord Streamu, która będzie biegła - a jakby inaczej - wzdłuż granicy z Polską. 

Pomimo oficjalnie funkcjonujących sankcji gospodarczych wobec Rosji za zbrojną aneksję Krymu, niemiecki rząd z aprobatą patrzy na postęp prac przy budowie gazociągu Nord Stream 2, który - zgodnie ze stwierdzeniami polityków zza Odry - nie jest żadnym projektem o charakterze geo-politycznym, a jedynie "komercyjną współpracą" kilku prywatnych firm z zachodnioeuropejskich z rosyjskim Gazpromem, z którym współtworzy spółkę o nazwie "Nord Stream". Wsparcie, jakiego Berlin mniej lub bardziej oficjalnie udziela dla tej uderzającej w nasz kraj inicjatywy jest podyktowane wizją zysków jakie Niemcy otrzymają od Rosjan, gdy Gazprom zmonopolizuje do reszty rynek Europy Zachodniej i stworzy warunki do stosowania energetycznego szantażu wobec Polski i innych państw regionu Europy Środkowo-Wschodniej.

Po tym jak morska część Nord Stream 2 weszła w fazę realizacji (Rosjanie zorganizowali gigantyczne przetargi na dostawę 2500 km stalowych rur, które wygrały niemieckie firmy), trzeba było zacząć myśleć o projekcie lądowej części tego gazociągu, jaką ma być projekt EUGAL. Brandenburskie samorządy nie miały wątpliwości co do zasadności tej inicjatywy i w ekspresowym tempie zatwierdziły trasę 485 kilometrowej magistrali. Ma ona biec wzdłuż niemiecko-polskiej granicy, począwszy od punktu wejścia morskiego odcinka Nord Stream w ląd na północy Niemiec, aż po granicę z Czechami. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z niemiecko-rosyjskim planem to budowa tej części gazociągu rozpocznie się w połowie 2018 roku.

 

Źródło: Nord Stream 2: W 2018 roku ruszy budowa nowej odnogi w Niemczech (BiznesAlert.pl)

wpis z dnia 13/08/2016

                                              


      

Starsze wpisy dostępne w archiwum:

2016: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08

2015: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2014: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2013: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2012: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2011: 09 | 10 | 11 | 12

     


 

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu

 

 


r e k l a m y


 POLECANE INFORMACJE i OPINIE: 

     Jan Śpiewak: "Chcemy komisji śledczej w sprawie złodziejskiej reprywatyzacji. HGW świadomie kryła układ w Warszawie"

Przewodniczący warszawskiego stowarzyszenia "Miasto jest Nasze" nie ma wątpliwości - trzeba powołać sejmową komisję śledczą do zbadania dzikiej reprywatyzacji, jaką w ciągu ostatnich lat odstawiano w stolicy, pod mało czujnym okiem Hanny Gronkiewicz-Waltz. Temat jest ważny, bo dotyczy nieruchomości o wartości wielu miliardów złotych oraz setek ludzkich dramatów związanych z przymusowymi eksmisjami. Ktoś na tym wszystkim nieźle się obłowił. Warto pokazać kto i z jakiego środowiska.

(28/08/2016)

 

     Potężna wtopa Tomasza Lisa. Chciał dokopać PiS-owskiemu portalowi. Przy okazji wyszło, że... Sami zobaczcie! :)

Wygląda na to, że Tomasz Lis nie wie jak działają reklamy internetowe umieszczane przez Google. Otóż, to co się na nich wyświetla jest uzależnione od wpisywanych przez nas wcześniej fraz w wyszukiwarce Google.com lub Google.pl. No cóż... Sami zobaczcie :)

(26/08/2016)

 

     Pożyczyła Kaczyńskiemu 80 tys. zł. Teraz trafiła do rady nadzorczej BOŚ Banku i PGE. Przypadek?

Zgodnie z dostępnym na stronie sejmu oświadczeniem majątkowym Jarosława Kaczyńskiego jest on zadłużony u dwóch osób prywatnych. Jedną z nich jest Janina Goss. Zgodnie z treścią wspomnianego oświadczenia miała mu ona pożyczyć kwotę 80 tys. zł. Właśnie okazało się, że Janina Goss została powołana na członka rady nadzorczej kontrolowanego przez Skarb Państwa BOŚ Banku. Kilka miesięcy wcześniej otrzymała zaś powołanie na członka rady nadzorczej państwowej PGE.

(26/08/2016)

 

     "W kraju przeciwnika wszelkimi siłami wprowadzaj zamieszanie i dyskredytuj wszystko, co dobre" - czyli metody Sun Tzu stosowane dzisiaj w Polsce

Sun Tzu to jeden z największych starożytnych myślicieli Dalekiego Wschodu. W VI wieku p.n.e. popełnił on dzieło swojego życia pt. "Sztuka wojenna", które dziś uznawane jest za najstarszy na świecie podręcznik prowadzenia wojny. Najwyższą umiejętnością zdaniem Sun Tzu jest złamanie oporu przeciwnika bez walki. Aby to osiągnąć należy "zasiewać waśnie i niezgodę między obywatelami wrogiego kraju, wszelkimi siłami wprowadzać zamieszanie i dyskredytować wszystko, co dobre". Niestety, ale metody te są dziś stosowane w Polsce.

(26/08/2016)

 

     Sąd uznał, że Rada Miasta Łódź nie miała prawa do podjęcia uchwały w/s stosowania nieopublikowanych orzeczeń TK

Wojewódzki Sąd Administracyjny (WSA) w Łodzi orzekł, iż radni tego miasta nie mieli kompetencji do przyjmowania uchwały w/s stosowania przez władze Łodzi nieopublikowanych wyroków Trybunału Konstytucyjnego. WSA potwierdził tym samym nieważność tej uchwały stwierdzoną wcześniej przez wojewodę łódzkiego. Czy "obrońcy demokracji" doniosą teraz do UE i Komisji Weneckiej na sąd w Łodzi, że nie dość mocno walczy o praworządność w Polsce?

(25/08/2016)

 

     Czy sympatycy KOD zaczną się niebawem samorepresjonować? Wszak muszą znaleźć jakiś dowód na to, że demokracja jest zagrożona...

Według kilku ikon i medialnych autorytetów III RP w Polsce, od czasu ubiegłorocznych wyborów parlamentarnych, panuje co najmniej stan wyjątkowy, jeśli nie wojenny. Wprowadził go oczywiście Jarosław Kaczyński. Problem polega jednak na tym, że demokracja, która miała być tak bardzo zagrożona, ma się całkiem dobrze, na ulicach polskich miast zamiast wojska maszerują sobie przeciwnicy rządu, a ku rozpaczy opozycji nikt z jej szeregów nie został represjonowany. Jak tu zatem dalej utrzymywać KOD-owską narrację?

(25/08/2016)



     Za poprzedniej władzy sprawę korupcji w Sądzie Najwyższym zmieciono pod dywan. Teraz śledztwo rusza od nowa. Czy przestępcy w końcu trafią do paki?

Śledztwa w sprawie korupcji w Sądzie Najwyższym umarzane były już dwukrotnie. Prokuratura twierdziła, że CBA zgromadziło obciążający sędziów i adwokatów materiał operacyjny nie mając ku temu odpowiedniej podstawy prawnej (nagrania zdobyto bez zgody odpowiednich osób). Decyzją Prokuratury Krajowej śledztwo rusza teraz po raz trzeci. Uchylono bowiem przepisy zabraniające prokuratorom korzystania z materiałów potwierdzających przestępstwa, które zostały zdobyte bez podstawy prawnej. Czy tym razem uda się sformułować akt oskarżenia?

(24/08/2016)

 

     Posłowie nie mają żadnego instynktu samozachowawczego. Znowu chcą dla siebie podwyżek!

Po tym jak w maju posłowie podnieśli sobie ryczałt, jaki otrzymują na prowadzenie swoich biur poselskich o 1.050 zł (do kwoty 13.200 zł), po tym jak w lipcu grupa posłów PiS próbowała przeforsować ustawę o podwyżkach pensji zasadniczych dla siebie i najważniejszych osób w państwie, do Kancelarii Sejmu wpłynął kolejny projekt przewidujący podniesienie ryczałtu na prowadzenie biur poselskich. Tym razem o 500 zł. Chyba ich wakacyjne słońce przegrzało... 

(24/08/2016)

 

     W rekordowym 2010 roku zadłużenie Polski wzrosło o 70,3 mld zł. Po sześciu miesiącach br. dług urósł już o 64,4 mld zł. Idą na nowy rekord...

Opublikowane wczoraj przez Ministerstwo Finansów dane na temat stanu polskiego zadłużenia nie są optymistyczne. One są fatalne! Po upływie zaledwie sześciu miesięcy bieżącego roku dług naszego kraju wzrósł aż o 64,4 mld zł. Dzienny przyrost długu w tym okresie wyniósł 354 mln zł! W takim tempie ekipa PiS bez problemu pobije rekord z 2010 roku, kiedy rząd Tuska powiększył zadłużenie Skarbu Państwa o 70,3 mld zł.

(23/08/2016)

 

     Zabójcza skuteczność organów ścigania: W sprawach, gdzie przestępcy "wyprali" 18,2 mld zł orzeczono przepadek mienia o wartości... 0,07 proc. tej kwoty!

Wnioski z najnowszego raportu NIK na temat funkcjonowania systemu przeciwdziałania praniu pieniędzy niestety znowu potwierdzają, że żyliśmy w teoretycznym państwie zbudowanym z dykty. Szacuje się, że w 2014 roku skala zjawiska prania pieniędzy na terytorium Polski osiągnęła rekordowy poziom 18,2 mld zł. Tymczasem we wszczętych wówczas postępowaniach karnych dotyczących procederu prania pieniędzy polskie sądy orzekły przepadek mienia o wartości zaledwie 11,5 mln zł, tj. 0,07 proc. szacowanej kwoty!

(23/08/2016)

 

     Dlaczego nieprawidłowości przy reprywatyzacji warszawskich nieruchomości nie przyciągały aż takiej uwagi mediów jak padnięcie konia w janowskiej stadninie?

Pamiętacie państwo zatrucia koni do jakich dochodziło w stadninie w Janowie Podlaskim? Informacje o padnięciach kolejnych klaczy nie opuszczały żółtych pasków TVN24 czy Polsat News, a obszerne relacje na ten temat zapełniały główne wydania "Faktów" i "Wydarzeń". Co się zatem takiego stało, że informacje o miliardowych nieprawidłowościach przy reprywatyzacji warszawskich nieruchomości nie cieszyły się (aż do dziś wieczora) uznaniem redaktorów prowadzących w firmach założonych przez Wejcherta, Waltera i Solorza-Żaka?

(22/08/2016)

 

     Rząd Niemiec zaleca swoim obywatelom robienie zapasów żywności i wody pitnej na wypadek "poważnego kryzysu". Czy Merkel szykuje się do wojny?

Niemieckie ministerstwo spraw wewnętrznych pracuje nad publikacją niepokojącego komunikatu. Urzędnicy rządu federalnego pierwszy raz od czasu zakończenia zimnej wojny mają w nim zalecać swoim obywatelom robienie zapasów żywności i wody pitnej pozwalających przetrwać przez minimum 10 dni w przypadku poważnego kryzysu, w tym... konwencjonalnego ataku militarnego! Czy Niemcy szykują się do wojny? Jeśli tak, to kto miałby zaatakować naszego zachodniego sąsiada?

(22/08/2016)

 

     Kto, kogo może bardziej pogrążyć - HGW mafię reprywatyzacyjną, czy mafia HGW?

Mafia reprywatyzacyjna w Warszawie dla osiągnięcia swoich celów była zdolna do wielu nieprawidłowości czy nawet zbrodni (przypadek zabójstwa Joanny Brzeskiej). Na handlu roszczeniami wzbogacała się wąska grupa adwokatów i deweloperów powiązanych z urzędnikami stołecznego ratusza, w którym trzecią kadencję rządzi Hanna Gronkiewicz-Waltz. W tym miejscu warto zadać pytanie - kto, kogo bardziej pogrąży - HGW mafię reprywatyzacyjną, czy mafia HGW?

(22/08/2016)

 

     Brawo dla Kukiz'15 za pomysł z "tanimi referendami"! Pytanie czy obecny parlament zgodzi się na tę jednoznacznie proobywatelską inicjatywę?

Posłowie Kukiz'15 chcą wprowadzić do kalendarza wyborczego stały, coroczny termin referendalny, podczas którego mogłyby się odbywać ogólnopolskie referenda w sprawach zgłaszanych w ciągu roku przez obywateli. Jedno głosowanie (jeden koszt organizacji), a można by załatwić wiele spraw jednocześnie. Pytanie tylko czy uda się tę proobywatelską zmianę przeforsować przez parlament? Wszak prawdopodobnie potrzeba by w tym przypadku zmiany Konstytucji...

(20/08/2016)

 

     Soros stawia na giełdowy krach. Czy jeden z największych spekulantów świata pomnoży swój majątek z powodu światowego kryzysu gospodarczego?

Należący do Georga Sorosa fundusz inwestycyjny "Soros Fund Management" postanowił za 877 mln dolarów kupić tzw. "opcje put" odnoszące się do giełdy w Nowym Jorku. Co to oznacza w praktyce? - Że ten znany współwłaściciel Agory zarobi mnóstwo pieniędzy, jeśli rozpocznie się gospodarczy kryzys, a indeksy amerykańskiej giełdy mocno zanurkują. Czy Soros wie coś, czego nie mają prawa wiedzieć zwykli śmiertelnicy? Niekoniecznie. Raczej wykorzystuje nadarzającą się okazję.

(19/08/2016)

 

     "Polskie obozy śmierci" wymyślili w latach 50-tych oficerowie niemieckiego kontrwywiadu. Dobrze, że za używanie tego zwrotu w końcu będzie można trafić do więzienia!

Adolf Benzinger, członek zachodnioniemieckiego kontrwywiadu, w 1956 roku wpadł na pomysł rozpowszechniania informacji o "polskich obozach śmierci". Swoim mocodawcom wyjaśniał, że używanie takiego zwrotu w środkach masowego przekazu będzie z czasem wybielało historyczną odpowiedzialność Niemiec za Zagładę. To, że pomysł okazał się być trafiony potwierdziły kolejne lata. Tym bardziej cieszy, że za użycie tej kłamliwej frazy w końcu będzie można trafić do więzienia!

(18/08/2016)

 

     Udaremniono zamach tuż przy granicy z Polską! 27-letni islamista chciał zdetonować ładunek wybuchowy w tłumie ludzi

Niemieccy antyterroryści zatrzymali wczoraj islamistę-salafitę, który planował wysadzić bombę podczas miejskiego festynu między 26 a 28 sierpnia w Eisenhuttenstadt, tuż przy granicy z Polską. W jego mieszkaniu znaleziono sporą ilość materiałów wybuchowych. Można zatem powiedzieć, że terroryzm dotarł do granicy naszego kraju. Kwestią otwartą pozostaje, czy ją przekroczy...?

(18/08/2016)

 

     Za przymus produkcji "zielonej energii" płacimy wszyscy w rachunkach za prąd. Wygranymi są zachodnie firmy dostarczające kosztowny sprzęt do jej wytworzenia

Czy nam się to podoba, czy nie - wszyscy zrzucamy się na producentów tzw. zielonej energii. Gdyby nie potężne dotacje i dofinansowania, to większość farm wiatrowych i fotowoltaicznych już dawno by zbankrutowała, jako przynoszące więcej strat niż zysków. Aby taka produkcja się opłacała Unia narzuciła sztuczne regulacje promujące "zieloną energię", a ich kosztami obciążyła bez wyjątku wszystkich odbiorców prądu. Wygranymi w tym układzie stały się zachodnie (głównie niemieckie) firmy dostarczające kosztowną "zieloną" technologię.

(17/08/2016)

 

     Gdy Siemoniak przyznawał Medal za Zasługi dla Obronności dla Jethon, Niedźwieckiego i Zimocha to TVN & GW siedziały cicho...

Hipokryzja mediów "salonowych" nie zna granic. Z jednej strony robią gigantyczną awanturę, bo Macierewicz przyznał rzecznikowi Ministerstwa Obrony Narodowej Medal za Zasługi dla Obronności Kraju. Kiedy jednak z rąk poprzedniego ministra obrony narodowej taki sam medal otrzymali prezenterzy radiowi Marek Niedźwiecki i Tomasz Zimoch oraz ich szefowa Magda Jethon, to jakoś nie słyszałem oburzenia ze strony TVN, Wyborczej czy też mediów kontrolowanych przez niemiecki kapitał. 

(17/08/2016)

 

     List otwarty Anity Włodarczyk do prezydent Warszawy: "To co robi miasto jest dekretem Bieruta BIS"

Mało kto wie, że Anita Włodarczyk - nasza złota olimpijka i rekordzistka świata w rzucie młotem - w październiku 2015 roku włączyła się sporu jaki klub sportowy SKRA Warszawa toczył z Hanną Gronkiewicz-Waltz. Chodziło o prawo użytkowania wieczystego terenów przy ul. Wawelskiej, które zostało odebrane klubowi przez urzędników obecnej prezydent Warszawy. Włodarczyk nie przebierała wówczas w słowach: "To co robi miasto wobec klubu jest dekretem Bieruta BIS (...) Obiecała Pani zwolnienia z opłat, a zamiast tego je podwyższyła i to bezprawnie".

(16/08/2016)

 

     Bogdan Pęk - od zootechnika do członka rady nadzorczej dużego państwowego banku. Czyli co można dzięki polityce?

Członkowie PiS mają pretensje o to, że przeciwnicy polityczni stosują wobec nich inwektywy typu "dojna zmiana" czy "koryto+". Patrząc na przykład Bogdana Pęka nie powinni. Ten były senator PiS, po tym jak stracił swoje szanse na parlamentarną reelekcję kompromitującymi zdjęciami zrobionymi na korytarzu sejmowego hotelu, nie został zapomniany przez swoich kolegów z partii. Jako zootechnik z wykształcenia i zawodowy polityk wybrano go bowiem na członka rady nadzorczej Banku Pocztowego. 

(16/08/2016)

 

     Układ gdański, czyli jak gigantyczne są powiązania polityczno-towarzysko- biznesowe w trójmieście

Skoro CBA weszło dzisiaj do Urzędu Miejskiego w Gdańsku, to może warto aby funkcjonariusze CBA przejrzeli także materiały dotyczące sprzedaży miejskiego terenu spółce deweloperskiej kierowanej przez brata wiceprezydenta Gdańska.

(14/08/2016)

 

     W Niemczech nowe zwyczaje. Od 2015 roku odnotowano tam ponad tysiąc małżeństw zawartych z dziećmi

Za naszą zachodnią granicą pojawiły się nowe zwyczaje. Dziennik "Die Welt" donosi, że wraz z falą przyjmowanych migrantów z Bliskiego Wschodu rośnie liczba małżeństw zawieranych z dziećmi. Od początku 2015 roku odnotowano tam oficjalnie już ponad tysiąc takich przypadków. Niestety, nikt nie wie jaka może być prawdziwa skala tego problemu, bowiem większość małżeństw dorosłych mężczyzn z niepełnoletnimi dziewczynami nie jest ujawniana lokalnym władzom.

(14/08/2016)

 

     Tyszka (Kukiz'15) po donosie Krzywonos (PO) usunięty z funkcji szefa sejmowego zespołu d/s socjalnych. Miał za bardzo ograniczać posłom "dostęp do koryta"

W cieniu wczorajszej hucpy z TK doszło do ciekawego przetasowania w Sejmie. Wicemarszałek Sejmu poseł Stanisław Tyszka (Kukiz'15) został przez marszałka Marka Kuchcińskiego usunięty ze stanowiska przewodniczącego sejmowego Zespołu do Spraw Pomocy Socjalnej. Powodem takiego działania był donos posłanki Henryki Krzywonos (PO) podpisany także przez posłów PSL/PiS, z którego wynikało, że Tyszka ograniczał pomoc socjalną dla posłów. Czy za nadmierne blokowanie poselskich przywilejów musiał pożegnać się z funkcją przewodniczącego?

(12/08/2016)

 

     Mówią, że ludzie zwalniają się z pracy, bo państwo daje 116€ (500 zł) za dziecko. Kluczowe pytanie - jak niewiele musieli oni zarabiać, by dla 116€ odejść z pracy?!

Jeśli za kwotę zasiłku rodzinnego ktoś jest gotowy rezygnować ze stałego zatrudnienia, to wiedzcie, że mamy do czynienia z patologią. Nie jest nią jednak to, że rząd rozdaje ludziom posiadającym dzieci jakieś pieniądze, lecz to, że ludzie ci pracując dostawali na tyle niewolniczo niskie wypłaty, że po wprowadzeniu 500+ postanowili się zwolnić. To pokazuje jak bardzo jeszcze dolne wynagrodzenia w naszym kraju są wciąż nieadekwatne do podstawowych potrzeb życiowych zwykłych ludzi.

(12/08/2016)

 

     Kwaśniewski ułaskawił 4288 przestępców. Wałęsa - 3454. Komorowski - 360. Kaczyński - 201. Duda - 12

Różne było podejście prezydentów III RP do stosowania prawa łaski. Lech Wałęsa statystycznie codziennie ułaskawiał po 2 przestępców. Niewiele gorszy od niego był Kwaśniewski. Zjazd nastąpił dopiero za Lecha Kaczyńskiego, który ułaskawił niemal 10- krotnie mniej przestępców niż Wałęsa. Jeszcze bardzie zachowawczy jest Andrzej Duda, który prawo łaski zastosował jedynie wobec 12 osób. Istotne też jest to, jacy przestępcy byli ułaskawiani przez poszczególnych prezydentów...

(11/08/2016)

 

     Kiedy Kaczyński zda sobie sprawę, że robienie takich szopek, jak obchody 76. miesięcznicy katastrofy smoleńskiej, daje skutki odwrotne od zamierzonych?

Jarosław Kaczyński ma jeden, bardzo poważny problem. Jest nim swój własny wizerunek. Nie da się skutecznie modernizować państwa, przeprowadzać gruntownych reform i definitywnie zaorać patologii okrągłostołowej III RP bez wyraźnego społecznego poparcia. Szopkami takimi jak 76. miesięcznica katastrofy smoleńskiej prezes PiS zniechęca do siebie coraz więcej wyborców umiarkowanych, a bez ich co najmniej neutralnego nastawienia wszelkie zmiany będą napotykały na wielopoziomowy, niejednokrotnie oddolny opór.

(11/08/2016)

 

     Odnotujmy: Polska za równowartość ponad 3 mld euro wynegocjowała 50 Caracali H225M (1 za 62 mln). Kuwejt za 1 mld euro wynegocjował ich 30 (1 za 33 mln)

Zgodnie z podpisanym przez rząd Ewy Kopacz kontraktem z francuskim Airbus Helicopters - Polska ma otrzymać 50 wielozadaniowych śmigłowców Caracal H225M za kwotę 13,3 mld zł (tj. równowartość ok. 3,1 mld euro). W kontekście ceny oraz ilości zamówionych śmigłowców warto odnotować, że malutki Kuwejt za 1 mld euro (tj. równowartość 4,3 mld zł) wynegocjował zakup aż 30 Caracali H225M. Koszt zakupu jednej maszyny dla Polski to ok. 62 mln euro. Dla Kuwejtu jedynie 33 mln euro.

(10/08/2016)

 

     Czy utrzymanie w tajemnicy agenturalnej działalności TW Bolka kosztowało życie 23 osób?

Przerażających informacji dostarczył dziś Sławomir Cenckiewicz. Wynika z nich, że wiosną 1995 roku Urząd Ochrony Państwa (UOP) prowadził operację, której celem było przejęcie kompletu akt TW Bolka. Miały się one znajdować w mieszkaniu płk. Adama Hodysza. Agenci chcieli to zrobić w trakcie ewakuacji bloku, w którym mieszkał Hodysz, spowodowanej wyciekiem gazu. Niestety ulatniający się gaz spowodował eksplozję zanim ogłoszono ewakuację. W jej wyniku śmierć poniosły 23 osoby.

(9/08/2016)

 

     Senat uwalił projekt przewidujący obniżenie podatku PIT dla przedsiębiorców prowadzących 1-osobową działalność. Powód? - Sprzeciw PiS-u

Senatorowie nie zgodzili się na wprowadzenie 15-proc. stawki podatku dochodowego dla mikroprzedsiębiorców i osób rozpoczynających działalność gospodarczą. Przeciwko tym zmianom głosowali przedstawiciele PiS. Szkoda, bo podobne cięcia podatków w Rumunii napędziły rozwój gospodarczy (w tym roku ma on przekroczyć 4,0 proc.) i zamiast spadku wpływów podatkowych przyczyniły się do ich istotnego wzrostu.

(9/08/2016)

 

     TK we własnej sprawie wyda wyrok w ciągu 10 dni. W każdej innej sprawie potrzebuje na to średnio 500 dni. W sprawie BTE potrzebował ich aż 902!

Warto wiedzieć - Trybunał Konstytucyjny w obecnym składzie i pod przewodnictwem prezesa Rzeplińskiego potrafi się zebrać i na posiedzeniu niejawnym wydać korzystne dla siebie orzeczenie w ciągu zaledwie 10 dni licząc od momentu wpływu skargi. W każdej innej sprawie, w której interesy TK nie są w jakikolwiek sposób zagrożone, przeciętnie potrzebuje na to półtora roku. W niektórych sprawach (takich jak bankowy tytuł egzekucyjny) na wydanie orzeczenia trzeba było czekać aż 902 dni!

(9/08/2016)

 

     Niemcy to jednak stan umysłu? Człowiek, który niecenzuralnie zwracał się do terrorysty z Monachium, może być oskarżony o przyczynienie się do jego samobójstwa (sic!)

57-letni Thomas Salbey, który wykrzykiwał do terrorysty z Monachium niecenzuralne słowa, może mieć niebawem poważne kłopoty. Okazuje się, że prokuratura w Monachium otrzymała zawiadomienie o popełnieniu przez Salbey'a przestępstwa zniesławienia, które mogło wpłynąć na decyzję terrorysty o popełnieniu samobójstwa. Przypomnijmy - 22 lipca zamachowiec zabił w centrum handlowym w Monachium 9 osób i ranił 21. Niedługo później popełnił samobójstwo.

(8/08/2016)

 

     KOD gaśnie. Pod Pałacem Prezydenckim miała być wielka demonstracja. Przyszło zaledwie tysiąc osób

Z okazji pierwszej rocznicy objęcia urzędu Prezydenta RP przez Andrzeja Dudę, KOD postanowił zorganizować demonstrację pod Pałacem Prezydenckim na Krakowskim Przedmieściu. Miał być wielki pokaz niechęci i dezaprobaty wobec obecnego prezydenta. Okazało się jednak, że przyszło raptem tysiąc osób (szacunki Gazety Wyborczej). Mam wrażenie, że byli to głównie zdesperowani ludzie, których działania bardziej zniechęcają niż zachęcają postronnych do popierania ich idei.

(7/08/2016)

 

     Niemiecki Rheinmetall chce budować czołgi dla Erdogana. Czy media zza Odry za chwilę ogłoszą, że turecka demokracja ma się świetnie?

Przypomnijmy - niemieckie firmy energetyczne potrafiły świetnie dogadać się z rosyjskim Gazpromem w/s budowy drugiej nitki gazociągu Nord Stream, pomimo obowiązujących sankcji gospodarczych. Teraz niemiecki zbrojeniowy gigant Rheinmetall chce wejść w układ z turecką firmą, której właścicielem jest bliski kumpel Erdogana, aby móc budować czołgi dla tureckiej armii. Coś czuje, że najdalej za rok media zza Odry ogłoszą, że turecka demokracja - po chwilowej zadyszce - znowu kwitnie i może być wzorem dla Polski...

(5/08/2016)

 

     Szef Rady Europy łasi się do Erdogana: "Ze strony Europy za mało jest zrozumienia dla Turcji po puczu"

Europejskie elity panicznie boją się napływu kolejnych fal islamskich uchodźców. Dlatego łaszą się do Erdogana na wszystkie możliwe sposoby. Najpierw Tusk oświadczył, że prezydent Turcji jest dla niego "przyjacielem", a na poparcie tych słów KE dała mu 3 mld euro. Potem Schulz - tuż po stłumieniu puczu - wyraził publicznie radość z "powrotu praworządności w Ankarze". Teraz szef Rady Europy twierdzi, że "ze strony Europy jest za mało zrozumienia dla Turcji". Nie ma się co dziwić. Wszak turecka demokracja, to nie to samo co totalitarny reżim w Polsce...

(5/08/2016)

 

     Znak czasu: Od 2000 r. we Francji wyburzono 33 chrześcijańskie kościoły. Na ich miejsce postawiono ponad 1 tys. meczetów

Społeczność muzułmańska we Francji liczy od 5 do 7 milionów ludzi. Jedno jest pewne - w najbliższych latach społeczność ta będzie się powiększać. Znakiem czasu we Francji stają się zamykane i burzone chrześcijańskie kościoły. Od 2000 r. zrównano z ziemią 33 tego typu obiekty. Na ich miejsce, niczym grzyby po deszczu, wyrastają meczety. We wspomnianym okresie wybudowano ich nieco ponad 1 tys. Czy największy laicki kraj ma szansę zostać największym muzułmańskim państwem Europy?

(4/08/2016)

 

     Wygrany przez Amerykanów duży przetarg w ZUS został unieważniony. Powód? - "Preferowany był tylko jeden wykonawca"

Tuż po tym jak prezesem ZUS z nadania rządu PiS została prof. Gertruda Uścińska, rozpoczęły się audyty przetargów IT zawieranych przez naszego narodowego ubezpieczyciela z firmami zewnętrznymi. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Właśnie podjęto decyzję o unieważnieniu przetargu na modernizację systemów IT, którą za 155 mln zł miał wykonać amerykański IBM. Powód? - Zdaniem kontrolerów preferowany był tylko jeden potencjalny wykonawca, przez co doszło do złamania ustawy o zamówieniach publicznych.

(4/08/2016)

 

     Ankara ustawia po swojemu słabiutką UE: Albo wizy dla Turków zostaną zniesione, albo do Europy wpuszczą nową falę uchodźców

Unijni przywódcy z Tuskiem, Schulzem i Junckerem na czele są dziś jak dzieci we mgle. Zajęci wymyślaniem coraz to większych bzdur na temat Polski zostali niespodziewanie przyciśnięci do muru przez twardego Erdogana, który najpierw wyciągną z unijnej kasy kilka miliardów euro na "koszty" związane z uchodźcami, a teraz grozi, że ich wpuści do Europy, jeśli UE nie zniesie wiz dla Turków. Oto czym się kończy okazywanie słabości przez unijnych liderów, tam gdzie nie należy tego robić...

(3/08/2016)

 

     Decyzja warta miliardy. Po zaprezentowaniu nowej ustawy "frankowej" warszawska giełda urosła najmocniej na świecie

Nowy projekt ustawy dotyczący uregulowania kwestii kredytów frankowych wydaje się być zadowalający zarówno dla banków, jak i klientów posiadających tzw. kredyty frankowe. Banki nie muszą się obawiać gigantycznych (bo sięgających kilkudziesięciu miliardów złotych) kosztów związanych z przymusowym przewalutowaniem. Frankowicze otrzymają z kolei ok. 4 miliardy złotych zwrotu zapłaconych bankom spreadów. Efekt? - Warszawska Giełda Papierów Wartościowych odnotowała wczoraj największe na świecie wzrosty, a kurs franka spadł poniżej 4 zł...

(3/08/2016)

 

     Pamięć historyczna kształtuje narodową tożsamość. Właśnie dlatego antypolskie środowiska tak bardzo nienawidzą ludzi, którzy o tę pamięć skutecznie dbają

Przez większość czasu po 1989 roku Polska nie potrafiła opowiedzieć światu swojej historii. Nie potrafiła zarządzać swoją przeszłością dla osiągnięcia własnych, bieżących celów - choćby dla stworzenia poczucia jedności i wspólnej narodowej tożsamości. Teraz, kiedy wreszcie coś się w tej sprawie zmieniło, kiedy pamięć historyczna zaczęła być wyraźnie dostrzegalna w przestrzeni publicznej, antypolskie środowiska zaczęły pluć jadem na ludzi, którzy o tę pamięć dbają i ją pielęgnują...

(2/08/2016)

 

     Nieprofesjonalne zachowanie pracownika TVN na ŚDM. Miał pretensje, że ktoś odmówił udzielenia mu wywiadu

Reporter TVN podszedł do przypadkowo napotkanego zakonnika i chciał go przed włączoną kamerą przepytać w związku ze Światowymi Dniami Młodzieży. Kiedy zakonnik zorientował się, że to ekipa TVN kulturalnie i grzecznie, acz jednoznacznie odmówił udzielenia wywiadu. Miał wszak do tego pełne prawo. Nie każdy chce bowiem występować w telewizji. Reporter TVN, zamiast uszanować wybór zakonnika, nagle zaczął mieć do niego pretensje, że ten odmawia mu udzielenia wywiadu...

(2/08/2016)


    
Przypomnijmy: Straty spowodowane przez Niemców po stłumieniu Powstania Warszawskiego wyniosły 45,3 mld $!

W 2004 roku, na polecenie Lecha Kaczyńskiego - ówczesnego prezydenta M. St. Warszawy - przygotowano ekspertyzę dotyczącą wysokości rachunku jaki potencjalnie można by wystawić Niemcom za zniszczenia dokonane w Warszawie w latach 1944-45. Opiewał on na gigantyczną kwotę: 45,3 mld $! I chodzi tylko o straty materialne (zniszczone budynki, infrastruktura)! Nikt nie podjął się bowiem próby wyliczenia finansowych odszkodowań za mordy dokonane na bezbronnych cywilach.

(1/08/2016)


    
Rozpowszechniajmy! To Niemcy (a nie Polska) najbardziej trują środowisko Europy emisją gazów cieplarnianych!

Oficjalne dane Komisji Europejskiej nie pozostawiają wątpliwości. Najbardziej trującą gospodarką Unii Europejskiej są Niemcy. W 2014 roku wyemitowały one do atmosfery 767 mln ton CO2. To ponad 2,5 razy więcej niż wyniosła emisja gazów cieplarnianych w Polsce. Czas zatem przerwać skierowaną przeciwko naszemu państwu czarną propagandę, zgodnie z którą to my jesteśmy największym trucicielem w Europie!

(1/08/2016)

      

Przegląd wiadomości:

2016: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08

2015: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2014: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

2013: 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12

 

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu